Recenzje
Keep Me In
Milionerka i barman
Status społeczny. To jeden z problemów między osobami, które pragną się ze sobą związać, mając obok siebie tych, którzy wiedzą lepiej. Serce sercem ale to jak może być człowiekiem postrzegany to zupełnie inna bajka. Nieraz ze smutnym zakończeniem. Historia miłosna Zoe i Oliviera jest właśnie upstrzona takimi problemami. Czytelnik ma wrażenie, że dosłownie nic ich nie łączy. Wszystko jest przeszkodą. Takim murem nie do przeskoczenia. Z każdym kolejnym rozdziałem miałam wrażenie, że to skończy się katastrofą. Widziałam dobre chęci i serce głównej bohaterki (oczywiście po głębszym poznaniu jej osobowości) ale to nie zawsze jest wystarczająco. Główna postać kobieca niestety od samego początku drażniła mnie swoim zachowaniem. Podejściem do życia. Niestety do samego końca nie byłam w pełni jej zaakceptować a tym bardziej zrozumieć motywacji. Podam jeden przykład, który jest SPOJLEREM, dlatego do końca tego akapitu czytasz na własną odpowiedzialność! A więc: Scena uniesień i słowa tuż po. A najlepszym ciosem była informacja tuż potem, że wyjeżdża. Nie wie na jak długo i będzie miała wyłączony telefon. Nasuwa mi się myśl - dostała co chciała i Hasta La Vista, baby. Za to męski bohater został dla mnie opisany w punkt. Nie mam się do czego przyczepić. Naprawdę jego podejście chociażby Lily czy swojej babci. Wszystko pięknie się łączyło. Poprawna powieść. Wyzwala emocje. Mam zastrzeżenia ale tak ogólnie to jak najbardziej dobra lektura. Znajdzie swoich fanów. Dlatego też mogę was zachęcić do czytania. Dla mnie mocna 6 na 10.
Podaj dalej
RECENZJA Tytuł: "Podaj dalej" Autor: Isaac Fitzsimons Wydawnictwo: wydawnictwo BeYa Kategoria wiekowa: 12 + Ocena: 9/10 ⭐ To wspaniała historia, którą moim zdaniem powinien poznać każdy. Książka idealnie pokazuje z jakimi problemami żyją osoby transpłciowe, homo czy biseksualne. Pozwala jeszcze raz to przemyśleć, patrząc na to z innej perspektywy kropka Z perspektywy chłopca, który z zewnątrz nie różni się niczym od nas. Spencer jest 15-letnim chłopakiem, który zaczął chodzić do nowej szkoły. Dołącza do drużyny piłkarskiej i poznaję nowych znajomych. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jeden mały błąd. Na jego akcie urodzenia widnieje płeć żeńska. Spotyka go przez to wiele problemów, prawie traci znajomych i przechodzi kłótnie z rodzicami, jednak dzięki pomocy prawdziwych przyjaciół udaje mu się zagrać finałowy mecz. Po drodze swoich przygód Spencer poznaje Justice'a. Mimo początkowej niechęci chłopaka do głównego bohatera i ich relacja się zacieśnia. Oboje zaczynają coś do siebie czuć. Justice wie, że nie spodoba to się jego religijnym rodzicom, ale oddajesz się temu uczuciu. Książka wciąga i doprowadza do wielu przemyśleń. Naprawdę uważam, że każdy powinien sięgnąć po tą lekturę. Polecam!
Poniedziałkowy imperator. 52 tygodnie z Markiem Aureliuszem
Marcin Choiński, Poniedziałkowy Imperator. 52 tygodnie z Markiem Aureliuszem, Helion 2025. Oto moja figura retoryczna: wyobraź sobie, że obozujesz pod szczytem Everestu, tuż pod przełęczą północną. Wlazłeś już naprawdę wysoko. Celem jest szczyt, ale nie masz już sił. Nie masz sił bo... małe rzeczy nie idą dobrze. Śnieg nie chce się rozpuszczać, herbata w termosie jest tylko letnia, śpiwór zawilgotniał. Masz już spuchnięte nogi. Przy namiotach śpi mgła i nie zamierza powstać. Nie ma słońca. Takie Everesty wyrastają nam niemal codziennie. Każdemu jego własny Everest. Dla jednego będzie to wstanie z łóżka i pójście do roboty, dla drugiego dopięcie kontraktu na miliony, dla trzeciego trudna rozmowa z dzieckiem. Niby wiesz, że musisz iść dalej, ale ten cholerny śnieg nie chce się topić. Tym śniegiem może być cokolwiek- przykra uwaga współpracownika, ostatnie 50 PLN w portfelu, choroba. I wtedy na białym rumaku wjeżdża Cesarz-Filozof Marek. Marek Aureliusz. Co jest w tych krótkich sentencjach Marka, co pozwala odpuścić i wypić herbatę z nie do końca roztopionego śniegu i iść dalej? Jest odpuszczenie. Jest nauka niedziwienia się światu i pogodzenie z nieuchronnością schyłku. Nie czyń sobie przykrości, albowiem drugiemu także jej nie czynisz. Wyobraź sobie, że już umarłeś i nie musisz się już o to martwić, rób swoje. Po malutku. Odsuń się od wyobrażeń o rzeczach, o ludziach, o świecie. Idź, tak jak stoisz. Proste? Oczywiście, że nie! Dlatego warto sobie przećwiczyć. Dobry czas jest zawsze, bo jest. Poniedziałkowy Imperator to dobry elementarz. Dostaniesz zadania, będziesz sobie powoli rozkminiał. Niech kolejny rok będzie trochę bardziej stoicki.
Ptaki, które śpiewają nocą
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 - współpraca recenzencka 𐙚 𝐭𝐲𝐭𝐮𝐥: ptaki, które śpiewają nocą 🦢 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚: Marta Łabęcka 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: beya 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: 5/5 ⭐️ • Co byście zrobili gdyby do baru nagle wpadła panna młoda, która (prawie dosłownie) uciekła sprzed ołtarza, a wy obserwowalibyście całą sytuację? Cokolwiek powiecie, NAJWAŻNIEJSZE jest byście wyruszyli we wspólną podróż.. Czemu? Dowiecie się z „Ptaków, które śpiewają nocą” od Marty Łabęckiej! • Baardzo podobał mi się klimat podróży, odwiedzanie różnych stanów, ikonicznych miejsc jak wodospady Niagara czy sama Rosalinda. W szczególności sam kamper jak i nasza dwójka dawali mi vibe „Do zobaczenia na Wenus”, które swoją drogą uwielbiam! Sama z chęcią przeżyłabym podróż po Stanach tak jak Savannah i Austin, a dzięki powieści Marty, mogłam jej doświadczyć tylko w nieco inny sposób 🩷 • Zakończenia takie jak tu zdecydowanie powinny być zakazane. Jak ja mam żyć z tą niewiedzą co się stało dalej? 😭 Zdecydowanie potrzebuje kolejnej części.. i to na wczoraj 🙏🏻 • Sama książka klimatem przypominała mi bardziej „September sun” niż „Flaw(less)”! Historia Sav oraz Austina ma w sobie to coś, co otula czytelnika i sprawia, że nie może się tej dwójce oprzeć! Kompletnie przepadłam dla ich relacji i tego co stworzyli. Powolutku ją budowali, poznając się nawzajem, a także dowiadując o nawet najmniejszych drobiazgach. Ta dwójka po prostu ma moje serce i domyślam się, że wasze również skradnie! • „Ptaki, które śpiewają nocą” to opowieść obowiązkowa dla fanów podróży i marzycieli o wspaniałych sercach. Dla osób, które uwielbiają podejmować złe decyzje jak Austin, lub mają z nimi problem jak Sav 🤭 Choć Martę i jej pióro znam od samych początków, bo już od „Flaw(less)”, to muszę przyznać, że widzę OGROMNY progres w jej stylu pisania. Uwielbiam jej debiut i niesamowicie mi się go czytało (nostalgia również jest!) ale tutaj wręcz płynęłam przez całą historię 🥹 Jeśli chcecie przeżyć własną przygodę po Stanach to wybierzcie się z nią z Savannah i Austinem.