ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Do wesela się zagoi

Są książki, które odkładasz po przeczytaniu. I są takie, które odkładają coś w tobie. „Do wesela się zagoi” zostawiło we mnie miękkość. I lekki ból pod mostkiem. I to ciepło, które pojawia się wtedy, gdy czytasz o kimś, kto wreszcie przestaje być sam. Sutton Clarke złamała mi serce swoją dzielnością. Bo to nie jest bohaterka, która dramatyzuje. Nie robi scen. Po prostu bierze na siebie więcej, niż powinna. Opieka nad Susie, kilka prac, nieustanne napięcie finansowe, odpowiedzialność, która przygniata… A mimo to każdego dnia wstaje i działa. Bez fanfar. Bez oklasków. W tej jej zwyczajnej, codziennej walce jest coś absolutnie poruszającego. Bo ile kobiet tak wygląda? Ile z nas zaciska zęby i mówi „dam radę”, nawet gdy jest na skraju wyczerpania? Były momenty, kiedy czułam jej samotność tak wyraźnie, że aż bolało. Sceny, w których chciałam ją przytulić i powiedzieć, że już wystarczy, że nie musi wszystkiego dźwigać sama. A potem pojawia się Hugh. Pouklądany, zdystansowany, lekko zamknięty w sobie mężczyzna, który żyje planem, tabelką, strukturą. Totalne przeciwieństwo chaosu Sutton. A jednak to właśnie on zaczyna być jej spokojem. Jej oddechem. Jej bezpieczną przestrzenią. To, jak ją obserwuje. Jak zaczyna rozumieć. Jak nie próbuje jej zmieniać, tylko wspierać. Jak uczy się emocji, których wcześniej unikał. To było piękne. Ciche. Dojrzałe. Ich relacja rozwija się powoli. To nie wybuch fajerwerków, lecz iskra, która tli się długo, aż w końcu zaczyna ogrzewać całe serce. Slow burn w najlepszym wydaniu. Pełen napięcia, niedopowiedzeń i spojrzeń mówiących więcej niż dialogi. A Ludka… Jej pióro jest jak dotyk - delikatne, ale pewne. Nie potrzebuje wielkich dramatów, by poruszyć. Wystarczy jedno zdanie, jedna scena, jedno spojrzenie bohaterów i nagle czujesz, jak coś w tobie pęka. Silver Springs znów otula małomiasteczkową bliskością, przyjaźnią i poczuciem wspólnoty. A jednocześnie pozwala bohaterom przeżyć własne, bardzo intymne lęki i nadzieje. To historia o miłości, która nie przychodzi w idealnym momencie. O odpowiedzialności, która czasem boli. O tym, że silni ludzie też potrzebują, by ktoś był silny dla nich. I o tym, że czasem naprawdę… do wesela się nie zagoi. Czasem potrzeba kogoś, kto pomoże to zszyć. Czytając, miałam łzy w oczach. I uśmiech. I to cudowne poczucie, że właśnie dlatego kocham romanse - za emocje, za prawdę, za bohaterów, którzy zostają ze mną jeszcze długo po ostatniej stronie. Tę historię poczułam całym sercem. Jeśli kochacie emocjonalne romanse, które leczą po kawałku - Silver Springs znowu was złamie. I znowu pięknie poskłada. 🤍 Silver Springs znów trafiło prosto w serce. I ja… znowu przepadłam.

Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/ Ewelina Pańczyk

Do wesela się zagoi

Ocena: 4,7/5 ⭐ To już kolejna książka Ludki Skrzydlewskiej, którą miałam przyjemność czytać, i śmiało mogę powiedzieć - jedna z lepszych. Ta historia ma w sobie coś niesamowicie przytulnego. Taki klimat, że siadasz, zaczynasz czytać i nagle orientujesz się, że minęło pół nocy, a Ty dalej „tylko jeszcze jeden rozdział”. Hugh to naprawdę świetny bohater. Serio, gdzie są tacy mężczyźni w realnym życiu? Poukładany (niczym idealny arkusz w Excelu), konkretny, momentami wycofany, ale kiedy trzeba - obecny w stu procentach. Jego relacja z małą Suzie? Absolutne złoto. Ciepło, troska i ta naturalność w budowaniu więzi - czytałam to z ogromnym uśmiechem. Ten wątek totalnie skradł moje serce. Sutton z kolei… wow. Ta kobieta jest chodzącą definicją zaradności. Ilość obowiązków, które bierze na siebie, jej determinacja i gotowość do robienia dosłownie wszystkiego, by zapewnić stabilność sobie i siostrzenicy - ogromny szacunek. Naprawdę ją podziwiam. A w duecie z Hugh? Chemia, przekomarzanki, napięcie i to stopniowe ocieplanie relacji - wyszło świetnie. Razem byli po prostu „wow”. Bardzo podobał mi się też klimat Silver Springs - małe miasteczko, ślub w tle, przygotowania, trochę chaosu i… dinozaur. Tak, motyw dinozaurów to absolutny hit tej książki i jeden z tych elementów, które nadają jej lekkości i uroku. Zakończenie serio mnie kupiło. Bez zbędnego przeciągania, bez kombinowania - po prostu idealnie domknięta historia, która zostawia z szerokim uśmiechem i lekkim ściskiem w sercu. Dokładnie taki finał, jaki chciałam dostać po tej całej emocjonalnej jeździe. Czytało mi się tę historię błyskawicznie, jak zresztą każdą książkę Ludki. To jedna z tych opowieści, które są lekkie, ale nie puste. Przyjemne, ale z emocjami. Ciepłe, ale z tym czymś, co sprawia, że czyta się tę historię z zapartym tchem. Jeśli szukacie romansu z sercem, humorem i bohaterami, których naprawdę chce się kibicować - „Do wesela się zagoi” zdecydowanie jest dla Was. 🦕💚

bookishvibes_bysandra Stupek Sandra

Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4

„Nie randkuj z młodszym facetem” to historia o odwadze, by zaryzykować mimo strachu, doświadczeń i rozsądku. O tym, że czasem warto złamać własne zasady, nawet jeśli wszystko wokół podpowiada, że to zły pomysł. Brayden nie szuka stałego związku, bo jego życie kręci się wokół Domu Ryana, miejsca, które wspiera rodziny pacjentów w najtrudniejszych chwilach. Praca i misja są dla niego ważniejsze niż randki. Do czasu, aż poznaje Alex. Alex to dojrzała, świadoma siebie, błyskotliwa i uparta, doskonale wie, czego chce od życia, choć jednocześnie mierzy się z presją społeczną, zawodowymi obowiązkami i własnymi doświadczeniami. Różnica wieku staje się tarczą, za którą ukrywa swoje lęki i strach przed kolejną stratą. Ich pierwsze „spotkanie” odbywa się za pośrednictwem maili i już wtedy między nimi czuć wyraźne napięcie. Z czasem ich mailowe sprzeczki i drobne uszczypliwości zaczynają nabierać bardziej osobistego charakteru, a relacja rozwija się podczas wspólnej pracy i długich rozmów w hotelowej restauracji. Bardzo podobało mi się odwrócenie klasycznego schematu age gap. Tym razem to kobieta jest starsza i to ona ma więcej do stracenia. Autorki w ciekawy sposób pokazują, że dojrzałość nie zawsze idzie w parze z wiekiem, a emocje potrafią zaskoczyć w najmniej odpowiednim momencie. Wątek fundacji, historie rodzin pacjentów oraz motyw choroby nadają tej opowieści głębi i sprawiają, że to właśnie te fragmenty poruszały mnie najmocniej. Fabuła momentami podąża jednak bardzo znanym schematem, a część konfliktów można przewidzieć szybciej, niż by się chciało. Niektóre problemy rozwiązują się zbyt łatwo, przez co emocjonalna wiarygodność chwilami traci na sile. To przyjemna książka z kilkoma naprawdę mocnymi momentami, ale bez tego efektu „wow”, który zostaje w sercu na długo. Mimo wszystko cieszę się, że poznałam historię Braydena i że seria doczekała się swojego zakończenia.

Gulcia Nazmiyeva Gulmira

Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane. Wydanie ilustrowane

𝒎𝒐𝒋𝒂 𝒐𝒄𝒆𝒏𝒂: ★★★★★ (𝟓/𝟓) ⁺‧₊˚ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ˚₊‧⁺ 𐙚 Jak może wiecie lub nie, ja już miałam przyjemność przeczytać tę historię, jednak w podstawowej wersji. Wydanie ilustrowane jest czystym cudem, po prostu ilustracje są tak perfekcyjnie dopasowane do treści i dodają temu czytaniu jeszcze większego uroku. 𐙚 Podczas czytania tego wydania łzy towarzyszyły mi jeszcze częściej niż poprzednio, dlatego że obrazki jeszcze bardziej pokazywały mi to, co się działo. 𐙚 Styl pisania Marty oczywiście jest niezmiennie świetny i znowu poczułam takie uczucie jak 3 lata temu, gdy po raz pierwszy sięgałam po flawsy… Kocham to, że ta cała historia zapewniła mi tyle komfortu, szczęścia, a przede wszystkim pokazała mi, jak piękne jest czytanie książek i poznawanie historii nie w wersji filmowej, tylko papierowej. 𐙚 Moja opinia nie różni się od poprzedniej, jest to ta sama świetna historia. Więc nie wiem, co więcej mogłabym wam o niej powiedzieć, bo zapewne zacznę się powtarzać. 𐙚 Jeśli jesteście fanami flawsów, to jest to coś idealnego dla was, a jeśli nie czytaliście, to bardzo zachęcam, bo jest to cudowna przygoda. Bohaterowie są fantastyczni, a cała fabuła to istny raj. Historia warta polecenia dla każdego, jednak najpierw trzeba koniecznie przeczytać całą trylogię.

_zuzabooks Kuchta Zuzia

Słodka Melody

Motyw żałoby i relacji rodzinnych jest tutaj dopracowany perfekcyjnie. Mamy dwa motywy rodzinne. Jeden to kochająca i wspierająca się rodzina i taka gdzie dzieci są pozostawione same sobie, a nawet źle traktowane. Kontrast jest tutaj wręcz namacalny i to pozwala czytelnikowi zrozumieć emocje bohaterów choć przyznaję - zachowania ojca Melody nie potrafię tolerować. Niby jest to człowiek wykształcony, oddany rodzinie i unikający błędów swojego ojca, a wobec Jordana zachowuje się bezczelnie co jest delikatnie powiedziane. Na plus dla mnie jest kreacja Melody, która mimo młodego wieku jest na tyle dojrzała by starać się problemy rozwiązywać rozmową. Czasem sama się w tym gubi, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten komu zawsze trudne rozmowy przychodzily z łatwością... Jest ona silna mimo wieku, stawia dobro innych na pierwszym miejscu, stara się myśleć racjonalnie i przyszłościowo, potrafi docenić małe rzeczy. Jej relacja z Jordanem bardzo powoli się rozwija i wszystko byłoby super gdyby choć trochę więcej słów ze sobą zamienili. Jest to trudna relacja i trudny krok dla Jordana choć i tak mocno się otworzył to wydaje mi się, że  bohaterowie chodzili wokół siebie na paluszkach i nagle bum. No coś więcej tutaj potrzebuje więc liczę na szybkie wydanie kolejnego tomu by jeszcze lepiej poznać tę dwójkę. Liczę również na osobny tom o Justinie, bo pokochałam tego chłopaka całym sercem.

recenzje_na_kolkach Gałek Agnieszka