Recenzje
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
Pierwszą część serii pokochałam, druga nie przypadła mi do gustu ale to co czułam czytając trzeci tom jest niemożliwe w opisaniu. Myślałam, że to pierwsza część będzie moją ulubioną ale to miano dostaje jednak „Dług Josephine”. Jestem w szoku, że autorka wpadła na taki super pomysł na fabułę, nie wspominając już o tych cudownych zwrotach akcji. Nie brakowało mi niczego, bohaterowie z unikatowymi charakterami, wspaniałe opisy akcji… i to wszystko w jednej książce!
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
Frenemy Przyjaciel czy wróg - Lauren Price 5/5⭐ Wydawnictwo BeYa Recenzja: O mój boże, co to była za przygoda! Pozwólcie, że opiszę to w punktach Główna bohaterka, Erika Monroe była cudowną osobą, naprawdę przyjemnie czytało mi się książkę ze jej perspektywy, a jej zachowanie nie żenowało mnie tak, jak przy innych książkach. Chase Thatcher był troszkę złośliwym bohaterem, lecz naprawdę od razu poczułam do niego pozytywne nastawienie, i nie uważałam go za takiego jak na początku książki sie wydawał Autorka ma super styl pisania, który naprawdę mi zaimponował i mam ochotę przeczytać więcej książek jej autorstwa Wszystkie akcje działy się w odpowiednim tempie, nie było ani za szybko ani za wolno, tylko w sam raz co bardzo mi się podobało. Akcje były zaplanowane, nie były pisane na siłę, co bardzo dobrze się czytało. Szlam przez tą książkę tak szybko, że przeczytałam ją w parę godzin. Podsumowując książka naprawdę mi się podobała, będę ją polecać każdemu, bo naprawdę na to zasługuje, a ja z pewnością w przyszłości sięgnę po inne utwory tej autorki.
Do wesela się zagoi
Książki Ludki Skrzydlewskiej (te które do tej pory przeczytałam) wciągają aż się nie można oderwać i nie inaczej było w tym przypadku. "Do wesela się zagoi" ponownie zabiera nas do Silver Springs i udowadnia nam, że autorka potrafi genialnie balansować między lekką komedią a poruszającym romansem. Głównym wątkiem jest relacja Sutton Clarke i Hugh Hollowaya, gdzie postacie są totalnymi przeciwieństwami, a jednak chemia między nimi jest niesamowita. Los zmusza ich do współpracy w roli świadków na nadchodzącym weselu przyjaciół, co od samego początku generuje potężne pokłady humoru i złośliwości, jako że ich pierwsze spotkanie kończy się spektakularną katastrofą. Największą zaletą tej powieści jest to, jak autorka podeszła do motywu rodzicielstwa zastępczego. Sutton nie jest typową, beztroską bohaterką rom-comu; to zmęczona, pełna lęków młoda kobieta, na którą spadła ogromna odpowiedzialność. Skrzydlewska genialnie pokazuje, jak Hugh powoli przebija się przez jej pancerz obronny, a jego początkowa gburowatość ustępuje miejsca trosce - nie tylko o Sutton, ale i o jej córeczkę. Przez co mimo mojej początkowej niechęci do poruszania tematu dzieci w romansach (często są wrzucane w fabułę bez przemyślania jako zapychacz - a tutaj tak nie było), to skończyłam tę książkę uwielbiając Susie. Książka ma świetne, dynamiczne tempo, choć w okolicach finału staje się mocno przewidywalna i traci odrobinę ze swojej początkowej drapieżności. Niemniej jednak, urok zimowego miasteczka, świetne dialogi i genialnie poprowadzony wątek slow-burn sprawiają, że to jedna z lepszych książek Ludki. Was zachęcam do przeczytania, a sama nie mogę się doczekać następnych książek autorki, na które czekam z niecierpliwością.
Titek i kłótnia z Tosią
Uwielbiamy książki, które przestawiają życie takie jakim jest. Bez słodzenia i cukierkowych sytuacji. Takie, które pokażą, że dzieciom zdarza się odczuwać złość, rozczarowanie. Takie, które pokażą, że rodzeństwo czasem się pokłóci. Że trzeba stosować się do wcześniej ustalonych zasad, ale różnie z tym bywa. Takie właśnie są książki o Titku i jego rodzinie. Duet dwóch Pań - Ula Młodnicka (tekst) oraz Aga Waligóra (ilustracje) stworzyły naprawdę wyjątkową serię książek dla przedszkolaków! „Titek i kłótnia z Tosią” - kto ma dwoje dzieci ten wie, że kłótnie między rodzeństwem się zdarzają! Tak naprawdę punktem zapalnym może być wszystko… nawet kredka! Jak sobie poradzić w takiej sytuacji? Rodzicu! Zachowaj spokój, policz do 10. A jak nie pomaga to i do 20 😅 Dzięki tej historii dostaniecie cenne rady jak opanować taki istny chaos! Tak, wiem. Może nie być łatwo, ale dasz radę! ❤ Takie gotowce, które wskażą nam konkretne działania jak radzić sobie podczas kłótni, jak wspierać dzieci, jak je nauczyć wzajemnego słuchania są na wagę złota! Żywioły bardzo polubiły Titka i jego przygody! ❤❤❤ A Wy znacie tę serię książek?
Titek i kłótnia z Tosią
Hejka, Dzisiejsza propozycja to nasz absolutny hit tego tygodnia. Nie żartuję, tę książkę przeczytałam już chyba z 15 razy i tekst znam niemal na pamięć! "Titek i kłótnia z Tosią" to już kolejne „dziecko” serii, które zagościło na naszej półce. Tym razem autorki wzięły na warsztat coś, co doskonale zna każdy rodzic, opiekun i wychowawca.Temat stary jak świat: kłótnia w rodzeństwie (i oczywiście analogicznie między przyjaciółmi czy dzieciakami w przedszkolu). Cała akcja rozpoczyna się od rysowania laurki.Titek chce namalować banany żółtą kredką. Ale, ale... co to? Właśnie używa jej Tosia. Titek na początku grzecznie prosi, ona odmawia, on denerwuje się... aż w końcu miarka się przebiera i przez dom niesie się głośne „daaaaawaaaajjjj” i "mmmaaammmaaaaa!". Brzmi znajomo? Przyznać się, kto z Was ma w domu takie sceny na co dzień? Czy i tym razem mama Titka będzie jak ta oaza spokoju i uda jej się okiełznać sytuację? A może sama zagotuje się i straci cierpliwość? Jak się domyślacie, mama staje na wysokości zadania. W niesamowicie dojrzały, bliskościowy sposób pomaga dzieciom rozładować napięcie. Na początku sama robi trzy głębokie oddechy (złota zasada, o której dorośli, tak często zapominają). Dopiero potem przechodzi do działania: zadaje pytania o to, co się wydarzyło, wyraża akceptację dla emocji obu stron i upewnia się czy dobrze wszystko zrozumiała. Dzięki temu, rodzeństwo czuje się zrozumiane. Mama daje też Titkowi i Tosi świetne pole do popisu, proponując, aby sami znaleźli rozwiązanie dla konfliktu. W końcu nie pierwszy raz się o coś kłócili. Szalenie spodobał mi się też moment, kiedy dziecko pyta mamę o swój rysunek, a ona nie odpowiada automatycznym, rzuconym w biegu "ale pięknie”. Zamiast tego pyta malucha czy on sam czuje się dumny ze swojego dzieła. To genialny krok w stronę budowania wewnętrznej motywacji, poczucia własnej wartości. Tata też pięknie dokłada swoją cegiełkę, mówiąc jak bardzo jest dumny z tego, że dzieciaki same rozwiązały problem. Na koniec pokazany zostaje moment, w którym rodzina wspólnie ustala zasady, które będą obowiązywać w domu. Taki kontrakt rodzinny, który ułatwia funkcjonowanie oraz odwoływanie się do zasad. Oprócz samej historii, w środku czekają aktywizujące zadania dla najmłodszych dziecj (typu „znajdź, powiedz”), a na samym końcu, jak zawsze w tej serii, znajdziecie mądre wskazówki dla rodziców. Tym razem dotyczace tego jak pomóc naszym dzieciom kiedy znajdą się w sytuacji konfliktu. Zresztą, jak zawsze u tych autorek, wszystko jest na najwyższym poziomie merytorycznym. Całość dopełniają żywiołowe, dynamiczne ilustracje, z którymi maluchom niesamowicie łatwo się utożsamić. PS. Muszę o tym wspomnieć, bo to dla mnie absolutne mistrzostwo świata i detal, który zrobił mi dzień: ilustracja taty, który przemyka ukradkiem bokiem, żeby tylko nie przeszkadzać w epicentrum tej kłótni... No uśmiałam się do łez, genialne i takie życiowe! Moi Drodzy, jeśli szukacie czegoś, co realnie pomoże Wam i dzieciom przejść przez domowe burze z szacunkiem i spokojem, ogromnie polecam tę nowość!