ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Addicted. Związani przeszłością

“Addicted. Związani przeszłością” autorstwa Hope S. Ward Walter Hayes i Thomas Gray przez lata budowali wspólnie imperium hotelowe. Teraz chcą przekazać firmę swoim dzieciom Killianowi Hayesowi i Brealyn Gray. Plan wydaje się idealny aż do momentu, gdy okazuje się, że tych dwoje łączy coś więcej niż tylko przyszłe obowiązki zawodowe, łączy ich wzajemna nienawiść i bolesna przeszłość. Brealyn to silna, inteligentna kobieta, gotowa udźwignąć odpowiedzialność kierowania firmą. Killian jest arogancki, pewny siebie i dokładnie taki, jakiego Brealyn nie chce widzieć u swojego boku. Wspólna praca szybko zamienia się w serię napięć, złośliwych wymian zdań i emocji, których żadne z nich nie chce nazwać. Im dłużej muszą ze sobą współpracować, tym trudniej ukryć to, co zostało niewypowiedziane. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a granica między nienawiścią a pożądaniem zaczyna się niebezpiecznie zacierać. „Addicted. Związani przeszłością” to idealna propozycja dla fanów romansów, w których emocje grają pierwsze skrzypce, a napięcie między bohaterami można niemal poczuć fizycznie. Autorka bardzo dobrze buduje relację opartą na konflikcie, a dialogi są cięte, pełne ironii i niewypowiedzianych pretensji, co sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Motyw wspólnej pracy w rodzinnej firmie hotelowej dodaje historii realizmu i podkręca dramatyzm — presja obowiązków, oczekiwania rodziców i stare rany tworzą mieszankę wybuchową. Romans rozwija się stopniowo, bez pośpiechu, a napięcie między nienawiścią a rodzącym się uczuciem jest poprowadzone bardzo naturalnie.

basik_czyta Koleczko Barbara

Addicted. Związani przeszłością

Ta książka bardzo mnie zaskoczyła! Sięgnęłam po nią bez żadnych oczekiwań, a ostatecznie nie byłam w stanie jej odłożyć. Autorka już na samym początku kreuje relację bohaterów w taki sposób, że gołym okiem widać, jak między nimi iskrzy. Było bardzo intensywnie emocjonalnie, a momentami wręcz boleśnie, a dzięki temu książka zachowała balans. Relacja Kiliana i Bree jest pełna uczuć i niedopowiedzeń, które namieszały w przeszłości, a teraz powracają, by znowu siać zamęt... Bardzo podobał mi się sposób, w jaki autorka poprowadziła motyw hate - love. Dokładnie widziałam z czego brała się ich niechęć do siebie i dlaczego tak panicznie się unikali. Dawne wydarzenia cały czas powracają, nie da się o nich zapomnieć i to sprawia, że każda ich rozmowa jest niepewna, bo ostatecznie nie wiadomo, jak to wszystko się zakończy. Autorka bardzo powoli pozwala im odbudowywać tę relację i robi to w ciekawy i tajemniczy sposób, bo nie odkrywa wszystkich kart od razu. Podział książki na dwie części uważam za bardzo trafiony. Rozdziały które miały miejsce w przeszłości pozwoliły mi lepiej zrozumieć emocje bohaterów i ich decyzje. Mogłam także zobaczyć, jak zaczęła się więź, która ich połączyła a następnie co ich rozdzieliło. Znowu teraźniejszość była tak niepewna, że momentami czułam ciarki na ciele, bo nie wiedziałam, co się wydarzy. W tej części poznałam wiele nowych tajemnic, czytałam mnóstwo złośliwych, ale również zabawnych dialogów, które rozbawiały mnie do łez. Cały czas widziałam ich walkę, która dążyła donikąd - rzucali sobie kłody pod nogi bez celu, ale kiedy w końcu zdali sobie z tego sprawę, wszystko zaczęło wracać na właściwe tory. Flo totalnie skradła moje serce! Ta mała dziewczynka wniosła do fabuły tyle ciepła, tyle rodzinnego klimatu - po prostu wszystko, czego potrzebowałam. Każda scena z jej udziałem działała na mnie tak odprężająco, kiedy nawet w tle toczył się konflikt dorosłych bohaterów. Dzięki niej ta historia stała się prawdziwa, naturalna. Styl autorki to jeden z najlepszych atutów tej historii. Pisze lekko, dynamicznie, przez co kartki same się przewracają. Dialogi są zabawne i przede wszystkim naturalne, co w połączeniu z innymi rzeczami wychodzi bardzo płynnie. Nawet kiedy przychodził czas na trudne tematy, forma opisów sprawiła, że nic nie było traktowane po macoszemu i odniosłam wrażenie, że te ciężkie tematy zostały świetnie wykorzystane. Jedyną rzeczą, która mnie zawiodła, był sposób prowadzenia niektórych konfliktów. Czasami miałam wrażenie, że niektóre sprzeczki są zbytnio przeciągane i opierają się głównie na nieszczerych rozmowach. Rozumiem emocje, strach przed zranieniem, ale w kilku sytuacjach lepiej byłoby zwyczajnie porozmawiać, niż powodować kolejne kłótnie. 4/5

Bookish.soul Kryś Paulina

Before destiny teaches us to forgive. Tom 2. Część 1

Od kłamstwa do rozstania? Przeznaczenie miało dla nich własny plan, który od początku zakładał skazanie zakochanych na ból m ale czy uwzględniał również przebaczenie? Tajemnica Oscara złamała serce Destiny. Kłamstwa i niedopowiedzenia zaważyły nad losem ich związku. Choć się kochają nie umieją tego naprawić i być razem. A może się to uda? Destiny ma z nim współpracować, a on nie podda się póki nie naprawi tego co zespół. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, bardzo polecam. Piękna oprawa graficzna, piękny tytuł i ciekawa, bardzo emocjonalna, bogata w uczucia historia

paulaczyta Ciulak Paula

Milionerka i barman

Milionerka i barman to kolejna książka od Roksany, która nie opowiada o bogactwie, ale o pustce, które pieniądze nie są w stanie zakryć. Poznajemy dwa różne światy barmana Olivera i córeczkę tatusia Zoe, która nie tylko opływa w luksusy, ale ma wysokie mniemanie o sobie. Ich spotkanie było zaskoczeniem, a raczej to jak się rozwinęło. Miałam wrażenie, że to spotkanie było, jak grom z jasnego nieba dla Zoe i niesamowicie drażniła mnie swoim zapędami bogacza. To był moment, kiedy główna bohaterka, potrzebowała dużo czasu by mnie do siebie przekonać. Sama nie wiem, skąd brak tej chemii między nami, ale Oliviera pokochałam, ale Zoe no cóż miała swoje momenty, nie było tak, że im dalej w las, to gorzej. Jednak przez jej jakby wewnętrzne rozdarcie, tym co powinna, a tym czego pragnie, było jak prowadzenie małej dziewczynki za rączkę. Sama nie wiedziała czego chce? Możliwe , a może takie miało być odczucie. Jako kobieta z dobrego domu, której nic nie brakowało. Chociaż, z drugiej strony była samodzielna i wystarczalna, odczuwałam jej pewność siebie, ale na granicy z arogancją, co było dla mnie niekomfortowe. Pierwsze wrażenie, ona chciała go zepsuć, nie zwracała uwagę, na różnice ani otoczenie Olivera, ważne byłoby zdobyć. To było irytujące. Wręcz błagałam o jej krok w dobrą stronę. W pewnym momencie, wydarzyło się tyle rzeczy, że zastanawiałam się, jak ona to znosi. Jak się w tym odnajduję. Niesamowite, bo mimo że nie polubiłam Zoe, ona wzbudzała mnóstwo różnorakich emocji we mnie. Oliver mi imponował i wzbudzał szacunek. Zoe mnie wodziła za nos i to długo. Chyba do tej pory nie wiem, jak mam odczucia co do niej. Chociaż jak ty byś się zachował, mając wszystko na zawołanie i nie mogąc odszukać siebie. Niby Ci nic nie potrzeba, a jednak czujesz taką wyrwę w sercu. Takie satysfakcjonujące rzeczy, od których masz dreszcze, Zoe ich nie miała. No przynajmniej do czasu. Bardzo lubię styl autorki, ale nie ukrywam, że odkładałam tą recenzję wciąż i wciąż. Nie czułam tego. Ta książka, wywołała we mnie jakiś bunt, nie i tyle….Byłam w sumie wściekła, nie a fabułę, odrobinę na końcówkę, ale na to, że nie potrafiłam zrozumieć głównej bohaterki i do teraz mam z tym problem. Może uaktywnił się we mnie wewnętrzny Polak by na każdym kroku poczuć nieodpowiednie zachowanie. Nie wiem, wiem, że chleba z tej mąki by nie było. Cała książka miała swoją magię, ale Zoe była dla mnie Voldemortem, który niezależnie co zrobiłby dobrego, nigdy nie wybieli swoich złych uczynków. Nietypowy romans. Tak. Dwa światy, które są trudne i sprzeczne? Oj Tak. Cudowny mężczyzna, który mnie zaskoczył na końcu, wyborem drogi. Dziękuję za możliwość poznania tej historii, moje serce pozostaję przy twojej książce Jeden raz

Czytam więc cichosza Cicha Magdalena

Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4

„Nie randkuj z młodszym facetem” Vi Keeland i Penelope Ward to kolejna odsłona dobrze znanej i lubianej serii „Nie pasujemy do siebie”. Autorki po raz kolejny udowadniają, że doskonale czują się w romansach opartych na napięciu, chemii między bohaterami i relacjach, które z góry wydają się skazane na porażkę. Tym razem na pierwszy plan wysuwa się różnica wieku temat oklepany, ale tu poprowadzony w sposób przyjemny i nienachalny. Historia skupia się na Alex kobiecie dojrzałej, rozsądnej i ostrożnej w sprawach serca oraz Braydenie, młodszym od niej mężczyźnie, który zupełnie nie wpisuje się w stereotyp niedojrzałego faceta. Od pierwszych stron widać między nimi chemię, ale równie szybko pojawia się mur zbudowany z obaw, społecznych oczekiwań i strachu przed oceną. To właśnie ten wewnętrzny konflikt Alex jest jednym z ciekawszych elementów powieści jej wahania są zrozumiałe i bardzo życiowe. Relacja bohaterów rozwija się stopniowo, bez pośpiechu. Autorki dają czytelnikowi czas, by poznać postacie, ich motywacje i emocje. Dialogi są lekkie, momentami zabawne, a czasem pełne napięcia, które skutecznie podtrzymuje zainteresowanie fabułą. Nie ma tu przesadnego dramatu ani sztucznie podkręconych konfliktów, zamiast tego dostajemy historię opartą na emocjach, rozmowach i decyzjach, które nie zawsze są łatwe. Na plus zasługuje także to, że Brayden nie jest jedynie „młodszym obiektem westchnień”. To postać dobrze zarysowana, dojrzała emocjonalnie, konsekwentna i pewna swoich uczuć. Jego determinacja i cierpliwość wobec Alex wypadają bardzo wiarygodnie i sprawiają, że ich relacja nabiera głębi. Dzięki temu różnica wieku schodzi momentami na dalszy plan, ustępując miejsca prawdziwemu uczuciu. Książka nie próbuje udawać literatury ambitnej i bardzo dobrze. To romans, który ma dostarczyć rozrywki, odprężyć i pozwolić na chwilę zapomnieć o codziennych problemach. W tej roli sprawdza się znakomicie. Jest ciepła, momentami zabawna, a jednocześnie porusza tematy bliskie wielu kobietom: lęk przed oceną, trudność w zaufaniu sobie i innym oraz pytanie, czy warto zaryzykować dla miłości. „Nie randkuj z młodszym facetem” to idealna propozycja dla fanek romansów z wyraźnym wątkiem emocjonalnym, dobrze napisanymi bohaterami i historią, która mimo przewidywalności daje dużo czytelniczej przyjemności. Nie zaskakuje fabularnie, ale nie musi bo nadrabia klimatem, chemią między bohaterami i lekkością, z jaką się ją czyta. To książka, po którą warto sięgnąć, jeśli ma się ochotę na coś prostego, ale napisanego z sercem.

tosia_czyta Kobus Małgorzata