Recenzje
Mały człowiek, wielka sprawa. Odpowiedzi na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic
W relacji z dziećmi trudno mówić o gotowych odpowiedziach — to raczej proces ciągłego uczenia się, sprawdzania i testowania, prawda? A gdyby tak dostać nieco wsparcia z książki, która odpowie aż na 100 naszych pytań? 📘 Mały człowiek, wielka sprawa to książka, która odpowiada na pytania pojawiające się w codziennym kontakcie z dziećmi — dotyczących emocji, granic, trudnych zachowań, relacji z dorosłymi czy różnic w podejściach wychowawczych. Autorka porządkuje te tematy spokojnym, prostym językiem, opierając się na konkretnych sytuacjach i dialogach, które łatwo odnieść do praktyki. To jedna z tych książek, do których można wracać wielokrotnie — w zależności od etapu rozwoju dziecka, aktualnych trudności czy sytuacji, z jakimi obecnie się mierzymy. Warto po nią sięgnąć!
Przewodnik po uważności dla dzieci. Jak wspierać dziecko w radzeniu sobie z emocjami i budowaniu odporności psychicznej
Dzień dobry, moje kochane Moliki! 🧡 Czy emocje są dla Was ważne? W jaki sposób o nie dbacie? Tematyka szeroko rozumianych emocji jest mi szczególnie bliska - podobnie jak uważność. Nie da się bowiem ukryć, że budowanie odporności psychicznej we współczesnym pędzącym świecie jest niezwykle istotne. Sama dopiero w dorosłym życiu zaczęłam się tego uczyć. Staram się wspierać Brunka w radzeniu sobie z emocjami, ale jednocześnie zależy mi na tym, by stopniowo budował swoją wewnętrzną odporność. Mówi się, że nie liczy się ilość, lecz jakość - i właśnie to powiedzenie doskonale oddaje charakter tego praktycznego przewodnika. Moja ocena: 9/10 Autorka, po rzeczowym wprowadzeniu, niemal od razu przechodzi do meritum, czyli do praktycznych ćwiczeń. Książka w zrozumiały, angażujący i zachęcający sposób wprowadza zarówno dzieci, jak i dorosłych w świat emocji, akceptacji, uważności oraz świadomości własnego ciała. Pani Jowita już na początku wyjaśnia, czym tak naprawdę jest uważność i dlaczego warto wdrażać ją w codziennym życiu. Cała publikacja bazuje na treningach, ćwiczeniach i technikach, które - poprzez uważność - pomagają budować odporność psychiczną. Przy każdym zadaniu znajdziemy również pytania skłaniające do refleksji. Dzięki tym ćwiczeniom dzieci uczą się dostrzegać szczegóły codzienności. Okazuje się, że nawet pozornie błahe rzeczy mają znaczenie: muzyka, dźwięki wody podczas kąpieli, śpiew ptaków, smażenie mięsa na patelni czy mlaskanie psa. Często tego nie dostrzegamy. Ważne są także zapachy, oddech (stąd ilustracja do zdjęcia - technika oddychania jamnika Karlosa) czy zauważanie pracy mięśni. Wszystko to pomaga lepiej zrozumieć własne ciało i towarzyszące mu emocje.Brunek jest jeszcze mały - choć przedszkolaki mogą już brać udział w tych ćwiczeniach, mam poczucie, że w pełni skorzysta z nich, gdy będzie nieco starszy. Ogólnie uważam tę książkę za merytoryczną i bardzo pomocną w tworzeniu oraz kształtowaniu bardziej świadomego życia i spokojniejszego świata.
Puck Off
(𝟏) „𝐏𝐮𝐜𝐤 𝐨𝐟𝐟” to pierwsza historia spod pióra Ludki, która mam okazję poznać,- znam jedynie „𝐭𝐡𝐞 𝐀𝐒𝐌𝐑”, które Ludka napisała w duecie razem z Madzia Szponar. Przed poznaniem tej historii sięgnęłam po „𝐫𝐞𝐜𝐤𝐥𝐞𝐬𝐬”, dlatego też ta historia nie była dla mnie całkowitym zaskoczeniem, bo mniej więcej wiedziałam, co dzieje się u bohaterów, jednak zostałam bardzo zachęcona i czekałam już, aby wejść do ich głowy. (𝟐) Jedno przypadkowe, nic nie znaczące spotkanie może zmienić wszystko, tak też było w ich przypadku. Wszystko zaczyna się od jednej wspólnie spędzonej nocy i na tym przecież powinno się zakończyć prawda? A tak przynajmniej twierdzili bohaterowie, a w szczególności ona. Jednak, co jeżeli po tej nocy nie będą mogli o sobie zapomnieć już na dobre? (𝟑) Tak właśnie się staje… jednak los dobrze wie, w którym momencie ma postawić nam kogoś na naszej drodze życiowej, tak jak postawił 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐨𝐰𝐢 𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞. Chłopak z początku próbuje sobie wmówić, że to jednorazowa noc, nic więcej, jednak gdy ich drogi ponownie się krzyżują on już wie… (𝟒) Gdy spotykają się ponownie w Edmonton wciąż nie wiedzą, że ich spotkania staną się codziennością… wspólną pracą, tak dokładnie dobrze słyszycie,-𝐌𝐚𝐭𝐭 to tymczasowy hokeista Nafciarzy, a 𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞, tak jakby ma zajmować się jego pr, ma pomóc odbudować szarganą przez jego brata reputację oraz sprawić, aby ludzie go pokochali, starając się samej nie zakochać… (𝟓) 𝐌𝐚𝐭𝐭 od początku wie, że zrobi wszystko, aby dziewczyna została w jego życiu na dłużej pomimo tego, że sam ma zostać tutaj tylko rok. Bardzo podobało mi się to jak ich relacja się rozwijała, ja ich historie odebrałam jako ogromny slow burn,- pomimo tego, że od samego początku łączył ich seks to nie równało się z uczuciem, uczuciem które wybuchło pod koniec ich historii. (𝟔) Z 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐞𝐦 polubiłam się od samego początku, jest wykreowany na kogoś, kogo nie da się nie lubić,- na chłopaka z wielkim sercem, wielką pustką w nim, która zapełnia 𝐑óż𝐲𝐜𝐳𝐤𝐚. Pomimo rozdziałów z jego perspektywy przez całą książkę mam wrażenie, że do jego głowy wchodziłam stopniowo, co było dla mnie na plus, bo czułam, jakbym była częścią ich historii i razem z nimi rozwijała ich relację. „ - 𝐍𝐚 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲 𝐫𝐳𝐮𝐭 𝐨𝐤𝐚 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐚ł𝐞ś 𝐬𝐢ę 𝐝𝐨𝐛𝐞𝐫𝐦𝐚𝐧𝐞𝐦, 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬𝐢𝐞 𝐂𝐚𝐫𝐥𝐬𝐬𝐨𝐧𝐢𝐞, 𝐚𝐥𝐞 𝐭𝐚𝐤 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝ę 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞ś 𝐬ł𝐨𝐝𝐤𝐢𝐦 𝐠𝐨𝐥𝐝𝐞𝐧 𝐫𝐞𝐭𝐫𝐢𝐞𝐯𝐞𝐫𝐞𝐦.” (𝟕) Wszystko się zmienia, gdy 𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞 dowiaduje się, że jest w nieplanowanej ciąży. 𝐌𝐚𝐭𝐭 staje na wysokości zadania co powinno być oczywiste, a jednak życie nauczyło wiele z nas, że nie do końca tak jest … A jednak 𝐌𝐚𝐭𝐭 angażuje się na 100% i to wszystko legnie w gruzach… „𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐜𝐢ą𝐠𝐚 𝐜𝐨ś 𝐳 𝐤𝐚𝐫𝐭𝐨𝐧𝐮, 𝐚 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐳 𝐩𝐨𝐰𝐫𝐨𝐭𝐞𝐦 𝐬𝐢ę 𝐝𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐰𝐫𝐚𝐜𝐚, 𝐬𝐭𝐰𝐢𝐞𝐫𝐝𝐳𝐚𝐦, ż𝐞 𝐭𝐨 ś𝐩𝐢𝐨𝐬𝐳𝐤𝐢 𝐰 𝐤𝐢𝐣𝐞 𝐡𝐨𝐤𝐞𝐣𝐨𝐰𝐞, 𝐤𝐭ó𝐫𝐞 𝐣𝐞𝐣 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲ś 𝐝𝐚ł𝐞𝐦. 𝐖𝐲𝐜𝐢ą𝐠𝐚 𝐣𝐞 𝐰 𝐦𝐨𝐣ą 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧ę 𝐢 𝐮ś𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡𝐚 𝐬𝐢ę 𝐧𝐢𝐞ś𝐦𝐢𝐚ł𝐨. - 𝐙𝐨𝐬𝐭𝐚𝐰 𝐣𝐞 - 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐢. - Ś𝐩𝐢𝐨𝐬𝐳𝐤𝐢 𝐭𝐞ż. 𝐌𝐨𝐠ą 𝐧𝐚𝐦 𝐬𝐢ę 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲ś 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐝𝐚ć. 𝐈 𝐭𝐚𝐤 𝐩𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮, 𝐝𝐳𝐢ę𝐤𝐢 𝐭𝐞𝐦𝐮 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐞𝐦𝐮 𝐳𝐝𝐚𝐧𝐢𝐮, 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞 𝐳𝐧𝐨𝐰𝐮 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐜𝐚ł𝐞.” (𝟖) Muszę przyznać, że książka wywarła na mnie ogromne emocje, Ludka potrafiła napisać tak abym czuła bijące ze środka książki emocje bohaterów w tym przypadku smutek i ich rozpacz. Trafiło to we mnie z ogromną siłą… „- 𝐉𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐳𝐞𝐩𝐬𝐮𝐭𝐚 - 𝐦ó𝐰𝐢ę 𝐜𝐢𝐜𝐡𝐨, 𝐳𝐚𝐧𝐢𝐦 ł𝐳𝐲 𝐧𝐚𝐩ł𝐲𝐧ą 𝐦𝐢 𝐝𝐨 𝐨𝐜𝐳𝐮. - 𝐂𝐨ś 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐳𝐞 𝐦𝐧ą 𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐚𝐤, 𝐌𝐚𝐭𝐭. - 𝐍𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞ś 𝐳𝐞𝐩𝐬𝐮𝐭𝐚, ä𝐥𝐬𝐤𝐥𝐢𝐧𝐠 - 𝐳𝐚𝐩𝐞𝐰𝐧𝐢𝐚 𝐬𝐭𝐚𝐧𝐨𝐰𝐜𝐳𝐨. - 𝐍𝐢𝐠𝐝𝐲 𝐭𝐚𝐤 𝐧𝐢𝐞 𝐦ó𝐰. 𝐖𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐳 𝐭𝐨𝐛ą 𝐰 𝐩𝐨𝐫𝐳ą𝐝𝐤𝐮. 𝐏𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐣𝐞𝐬𝐳 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐮. (𝟗) W ich historii sceny 18 +, aż wylewają się ze środka jednak z taką właśnie myślą podchodziłam do tej historii. Byłam w pełni tego świadoma, dlatego też nie czułam, że mi to przeszkadza, Ludka potrafiła wyważyć emocje,- pożądanie było ważne w ich historii, jakkolwiek to nie zabrzmi, ale potem uczucia wygrały ze wszystkim innym. „- 𝐓𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐢𝐬𝐳 - 𝐰𝐲𝐣𝐚ś𝐧𝐢𝐚𝐦 - 𝐖𝐢ę𝐜 𝐮𝐰𝐚ż𝐚𝐦… ż𝐞 𝐦𝐨ż𝐞 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐣𝐞𝐦𝐲 𝐭𝐫𝐨𝐜𝐡ę 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐮 𝐳 𝐝𝐚𝐥𝐚 𝐨𝐝 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞, ż𝐞𝐛𝐲 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐦𝐲ś𝐥𝐞ć 𝐭𝐞𝐧 𝐳𝐰𝐢ą𝐳𝐞𝐤 𝐢 𝐳𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚ć, 𝐜𝐳𝐲 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝ę 𝐜𝐡𝐜𝐞𝐦𝐲 𝐰 𝐭𝐨 𝐢ść. 𝐁𝐨 𝐦𝐨ż𝐞 𝐥𝐞𝐩𝐢𝐞𝐣 𝐛ę𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐦… 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐧𝐨.” (𝟏𝟎) Muszę też wspomnieć o przyjaciółce, jak i przyjacielu głównych bohaterów, czyli o 𝐒𝐡𝐞𝐥𝐛𝐲 & 𝐌𝐢𝐬𝐡𝐲 głównych bohaterach „𝐫𝐞𝐜𝐤𝐥𝐞𝐬𝐬” 𝐌𝐚𝐭𝐭 wraz z Mishą są wyrzutkami w zespole Nafciarzy, oboje mają tylko być w Edmonton rok i na tym ma zakończyć się ich przygoda z Nafciarzami…„𝐂𝐡𝐨𝐜𝐢𝐚ż 𝐧𝐢𝐞 𝐛ę𝐝ę 𝐭ę𝐬𝐤𝐧𝐢ł 𝐳𝐚 𝐄𝐝𝐦𝐨𝐧𝐭𝐨𝐧 𝐠𝐝𝐲 𝐣𝐮ż 𝐰𝐫ó𝐜ę 𝐝𝐨 𝐒𝐳𝐭𝐨𝐤𝐡𝐨𝐥𝐦𝐮, 𝐳𝐚 𝐧𝐢𝐦 𝐧𝐚 𝐩𝐞𝐰𝐧𝐨 𝐭𝐚𝐤.” (𝟏𝟏) Po raz kolejny muszę wspomnieć o tym, że zazwyczaj mam problem z polubieniem się z główną bohaterką… cóż, w tym przypadku zostałam pozytywnie zaskoczona! 𝐑𝐨𝐬𝐢𝐞 jest tak cholernie silną dziewczyną co, aż dla mnie jest niewyobrażalne. Dziewczyna tak bardzo zapierała się przed uczuciami do 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐚 przez to, że tak bardzo bała się życia, które miała jej mama, gdy była z jej ojcem,- hokeistą. Bała się, że 𝐌𝐚𝐭𝐭 nie będzie obecny w jej życiu, tak jak jej ojciec, gdy była mała… „𝐔𝐰𝐚ż𝐚𝐣ą, ż𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐬ł𝐮𝐠𝐮𝐣ę 𝐧𝐚 𝐭ę 𝐫𝐨𝐛𝐨𝐭ę 𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐰𝐲𝐬𝐭𝐚𝐫𝐜𝐳𝐚𝐣ą𝐜𝐨 𝐝𝐮ż𝐨 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐮, 𝐛𝐲 𝐩𝐨𝐤𝐚𝐳𝐚ć 𝐢𝐦, ż𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐰 𝐭𝐲𝐦 𝐳𝐰𝐲𝐜𝐳𝐚𝐣𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐚.” (𝟏𝟐) Gdy byłam pewna, że bohaterowie wycierpieli wiele, bo przecież kiedyś musi być dobrze… cóż, niekoniecznie teraz… totalnie niespodziewanie byłam raniona przez to, co bohaterowie przeżywali, gdybym mogła przytuliłabym ich oboje. 𝐌𝐚𝐭𝐭 jest jak promyczek słońca jednak wiele musiał przejść, wycierpieć żeby wreszcie rozbłysnąć na nie zachmurzonym niebie… 𝐝𝐳𝐢ę𝐤𝐮𝐣ę 𝐦💘 „- 𝐍𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐦 𝐜𝐳𝐲 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐨 𝐨 𝐧𝐚𝐬 𝐰𝐚𝐥𝐜𝐳𝐲ć. 𝐂𝐳𝐲 𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐦𝐚 𝐰 𝐨𝐠ó𝐥𝐞 𝐬𝐞𝐧𝐬.” - 𝐎𝐜𝐳𝐲𝐰𝐢ś𝐜𝐢𝐞, ż𝐞 𝐦𝐚. - 𝐆𝐝𝐲𝐛𝐲 𝐤𝐭𝐨ś 𝐭𝐞𝐫𝐚𝐳 𝐜𝐨𝐟𝐧ął 𝐜𝐳𝐚𝐬 𝐝𝐨 𝐭𝐚𝐦𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐰𝐢𝐞𝐜𝐳𝐨𝐫𝐚 𝐰 𝐂𝐚𝐥𝐠𝐚𝐫𝐲, 𝐧𝐚𝐝𝐚𝐥 𝐩𝐨𝐬𝐳𝐞𝐝ł𝐛𝐲𝐦 𝐝𝐨 𝐜𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞 𝐢 𝐩𝐫ó𝐛𝐨𝐰𝐚ł 𝐜𝐢ę 𝐩𝐨𝐝𝐞𝐫𝐰𝐚ć, 𝐧𝐚𝐝𝐚𝐥 𝐳𝐚𝐛𝐫𝐚ł𝐛𝐲𝐦 𝐜𝐢ę 𝐝𝐨 𝐩𝐨𝐤𝐨𝐣𝐮, 𝐚 𝐩𝐨𝐭𝐞𝐦 𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐚𝐰𝐚ł 𝐜𝐢 𝐬𝐩𝐨𝐤𝐨𝐣𝐮 𝐰 𝐄𝐝𝐦𝐨𝐧𝐭𝐨𝐧. - 𝐍𝐚𝐰𝐞𝐭 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳ą𝐜 𝐣𝐚𝐤 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐛ó𝐥𝐮 𝐦𝐨ż𝐞 𝐭𝐨 𝐬𝐩𝐨𝐰𝐨𝐝𝐨𝐰𝐚ć, 𝐩𝐨𝐬𝐭ą𝐩𝐢ł𝐛𝐲𝐦 𝐝𝐨𝐤ł𝐚𝐝𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐚𝐤 𝐬𝐚𝐦𝐨 𝐑óż𝐲𝐜𝐳𝐤𝐨.”
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
Pierwszy raz w życiu przeczytałam książkę z kowbojskim motywem. Nie było go tu dużo ale wystarczyło, abym w przyszłości sięgnęła po więcej 🤭 CeCe powraca w swoje rodzinne strony, po tym jak zrozumiała, że jej przyszły mąż nie potrafi zachować wierności. Definitywnie zakańcza pewien rozdział w swoim życiu i powraca do miasteczka Laurel Creek w Kentucky na rodzinne ranczo Srebrzyste Sosny. Wspierana przez mamę, braci i przyjaciółki czuję, że postąpiła właściwie. Jednak nie spodziewa się, że gdy spotka Nasha - który przyjaźni się z jej braćmi i pomaga całej jej rodzinie, spojrzy na niego inaczej niż kiedyś. Nash, to były hokeista, który robi wszystko by zająć czymś głowę i odgonić dawne traumy. Pomaga na ranczu od rana, w dzień prowadzi własny biznes pomagając dzieciakom i lokalnym mieszkańcom a wieczorami pracuje w barze. Na każdym kroku spotyka CeCe i już nie patrzy na nią jak na małą siostrę swoich przyjaciół. Zdecydowanie dostrzega w niej kobietę. Jednak Nash nie bawi się w związku, a ona jest świeżo po rozstaniu.... Lecz wszystkie zasady przestają istnieć, gdy wkracza między nich niepohamowane pożądanie. Czy mają szansę na coś więcej niż przelotny romans? Małomiasteczkowy klimat, kowbojski motyw oraz były hokeista? Czy z tej mieszanki może powstać coś dobrego? Oczywiście, że tak. Mimo, że fabuła nie jest wielce porywająca, a całość lekko przewidywalna, to dobrze spędziłam czas z tą książką. Gorących scen też nie brakuje, a może i są momentami zbyt... Intensywne 🤭 Jednak historia w swojej lekkości mnie ujęła i świetnie się bawiłam. Myślę, że polubię się z kowbojami, choć dopiero rozpoczynam z nimi swoją przygodę 🤭 Dlatego z przyjemnością sięgnę po kolejny tom 🖤
Volleyball Heart
Byłam zaskoczona ilością stron tej książki ale pomimo tego, że jest krótka bardzo dobrze mi się ją czytało i szybko. Mam jednak trochę niedosyt, bo nastawiłam się na trochę więcej siatkówki. Everly ma dwie pasje - siatkówka i pisanie. Połączyła je z jedno i prowadzi kanał w mediach społecznościowych dla drużyny siatkarskiej. Oprócz tego kobieta pod pseudonimem jest znaną pisarką, a ukrywa swoją tożsamość przez krytycznego ojca. Krytyczne spojrzenie ojca i nieprzyjemne komentarze rówieśników przyczyniły się do bardzo niskiej samooceny Everly. Ethan gra w drużynie siatkarskiej i jest naprawdę dobrym zawodnikiem. Znany jest z nieudzielania wywiadów, ale mężczyzna ma swoje powody dla których właśnie ich nie udziela. Wszyscy uważają Ethana za gbura, ale mężczyzna zyskuje przy bliższym poznaniu. Okazuje się, że wcale nie jest taki zły i potrafi być troskliwy i uroczy. Everly i Ethana znali się wcześniej ale nigdy nie byli ze sobą zbyt blisko, a wszystko zmienia się przez nieszczęsny wypadek na boisku. Wszystko później między nimi dzieje się dość szybko. Nagle z obcych sobie ludzi stają się sobie bliscy. Everly nie jest przekonana do tej znajomości na początku, bo uważa, że mężczyzna chce zdradzić jej tajemnice. Ale kiedy okazuje się, że nie miał w ogóle pojęcia o jej tajemnicy zaczyna się do niego przekonywać. Ethan poznaję również kompleksy i chorobę kobiety, przez co wychodzi jaki potrafi być troskliwy i opiekuńczy. Bardzo lubię jak z bohatera wychodzi troskliwy miś. I to w sumie akurat to nie przeszkadzało mi jakoś bardzo. Natomiast trochę mi przeszkadzało to ile przydarzyło się głównej bohaterce w ciągu niecałych 300 stron. Lubię jak coś się dzieje w książce, ale co za dużo to niezdrowo. A tutaj mimo wszystko trochę się działo. Mimo tego wszystkiego polubiłam się z wszystkimi bohaterami którzy tutaj się pojawili. Kolejna fajna ekipa się utworzyła. Podobał mi się też styl autorki, książka jest lekko napisana i szybko się ją czyta. Nie wiem czy autorka planuję pisać o reszcie ekipy, ale jeśli i tak to chętnie przeczytam.