Recenzje
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
Ocena: ⭐⭐⭐⭐⭐/5 𝐶𝑧𝑎𝑠𝑎𝑚𝑖 𝑛𝑎𝑗𝑤𝑖𝑒̨𝑘𝑠𝑧𝑦𝑚 𝑤𝑖𝑒̨𝑧𝑖𝑒𝑛𝑖𝑒𝑚 𝑛𝑖𝑒 𝑠𝑎̨ 𝑘𝑎𝑗𝑑𝑎𝑛𝑦, 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑙𝑜𝑗𝑎𝑙𝑛𝑜𝑠́𝑐́ 𝑤𝑜𝑏𝑒𝑐 𝑜𝑠𝑜́𝑏, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑒 𝑛𝑎𝑠 𝑟𝑎𝑛𝑖𝑎̨. Josephine po skazaniu brata zostaje sama z długami i opieką nad młodszym rodzeństwem. Przyjmuje pracę w siłowni, gdzie spotyka się z niechęcią June i chłodnym zachowaniem Damiena. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy James Vanderbilt proponuje jej układ - ma udawać jego partnerkę w zamian za pomoc w oczyszczeniu brata z fałszywych zarzutów. Josephine wchodzi w świat kłamstw, tajemnic i trudnych emocji, które zmuszają ją do zmierzenia się z przeszłością. Ta seria jest moją pierwszą stycznością z piórem autorki i muszę przyznać, że ta książka naprawdę zrobiła na mnie duże wrażenie. Od początku wciąga w świat pełen emocji, trudnych decyzji i relacji, które są skomplikowane, ale bardzo prawdziwe. Josephine to bohaterka, którą da się polubić i której cały czas się kibicuje, nawet kiedy popełnia błędy. Relacja z Jamesem jest pełna napięcia, dramy i momentów, które serio chwytają za serce. Bardzo podobał mi się klimat tej historii, który był momentami mroczny i ciężki, ale jednocześnie nie da się od niej oderwać. Autorka pisze lekko i w taki sposób, że strony lecą bardzo szybko. Dobrze ukazane są tematy lojalności, zaufania i tego, jak przeszłość potrafi wpływać na życie człowieka. Dawno żadna książka nie wywołała u mnie tylu emocji i na pewno długo o niej nie zapomnę. Na pewno sięgnę po inne książki autorki 🫶🏼
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
[ recenzja zawiera spojlery ] Dług Josephine to trzecia część serii Pozorów autorstwa Moniki Rutki, opowiadająca o dwójce bohaterów, którzy pojawili się przelotnie w poprzednich częściach: Josephine Bayers oraz James Vanderbilt. Pochodzą oni z dwóch różnych światów, mimo to wchodzą w pewien tajemniczy układ. James proponuje Josephine pomoc w wydostaniu jej brata z więzienia, choć sam również ma w tym własny interes. Układ, można by rzec, nie jest trudny - muszą udawać zakochanych. Udawać przed elitą, przed wpływowymi osobami, przed ojcem Jamesa, a najbardziej, co jest dla nich najtrudniejsze, przed SAMYMI SOBĄ. Motywem książki jest slow burn, choć wciąga od samego początku. Idealnie został opisany ich wzajemny brak zaufania na początku znajomości. W książce pojawia się ironiczny humor, które idealnie odwzorowuje postacie i ich charaktery. Każda ich rozmowa wywoływała we mnie dreszcz emocji, ponieważ osobiście uwielbiam takie ironiczne poczucie humoru. Dla Josephine udawanie związku jest bardzo trudne. W swoim życiu trzyma się zasady, że nie sprzeda samej siebie za pieniądze, jednakże w tym momencie stawia rodzinę ponad siebie. Ta bohaterka przeżyła wiele w swoim życiu. Jest to dobra dziewczyna ze złego domu. Z rodziny, w której musiała walczyć o siebie, swoich braci i nie wiedziała, jak będzie wyglądać jej kolejny dzień. Czy będzie musiała zakrywać podkładem kolejny siniak, czy obejdzie się bez przemocy. Nie zasypiała z uśmiechem na twarzy. Zasypiała z przerażeniem i z bólem. W każdym rozdziale poznajemy ją bardziej, odkrywamy jej ból, strach, przeszłość i jak na nią wpłynęła. To kobieta, która poświęciła całą siebie i swoją przyszłość dla dobra swoich braci. Żeby oni osiągnęli coś, czego ona nie mogła. A przecież ona też zasługiwała na szczęście... Zaś James Vanderbilt urodził się w zupełnie innej rzeczywistości. Dobry dom, wpływowa rodzina, pieniądze, wiele możliwości i wykształcenie. Ale to nie jest takie idealne, jak wygląda. Bo nawet za najpiękniejszą sceną kryje się kurtyna odsłaniająca prawdziwe oblicza... Bohater ten zachwycił mnie swoją dżentelmeńską klasą i myśleniem strategicznym. Od początku relacji bohaterowie mieli ustalone warunki jak ma wyglądać ich układ. Pomimo to James, posiadając duży majątek, złamał zasady umowy (dla dobra Josephine). Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, a te dwie postacie swoimi charakterami i emocjami przez całą powieść stworzyły coś pięknego. Cała seria Pozorów jest opowiadaniem o bólu i ciężkim losie kobiet w otaczającym nas świecie. Na co dzień słyszymy o przerażających historiach, których doświadcza wiele kobiet. Usłyszeć to jedno, przeczytać to drugie, a przeżyć to trzecie. James w swoim życiu kieruje się zasadami, które od początku do końca kontroluje. Ale Josephine go złamała. Złamała jego zasady i jego samego. Pytanie, które zadaje sobie po przeczytaniu tej książki... czy to złamanie jest tylko rysą, czy został złamany cały mur- czyli serce Jamesa Vanderbilta? Czy relacja, która miała być tylko układem, nie zmieniła się w coś więcej? PS. Fani Chasa Shawa również znajdą tutaj coś dla siebie.
Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic
" (...) byliśmy tylko parą aktorów, którzy mieli zagrać role swojego życia. Potem postanowiliśmy wykorzystać okazję i się zabawić. Nie planowałam, że...." To miał być uroczysty obiad, w gronie najbliższych, który miał być uczczeniem pamięci o seniorze rodu Kennedych. Tylko najbliższa rodzina. Nikt nie podejrzewał, że dzwonek do drzwi, a przede wszystkim nieznajomy i zarazem, niespodziewany gość zmieni wszystko w dotychczasowym życiu każdego z członków rodziny, a w szególnosci Di. Dziewczyny, która stała się kimś bardzo ważnym dla Kennedych. Natomiast Dylan pojawiąc się na progu willi, nie liczył na fortunę ani na znane nazwisko, chciał spełnić wolę umierającej matki i spojrzeć w oczy człowiekowi, który był jego ojciem. Niestety przybył za późno. Ku jego największemu zaskoczeniu, zostaje przyjęty w rodzinne pielesze, gdzie otrzymuje propozycję objęcia fotela prezesa, biuro oraz Di do pomocy w roli prawej ręki. Wszystko to wydaje się być nie tyle zaskakujące co podejrzane, gdyż wie że w życiu nigdy nic nie jest za darmo i prędzej czy później przyjdzie mu zapłacić największą cenę. Czy przypadkowy dziedzic odnajdzie się w roli prezesa? I jaki ukryty cel mają bracia, którzy powierzyli zupełną władzę nad rodzinną firmą? "Jego wysokość prezes 3" jest historią pełną tajemnic, które wypływając w nieodpowiednim momencie doprowadzą do katastrofy. Rodzinnych intryg, które będą miały na celu realizację ukrytych motywów oraz mnóstwo niedopowiedzeń, które zachwieją zaufaniem w stosunku do bohaterów. A to wszystko zostanie okraszone szczyptą pożądania ( ale takiego wiecie subtelnego, nie mylić z wyuzdaniem 😊). Ci co znają pióro autorki wiedzą o czym mowa 😘. Szalenie polubiłam Dylana, jest on facetem, który od samego początku wzbudził moje zaufanie. Nie był zadufany w sobie, i nie uderzyła mu "sodówka" od władzy. Były momenty, że język nie współpracował z myśleniem 🤣 ale kto tak nie ma ? ( mi niejednokrotnie to się zdarza 🤣). Przeszłość Di nie była kolorowa, przez co straciła własne poczucie wartości ale mając przy sobie wspaniałych ludzi, próbowała żyć na nowo. Osobiście bardzo gorąco polecam całą serię ❤️.
Muza rockmana
Lubicie wątek muzyczny? Bo ta historia jest wręcz wciągająca.🤭 🎸Recenzja 12/2026 Emily Applewood wybiera się na kalifornijską pustynię i tak przypadkiem zostaje wzięta za kandydatkę do pracy. Wtedy jeszcze nie widziała że zostanie osobistą asystentką podczas trasy koncertowej najsłynniejszej kapeli rockowej w całej Ameryce. Przypadkowe spotkanie z nieznajomym sprawia, że jednak dostaje tą pracę. Wyruszając w czteromiesięczna podróż poznaje wszystkich członków ekipy, lecz tylko jeden mężczyzna wzbudził jej zainteresowanie to Tristan Daltrey trzydziesto ośmioletni surowy i zdystansowany wokalista zespołu okrążony wiernymi fankami, ale jego uwaga skierowana jest tylko na pewną siebie i śliczną Emily. Dziewczyna ukrywa pewien sekret a Tristan uparcie stara się dowiedzieć czegoś o niej i tak pewnego razu mówi mu ona za dużo i to sprawiło, że wszystko między nimi staje się inne. Czytałam już książki autorki, lecz ta zdecydowanie najmocniej chwyciła mnie za serce. Relacja głównych bohaterów rozwija się stopniowo od niechęci, przez ciekawość po uczucie przed którym się bronią. Lecz to nie jest kolejny prosty romans, tutaj dostajemy emocjonalną historię dwójki ludzi na życiowym zakręcie. Ich relacja była pełna namiętności, lecz już na starcie skazana na niepowodzenie. Dziewczyna skrywa pewien sekret, który poniekąd rzutuje na to co czuli. I tak w pewnym momencie postanawia się ona usunąć z życia muzyka. Tym sposobem Emily próbuje zapomnieć o mężczyźnie, który z każdym kolejnym kilometrem trasy stał się jej kimś bliskim, lecz nie mogła cofnąć tego kim była nie tylko dla niego. Sekrety, tajemnice im dalej, tym fabuła robiła się coraz bardziej wciągająca i na sam koniec autorka budowała napięcie tylko po to, by w odpowiednim momencie zrzucić na czytelnika prawdziwą bombę. Styl Penelope jest lekki i przyjemny, tak kompletnie nie spodziewałam się takiego zakończenia, które oczywiście było dla mnie szokujące. Ta książka poprostu jest genialna, pokazuje że nic nie dzieje się przypadkiem i jest w jakiś sposób pokręcone, tak szczerze mogę wam ją polecić. 5/5⭐📚
Muza rockmana
Twórczość autorki jest mi już dobrze znana i wiem, że sięgając po jej książki, mogę liczyć na lekki, angażujący romans. Dlatego miałam wobec tej historii naprawdę wysokie oczekiwania. Emily ma dwadzieścia dwa lata i całe życie przed sobą. Tylko ona wie, dlaczego pewnego dnia przemierza kalifornijską pustynię i staje przed budynkiem studia nagrań. Kiedy przez pomyłkę zostaje wzięta za kandydatkę do pracy, postanawia wykorzystać tę okazję. Tristan ma trzydzieści osiem lat i jest prawdziwą legendą rocka. Surowy wygląd, tatuaże i zachrypnięty głos sprawiają, że kobiety dosłownie za nim szaleją. Jednak spośród wszystkich kobiet to właśnie Emily wydaje mu się wyjątkowa. Podczas czteromiesięcznej trasy koncertowej uczucie między nimi zaczyna się zacieśniać, choć oboje próbują temu zaprzeczyć. Wszystko zmienia się w chwili, gdy Emily zdradza o sobie zbyt wiele. Ta książka tylko z pozoru wydawała się standardowym romansem z różnicą wieku. Im dalej w fabułę, tym bardziej autorka zaczyna zaskakiwać czytelnika. Emily jest młodą kobietą zmagającą się z własnymi demonami. Nie ma konkretnego celu ani pomysłu na siebie, dlatego bez wahania przyjmuje posadę asystentki zespołu. Początkowo wykonuje zwyczajne polecenia, jednak z czasem coraz częściej pomaga Tristanowi, który ewidentnie szuka pretekstów do spędzania z nią czasu. Ich relacja rozwija się bardzo powoli i naturalnie, ale Tristan nie jest przygotowany na prawdę, którą skrywa Emily. Właśnie ten zwrot akcji kompletnie mnie zszokował. Absolutnie się go nie spodziewałam. Autorka świetnie zaplanowała fabułę i umiejętnie budowała napięcie, by uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie. Ten plot twist dosłownie rozwalił mi głowę i przez chwilę nie wiedziałam, co myśleć. Ogromnym atutem tej książki jest również kreacja bohaterów. Są bardzo realistyczni, dalecy od ideału i obciążeni własnymi problemami oraz ranami, które wciąż się nie zagoiły. Dzięki temu łatwo było mi uwierzyć w ich historię i emocje. Styl autorki jest lekki, ale jednocześnie niezwykle angażujący. Śledziłam tę historię z ogromnym zainteresowaniem i kompletnie nie mogłam się od niej oderwać. Zakończenie było genialne i szczerze mówiąc, nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego finału. To była naprawdę świetna książka, która pokazuje, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a przeznaczenie czasem potrafi mocno namieszać w życiu. Bawiłam się wyśmienicie i z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki. Gorąco polecam!