ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Addicted. Związani przeszłością

Nie sądziłam też, że ów tytuł tak mnie porwie. Na prawdę, od pierwszych stron wciągnęłam się na maksa. Styl pisania autorki jest cudowny, uwielbiam jej książki i chyba stałam się jej największą fanką. Przejdźmy do sedna. Fabuła? Fabułuje, nie ma tu się do czego przyczepić wręcz przeciwnie! Bardzo podobało mi się to, że na początku dostajemy wgląd na przeszłość głównych bohaterów. Zostajemy wtajemniczeni, dlaczego tak na prawdę się nie lubią, choć to nawet nie jest odpowiednie słowo, aby określić relacje tej dwójki. Killian i Bree skradli moje serce, chemia między nimi wylewała się ze stron. Czuć było każdą emocję, którą autorka zawarła w tej powieści. Po prostu jestem zachwycona!
silverovelove Kirsz Sylwia

Do wesela się zagoi

Są książki, które odkładasz po przeczytaniu. I są takie, które odkładają coś w tobie. „Do wesela się zagoi” zostawiło we mnie miękkość. I lekki ból pod mostkiem. I to ciepło, które pojawia się wtedy, gdy czytasz o kimś, kto wreszcie przestaje być sam. Sutton Clarke złamała mi serce swoją dzielnością. Bo to nie jest bohaterka, która dramatyzuje. Nie robi scen. Po prostu bierze na siebie więcej, niż powinna. Opieka nad Susie, kilka prac, nieustanne napięcie finansowe, odpowiedzialność, która przygniata… A mimo to każdego dnia wstaje i działa. Bez fanfar. Bez oklasków. W tej jej zwyczajnej, codziennej walce jest coś absolutnie poruszającego. Bo ile kobiet tak wygląda? Ile z nas zaciska zęby i mówi „dam radę”, nawet gdy jest na skraju wyczerpania? Były momenty, kiedy czułam jej samotność tak wyraźnie, że aż bolało. Sceny, w których chciałam ją przytulić i powiedzieć, że już wystarczy, że nie musi wszystkiego dźwigać sama. A potem pojawia się Hugh. Pouklądany, zdystansowany, lekko zamknięty w sobie mężczyzna, który żyje planem, tabelką, strukturą. Totalne przeciwieństwo chaosu Sutton. A jednak to właśnie on zaczyna być jej spokojem. Jej oddechem. Jej bezpieczną przestrzenią. To, jak ją obserwuje. Jak zaczyna rozumieć. Jak nie próbuje jej zmieniać, tylko wspierać. Jak uczy się emocji, których wcześniej unikał. To było piękne. Ciche. Dojrzałe. Ich relacja rozwija się powoli. To nie wybuch fajerwerków, lecz iskra, która tli się długo, aż w końcu zaczyna ogrzewać całe serce. Slow burn w najlepszym wydaniu. Pełen napięcia, niedopowiedzeń i spojrzeń mówiących więcej niż dialogi. A Ludka… Jej pióro jest jak dotyk - delikatne, ale pewne. Nie potrzebuje wielkich dramatów, by poruszyć. Wystarczy jedno zdanie, jedna scena, jedno spojrzenie bohaterów i nagle czujesz, jak coś w tobie pęka. Silver Springs znów otula małomiasteczkową bliskością, przyjaźnią i poczuciem wspólnoty. A jednocześnie pozwala bohaterom przeżyć własne, bardzo intymne lęki i nadzieje. To historia o miłości, która nie przychodzi w idealnym momencie. O odpowiedzialności, która czasem boli. O tym, że silni ludzie też potrzebują, by ktoś był silny dla nich. I o tym, że czasem naprawdę… do wesela się nie zagoi. Czasem potrzeba kogoś, kto pomoże to zszyć. Czytając, miałam łzy w oczach. I uśmiech. I to cudowne poczucie, że właśnie dlatego kocham romanse - za emocje, za prawdę, za bohaterów, którzy zostają ze mną jeszcze długo po ostatniej stronie. Tę historię poczułam całym sercem. Jeśli kochacie emocjonalne romanse, które leczą po kawałku - Silver Springs znowu was złamie. I znowu pięknie poskłada. 🤍 Silver Springs znów trafiło prosto w serce. I ja… znowu przepadłam.

Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/ Ewelina Pańczyk

Surogatka

Wzruszająca, zaskakująca i pełna emocji! Pierwsze wrażenie? 😍 Siadam do lektury, a tu już po kilku stronach czuję, że to nie będzie kolejny sztampowy romans. Okładka delikatna, ale w środku… emocjonalny rollercoaster! Klimat? Intymny, momentami słodko-gorzki, taki, który łapie za serce i nie puszcza do samego końca 💔➡️❤️ Penelope Ward buduje napięcie stopniowo, serwując czytelnikowi historię, w której nic nie jest czarno-białe. Ta książka totalnie mnie zaskoczyła swoim klimatem. Z jednej strony lekka i romantyczna, z drugiej - poruszająca trudne, bardzo życiowe tematy. Od pierwszych stron czułam, że to będzie historia pełna emocji i nieoczywistych wyborów. Fabuła kręci się wokół surogacji i relacji, które z czasem zaczynają się komplikować. Penelope Ward świetnie balansuje między romansem a dramatem obyczajowym - jest dużo uczuć, napięcia i momentów, które naprawdę chwytają za serce, ale bez przesadnego melodramatyzmu. Bohaterowie są bardzo ludzcy i pełni sprzeczności. Podobało mi się, że autorka nie robi z nich ideałów - mają swoje lęki, wątpliwości i słabości, przez co łatwo się z nimi utożsamić. Emocje? Były momenty wzruszenia, uśmiechu, ale też takie, które zostają w głowie na dłużej. Tempo akcji jest raczej spokojne, nastawione na rozwój relacji i uczuć, ale nie nuży. Styl Penelope Ward jest prosty, płynny i bardzo „czytający się” - idealny na wieczór pod kocem z herbatą ☕📖 To książka dla fanów romansów z głębią, historii o trudnych decyzjach i relacjach, które nie są czarno-białe. Jeśli lubicie emocjonalne romanse z odrobiną dramatu obyczajowego - to zdecydowanie coś dla Was. Moja ocena: 8/10 🌟 A Wy - czy czytaliście „Surogatkę” albo inne książki Penelope Ward? Jakie są Wasze ulubione? 💬 

Brunette Books Walota Kamila

Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane. Wydanie ilustrowane

𝒎𝒐𝒋𝒂 𝒐𝒄𝒆𝒏𝒂: ★★★★★ (𝟓/𝟓) ⁺‧₊˚ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ˚₊‧⁺ 𐙚 Jak może wiecie lub nie, ja już miałam przyjemność przeczytać tę historię, jednak w podstawowej wersji. Wydanie ilustrowane jest czystym cudem, po prostu ilustracje są tak perfekcyjnie dopasowane do treści i dodają temu czytaniu jeszcze większego uroku. 𐙚 Podczas czytania tego wydania łzy towarzyszyły mi jeszcze częściej niż poprzednio, dlatego że obrazki jeszcze bardziej pokazywały mi to, co się działo. 𐙚 Styl pisania Marty oczywiście jest niezmiennie świetny i znowu poczułam takie uczucie jak 3 lata temu, gdy po raz pierwszy sięgałam po flawsy… Kocham to, że ta cała historia zapewniła mi tyle komfortu, szczęścia, a przede wszystkim pokazała mi, jak piękne jest czytanie książek i poznawanie historii nie w wersji filmowej, tylko papierowej. 𐙚 Moja opinia nie różni się od poprzedniej, jest to ta sama świetna historia. Więc nie wiem, co więcej mogłabym wam o niej powiedzieć, bo zapewne zacznę się powtarzać. 𐙚 Jeśli jesteście fanami flawsów, to jest to coś idealnego dla was, a jeśli nie czytaliście, to bardzo zachęcam, bo jest to cudowna przygoda. Bohaterowie są fantastyczni, a cała fabuła to istny raj. Historia warta polecenia dla każdego, jednak najpierw trzeba koniecznie przeczytać całą trylogię.

_zuzabooks Kuchta Zuzia

Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1

Gorący lód i burza uczuć, czyli Pacey Lawes w akcji! Czy są tu fanki niepokornych hokeistów? Bo ja właśnie przepadłam! 😍 Jeśli szukacie lektury, która rozgrzeje Was w jeden wieczór, to "Pocałunki zamiast słów" od Meghan Quinn jest pozycją obowiązkową. To otwarcie nowej serii Vancouver Agitators i muszę przyznać - autorka wjechała na lód z wielkim hukiem! O czym jest ta historia? Poznajcie Paceya Lawesa - bramkarza, który na lodzie jest murem nie do przebicia, a w życiu prywatnym to wulkan energii i charyzmy. Jego uporządkowany świat wywraca do góry nogami Winnie. Dziewczyna pojawia się w jego życiu nagle, niczym letnia burza, niosąc ze sobą mnóstwo pytań i... tajemnicze, niepokojąco znajome spojrzenie. Dlaczego warto po nią sięgnąć? -> Chemia, która parzy: Choć to "sensual", Meghan Quinn dawkuje napięcie po mistrzowsku. Między bohaterami aż iskrzy, a każda scena zbliżenia ma w sobie ten ogień, którego szukamy w romansach sportowych. -> Drugi plan, który kradnie show: Przyjaciele Paceya z drużyny to ekipa, którą chce się poznać osobiście! A przyjaciółka Winnie? Jej paranoje i specyficzne poczucie humoru to absolutne złoto. -> Emocjonalny rollercoaster: To nie jest tylko pusta opowieść o sporcie. Autorka przemyca tu ważne lekcje o tym, jak niszczące potrafią być niedopowiedzenia i jak trudna, ale konieczna, jest szczerość w budowaniu relacji. -> Humor i lekkość: Styl Meghan jest nie do podrobienia. Będziecie się śmiać w głos, by za chwilę poczuć ukłucie wzruszenia. Książka ma 400 stron, ale przez wartką akcję i świetne dialogi przelatuje się przez nią ekspresowo. Idealna na jeden, intensywny wieczór z kocykiem i herbatą. Moja ocena: Solidne 8/10

bajkowa_mama Rychlik Sylwia