Recenzje
Korona przeznaczenia. Królestwa Okrith #3
„korona przeznaczenia” a.k. mulford to przyjemna i wciągająca to trzecia już odsłona serii królestwa okrith, która sprawdzi się idealnie jako lekka lektura fantasy. książka ma szybkie tempo, sporo akcji i wyraźnie stawia na rozrywkę, dzięki czemu czyta się ją bardzo sprawnie. fabuła przenosi się do zachodniego dworu, gdzie bri musi rozwikłać zagadkę morderstwa królowej i jednocześnie chronić księżniczkę abalinę. nad bohaterką ciąży proroctwo, które sprawia, że jest traktowana z nieufnością, a wręcz i wrogością, co dodaje historii napięcia. wątek łowców czarownic i politycznych intryg jest ciekawy, choć momentami dość przewidywalny. bri to silna i zdeterminowana bohaterka, której łatwo kibicować. jej relacja z abalina rozwija się powoli i naturalnie, a romans nie przytłacza głównej fabuły, tylko dobrze ją uzupełnia. emocje są wyważone, a ich wspólne sceny należą do najmocniejszych punktów książki. mimo drobnych słabszych momentów całość wypada naprawdę świetnie. „korona przeznaczenia” to świetna rozrywka dla fanów romantycznego fantasy z akcją, intrygami i motywem walki z przeznaczeniem. baaardzo mocno wam ją polecam. 3,75/5⭐
Call me in the middle of the night
Charlotte ma poukładane życie. A przynajmniej tak próbuje je mieć, od roku tłumacząc sobie, że Asher po prostu… odszedł. Bez słowa, bez wyjaśnienia, bez pożegnania. Aż pewnego dnia, w środku zwykłej lekcji, w drzwiach klasy staje ON. Asher Guidry. Chłopak jej marzeń i koszmarów w jednym. Z tym swoim spojrzeniem, które pamięta każda komórka jej ciała. I z tajemnicą, której ciężar czuć w powietrzu. Autorka bierze prosty, ale zawsze elektryzujący motyw „zniknięcia i powrotu” i rozkręca go do maksimum. To nie jest spokojne odnowienie relacji. To burza. Mieszanka wściekłości, bólu, niedowierzania i - co najbardziej niebezpieczne - tej dawnej, wciąż żywej iskry, która nie pyta o racje. Charlotte i Asher nie prowadzą grzecznych rozmów. Oni się starają, kłócą, odpychają, przyciągają i rzucają sobie w twarz słowami, które bolą, bo są prawdziwe. Podobało mi się, że Charlotte nie jest bierną ofiarą. Jest zraniona, ale ma gniew i godność. A Asher… No cóż, Asher to chodząca zagadka. Martyna Michalak dobrze gospodaruje napięciem, powoli odsłaniając karty jego tajemnicy. Czy powód zniknięcia jest wystarczająco dobry? Dla was może być inaczej, ale ja uwierzyłam. Uwierzyłam w jego walkę, w jego milczenie, które było wołaniem o pomoc. To nie jest czarny charakter - to zraniony chłopak, który podjął złą decyzję i teraz mierzy się z jej konsekwencjami. „Call Me in the Middle of the Night” to szybka, intensywna i bardzo emocjonalna książka . Idealna na wieczór, pod kocykiem, z kubkiem czegoś ciepłego - bo choć historia rozgrzewa, to te zimne momenty niedomówień też dają się we znaki. Wyszłam z tej lektury zmęczona emocjonalnie, ale spełniona. To była dobra, porządnie napisana burza uczuć. Jeśli macie ochotę na powieść, która trzyma w napięciu nie przez zombie, a przez niewypowiedziane słowa i spojrzenia, które bolą, to sięgajcie. A ja zostaję z pytaniem: ile jesteśmy w stanie wybaczyć komuś, kogo kochamy? I czy każda przerwa w relacji musi być jej końcem… czy może nowym, dojrzalszym początkiem?
Real Madryt. Sportowi giganci
Real Madryt to klub, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Uznany za najlepszy zespół XX wieku, od ponad stu lat budzi ogromne emocje, zachwyca kibiców i zapisuje się złotymi zgłoskami w historii futbolu. Książka ukazała się w serii „Sportowi giganci” autorstwa Przemysława Pozowskiego. Autor koncentruje się na najważniejszych momentach w dziejach klubu - od jego powstania i rozwoju, przez największe sukcesy, aż po sylwetki trenerów i piłkarzy, którzy na stałe zapisali się w pamięci fanów. Publikacja prowadzi czytelnika przez ponad 120 lat nieprzerwanej historii Realu Madryt: od początków klubu, przez erę Santiago Bernabéu, dominację lat 50. i 60., okres Galácticos, legendarną rywalizację Cristiano Ronaldo z Leo Messim, aż po współczesny rozdział tworzony przez nowe gwiazdy. Na kartach książki spotykamy zarówno ikony „Królewskich”, jak i obecnych zawodników, którzy dziś budują potęgę zespołu. Autor przypomina również imponujące osiągnięcia klubu - ponad 30 mistrzostw Hiszpanii, 20 triumfów w Pucharze Króla oraz rekordowe 15 zwycięstw w Lidze Mistrzów. To także opowieść o spektakularnych transferach i milionach wiernych kibiców na całym świecie. To pozycja, która z pewnością zainteresuje zarówno młodszych czytelników, jak i dorosłych fanów piłki nożnej. ⚽
Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii „Riverside Lane”, po który sięgnęłam z ciekawości po bardzo udanym pierwszym tomie. To jedna z tych opowieści, które zaczynają się od ucieczki, a kończą na spokojnym odnajdywaniu siebie. Z przyjemnością wróciłam do Cranbridge, małego miasteczka pełnego spokoju, wspólnoty i tego wyjątkowego klimatu, w którym ludzie wciąż mają dla siebie czas. Lubię styl autorki, jest delikatny, wyważony i spokojny, bez zbędnego dramatyzmu. Podoba mi się to, że nie idealizuje rzeczywistości, lecz pokazuje prawdziwe problemy mieszkańców, codzienne, momentami bolesne, ale bardzo ludzkie. Akcja toczy się wolno, bez plot twistów i wielkich dramatów, a w zamian dostajemy dużo troski, wsparcia i poczucia wspólnoty. Tym razem centrum fabuły stanowi lokalna gazeta „The Cranbridge Times” i walka o jej przetrwanie. Ten wątek poruszył mnie najbardziej, bo jest w nim coś jednocześnie ciepłego i smutnego, dotyczy marzeń, które powoli wymykają się z rąk. Lucy to ciepła, empatyczna bohaterka, lojalna i oddana bliskim, która przyjeżdża do Cranbridge z nadzieją na spokój i chwilę oddechu, choć szybko okazuje się, że powroty nie zawsze są łatwe. Tom z kolei to mężczyzna przygnieciony odpowiedzialnością, zmęczony i pozbawiony wiary. Jako redaktor naczelny robi wszystko, co w jego mocy, choć w środku ma już niewiele nadziei. Ich relacja rozwija się powoli, poprzez ciche rozmowy i drobne gesty, prowadząc do zbliżenia budowanego bez pośpiechu i z dużą uważnością na emocje drugiej osoby. Bardziej przypomina proces wzajemnego zrozumienia niż nagły wybuch uczuć. Książka pokazuje, że wsparcie innych ludzi pomaga podnieść się po upadku, a błędy, choć nieuniknione, mogą stać się początkiem zmiany. Przeszłości nie da się cofnąć, ale można się od niej odciąć i spróbować zacząć od nowa. Ta historia miała w sobie coś ujmującego, jednak nie poruszyła mnie tak mocno jak relacja bohaterów z pierwszego tomu, pozostawiając po sobie ciepło i delikatną refleksję.
Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2
Czy gazety papierowe mają jeszcze rację bytu w obecnych czasach? Cranbridge to wioska, która przyciąga złamane serca. Najpierw pojawił się tu Tom, potem Lucy. Oboje po przejściach, oboje obiecujący sobie koniec ze związkami, oboje mocno pokiereszowani. Ale również ambitni, pełni pasji, o dobrych sercach. Czy odnajdą drogę do siebie? "Wioska zagubionych serc" to już drugi tom serii 'Riverside Lane' i niczym nie ustępuje swojej poprzedniczce. To pełna ciepła pozycja, tocząca się powolnym rytmem, która otuli słowami i zabierze do magicznego miejsca, jakim jest Cranbridge. Nie liczcie tu na zatrzymujące dech w piersi zwroty akcji, ognisty romans czy wartką akcję, bo ta książka oferuje zupełnie coś innego: ukojenie, ogrzanie zbolałej duszy, chwilę resetu po trudniejszym dniu. A przy okazji przypomina jak ważna jest zgrana społeczność i jak wiele osób cierpi z powodu samotności. Lubię tę serię z powodu jej łagodności, przyjaznej, delikatnej narracji i kreacji różnorakich bohaterów, także tych pobocznych. Także jeśli macie ochotę na coś lżejszego, warto wziąć pod uwagę tę pozycję!