ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4

„Nie randkuj z młodszym facetem” to romans z wyraźną różnicą wieku, w którym to ona jest starsza i to właśnie ten motyw od początku najbardziej mnie zaintrygował. Dodatkowo uwielbiam twórczość Penelope Ward, dlatego miałam wobec tej historii spore oczekiwania. Brayden to 31-letni mężczyzna, który jak twierdzi, nie ma czasu na zakładanie rodziny. Całkowicie pochłania go praca: jest założycielem organizacji charytatywnej zajmującej się budową kwater dla rodzin. Jego zaangażowanie jest tak duże, że nawet nie zwraca uwagi, z kim koresponduje. Przez nieporozumienie bierze Alex za mężczyznę, co sprawia, że ich pierwsze spotkanie kończy się fiaskiem i sporą niezręcznością. Problem w tym, że Alex okazuje się niezwykle atrakcyjną kobietą, a Brayden nie potrafi przestać o niej myśleć. Początek historii zapowiadał się naprawdę intrygująco. Twórczość Penelope Ward bardzo cenię między innymi za błyskotliwe, wnikliwe dialogi, które zwykle są jednym z jej najmocniejszych atutów w jej książkach. Niestety w tej powieści było z tym dość nierówno. Momentami rozmowy były ciekawe, a innym razem sprawiały wrażenie rozmów mało błyskotliwych. W przypadku Braydena irytowało mnie jego ciągłe ślinięcie się do Alex oraz fakt, że bohaterowie zdecydowanie zbyt często i to niby przypadkiem na siebie wpadali. Lubię nieprzewidywalność i realizm, a tutaj wiele rozwiązań fabularnych wydawało się dość schematycznych i mało wiarygodnych, na co musiałam przymykać oko. Jeśli chodzi o sam wątek romantyczny, między bohaterami bez wątpienia czuć magnetyczne przyciąganie. Jest pikantnie, momentami bardzo odważnie, jednak nie wszystkie dialogi wypadały dla mnie smacznie. Czasami Brayden brzmiał bardziej jak niedojrzały podlotek niż dorosły mężczyzna, ale pewnie taki był zamiar, aby różnica ich wieku była bardziej zarysowana. Ostatecznie nie był to bohater, który mnie „książkowo uwiódł” , więc to zdecydowanie nie mój typ. Nie potrafiłam również w pełni utożsamić się z postacią Alex, ponieważ często nie rozumiałam jej decyzji. W książce nie brakuje śmiałych scen ani trudniejszych, emocjonalnych momentów. Bohaterowie mają swoje zaplecze psychologiczne i przeżycia, jednak mimo że całość jest napisana ładnym, lekkim stylem, nie dostarczyła mi emocji, na jakie liczyłam. Piszę to głównie dlatego, że wiem, na co stać tę autorkę. Penelope Ward potrafi świetnie kreować bohaterów i doskonale łączyć trudną rzeczywistość z humorem, błyskotliwością i romansem i te elementy są tu widoczne, ale tym razem nie wybrzmiały dla mnie wystarczająco mocno. Mimo wszystko książkę czyta się bardzo dobrze. Lektura jest przyjemna, rozdziały krótkie i prowadzone naprzemiennie z perspektywy Alex oraz Braydena, co sprawia, że historia nie męczy. Fabuła nie jest płytka i widać, że autorki solidnie się do niej przygotowały. Choć nie była to opowieść, która w pełni mnie porwała, nadal jest to sprawnie napisany romans, który może przypaść do gustu fanom lekkich, emocjonalnych historii. Ja nadal jestem fanką Penelope i czekam na jej kolejną powieść, która wiem, że już niebawem.

joannazak.autorka Żak Joanna

Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1

„Zbliża się burza. Jakby na zawołanie. Pasuje do burzy, która wzbiera się również we mnie”. Miłości nie da się zaplanować. Przychodzi niespodziewanie niczym burza. Czasem potrzebuje więcej czasu, a niekiedy tylko jednego spojrzenia. Zobaczył ją i wiedział. Ona też podejrzewała. Jej spojrzenie takie znajome. Dlaczego? Jeden wieczór, burza, przypadek i uczucie, które wszystko zmieni. Tajemnice… Czy kiedy wszystkie wyjdą na jaw miłość nadal będzie miała szansę? „Słowa nie zawsze są konieczne”. Fanką Meghan Quinn jestem od dawna. Uwielbiam lekkość jej pióra i poczucie humoru, które świetnie współgra z moim. Potrafi rozśmieszyć mnie jednym słowem, a kolejnym wzruszyć. Po jej książki zawsze sięgam bez wahania, bo wiem, że miło spędzę czas. Tak też było z „Pocałunki zamiast słów”. Zobaczyłam nazwisko autorki i po prostu się na nią rzuciłam. Przeczytałam ekspresowo w towarzystwie głośnego śmiechu i rumieńców. Bardzo przyjemnie spędziłam z nią te kilka godzin. Ta książka to jednak nie tylko wspaniały humor. To historia o samotności, miłości i czułości, której tak pragniemy. Chwilach pięknych i smutnych. O niezwykłej wartości jaką jest przyjaźń. Opowieść o pewnym hokeiście i szalonej dziewczynie, która niczym burza wpadła do jego życia i serca. Spojrzeniu tak znajomym… W twórczości Meghan bardzo cenię sobie to przeplatanie śmiechu z prawdą, często bolesną. Nie zawsze jest pięknie, ale warto gonić za szczęściem i miłością. Winnie Słodka, pozytywna wariatka, która bardzo szybko skradła moją sympatię. Trochę zagubiona, zraniona, poszukująca odpowiedzi. Pacey To jeden z tych mężczyzn, którzy się starają, potrafią uczuć się na błędach i wyciągać wnioski. Czy był pewnym siebie cwaniaczkiem? Tak, ale to dodawało mu iskry. Chemia? Miłość? Ogień? Pojawiły się szybko, jakby byli sobie przeznaczeni… „Miłość działa szybko. Nie ma sensu wpychać jej w żadne ramy czasowe. Miłość nie ma harmonogramu”. Wszystko jednak mogły zniszczyć sekrety… On znał jej oczy, podobnie jak jego przyrodni brat. Miał problemy, a za uśmiechem skrywał ból. Ona robiła dokładnie to samo… O cierpieniu nie mówiła zbyt wiele. Zamieszkanie z obcymi facetami na kilka dni? Trochę nierozsądne, ale ci hokeiści byli naprawdę fajni. Bardzo podobało mi się to, w jaki sposób została opisana ich przyjaźń i więź. Byli drużyną, w każdym tego słowa znaczeniu. Dzięki nim śmiałam się jeszcze głośniej. Czy coś mi w tej książce przeszkadzało? Niektóre słowa… Momentami opisy scen zbliżeń nie były do końca komfortowe i kilka razy faktycznie się skrzywiłam, ale całe szczęście nie było tutaj tego zbyt wiele, nie pojawiły się tak szybko, więc po prostu czytałam dalej. Lubię takie komedie romantyczne. Dzięki nim odpoczywam, śmieję się głośno i doceniam te małe rzeczy. Czytając „Pocałunki zamiast słów” naprawdę dobrze się bawiłam. Czasami tylko to jest nam potrzebne. Moją ulubioną książką Meghan na ten moment pozostaje „Zjazd rodzinny”, ale z przyjemnością sięgnę po kolejne książki z serii „Vancouver Agitators: miłość na lodzie”. Bardzo polubiłam wszystkich chłopaków i jestem ogromnie ciekawa ich historii. Polecam!

@leavelawforbooks Petr Weronika

Podaj dalej

Są książki, które czyta się szybko…
I są takie, które po cichu zostają z nami na dłużej💛 „Podaj dalej” to właśnie jedna z tych historii. Z pozoru prosta, młodzieżowa opowieść, a w środku mnóstwo emocji, pytań i bardzo prawdziwych sytuacji. O byciu nowym, o szukaniu swojego miejsca, o relacjach, które nie zawsze są łatwe - ale mogą być bardzo ważne👌 Ta książka pięknie pokazuje, że dobro nie musi być głośne ani spektakularne. Czasem wystarczy uważność, jeden gest, jedno „jestem obok”. I że to, co robimy dla innych, często wraca - czasem zupełnie nieoczekiwanie💛 Jeśli szukacie książki, która wzrusza, daje do myślenia i zostawia po sobie ciepło - „Podaj dalej” naprawdę warto poznać💛 Czy pamiętacie książkę, która nauczyła Was empatii albo zmieniła sposób patrzenia na innych?
A może macie tytuł, który polecilibyście młodszym czytelnikom „na teraz”?

Askiananaski Behnke Jakub

Randka z szefem. Garnitury Seattle #3

„Randka z szefem” to książka, która idealnie wpisuje się w nurt lekkich, ale emocjonalnych romansów dla dorosłych czytelników. Brock Winthrope, prezes sieci luksusowych hoteli, przez pomyłkę dzieli apartament na Hawajach z Piper Renee, influencerką mającą ocenić jego hotel. Niezręczne spotkanie szybko przeradza się w pełną chemii, spontaniczną przygodę zakończoną pocałunkiem. Oboje sądzą, że to jednorazowa historia — aż do chwili, gdy ponownie spotykają się w Seattle. Tym razem Brock jest szefem Piper, a dawne uczucia komplikują ich zawodową relację i zmuszają do wyboru między karierą a sercem. „Randka z szefem” to przyjemna, emocjonalna opowieść o przypadku, który zmienia życie, i o uczuciu pojawiającym się w najmniej odpowiednim momencie. Nicole Snow po raz kolejny dostarcza romans pełen napięcia, humoru i namiętności — idealny na wieczór z książką.

basik_czyta Koleczko Barbara

Secret death

„Secret Death” to finałowy tom historii opowiadającej o losach Maddy Torricelli i Williama Blake’a. Naszych głównych spotykamy ponownie po pięciu latach po zakończeniu poprzedniej części. Maddy przez ten czas dojrzała: prowadzi własny biznes, została mamą i jest w szczęśliwym związku z policjantem Masonem Scottem. Jej pozornie uporządkowane życie zostaje jednak niespodziewanie zakłócone, gdy w mieście ponownie pojawia się William - jej pierwsza miłość. Nie jest to jednak jedyna komplikacja. Maddy i jej dawny przyjaciel ponownie zostają wciągnięci w niebezpieczną grę, a ich relacja zostaje wystawiona na ciężką próbę. Czy będą umieć sobie zaufać, gdy wszystkie sekrety wyjdą na jaw? Główną bohaterką powieści jest Maddy - kobieta, która przeszła w życiu przez długą i bolesną drogę. W tej części jest przedstawiona jako pozornie poukładana osoba, która jest matką, partnerką policjanta, kobietą próbującą żyć po prostu normalnie. Jednak okazuje się, że przeszłość Maddy nigdy tak naprawdę jej nie opuściła. To bohaterka pełna sprzeczności - silna, a jednocześnie krucha; rozsądna, lecz skłonna do ryzykownych decyzji. Jej wewnętrzne rozdarcie stanowi jeden z najmocniejszych punktów powieści. Mason Scott, partner Maddy, symbolizuje w tej historii stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Jako policjant i ojciec ich syna Aresa stara się chronić swoją rodzinę, choć nie zawsze zna całą prawdę. Jego postać budzi sympatię, ale czasami też powodował u mnie frustrację. Ich relacja zostaje tu wystawiona na cięķżką próbę, a zaufanie okazuje wyjątkowo kruche. Najwięcej napięcia wnosi w tym wszystkim jednak William - pierwsza miłość Maddy. Jest on postacią niejednoznaczna, magnetyczną, a zarazem niebezpieczną. Jego powrót wywraca życie bohaterki do góry nogami i zmusza ją do konfrontacji z przeszłością. William nie jest typowym czarnym charakterem - autorka nadał mu głębię, dzięki czemu momentami sama nie wiedziałam, komu kibicować. Fabuła „Secret Death” jest dynamiczna, pełna emocji i napięcia. Autorka sprawnie balansuje między wątkami romantycznymi a mroczniejszymi elementami związanymi z zagrożeniem, tajemnicami i walką o przetrwanie. Nie brakuje trudnych decyzji, dramatycznych momentów i scen, które silnie oddziałują na nasze emocje. Książka skłania do refleksji nad tym, jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla miłości i ochrony najbliższych. Mimo to sama fabuła Książki bywa przewidywalna i choć autorka miała bardzo ciekawy pomysł, jego realizacja nie do końca trafia w mój gust. Pomimo obszernych opisów i możliwości głębokiego odczuwania emocji bohaterów zabrakło mi tutaj większej dynamiki i napięcia, które wzbudzałoby ciekawość tego, co wydarzy się dalej. Widać jednak wyraźnie, że autorka poprawiła swój warsztat pisarski - zyskała lekkość pióra, a historia, mimo swojej wielowątkowości, jest poprowadzona znacznie lepiej niż w poprzednich tomach. Szczególnie zaimponował mi sposób, w jaki panuje nad strukturą powieści. Pomimo sporej liczby postaci i gęstej sieci powiązań fabuła ani na chwilę nie wymyka się spod kontroli. Zamiast zagubienia odczuwamy płynność, mając wrażenie, że każda scena jest dokładnie tam, gdzie powinna być. Mimo mankamentów polecam sięgnąć po tę pozycję!

zakreconezaczytane Ziółkowska Katarzyna