Recenzje
Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4
„Nie randkuj z młodszym facetem” Vi Keeland i Penelope Ward to książka, która bierze bardzo znany motyw i pokazuje go w zaskakująco dojrzały sposób. Różnica wieku nie jest tu tanią sensacją ani pretekstem do kontrowersji. Jest realnym problemem, który wpływa na decyzje bohaterów i zmusza ich do myślenia, a nie tylko do reagowania emocjami. Alex jest kobietą, która ma już za sobą doświadczenia, błędy i relacje, które czegoś ją nauczyły. Wie, jak łatwo można się zaangażować i jak trudno potem poskładać siebie na nowo. Dlatego jej wątpliwości wobec młodszego mężczyzny są całkowicie zrozumiałe. Nie wynikają z uprzedzeń czy lęku przed oceną innych, ale z rozsądku. Alex patrzy w przyszłość i zadaje sobie pytania, które wiele osób w jej sytuacji by zignorowało: czy są na tym samym etapie życia, czy będą chcieli tego samego za kilka lat, czy to nie jest relacja skazana tylko na krótką intensywność. Na tym tle Brayden wypada bardzo mocno. Choć jest młodszy, trudno nazwać go niedojrzałym. To bohater, który ma jasno poukładane wartości, potrafi brać odpowiedzialność i myśli szerzej niż tylko o sobie. Jego zaangażowanie w projekt charytatywny nie jest dodatkiem do fabuły, ale ważnym elementem pokazującym, kim naprawdę jest. Brayden nie próbuje Alex przekonywać pustymi deklaracjami ani wielkimi słowami. On pokazuje swoją dojrzałość w działaniu, cierpliwości i konsekwencji. Relacja między nimi rozwija się stopniowo. Jest w niej wyraźna chemia, ale nie opiera się ona wyłącznie na fizycznym przyciąganiu. Dużo znaczą rozmowy, wspólne sytuacje, drobne momenty, w których Brayden daje Alex przestrzeń, zamiast naciskać. To właśnie ta równowaga sprawia, że ich relacja wydaje się prawdziwa. On nie bagatelizuje jej obaw, a ona nie ignoruje tego, co czuje. Warto też zwrócić uwagę na wątek dobroczynności i walki z chorobą nowotworową, który w tej książce nie jest jedynie tłem ani tanim chwytem emocjonalnym. Zaangażowanie Braydena w Dom Ryana nadaje historii głębszy wymiar. To właśnie tam najmocniej widać jego empatię, odpowiedzialność i to, jak bardzo potrafi myśleć o innych. Pomoc rodzinom osób chorych na raka, tworzenie dla nich bezpiecznego miejsca w czasie leczenia, pokazuje, że Brayden nie ucieka od trudnych tematów ani od cierpienia wręcz przeciwnie, potrafi się z nim zmierzyć. Ten wątek dobrze kontrastuje z romansem i dodaje historii ciężaru emocjonalnego. Przypomina, że obok flirtu i rodzących się uczuć toczy się prawdziwe życie, w którym choroba potrafi wywrócić wszystko do góry nogami. Dzięki temu relacja bohaterów nabiera większej autentyczności, ich uczucie rozwija się nie w oderwaniu od rzeczywistości, ale w świecie, gdzie są też strach, bezsilność i potrzeba wsparcia. Bardzo podoba mi się to, że książka nie stawia Alex w roli osoby „problematycznej” tylko dlatego, że się waha. Jej ostrożność nie jest wadą, ale oznaką dojrzałości. Autorki pokazują, że rozsądek i emocje mogą iść ze sobą w konflikcie, a miłość nie zawsze pojawia się w idealnym momencie życia. To romans, który czyta się lekko, ale zostawia po sobie coś więcej niż chwilowe wzruszenie. Pokazuje, że wiek nie zawsze idzie w parze z dojrzałością, a prawdziwym wyzwaniem w relacji nie są liczby, tylko gotowość do zrozumienia drugiej osoby i wzięcia odpowiedzialności za uczucia swoje i cudze.
Podaj dalej
Są książki, które czyta się szybko… I są takie, które po cichu zostają z nami na dłużej💛 „Podaj dalej” to właśnie jedna z tych historii. Z pozoru prosta, młodzieżowa opowieść, a w środku mnóstwo emocji, pytań i bardzo prawdziwych sytuacji. O byciu nowym, o szukaniu swojego miejsca, o relacjach, które nie zawsze są łatwe - ale mogą być bardzo ważne👌 Ta książka pięknie pokazuje, że dobro nie musi być głośne ani spektakularne. Czasem wystarczy uważność, jeden gest, jedno „jestem obok”. I że to, co robimy dla innych, często wraca - czasem zupełnie nieoczekiwanie💛 Jeśli szukacie książki, która wzrusza, daje do myślenia i zostawia po sobie ciepło - „Podaj dalej” naprawdę warto poznać💛 Czy pamiętacie książkę, która nauczyła Was empatii albo zmieniła sposób patrzenia na innych? A może macie tytuł, który polecilibyście młodszym czytelnikom „na teraz”?
Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów
Z byłymi nie ma żartów Tara nie raz miała złamane serce. W zasadzie aż dziesięć. Ale nie można odmówić jej wytrwałości ani uporu nie poddała się, tylko zaczęła od nowa w nowym mieście z nową fryzurą i planem znalezienia tego jedynego. Aplikacje randkowe się nie sprawdziły, więc zaczęła spotkać się z byłymi, aby sprawdzić czy się nie zmieniło, czy nadal nie ma między nimi uczuć. Pomysł brzmi szalenie, ale może się sprawdzi? Jej współlokator to strażak Trevor. On wolał przelotne romanse, ale zdecydował się pomóc Tarze. Tylko że spędzając z kimś tak dużo czasu może pojawić się coś więcej .. Piękna okładka, chwytliwy tytuł i bardzo emocjonująca ciekawa książka. Zabawna, z humorem, nie da się przy niej nudzić. Bardzo ciepła w sam raz na wieczorny relaks
Mądrość ciała. Odkrywanie harmonii i uwolnienie napięć
Milionerka i barman
Milionerka i barman to kolejna książka od Roksany, która nie opowiada o bogactwie, ale o pustce, które pieniądze nie są w stanie zakryć. Poznajemy dwa różne światy barmana Olivera i córeczkę tatusia Zoe, która nie tylko opływa w luksusy, ale ma wysokie mniemanie o sobie. Ich spotkanie było zaskoczeniem, a raczej to jak się rozwinęło. Miałam wrażenie, że to spotkanie było, jak grom z jasnego nieba dla Zoe i niesamowicie drażniła mnie swoim zapędami bogacza. To był moment, kiedy główna bohaterka, potrzebowała dużo czasu by mnie do siebie przekonać. Sama nie wiem, skąd brak tej chemii między nami, ale Oliviera pokochałam, ale Zoe no cóż miała swoje momenty, nie było tak, że im dalej w las, to gorzej. Jednak przez jej jakby wewnętrzne rozdarcie, tym co powinna, a tym czego pragnie, było jak prowadzenie małej dziewczynki za rączkę. Sama nie wiedziała czego chce? Możliwe , a może takie miało być odczucie. Jako kobieta z dobrego domu, której nic nie brakowało. Chociaż, z drugiej strony była samodzielna i wystarczalna, odczuwałam jej pewność siebie, ale na granicy z arogancją, co było dla mnie niekomfortowe. Pierwsze wrażenie, ona chciała go zepsuć, nie zwracała uwagę, na różnice ani otoczenie Olivera, ważne byłoby zdobyć. To było irytujące. Wręcz błagałam o jej krok w dobrą stronę. W pewnym momencie, wydarzyło się tyle rzeczy, że zastanawiałam się, jak ona to znosi. Jak się w tym odnajduję. Niesamowite, bo mimo że nie polubiłam Zoe, ona wzbudzała mnóstwo różnorakich emocji we mnie. Oliver mi imponował i wzbudzał szacunek. Zoe mnie wodziła za nos i to długo. Chyba do tej pory nie wiem, jak mam odczucia co do niej. Chociaż jak ty byś się zachował, mając wszystko na zawołanie i nie mogąc odszukać siebie. Niby Ci nic nie potrzeba, a jednak czujesz taką wyrwę w sercu. Takie satysfakcjonujące rzeczy, od których masz dreszcze, Zoe ich nie miała. No przynajmniej do czasu. Bardzo lubię styl autorki, ale nie ukrywam, że odkładałam tą recenzję wciąż i wciąż. Nie czułam tego. Ta książka, wywołała we mnie jakiś bunt, nie i tyle….Byłam w sumie wściekła, nie a fabułę, odrobinę na końcówkę, ale na to, że nie potrafiłam zrozumieć głównej bohaterki i do teraz mam z tym problem. Może uaktywnił się we mnie wewnętrzny Polak by na każdym kroku poczuć nieodpowiednie zachowanie. Nie wiem, wiem, że chleba z tej mąki by nie było. Cała książka miała swoją magię, ale Zoe była dla mnie Voldemortem, który niezależnie co zrobiłby dobrego, nigdy nie wybieli swoich złych uczynków. Nietypowy romans. Tak. Dwa światy, które są trudne i sprzeczne? Oj Tak. Cudowny mężczyzna, który mnie zaskoczył na końcu, wyborem drogi. Dziękuję za możliwość poznania tej historii, moje serce pozostaję przy twojej książce Jeden raz