ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic

Podobno istnieje coś takiego jak „klątwa pierwszego tomu” - mówi się też, że kolejne części serii rzadko dorównują tej pierwszej. Tymczasem tutaj w moim odczuciu było zupełnie odwrotnie. Mam wrażenie, że właśnie „Jego wysokość prezes 3” od @katarzynamakautor z @editio.red spodobał mi się najbardziej. Dylan wkroczył w życie rodziny Kennedych zupełnym przypadkiem. Chciał jedynie spojrzeć w oczy mężczyźnie, który był jego biologicznym ojcem, i dowiedzieć się, dlaczego dorastał bez niego. Los miał jednak wobec niego zupełnie inne plany - zamiast odpowiedzi dostał fotel prezesa modowego konsorcjum. Di to z kolei najlepsza przyjaciółka, ukochana ciocia i kobieta z własnym, wcale nie lżejszym bagażem doświadczeń. Oboje z Dylanem zostają postawieni przed faktem dokonanym - rodzina, kierując się dobrem firmy, aranżuje ich udawany związek. Problem w tym, że żadne z nich nie jest zachwycone tym pomysłem. Od początku są jak pies z kotem, a ich relacja pełna jest uszczypliwości, kłótni i wzajemnych przepychanek. Kiedy między nich ponownie wkracza była partnerka Dylana, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje i nad lawiną wydarzeń coraz trudniej zapanować. To naprawdę przekonująco napisany romans, który świetnie łączy motywy hate to love i fake relationship. Iskry lecą od pierwszych stron, ale rozwój relacji bohaterów jest naturalny i wiarygodny. Dla mnie to zdecydowanie najlepsza część całej serii - pełna emocji, humoru i momentów, które sprawiały, że trudno było odłożyć książkę.

Book-owy kącik Anny kryska anna

Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem

Czy zdarzyło Wam się kiedyś pomyśleć, że dzisiejsza szkoła rzadko zostawia miejsce na zadawanie pytań? Niestety, system często uczy myślenia „pod klucz", a nie szukania alternatywnych ścieżek. Tymczasem świat pędzi do przodu, zawody przyszłości będą wymagały elastyczności, adaptacji i wychodzenia poza schematy. Kiedy jest najlepszy czas na kształtowanie tych kompetencji? Właśnie teraz, w dzieciństwie. Dlatego też niezwykle cenię książki, które udowadniają rodzicom, że mogą wziąć stery we własne ręce i uczyć swoje dzieci odwagi w myśleniu. Do tej grupy książek zdecydowanie zalicza się „Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem". Czym tak naprawdę jest ta słynna kreatywność? Często kojarzy się nam wyłącznie z rysowaniem czy lepieniem z plasteliny. A to znacznie więcej, to elastyczność i radzenie sobie w nowych sytuacjach. W książce znajdziecie krótki wstęp teoretyczny (w tym opis rozwoju kreatywności w kolejnych latach życia dziecka, a także 10 przykazań kreatywności) oraz zbiór 70 różnorodnych zabaw: słownych, plastycznych, teatralnych czy konstruktorskich. Chcecie przykładu ćwiczeń z książki? Wyobraźcie sobie zabawę w wymyślanie, czym może być tajemniczy „,Trzęsolotek", czego NIE potrzeba do podróżowania, albo też szukanie nietypowych zastosowań dla ołówka. Niby proste, a zmusza mózg do natychmiastowego porzucenia standardowych skojarzeń. Zadania są elastyczne i łatwo dostosować je do wieku dziecka, można z nich korzystać też wszędzie: w domu, w podróży samochodem czy na wycieczce. Wizualnie książka ma sporo pustej, białej przestrzeni. Ktoś mógłby pomyśleć, że to zmarnowane miejsce (i takie też było moje pierwsze przemyślenie), ale później okazało się, że ma to pewną zaletę, ponieważ traktuję te puste miejsca jako idealną przestrzeń na własne notatki, adnotacje i modyfikacje zabaw. Duży plus daję też za bibliografię i polecenia innych wartościowych pozycji na końcu. Jako psycholog część z tych zabaw znałam już wcześniej w zbliżonej formie, ale były też dla mnie pewne nowości, które chętnie wykorzystam. Pamiętajcie jednak o jednym: książka daje nam pewną mapę i inspirację, ale to czy dzieci dadzą się wciągnąć w zabawę, zależy w dużej mierze od naszej energii, zaangażowania i nastawienia. To nie jest tak, że "ok, mam zabawy, to teraz dzieci będą się uczyły kreatywności". Naszym zadaniem będzie takie moderowanie przykładami, rozniecenie iskry, aby pojawiła się pasja.

Psychologrysuje Stanienda Daria

Muza rockmana

Chciałabym Was dzisiaj zapytać o Wasz książkowy guilty pleasure, ale to chyba niefortunne wyrażenie. Żaden gatunek ani typ książek nie powinien być przecież czytany z wyrzutami sumienia. Wręcz przeciwnie. Może więc zmienię pytanie i zapytam: jakie książki sprawiają Wam największą przyjemność? Po co sięgacie, gdy życie wydaje się zbyt trudne? W moim przypadku są to romanse, a książki Penelope Ward mam już wypróbowane w najbardziej ekstremalnym dla mnie czasie, czyli podczas mojej choroby. To właśnie wtedy, czekając na diagnozę, sięgnęłam po powieść tej autorki i stwierdziłam, że nie ma nic lepszego niż historia, która maksymalnie angażuje i sprawia, że na chwilę zapomina się o całym świecie. Muza rockmana to książka, po którą prawdopodobnie nie sięgnęłabym ani ze względu na tytuł, ani na okładkę. Nie są w moim typie. Dobrze jednak, że znam już nazwisko autorki, bo okazało się, że spędziłam z tym tytułem dwa świetne wieczory. To krótka powieść, od której naprawdę ciężko się oderwać. Znajdziemy w niej wątek muzyczny - główny bohater jest wokalistą znanego zespołu, a do pracy przy organizacji koncertów, całkiem przypadkiem, trafia Emily. Dziewczyna zdaje się nie mieć nic do stracenia. Dlaczego? Jaką tajemnicę skrywa? Tyle opisu powinno Wam wystarczyć. Jak zwykle jest to książka, w której romans jest ważnym, ale nie jedynym wątkiem. Zawsze szukam w powieściach czegoś więcej, jakiegoś drugiego dna, i tutaj widzę ciekawie ukazane życie na świeczniku. Sława, bogactwo i liczni fani wydają się wspaniałe, ale czy każdy z nas naprawdę chciałby tak żyć? Myślę, że szybko docenilibyśmy możliwość zwyczajnego życia - bez fotoreporterów i ludzi komentujących każdy nasz krok. Trzeba mieć naprawdę silną psychikę, by być sławnym, a bohaterowie tej powieści dopiero próbują sobie wszystko poukładać. Emily skrywa zresztą jeszcze więcej i ma znacznie trudniejsze sprawy do przepracowania, dlatego ich perypetie śledziłam zainteresowaniem. To książka idealna na relaks, ale taka, w której wątek miłosny i sceny łóżkowe mają swoje znaczenie. Nie zostały wrzucone tylko po to, by zapełnić kolejne strony. I właśnie to bardzo sobie cenię.

moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com Klaudia Kasznicka

Pierwsza pomoc. Gdy poleje się krew. Poradnik postępowania w przypadku ran i krwotoków

Niech was tytuł nie zwiedzie. To nie tylko książka o pierwszej pomocy, gdy poleje się krew. Autorzy stworzyli praktyczny przewodnik, który prowadzi czytelnika od podstaw wyposażenia apteczki i zastosowania jej elementów, przez rodzaje ran oraz najważniejsze zagadnienia anatomiczne, aż po badanie urazowe i postępowanie w najczęstszych sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia. Nie zabrakło również informacji o lekach, których nie należy stosować, wskazówek dotyczących działania w terenie, aspektów psychologicznych udzielania pomocy oraz przepisów prawa przypominających, że pierwszej pomocy może udzielić każdy. Na uwagę zasługuje także obecność ciekawostek i mniej oczywistych tematów, takich jak podstawy pomocy dla psa bojowego. Liczne ilustracje sprawiają, że nawet bardziej złożone zagadnienia są łatwe do zrozumienia, a słowniczek umieszczony na końcu pozwala szybko odnaleźć i utrwalić najważniejsze pojęcia. Książkę czyta się szybko, a lekki, przystępny styl sprawia, że wiedza zostaje z czytelnikiem na długo. Moim zdaniem powinien sięgnąć po nią każdy, aby wiedzieć, jak postępować w sytuacjach kryzysowych. Choć nikomu nie życzę, by musiał korzystać z tych umiejętności w praktyce, dobrze mieć je na wypadek chwili, gdy okażą się potrzebne.

Magic.book322 Bernacka Vanessa

SET LIFE

,,Set life" to historia pełna tajemnic i rodzinnych sekretów, które autorka z czasem przed nami odkrywa. Lubię takie wątki w książkach, więc zdecydowanie było to coś, co mi się spodobało. Polubiłam Emily i muszę przyznać, że jej cięty język czasami mnie rozbrajał. Czekałam na każdą potyczkę między główną bohaterką a Nigelem i bardzo dobrze bawiłam się podczas takich scen. Sam Nigel jest ciekawą i dobrze wykreowaną postacią. Chłopak jest mroczny i skrywa wiele sekretów. Zdecydowanie jest to historia, która daje czytelnikowi bardzo dużą dawkę emocji. Niektóre wątki może i były lekko naciągane, ale całokształt książki bardzo mi się podobał i naprawdę się wyciągnęłam. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu oraz rozwoju relacji między bohaterami. Polecam tę książkę każdemu, kto lubi motyw slow burn oraz enemies to lovers. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie. ,,Set life" to jeden z lepszych debiutów, które czytałam.

Pudrowe_strony Luboń Dominika