ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Hokej, duma i uprzedzenie

Czy zabawa klasykami literatury to dobry pomysł? Lia Riley w książce „Hokej, duma i uprzedzenie” udowadnia, że taka zabawa może się udać. Hokeista Tucker Taylor dochodzi do siebie po chorobie i chwilowo musi zrobić przerwę od lodowiska. Dla zabicia wolnego czasu wybiera się do angielskiego miasteczka, w którym odwiedza swoją siostrę, olbrzymią fankę Jane Austen. W Anglii jednak zamiast odpoczynku Tuckera spotyka wypadek samochodowy, który przenosi go w przeszłość do roku 1812. Z opałów ratuje go aspirująca autorka Lizzy Wooddash. Kobieta marzy o tym by zostać młodą wdową i cieszyć się niespotykaną w jej czasach swobodą. Tajemniczy nieznajomy z przyszłości okazuje się dla niej prawdziwym wybawieniem. „Hokej, duma i uprzedzenie” to przyjemna opowieść pełna humoru i uroczych absurdów. Autorka w wybiórczy, ale logiczny sposób łączy elementy komedii romantycznej i romansu historycznego. Klimat staroangielskiej prowincji zostaje przełamany motywem podróży w czasie i nowoczesnym stylem bycia głównego bohatera. Dzięki temu książka Lii Riley nabiera lekkości i wymyka się trochę schematom popularnym w innych dziełach tego typu. Relacja głównych postaci rozwija się dość szybko, ale patrząc na buchającą od nich chemię nietrudno się temu dziwić. Tucker i Lizzy idealnie wpasowują się w teorię o przyciągających się przeciwnościach. Oboje mają zupełnie inne doświadczenia i możliwości życiowe. Lizzy jest kobietą, która musi walczyć o swoje marzenia, będące w jej czasach fanaberią. Sprawia to, ze jest postacią niezwykle charakterną i momentami upartą. Tucker to z kolei osoba o bardziej swobodnej, choć uroczej i szarmanckiej naturze. Elementem, którego nieco brakuje w tej powieści jest tytułowy hokej. Trudno się temu dziwić, bo w czasach Lizzy, do których trafia Tucker, o takiej dyscyplinie sportowej nikt jeszcze nie słyszał. Jeśli ktoś kieruje się jednak tytułem przy wyborze lektury, to może być nieco zawiedziony. Mimo tego małej mankamentu dobrze bawiłam się podczas tej lektury. Autorka ma lekkie, idealnie dopasowane do romansów pióro, dzięki czemu książkę można pochłonąć bardzo szybko.

popcloudture Jędrysiak Klaudia

Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem

📚 Taka mała, a niepozorna… Przyznam, że pozytywnie mnie zaskoczyła ❤ Znajdziecie w niej mnóstwo ciekawych, rozwijających zabaw, które pobudzają wyobraźnię i kreatywność dziecka. Muszę też przyznać, że… moja kreatywność nie zawsze nadąża za pomysłami dzieci 😅 Dlatego takie książki są dla mnie ogromnym wsparciem. To zbiór prostych zabaw rozwijających kreatywność, wyobraźnię i nieszablonowe myślenie. Większość z nich nie wymaga specjalnych pomocy - wystarczą przedmioty, które często mamy już w domu ( i za to ogromny plus 😅) Jako psycholog pracujący z dziećmi szczególnie doceniam to, że proponowane aktywności: 🩵 rozwijają elastyczność myślenia, 🩵 wspierają koncentrację i uwagę, 🩵 zachęcają do samodzielnego szukania rozwiązań, 🩵 budują sprawczość i pewność siebie. Czy ma jakieś minusy? Jeśli ktoś szuka bardzo rozbudowanego wyjaśnienia psychologicznych mechanizmów kreatywności, może poczuć niedosyt. To przede wszystkim książka nastawiona na działanie. ⭐ Polecam rodzicom i wszystkim, którzy chcą wspierać dziecięcą kreatywność w naturalny, radosny sposób. 💬 A Wy znacie książki z zabawami, do których wracacie najczęściej? Chętnie poznam Wasze polecenia 🫶 

mama_i_psycholozka Majcher Klaudia

Terapia poznawczo-behawioralna w praktyce klinicznej

„Terapia poznawczo-behawioralna w praktyce klinicznej” L. Sokol, M. G. Fox Gdy zobaczyłam ten tytuł, od razu wiedziałam, że chcę mieć tę książkę na swojej półce. Lubię publikacje, które mają uporządkowane treści i jednocześnie dają konkretne narzędzia do wykorzystania w codziennej pracy. To, co szczególnie zwróciło moją uwagę, to liczne karty pracy, przykłady i propozycje aktywności, które uzupełniają podstawy teoretyczne przedstawione w pigułce. Dzięki temu książka nie pozostaje wyłącznie źródłem wiedzy, ale może być także praktycznym wsparciem. Myślę, że będzie wartościową inspiracją dla osób, które chcą rozwijać swój warsztat w nurcie poznawczo-behawioralnym. A Wy lubicie książki bardziej teoretyczne, czy takie, które od razu dostarczają gotowych narzędzi do pracy? 

pani.komunikacyjna Pawlik-Pyda Dominika

Titek i kłótnia z Tosią

Kłótnie pomiędzy dziećmi to coś normalnego. A jak poradził sobie Titek ? „Titek i kłótnia z Tosią” to ciepła i wartościowa książka dla dzieci. Pokazuje, że nawet między rodzeństwem zdarzają się nieporozumienia i dochodzi do kłótni. Historia Titka i jego siostry Tosi uczy, że kłótnie są czymś naturalnym, ale najważniejsze jest to, jak sobie z nimi radzimy. Mali czytelnicy z łatwością odnajdą w tej historii sytuacje, które znają z własnego domu. Rodzice natomiast otrzymają doskonały punkt wyjścia do rozmowy o emocjach i rozwiązywaniu konfliktów. Książka napisana jest prostym językiem. Oprócz samej historyjki dostajemy też pytania angażujące najmłodszych. A przede wszystkim wartości do przekazania. Na uwagę zasługują również piękne, kolorowe ilustracje,które doskonale oddają charakter bohaterów. Sprawiają, że książkę czyta się z jeszcze większą przyjemnością. Książka jest ładnie wydana a sam Titek bardzo sympatyczny. Na końcu też znajdziemy kilka słów dla dorosłych - jak wspierać dzieci, gdy się kłócą Polecam.

zaczytana_martuska Janiak Marta

W jego rękach. Iluzja

„W jego rękach. Iluzja” Kathreen Bennett to taka książka, po której masz w głowie jedno: okej, było spoko, ale nie zrobiła mi rewolucji. Nie mniej chcę więcej więcej. Ayleen ma 22 lata i żyje w trybie przetrwania. Praca, chora mama, brak pieniędzy i wredna bratowa, która niby pomaga, ale wiadomo jak to wygląda. Kiedy pojawia się „idealna oferta pracy”, dziewczyna łapie ją w ciemno, bo nie ma innego wyjścia. Szybko okazuje się, że jej nowy szef, Collin Steward, to nie żaden miły biznesmen tylko mafijny boss, a ta praca to bardziej wejście w świat, z którego nie ma prostego wyjścia. I teraz tak. Najmocniejszy punkt tej książki? styl autorki. To się serio płynie. Zero zastoju, rozdziały lecą jeden za drugim i nawet jak fabuła nie robi jakiegoś wielkiego „wow”, to i tak czytasz dalej, bo to po prostu jest lekkie i przyjemne. Tylko że, ja miałam poczucie, że to wszystko jest trochę spłaszczone. Jakby można było wejść głębiej w bohaterów, bardziej pogrzebać im w głowach, emocjach, traumach, ale to zostało tylko lekko muśnięte. Potencjał jest duży, ale jeszcze nie do końca wykorzystany. Momentami Ayleen też bywała dość infantylna. Za to klimat relacji Collina i Ayleen to klasyczny slow burn. I naprawdę slow. Tu nic nie dzieje się szybko, bardziej obserwujemy jak to się wszystko dopiero buduje, niż dostajemy konkrety. On niby jej nie chce, niby ma już plany, a wiemy jak to się skończy. No i Cayden… kradnie sceny totalnie. Jak wchodzi, to robi się żywiej i szczerze, to jedna z tych postaci, które od razu chce się śledzić bardziej niż główną parę. Mam ogromną nadzieję, że któryś z tomów będzie o nim. W ogóle ta książka bardziej działa jak wprowadzenie do większej historii niż pełnoprawny romans. I jak ktoś wejdzie w nią z takim nastawieniem, to będzie mu łatwiej ją kupić. Bo odpowiedzi tu jest mało, za to budowania napięcia i przygotowania gruntu pod kolejne części już sporo. Dla mnie to była po prostu okej lektura. Taka na lato, kiedy chcesz coś przeczytać bez większego wysiłku, nie analizować co zdanie i po prostu płynąć przez historię. Nie zachwyciła mnie, ale też nie odrzuciła. I zostawiła mnie z myślą: dobra, zobaczmy co będzie dalej. Myślę, że mogę ją polecić. Przeczytajcie i dajcie znać co sądzicie 🫶

NieSprzatamCzytam Kubacka Magdalena