ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Dziewczyna Caleba

Zawsze z dużą ciekawością sięgam po debiuty. Lubię obserwować, jak autorzy stawiają pierwsze kroki, jak szukają własnego głosu i sprawdzają, dokąd mogą z nim dojść. „Dziewczyna Caleba” to historia osadzona w cieniu straty. Brooke próbuje uciec - od Nowego Jorku, od rodzinnych problemów, od wspomnień sprzed trzech lat, kiedy zginął Caleb. Zmiana uczelni nie jest więc kaprysem, lecz próbą odzyskania kontroli nad własnym życiem. Powrót w okolice domu ojca sprawia jednak, że przeszłość szybko ją dogania. Autorka od początku jasno sygnalizuje, że nie będzie to prosta historia romantyczna. To raczej opowieść o żałobie, poczuciu odpowiedzialności i potrzebie wybaczenia - sobie i innym. Motyw realizowania listy Caleba stanowi oś fabularną i naturalnie angażuje czytelnika. Niewątpliwie jest w tym pomyśle potencjał. Jednocześnie miałam poczucie, że książka nie zawsze wykorzystuje wszystkie swoje możliwości. Tematy, po które sięga autorka, są trudne i wymagające, tu jednak nie do końca czuć ich głębię, ponieważ zostały bardziej opisane niż pokazane (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi). Brakowało mi pogłębienia, szczególnie w odniesieniu do Caleba, który jest osią całej historii, a mimo to pozostaje raczej ideą niż w pełni zarysowaną postacią. Podobnie relacja Brooke i Coltona - teoretycznie naznaczona bólem i napięciem - emocjonalnie nie zawsze wybrzmiewała tak mocno, jak bym tego oczekiwała. Nie oznacza to jednak, że lektura była nieprzyjemna. Wręcz przeciwnie - czyta się ją szybko i płynnie, a styl autorki jest przystępny i klarowny. Nie mogę też powiedzieć, że dokuczała mi przy czytaniu nuda, bo jako czytelnik czuję się usatysfakcjonowana biegiem fabuły. „Dziewczyna Caleba” to debiut, który pokazuje, że autorka ma coś do powiedzenia i potrafi zbudować spójną historię, nawet jeśli jeszcze nie zawsze trafia w pełnię emocjonalnej głębi. Widzę tu duży potencjał i przestrzeń do rozwoju. Dlatego z ciekawością spojrzę na kolejne projekty Weroniki. Początki rzadko bywają perfekcyjne, ale często można po nich poznać dobrze zapowiadającego się autora, a tak właśnie jest w tym przypadku.

co_do_slowa Kubiak Katarzyna

Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów

Bookstagram alert! To książka o jednej z nas! 😎 Tara pracuje jako pielęgniarka i właśnie buduje swoje życie od nowa. Ale to nie wszystko! 😈 Tara to nasz człowiek! Książkara i Bookstagramerka! Rozumiecie tę incepcję? Bookstagramerka czyta o Bookstagramerce w książce, którą recenzuje w ramach bookspracy - no przecież to istne złoto! Ale wracając... 😅 Tara wprowadza się do mieszkania, w którym jej współlokatorem zostaje Trevor. Zawodowy strażak o wyglądzie Henry’ego Cavilla, który uwielbia czystość i jeszcze gotuje! Gdzie zamawia się takie egzemplarze? 😅 Chociaż facet ma jedną wadę - nie wierzy w miłość, ale intensywnie trenuje spotkania bez zobowiązań 😈. Ale przecież Tara (i my) go zmieni, prawda? Główna bohaterka ma życiowy problem - każdy facet w końcu ją rzuca, a ostatni nawet odwołał ślub! Teraz dziewczyna wdraża w życie plan swojej babci inspirowany książkowym motywem drugiej szansy. Tworzy listę wszystkich swoich byłych partnerów, robi szybką selekcję (wykluczając tych już zajętych oraz byłego narzeczonego) i rusza z tematem. Tara ma zamiar spotkać się z każdym swoim byłym i sprawdzić, czy tym razem coś zaskoczy. Brzmi prosto i przyjemnie? 😅 No, prawie... Bo musicie wiedzieć, że Tara jest fatalna w randkowaniu i luźnych rozmowach, przez co czytając tę książkę, można się nieźle uśmiać. A w tym wszystkim ma wsparcie Trevora 😈. Na jedną z randek nawet go ze sobą zabiera - oczywiście w tajemnicy. Swoje poczynania aktualizuje też na Bookstagramie, gdzie jej obserwatorzy najbardziej kibicują... Trevorowi! 😎 Ekscesom nie ma końca, a spotkania z byłymi to porażka goniąca porażkę. Ale nie ma tego złego... Tara odkrywa wiele prawd o sobie, związkach i zyskuje nowego przyjaciela. A w międzyczasie Trevor odsłania przed nią swoje skrywane przed światem warstwy. I finalnie pęka... przed Tarą, wyznając jej, co naprawdę czuje. Aż w końcu docieramy do wielkiej gali walentynkowej... I o bogowie, co tam się dzieje! 🫨 Myślicie, że Trevor i Tara skończą razem? 😎 W końcu kto może znać lepiej tę dziewczynę, jak nie Bookstagram? 😈 Powiem szczerze - bawiłam się świetnie! Książka nie jest wymagająca i raczej nie oczekujcie większych przeżyć. Zapewniam, że śmiechom nie będzie końca! No i w końcu można się w pełni wczuć w kobiecą postać w bookmediach! Ten pomysł wyszedł tu rewelacyjnie! Dwa małe red flagi - „majteczki” 🫨 i liczba powtórzeń. Z tym Was zostawię, nie mówiąc nic więcej. 😅 Idźcie w to w ciemno! 😎

books_with_katebear Lesiak Katarzyna

Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4

Oficjalnie koniec serii 𝐍𝐢𝐞 𝐩𝐚𝐬𝐮𝐣𝐞𝐦𝐲 𝐝𝐨 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞, która była przyjemna! Finałowy tom opowiada o ostatnim przyjacielu z grupy: Brayden to facet, który jest jednym z właścicieli organizacji charytatywnej i tym razem w każdy weekend pracuje za miastem, aby stworzyć blisko szpitala dom, aby opiekunowie chorych ludzi nie musieli daleko wracać do domu. Jak z każdym projektem pomagają tam wolontariusze. Tym razem błędnie założył, że osoba z którą pisał w sprawach dekorowania wnętrz to facet, więc jego zdziwię było ogromne, gdy kobieta w barze czuła się lekko urażona sugestia, że „jego” poprawki są wkurzające. Alex okazała się być kobietą, która zawróciła w głowie naszemu bohaterowi. Przez wielkość fabuły płynęło mi się, główni bohaterowie byli cudowni! Jednak pewne zachowania głównej bohaterki zaczęły mnie irytować, gdy dowiadujemy się o jednym dość istotnym elemencie fabularnym. Gdy już emocje ochłonęły, bohaterowie przeprowadzili rozmowy, które były pozytywne! Jednak Alex: główna bohaterka i tak miałam lekkie wrażenie, że wodziła za nos głównego bohatera. Gdyby nie ten jeden wątek, który ciągnął się dość długo książka byłby idealna w moich oczach! Podobało mi się, że przez te wszystkie tomy jest wspominany nieżyjący przyjaciel głównych bohaterów, że zawsze jest on gdzieś obok! ❤️‍🩹

vera_czyta Biegas Weronika

Podaj dalej

Hejka hejka!! Przychodzę do was dzisiaj z recenzją książki, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła czyli ,,Podaj dalej”!! ⚽💚 Spencer Harris od samego dzieciństwa czuł, że nie pasuje mu bycie dziewczyną. Jego rodzice myśleli, że zwyczajnie jest chłopczycą. Jednak po jakimś czasie wspólnie z Spencerem odkryli, że jest chłopakiem. Osoby transpłciowe nie zawsze są przyjmowane z szeroko otwartymi ramionami, dlatego po roku prześladowań w poprzedniej szkole przeniósł się do szkoły w Oakley, gdzie postanowił nie mówić o swojej tranzycji. Trener w nowej szkole szybko zauważył jego talent i pasję do piłki nożnej, dlatego zaproponował mu dołączenie do jego drużyny. Mimo, że jego rodzice nie byli do tego przekonani, to Spencer bez ich wiedzy grał w męskiej drużynie. Jednak już po chwili okazało się że to wcale nie będzie takie łatwe jak mu się wydawało… Niektórzy pewnie wiedzą, że kocham czytać książki queerowe, dlatego nie byłabym sobą gdybym ominęła tą książkę!! ❤🩹 Wzmianki o piłce nożnej mam wrażenie, że były na każdej stronie, dlatego jestem pewna, że jest to idealna książka dla fanów piłki nożnej!! ⚽💫 Choć obawiałam się stylu pisania Isaaca, ponieważ nie jestem fanką narracji trzecioosobowej to już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że nie muszę się o nic martwić. Bardzo przyjemnie mi się czytało tą książkę, a czasami czułam się jakbym odtwarzała film w głowie, bo tak dobrze jest napisana ta książka ⚽ Jak wiadomo osoby transpłciowe nie mają łatwo w Polsce jak i w Ohio, dlatego szczególnie podobało mi się to jak dużo wsparcia otrzymywał Spencer od swoich przyjaciół oraz rodziny ❤🩹 Wspierali go na każdym kroku i chcieli dla niego jak najlepiej. Mógł na nich liczyć zawsze i wszędzie ❤ Chłopcy z jego drużyny piłkarskiej byli równie przekochani (może nie licząc początku 🫣), dlatego naprawdę przyjemnie się czytało tą książkę, mimo trudności, które później się pokazują 🫂❤🩹 Spencer jak i osoba, którą poznajemy bardziej w późniejszych stronach książki, są niesamowicie ciekawymi postaciami. Rodzice chłopców bardzo się różnią pod względem religii jak i tolerancji, dlatego mimo, że łamało mi się serce na niektórych stronach, to temat homofobii i transfobii został tutaj wspaniale przedstawiony 💔💔 Jednak niestety momentami nie podobały się dialogi… Nie było w nich sensu albo zwyczajnie były puste 🫠🫠 Na tej książce bawiłam się cudownie i jestem pewna, że przy możliwej okazji będę ją wpychać innym 🫂 Mam nadzieję, że i wy sięgniecie po tą książkę 💫✨ Poniżej zostawiam jeszcze kilka motywów, dzięki którym mam nadzieję, że skusicie się sięgnąć po ,,Podaj dalej” 💚⚽ found family młodzieżówka (12+) odkrywanie siebie queer romance coming-of-age 

booksinthelibrary Haja Joanna

Whispers on Ice

Hokej, samotny ojciec i niania - czego chcieć więcej? „Whispers On Ice” to historia przepełniona komfortem i słodyczą małej Ruby, która każdym swoim pojawieniem spowoduje uśmiech na waszych twarzach. Myślę, że to już wystarczające powody, aby sięgnąć po historię Hope i Logana. Na początek klasycznie zacznę od podziękowań. Lori - chciałabym ci podziękować za szansę i zaufanie jakim mnie obdarzyłaś powierzając mi swoją drugą książkę pod moje patronackie skrzydła. Żadne słowa nie oddadzą w stu procentach mojej wdzięczności. Kocham cię najmocniej i na zawsze będę ci wdzięczna. Logana, Hope i Ruby pokochałam dosłownie od pierwszych rozdziałów jeszcze na wattpadzie, a z każdym kolejnym oddawałam im swoje serce tylko mocniej. Cała ich historia powodowała we mnie tak wiele skrajnych emocji, że jest to wręcz nie pojęte. A co najważniejsze książka ta pozwoliła mi po prostu odpocząć i skupić się w całości na niej, co jest dla mnie bardzo ważne podczas czytania. Podsumowując jestem przeogromnie wdzięczna, że mogłam poznać Logana i Hope, a tym bardziej, że mogłam być częścią ich historii. Logan Matthews to bohater, którego idealnym opisem będą słowa zielona flaga. Bo jest to po prostu ideał mężczyzny. To jak cudownie traktował Ruby, swoich rodziców, a następnie Hope jest wręcz nie do opisania. Nigdy nie zrobił niczego nie w porządku w stosunku do swojej partnerki, co zdecydowanie rzadko zdarza się w książkach. Należy też napomknąć o tym jak pozytywny jest to bohater, pomimo wszystkich negatywnych rzeczy, które stanęły mu na drodze on nigdy się nie poddawał i patrzył na świat pozytywnie. Każdy moment, kiedy mogłam czytać o Loganie opiekującym się Ruby po prostu rozwalał moje serce na maleńkie kawałeczki z rozczulenia. I oczywiście nie mogło zabraknąć wzmianki o tym, że poza tymi wszystkimi plusami, które już wymieniłam Logan jest hokeistą! Hope to bohaterka, która swoją delikatnością i niepewnością skradła całe moje serce. Coś co trzeba przy niej wspomnieć to jej dobre serce, które zawsze było otwarte dla innych, nawet pomimo ich czynów. To jak wiele potrafiła poświęcić dla swoich bliskich jest godne podziwu i zdecydowanie mało kto byłby w stanie zrobić dla drugiej osoby aż tyle. Urzekła mnie w niej też jej niepewność w stosunku do relacji, szczególnie tej z Loganem, ponieważ poczułam wtedy, że w jakimś sensie znalazłam w niej cząstkę siebie, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że poczułam od niej zrozumienie. Dodatkowo uwielbiam fakt, że była ona po prostu normalna, co zdecydowanie pozwoli wielu osobą lepiej ją zrozumieć. Ruby, czyli malutki promyczek tej historii. Ona samą swoją obecnością od razu rozjaśniała atmosferę. Każda, nawet najmniejsza wzmianka o niej powodowała uśmiech na mojej twarzy. Uwielbiam to jak cudowanie zostały przedstawione relacje z nią, począwszy od Logana, który był dla niej najlepszym tatą, Hope, która pokochała ją jak własną córkę, czy chociażby chłopaki z drużyny, czyli najlepsi wujkowie pod słońcem. Relacja Logana i Hope zalicza się zdecydowanie do jednych z moich ulubionych. Uwielbiam to jak naturalni oni byli. Ich relacja rozwijała się dość powoli, co dla wielu osób mogłoby być negatywem, jednak dla mnie dodało to takiej prawdziwości. Uczucie, które między nimi powstało zdecydowanie stawało się z czasem tylko coraz silniejsze, a oni sami pielęgnowali je tak, aby się to nie zmieniało. Styl pisania Lori przypadł mi mocno do gustu już w poprzednim tomie, czyli „Coffee On Ice”. W tym nie mogło być inaczej - również skradł moje serce i pozwolił mi na jeszcze lepsze doświadczenia z czytania jej. Rozdziały miały dla mnie idealną długość, tak samo jak i idealna była dla mnie ilość opisów i dialogów, co powodowało, że książkę czytało mi się bardzo przyjemnie jak i również szybko. Rozkład akcji w fabule pozwolił na zapewnienie emocji od początku do końca historii, ale też dzięki temu nieustannie byłam w nią wciągnięta. Hokej - jeden z moich, ostatnimi czasy, ulubionych motywów, który tutaj jest jednym z najlepszych. To jak dużo dostaliśmy opisów treningów, meczy, czy ogólnie samych doświadczeń z nimi związanych jest zdecydowanie na plus. Muszę też wspomnieć o ilości detali i szczegółów, które pokazują jak dobry był research autorki. A osoby, które hokejem się nie interesują również bez problemu powinny wszystko zrozumie, ponieważ wszystko zostało wyjaśnione w prosty i logiczny sposób. Cała historia Logana i Hope była dla mnie rollercoasterem emocji, oczywiście w pozytywnym sensie. Radość i uśmiech, ale też smutek i łzy zdecydowanie pojawiły się kilkukrotnie w czasie czytania. Muszę też dodać wzmiankę o małym powrocie bohaterów „Coffee On Ice”, ponieważ w Whispers mamy okazję zobaczyć trochę dalszego życia Masona i Avery, którzy pojawili się w jednym z rozdziałów. Cudownie było ponownie przeczytać o ich losach i zobaczyć jak budują relacje z bohaterami drugiego tomu. Historia Logana i Hope bardzo szybko stała się bliska mojemu sercu i wiem, że jeszcze wielokrotnie będę do niej wracać, żeby na moment poczuć się jak w domu, bo tym stali się dla mnie ci bohaterowie. Mam nadzieję, że swoimi słowami choć trochę zachęciłam wam do poznania tej historii, ponieważ zdecydowanie jest ona tego warta. Wierze, że pokochacie ją tak samo mocno jak zrobiłam to ja i oddacie swoje serca Loganowi, Hope i malutkiej Ruby.

pats.books Mańkus Zosia