Recenzje
Addicted. Związani przeszłością
Addicted. Związani przeszłością. Hope S. Ward. Dwójka nienawidzących się osób, która ma razem pracować to nie będzie łatwe. Pech chciał, że ojcowie tej dwójki przyjaźnią a nawet prowadzą firmę. To właśnie ich dzieci mają ich zastąpić. Skądś ta nienawiść jednak się wzięła. Nie była od zawsze, a nawet Brealyn z Killianem się przyjaźnili. Z czasem nawet poczuli się więcej. W związku ważna jest rozmowa, zaufanie i szczerość. Tutaj czegoś zabrakło. Było młodzi i popełnili błędy. Widzimy tutaj efekt motyla. Gdyby nie jedna zdrada i nieporozumienia ich życie mogłoby potoczyć się inaczej. A tak kobieta wyjechała bez śladu, a mężczyzna trafia jeszcze gorszej. Oboje musieli poradzić sobie w inny sposób. Teraz muszą razem prowadzić firmę i jakoś się dogadać, ale to też okazja by wyjaśnić różne sprawy z przeszłości, jednak kobieta musi myśleć nie tylko o sobie. Książkę świetnie się czytało i nie mogłam się oderwać, zwłaszcza że byłam jej ciekawa, bo wyskakiwała dosłownie wszędzie. Lubię motyw samotnego rodzicielstwa, a tutaj świetnie jest to pokazane. Nie zawsze jest łatwo. Autorka świetnie poprowadziła tą historię. Dziękuję, że mogłam ją poznać. Ocena: 4,5/5 ⭐
Do wesela się zagoi
Książki Ludki mają to do siebie, że wciągają od pierwszej strony. Tak było też tym razem. Wszyscy wiedzą, że połączenie zakręconej, pomocnej dziewczyny i gburowatego, cichego biznesmena to wybuchowe połączenie, którego nie da się ominąć. Połączyła ich… szarlotka. Ciastko w dłoni i strój dinozaura to kłopotliwe połączenie, zwłaszcza, gdy gburowaty biznesmen stanie ci na ogon, przez co smakowite ciastko trafia na jego koszulę. Po ich pierwszym spotkaniu nie pałali do siebie sympatią, jednak kłótnie muszą odłożyć na bok w obliczu wspólnego planowania wesela ich przyjaciół. Dodatkowo siostrzenica Sutton, której bohaterka jest prawną opiekunką bardzo szybko polubiła tego poukładanego, z obsesją na punkcie Excela mężczyznę. Sutton ma na głowie wiele zmartwień, jednak daje sobie z nimi radę, ponieważ ma pod opieką Susie, która mimo swojego młodego wieku wiele przeszła. Dziewczyny stanowią zespół, który działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Sutton w roli matki jest cudowna. Pozwala Susie podejmować własne decyzje, jest cierpliwa i pomocna, jednocześnie stanowcza kiedy trzeba. Jej rodzice nie dają jej za wiele wsparcia, dlatego jestem pod wrażeniem jak świetnie sobie radzi. Do ich w miarę poukładanego życia wtarga Hugh. Poważny, cichy, pedantyczny mężczyzna, który kocha spokój i odpowiedzialność. Na pierwszy rzut oka niepasujacy do życia samotnej matki z chaotyczną siedmiolatką. Jednak szybko się okazuje, że on był tym brakującym puzzlem w ich życiu. Relacja całej trójki rozwija się powoli i stopniowo. Uwielbiam te momenty, w których Hugh coraz bardziej wzbudzał zaufanie u Sutton i Susie. Mężczyzna szybko zaprzyjaźnił się z dziewczynką - ich relacja bardzo mnie rozczulała. Sutton potrzebowała trochę więcej czasu, by wpuścić Hugh do swojego serca. Jednak nawet na początku ich znajomosci była dla niego pomocna. Po czasie mogli na siebie liczyć w każdej kwestii i byli dla siebie pierwszym kontaktem, gdy działo się coś złego - nawet, gdy dzieliło ich wiele kilometrów. Jest to historia, która w przyjemny i komfortowy sposób porusza trudne tematy. Problemy samotnych matek, kłopoty rodzinne, nierówne traktowanie i trudności związane z posiadaniem cukrzycy. Wszystko to pokazane w nieprzytłaczający, jednak jak najbardziej porządny sposób. Całość bardzo mi się podobała. Jedyne czego mi brakowało to, żeby Sutton potraktowała pewną bohaterkę w sposób na jaki zasłużyła i stanęła w obronie Hugh. Pomimo tego, książka była bardzo przyjemna i mogę ją polecić każdemu, kto kocha poukładanych, cichych mężczyzn.
Do wesela się zagoi
Lubicie książki Ludki Skrzydlewskiej? Mam ich w domu kilkanaście i żadna opisana w nich historia mnie nie zawiodła. Tak było i tym razem. „Do wesela się zagoi" to drugi tom przygód bohaterów z malowniczego górskiego miasteczka Silver Springs. Książki trzeba czytać w kolejności, bo choć opisują inne pary, to wydarzenia w nich opisane, przedstawione są chronologicznie. Zresztą ta historia jest tak dobra, że warto przeczytać obie książki. Najpierw Saint i Mari, teraz Sutton i Hough. Zupełnie różni ludzie i dwie różne historie, ale punktem wyjściowym jest malownicze górskie miasteczko. To ono zbliża ludzi. Jego górski klimat czaruje, a zimą przyciąga rzesze turystów. I nie ma co się dziwić, bowiem można znaleźć tu wszystko, co potrzebne jest do miłego spędzenia czasu. Są urocze pensjonaty, jest dobre jedzenie i klimat sprzyjający uprawianiu sportów zimowych. To właśnie w Silver Springs mieszkają Sutton i Susie. Ciocia z siostrzenicą. Dla kobiety dziewczynka jest całym światem i absolutnie nie ma w nim miejsca na żadnych facetów. Sprawy komplikują się, gdy do miasteczka przyjeżdża przyjaciel Sainta, który ma zostać jego świadkiem. Hugh jest trochę dziwny. Nie uśmiecha się, lubi wszystko planować i nie znosi bałaganu. Ale huragan imieniem Susie mu nie przeszkadza. A jej przyszywana mama? Na początku tak, ale później okazuje się, że dziewczyna wcale nie jest taka zła. Pierwszą część serii pochłonęłam w dwa wieczory. Tą w trzy i wcale nie oznacza, że czytało mi się ją gorzej. Miałam po prostu mniej czasu. Ale obie książki są równie dobre, choć pierwsza część bardziej szalona. Ludka Skrzedlewska ma w sobie to coś, co nie pozwala przejść obojętnie obok jej książek. Może to język, może fabuła, może bohaterowie. A może zmieszanie wszystkiego po trochu sprawia, że jej książki są po prostu bardzo dobre. Nie ważne czy akcja dzieje się w malowniczej górskiej wiosce czy w Las Vegas, gdzie nieodłącznym dodatkiem do postaci jest broń. Zawsze jestem zadowolona. Tu bohaterowie również skradli moje serce, a historia jest na tyle przyjemna, że umiliła mi kilka wieczorów po ciężkiej pracy. Tego właśnie było mi trzeba. Ludka Skrzedlewska dziękuję za świetną historię ❤️.
Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1
„Czy w pragnącym zemsty, mrocznym sercu może narodzić się miłość?” - to pytanie prowadzi nas przez całą historię i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zamknięciu książki. Aurora „Rory” Raven widzi kolory duszy. Jest seryjną morderczynią, która zabija tych o czarnych, zepsutych duszach ludzi, którzy uniknęli sprawiedliwości. Kieruje nią trauma i chęć zemsty za brutalną śmierć ukochanej siostry bliźniaczki. Gdy w końcu zostaje schwytana, trafia do mrocznego królestwa Vinculi, gdzie władzę sprawuje Caius Król Umbry, władca potworów i koszmarów, sam uwięziony we własnym królestwie. Ich relacja zaczyna się od wrogości, pogardy i napięcia, ale stopniowo przeradza się w fascynację, która jest równie niebezpieczna jak świat, w którym przyszło im żyć. To historia o cienkiej granicy między nienawiścią a pożądaniem, między zemstą a przebaczeniem. To książka gęsta od emocji. Mroczna, duszna atmosfera niemal wylewa się ze stron - czuć chłód kamiennych sal, ciężar winy i obsesji. Autorka świetnie buduje napięcie między bohaterami - dialogi są ostre, pełne iskier i niedopowiedzeń. Chemia między Rory a Caiusem jest wyczuwalna od pierwszych scen, a ich relacja rozwija się powoli, z wyraźnym motywem enemies-to-lovers. To dark fantasy z wyraźną nutą romansu - momentami brutalne, momentami zmysłowe, ale przede wszystkim intensywne. Nie jest to lekka historia - porusza temat traumy, winy i moralnej szarości, zmuszając do zastanowienia się, czym właściwie jest sprawiedliwość. „Król Umbry” to propozycja dla fanów mrocznych romansów fantasy, silnych (choć poranionych) bohaterów i historii, w których miłość rodzi się w najmniej sprzyjających warunkach. Jeśli lubisz klimat gotyckiego królestwa, motyw władcy ciemności i relacje pełne napięcia to ta książka może być dla Ciebie.
Uwięziona. Bez kontroli
„Uwięziona bez kontroli #3” autorstwa Sylwia Kruk to finałowy tom trylogii, który nie dawał mi ani chwili wytchnienia. To historia duszna, emocjonalnie wyczerpująca i momentami wręcz niewygodna - ale właśnie w tym tkwi jej siła. Luiza wbrew swojej woli zostaje żoną Dragona - mężczyzny o mrocznej przeszłości, który kiedyś ją uwięził. Choć Dragon próbuje okiełznać swoją brutalną naturę i pokazuje bardziej „łagodne” oblicze, jego miłość wciąż nosi znamiona obsesji i potrzeby kontroli. Złota klatka, którą oferuje Luizie, nie jest spełnieniem marzeń - to eleganckie więzienie, w którym brakuje najważniejszego: wolności i poczucia bezpieczeństwa. Autorka świetnie oddaje sprzeczności targające bohaterami. Z jednej strony mamy pragnienie bliskości, z drugiej - paniczną potrzebę odzyskania siebie. Luiza tęskni za rodziną i normalnością, której Dragon - mimo wysiłków - nie potrafi jej dać. Każda jej próba sprzeciwu kończy się jeszcze większym zacieśnieniem kontroli. Obsesja Dragona rośnie wraz ze strachem przed utratą żony. Jego „opiekuńczość” przestaje być wyrazem troski, a staje się narzędziem dominacji. To, co najmocniej wybrzmiewa w tej części, to psychologiczne napięcie. Niemal fizycznie odczuwałam zmęczenie Luizy - jej bezsilność, lęk i świadomość, że mężczyzna przywykł dostawać to, czego chce. Dragon pragnie jej miłości, ale czy uczucie wymuszone kontrolą ma jakąkolwiek wartość? Autorka zadaje to pytanie bez uproszczeń i bez łatwych odpowiedzi. Finał trylogii jest mocny, zaskakujący i dla wielu może okazać się kontrowersyjny. Pokazuje, jak łatwo można zostać zmanipulowanym, szczególnie gdy druga strona dysponuje władzą, pieniędzmi i wpływami. Mam po tej książce mieszane uczucia. Z jednej strony to historia trudna, momentami przytłaczająca. Z drugiej - pełna intensywnych emocji, które autorka potrafi przekazać w sposób sugestywny i autentyczny. To nie jest lekka lektura na poprawę humoru, ale jeśli ktoś szuka romansu z mrocznym klimatem, psychologicznym napięciem i bohaterami uwikłanymi w toksyczną relację - finał serii zdecydowanie dostarczy silnych wrażeń.