Recenzje
Jedz mądrze, żyj zdrowo! Kompleksowy przewodnik świadomego odżywiania
Jedz mądrze, żyj zdrowo! Kompleksowy przewodnik świadomego odżywiania - i serio, to jest jedna z tych książek, które porządkują bałagan w głowie. Jeśli kiedykolwiek stałaś w sklepie, patrzyłaś na półkę „fit/eko/bio” i miałaś ochotę rzucić to wszystko i wziąć chipsy… to wiedz, że nie jesteś sama. Ta książka bardzo na spokojnie rozprawia się z dietetycznymi mitami, straszeniem jedzeniem i wiecznym „musisz”. Jakub Mauricz tłumaczy bez spiny, co faktycznie ma sens, a co tylko dobrze się sprzedaje. Jest o tym, jak jeść normalnie, nie chodzić głodnym, mieć energię, nie popadać w skrajności i nie wariować od zakazów. Dużo konkretów, zero dietetycznego chaosu. To nie jest kolejna moda na „idealne jedzenie”. To mapa, która pomaga ogarnąć codzienność i wybory przy stole - z głową i bez presji.
Milionerka i barman
Różnice społeczne. Lubicie gdy w książkach poruszany jest ten wątek ?❓ ,,Milionerka i barman " to książka z już dobrze nam znanym motywem, jedno z nich jest biedne a drugie bogate, autorka jednak odwraca nam te role i nie mamy klasycznie on bogaty ona biedna. Tutaj to ona jest bogata a on pochodzi z niższej klasy społecznej. Zoe to młoda kobieta, córeczka tatusia z trudnym charakterem, jednak twardo stąpającą po ziemii. Nie jest typową rozpuszczoną księżniczką, a kobietą, która mimo bogactwa ojca sama na siebie pracuje. Olivier natomiast to barman w klubie Devil, mechanik ale i samotny ojciec dwuletniej Lily. Jest skromnym, uczciwym i nieco nieśmiałym mężczyzną. Przez sytuację z przeszłości jest również skryty i nie dopuszcza do siebie kobiet. Ta dwójka poznaje się w klubie, w którym Zoe z przyjaciółką spędza wieczór. Pomimo że Zoe i Olivier pochodzą z dwóch różnych światów coś ich do siebie wyraźnie przyciąga. Początkowo mężczyzna jest dla Zoe swego rodzaju wyzwaniem i rozrywką. Lubi zdobywać to, czego zapragnie i nie lubi odpuszczać. Relacja tej dwójki od samego początku jest jednocześnie nieco napięta bo nie potrafią znaleźć wspólnego języka ale jednocześnie coś zdecydowanie ich do siebie przyciąga. Autorka poza relacją romantyczną porusza mam również jednak bardzo ważne tematy, takie jak porzucenie, samotne macierzyństwo ale również a może i nawet najważniejsze, czyli różnice społeczne, które potrafią całkowicie poróżnić ludzi. Roksana ukazuje nam również jak łatwo bogatym ludziom przychodzi ocenianie, upokarzanie a nawet skreślanie już na starcie osób, które nie mogą pochwalić się tak pokaźnym majątkiem jak oni. Nie liczy się dla nich ich charakter, umiejętności czy serce a tylko zawartość portfela. Podsumowując książka podobała mi się i nawet mnie wciągnęła jednak miałam przy niej jeden duży problem, którego niestety sama nie potrafię wyjaśnić. Chociaż książka mi się podobała i historia nawet mnie wciągnęła, gdy zatrzymałam się na 150 stronie z wielką trudnością przyszło mi czytanie jej dalej. Niemniej polecam wam ją serdecznie bo myślę że się nie zawiedziecie. 4/5 ⭐
Real Madryt. Sportowi giganci
Real Madryt to klub, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Uznany za najlepszy zespół XX wieku, od ponad stu lat budzi ogromne emocje, zachwyca kibiców i zapisuje się złotymi zgłoskami w historii futbolu. Książka ukazała się w serii „Sportowi giganci” autorstwa Przemysława Pozowskiego. Autor koncentruje się na najważniejszych momentach w dziejach klubu - od jego powstania i rozwoju, przez największe sukcesy, aż po sylwetki trenerów i piłkarzy, którzy na stałe zapisali się w pamięci fanów. Publikacja prowadzi czytelnika przez ponad 120 lat nieprzerwanej historii Realu Madryt: od początków klubu, przez erę Santiago Bernabéu, dominację lat 50. i 60., okres Galácticos, legendarną rywalizację Cristiano Ronaldo z Leo Messim, aż po współczesny rozdział tworzony przez nowe gwiazdy. Na kartach książki spotykamy zarówno ikony „Królewskich”, jak i obecnych zawodników, którzy dziś budują potęgę zespołu. Autor przypomina również imponujące osiągnięcia klubu - ponad 30 mistrzostw Hiszpanii, 20 triumfów w Pucharze Króla oraz rekordowe 15 zwycięstw w Lidze Mistrzów. To także opowieść o spektakularnych transferach i milionach wiernych kibiców na całym świecie. To pozycja, która z pewnością zainteresuje zarówno młodszych czytelników, jak i dorosłych fanów piłki nożnej. ⚽
Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii „Riverside Lane”, po który sięgnęłam z ciekawości po bardzo udanym pierwszym tomie. To jedna z tych opowieści, które zaczynają się od ucieczki, a kończą na spokojnym odnajdywaniu siebie. Z przyjemnością wróciłam do Cranbridge, małego miasteczka pełnego spokoju, wspólnoty i tego wyjątkowego klimatu, w którym ludzie wciąż mają dla siebie czas. Lubię styl autorki, jest delikatny, wyważony i spokojny, bez zbędnego dramatyzmu. Podoba mi się to, że nie idealizuje rzeczywistości, lecz pokazuje prawdziwe problemy mieszkańców, codzienne, momentami bolesne, ale bardzo ludzkie. Akcja toczy się wolno, bez plot twistów i wielkich dramatów, a w zamian dostajemy dużo troski, wsparcia i poczucia wspólnoty. Tym razem centrum fabuły stanowi lokalna gazeta „The Cranbridge Times” i walka o jej przetrwanie. Ten wątek poruszył mnie najbardziej, bo jest w nim coś jednocześnie ciepłego i smutnego, dotyczy marzeń, które powoli wymykają się z rąk. Lucy to ciepła, empatyczna bohaterka, lojalna i oddana bliskim, która przyjeżdża do Cranbridge z nadzieją na spokój i chwilę oddechu, choć szybko okazuje się, że powroty nie zawsze są łatwe. Tom z kolei to mężczyzna przygnieciony odpowiedzialnością, zmęczony i pozbawiony wiary. Jako redaktor naczelny robi wszystko, co w jego mocy, choć w środku ma już niewiele nadziei. Ich relacja rozwija się powoli, poprzez ciche rozmowy i drobne gesty, prowadząc do zbliżenia budowanego bez pośpiechu i z dużą uważnością na emocje drugiej osoby. Bardziej przypomina proces wzajemnego zrozumienia niż nagły wybuch uczuć. Książka pokazuje, że wsparcie innych ludzi pomaga podnieść się po upadku, a błędy, choć nieuniknione, mogą stać się początkiem zmiany. Przeszłości nie da się cofnąć, ale można się od niej odciąć i spróbować zacząć od nowa. Ta historia miała w sobie coś ujmującego, jednak nie poruszyła mnie tak mocno jak relacja bohaterów z pierwszego tomu, pozostawiając po sobie ciepło i delikatną refleksję.
Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2
Pamiętacie "Sklep dla samotnych serc"? Ta seria to taki powiew lata. Ktoś już tęskni? Jak widać aura za oknem zupełnie nie pasuje do klimatu książki, ale co z tego, może właśnie po spacerze zimowym to świetny pomysł, żeby poczuć trochę ciepła z książki? W tej jest dużo tego ciepła, dobroci i takiego klimatu małomiasteczkowego, a to przecież wiele z nas uwielbia! Chociaż zimowe spacery kocham to dziś po takim dłuższym miło było gnić pod kocem i czytać o letnich dniach w tej uroczej miejscowości. Lucy wyjeżdża z wielkiego miasta do urokliwego Cranbridge. Z jednej strony chce trochę uciec od rozgłosu związanego z jej osobą i życiowymi wyborami, z drugiej pragnie zaopiekować się wujkiem Frankiem. Wujek ma dla niej propozycję pracy w jego gazecie, która ostatnio nie przynosi odpowiedniego dochodu. Na miejscu Lucy poznaje redaktora naczelnego Toma i razem z nim będzie próbowała ratować gazetę. Jak bardzo ich to do siebie zbliży? Czy uratują lokalna gazetę? Co słychać w sklepie bohaterów z poprzedniej książki z tej serii? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po tą książkę. Polecam. Dla mnie to taka bardzo lekka, miła, trochę leniwa książka. Tu nie ma olbrzymich dramatów, tu jest tak sympatycznie i sielsko. Seria pewnie ma i wielkich miłośników, ale też i osoby, które traktują ją jako po prostu niezobowiązujące książki umilające wieczór. Ja traktuje je jako takie właśnie lekkie, przenoszące mnie do takiego letniego, sielankowego klimatu historie. Nie miałam wielkich oczekiwań po pierwszej książce, ale sięgałam wiedząc, że spędzę z tą częścią również miło czas. Ode mnie 8/10. Fajnie było wrócić do Cranbridge.