Recenzje
Adicción perfecta: W cieniu obsesji
Ta historia od początku wrzuca czytelnika w sam środek chaosu. Celia trafia do niebezpiecznego świata, w którym szybko przestaje decydować sama o sobie. Tajemnice, manipulacje i obsesja sprawiają, że właściwie nikomu nie można tutaj zaufać. Najmocniej wypada relacja Celii i Cristobala. To nie jest słodki romans, tylko toksyczna gra pełna kontroli, złości i przyciągania. Cristobal zdecydowanie nie jest bohaterem, którego łatwo polubić, a mimo to trudno oderwać się od jego historii. Celia natomiast momentami bardzo mnie irytowała swoją naiwnością, ale jednocześnie było mi jej zwyczajnie żal. W książce dzieje się naprawdę dużo, czasem nawet za dużo. Tempo jest bardzo szybkie, przez co brakuje chwili na złapanie oddechu, ale dzięki temu nie ma mowy o nudzie. Zakończenie tylko wszystko bardziej komplikuje i zostawia spory niedosyt. To mocna, mroczna i bardzo intensywna historia. Nie dla każdego, ale fani toksycznych relacji, mafijnych klimatów i dużej dawki emocji mogą być zadowoleni. Ja na pewno jestem ciekawa kolejnego tomu.
Hokej, duma i uprzedzenie
4/5 ⭐ Hokej, duma i uprzedzenie - @liarileyauthor ✨Podróż w czasie✨ ✨Układ✨ ✨Epoka regencji✨ „Choć żałobna czerń nie była jej ulubionym kolorem, szybki przegląd faktów uświadomił jej, że wdowieństwo niesie ze sobą wiele korzyści.” Co byście zrobili, gdybyście nagle cofnęli się w czasie o 200 lat? W takiej sytuacji znalazł się Tucker. Teraz, razem z Lizzy musi wymyślić, jak wrócić do swoich czasów, jednocześnie pomagając dziewczynie w planie zostania wdową. Już po opisie wiedziałam, że ta historia może mi się spodobać, bo co może być lepszego niż czasy regencji i zagubiony w nich współczesny hokeista? Jeśli nie byłoby dobrze, to chociaż zabawnie, prawda? Na szczęście szybko przekonałam się, że nie mam czym się martwić, bo bawiłam się genialnie ♥️ Sam pomysł na historię okazał się świetny, a jego realizacja jeszcze lepsza. Choć schemat jest dobrze znany, tutaj tchnięto w niego trochę świeżości. Układ miał być prosty — ona potrzebuje męża, który niedługo zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach, on zrobi wszystko, by wrócić do swoich czasów. Jednak, jak to zwykle bywa, gdy w grę zaczynają wchodzić uczucia, wszystko się komplikuje. Tuck, traktuje Lizzy z szacunkiem i cierpliwością, której nie miała okazji zaznać przy mężczyznach z „jej czasów”. Daje jej wybór, motywuje do działania i sprawia, że dziewczyna zaczyna wierzyć w siebie. Mimo że nowo poznany mężczyzna wydaje się początkowo dziwny i irytujący, Lizzy postanawia mu pomóc. Poznajemy tu zwyczaje i etykietę wyższych sfer, a także niejednokrotnie zirytować się tym, jak traktowano kobiety. Klimat regencyjnej Anglii wciąga od pierwszych stron, a całość doprawiona jest dialogami adekwatnymi do epok bohaterów. Możecie sobie wyobrazić, jak zabawne są przekomarzanki między panną z 1812 roku a mężczyzną z naszych czasów 🤣 Bawiłam się świetnie i jeśli lubicie takie klimaty — łapcie śmiało. Choć nie ma tu za dużo hokeja, nie odbiera to frajdy z czytania. Dodatkowych emocji dodają bohaterowie poboczni — rodzinę Lizzy najchętniej wymazałabym z pamięci, ale jej ciotka i przyjaciółka są cudowne.
Muza rockmana
“𝗣𝗼𝘄𝗶𝗲𝗱𝘇 𝗺𝗶, 𝗰𝗼 𝗻𝗮𝗷𝗴𝗼𝗿𝘀𝘇𝗲𝗴𝗼 𝘄 𝘇̇𝘆𝗰𝗶𝘂 𝘇𝗿𝗼𝗯𝗶𝗹𝗮𝘀́, 𝗮 𝗷𝗮 𝗰𝗶 𝘂𝘄𝗶𝗲𝗿𝘇𝗲̨..“ „Muza Rockmana” to chyba pierwsza książka autorki którą miałam przyjemność przeczytać.. i na pewno się nie zawiodłam. Emily ma 22 lata i tak naprawdę przez przypadek dostaje pracę jako asystentka podczas trasy koncertowej jednego z najpopularniejszych kapel rockowych. Nikt poza nią nie wie dlaczego tego dnia stała pod tym budynkiem. Tristan ma 38 lat i jest legendą. Zdobywa kobiety jedną po drugiej a jednak to Emily zdobyła jego serce pomimo, że przy pierwszym spotkaniu go nie rozpoznała. Emily skrywa tajemnicę, przez który pewnego dnia znika. Uważa, że Tristan nie może być jej przyszłością, choć bardzo by tego chciała. Ja się przyznaje bez bicia, naprawdę mi się ta książka podobała. Nawet bardzo. Całkiem szybko ją przeczytałam, była naprawdę przyjemna. Nie powiem, że była to słodziutka młodzieżówka no bo tak nie jest. Było tu kilka mocnych scen 18+ więc naprawdę, stosujcie się do kategorii wiekowej. Cały plot twist? Holy shit. Totalnie się tego nie spodziewałam. Wszystko było super rozplanowane i zapisane i tak naprawdę nie mam do czego się przyczepić. Bohaterowie byli fajnie napisani, wszystko naprawdę było super. Nie chcę tu spojlerować a bez tego nie wiem co więcej napisać, więc tym razem na tym skończę. Mimo wszystko naprawdę bardzo polecam wszystkim tą lekturę i na pewno niedługo wrócę do książek autorki. 4/5 ⭐
Natalie Eurotrip
Bardzo lubię twórczość Emilii Szelest, dlatego gdy tylko zobaczyłam zapowiedź „Natalie Eurotirp" wiedziałam, że będę chciała ją poznać. Natalia miała odbyć swoją wymarzoną podróż do Paryża, jednak sprawy się komplikują, a bohaterkę czeka wielka przygoda, której absolutnie nikt nie spodziewa, w tym ona sama. Dynamika bohaterki, jest naprawdę zadziwiająca, a zdolność do podejmowania szybkich tryzykownych decyzji godna pozazdroszczenia. Natalie to zupełnie inna osoba niż ja, dlatego niekoniecznie mogłam zrozumieć jej działania i podejmowane przez nią decyzję. „Natalie eurotrip" to przyjemna książka, która czyta się w mgnieniu oka. Biorąc do ręki najnowsza powieść Emilii Szelest, możecie być pewni, że nie grozi wam nuda. Na kartkach tej pozycji znajdziecie również świetny humor, momenty wzruszenia, ale przede wszystkim próbę odnalezienia własnego Żałuję jedynie, że fabuła tej książki nie jest dłuższa, przez co byłaby bardziej rozbudowana a poszczególne wydarzenia opisane bardziej szczegółowo. „Natalie Eurotrip" pokazuje, że warto ryzykować, spełniać marzenia i łapać wiatr w skrzydła, szczególnie jeśli na swojej drodze spotka się odpowiednich ludzi.
Riley Thorn i trup w ogrodzie
Riley Thorn i trup w ogrodzie Lucy Score Szczerze powiedziawszy, zupełnie nie wiedziałam, czego mam się po tej historii spodziewać, ale jakiekolwiek moje założenia zdecydowanie nie pasowałyby do tego, co tu otrzymałam. Zupełny rollercoaster, historia w stylu komediowych seriali detektywistycznych - ten typ, w którym w jednym odcinku dzieje się prawdopodobnie więcej niż w całym twoim życiu. Moim zdaniem ilość akcji i chaosu jest naprawdę przytłaczająca, doba trwa tutaj zdecydowanie dłużej niż 24 godziny, a ilość akcji niemal rozrywa książkę. Nie miałam w dłoniach poprzednich tomów, więc poczułam się odrobinę wrzucona na głęboką wodę, ale podejrzewam, że poprzednie tomy również nie pozwalały na chwilę wytchnienia. Znanie poprzednich części nie jest wymagane, zapewniam, że zrozumiecie dynamikę relacji i motywacje bohaterów. Postacie zdecydowanie wykraczają ponad miarę normalności. Każdy z nich jest przerysowany, ale i wyjątkowo charakterystyczny, więc nawet mimo tego, że jest tu sporo, sporo postaci i wiele imion, raczej da się odnaleźć w tym, kto kim jest. Ja muszę przyznać, że mimo wiedzy, iż wszystko tutaj jest przerysowane i wyolbrzymione, nie mogłam powstrzymać irytacji wynikającej z zachowań i charakterów niektórych postaci. Przysięgam, dawno nie irytowały mnie tak literki na papierze, jak wtedy, gdy po raz kolejny czytałam o tym, co zrobiła cała ta starcza ekipa. (Doskonale rozumiałam zdenerwowanie Nicka Santiago, nie potrafiłam jednak pojąć, jakim cudem nie wyrzucił ich wszystkich na ulicę). Humor był tutaj głównym aspektem i wręcz wypływał z każdej pojedynczej strony - nie wpadał zbytnio w poczucie mojego humoru, więc osobiście o wiele częściej skręcał mnie z zażenowania, niż rzeczywiście bawił, ale rozumiem cały zamysł i fakt, że on raczej został stworzony na miarę absurdu. Nie da się ukryć, iż jest to komedia, a nie kryminał, ale nie będę ukrywać, że tak naprawdę do ostatnich stron nie wiemy, kto jest głównym sprawcą, a lista podejrzanych z każdą stroną rośnie.