Recenzje
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
Będę szczera i powiem, że pierwsza część zdziwiła mnie że będzie tak dobra, ponieważ sięgając po nią nie miałam do żadnych oczekiwać. Lecz po przeczytaniu drugiej części stwierdzam, że ta akurat totalnie przerosła moje oczekiwania. Kocham obrazki w tej książce, są one piękne i starannie wykonane jak cała książka. Ale wracając do treści. To co jest tam w środku to nie jest tylko kolejna opowieść. Ta opowieść zostanie ze mną na dłużej. Uważam tą książkę za wspaniała. Pełną wzlotów i upadków a także plot twistów. Jest też pełna nadziei i wiary. Relacja głównych bohaterów jest pełna mocy i nieporozumień lecz jednocześnie jest też ona piękna. Polecam tą książkę ponieważ nie mogłam się od niej oderwać i przeczytałam ją praktycznie jednym tchem. Pamiętajcie tylko że książka jest 18+ i relacja Vedii i Reigana jest trudna i nie należy jej odrazu romantyzować.
Do wesela się zagoi
Lubicie motyw samotnego rodzica w książkach? Ludka świetnie sobie z tym motywem poradziła. Do wesela się zagoi to bardzo życiowa książka, w której Sutton jest samotną matką, lecz świetnie daje sobie radę w pojedynkę. Zawsze zaradna, pomocna dla innych. Jedyny minus nie potrafi poprosić o pomoc gdy tego potrzebuję. Gdy na jej drodze pojawia się Hugh wszystko się zmienia. Mężczyzn to chodzący kalkulator, dosłownie i w przenośni. Sutton jest jego przeciwieństwem. Ale czy czasem przeciwieństwa się nie przyciągają. Do wesela się zagoi to zabawna historia, już samo zapoznanie się bohaterów było przekomiczne. Dinozaury rządzą choć dawno już wyginęły. Susie jest ich wielką fanką. Hugh też sporo wie na ich temat. Ta mała dziewczynka skradła moje serce ❤️ W książce nie zabrakło tajemnic i intryg, które wiele wnoszą w fabułę. Oczywiście nie zabrakło obecności osób, które występowały w Prędzej piekło zamarznie. Te 2 historię o Silver Springs tworzą całość. I wiecie co lubię te historię o małych miasteczkach, ludzie w nich są bardziej pomocni, bardziej ze sobą zżyci 😉 Gorąco polecam
Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1
„Czy w pragnącym zemsty, mrocznym sercu może narodzić się miłość?” - to pytanie prowadzi nas przez całą historię i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zamknięciu książki. Aurora „Rory” Raven widzi kolory duszy. Jest seryjną morderczynią, która zabija tych o czarnych, zepsutych duszach ludzi, którzy uniknęli sprawiedliwości. Kieruje nią trauma i chęć zemsty za brutalną śmierć ukochanej siostry bliźniaczki. Gdy w końcu zostaje schwytana, trafia do mrocznego królestwa Vinculi, gdzie władzę sprawuje Caius Król Umbry, władca potworów i koszmarów, sam uwięziony we własnym królestwie. Ich relacja zaczyna się od wrogości, pogardy i napięcia, ale stopniowo przeradza się w fascynację, która jest równie niebezpieczna jak świat, w którym przyszło im żyć. To historia o cienkiej granicy między nienawiścią a pożądaniem, między zemstą a przebaczeniem. To książka gęsta od emocji. Mroczna, duszna atmosfera niemal wylewa się ze stron - czuć chłód kamiennych sal, ciężar winy i obsesji. Autorka świetnie buduje napięcie między bohaterami - dialogi są ostre, pełne iskier i niedopowiedzeń. Chemia między Rory a Caiusem jest wyczuwalna od pierwszych scen, a ich relacja rozwija się powoli, z wyraźnym motywem enemies-to-lovers. To dark fantasy z wyraźną nutą romansu - momentami brutalne, momentami zmysłowe, ale przede wszystkim intensywne. Nie jest to lekka historia - porusza temat traumy, winy i moralnej szarości, zmuszając do zastanowienia się, czym właściwie jest sprawiedliwość. „Król Umbry” to propozycja dla fanów mrocznych romansów fantasy, silnych (choć poranionych) bohaterów i historii, w których miłość rodzi się w najmniej sprzyjających warunkach. Jeśli lubisz klimat gotyckiego królestwa, motyw władcy ciemności i relacje pełne napięcia to ta książka może być dla Ciebie.
Milionerka i barman
Milionerka i barman. Roksana Zalewska. Wystarczyło jedno spojrzenie, by nie mogli o sobie zapomnieć. Zoe to córeczka bogatego tatusia. Miała wszystko czego zapragnęła. Wiedzie bogate życie razem ze swoim partnerem, chociaż ciężko go tak nazwać. Niby są razem, ale jednak osobno. Żyją własnym życiem, a kiedy trzeba razem wyjść to wychodzą. Tak toczy się życie kobiety, aż poznaję Oliviera pewnego barmana. Mężczyzna od razu wpada jej w oko. Mężczyzna jednak jest inny niż wszyscy. Ma za sobą ciężkie rozstanie i musi myśleć nie tylko o sobie. Olivier to z pewnością mężczyzna o którym marzy wiele kobiet. Pomógł przyjaciółce Zoe w klubie ze starciem z byłym, a potem odwozi kobiety. Chociaż Zoe użyła swojego wdzięku to mężczyzna okazał się dżentelmenem. To nie oznacza, że szybko o sobie zapomną. Zupełnie dwa różne światy. Zoe bogata córeczka, a Olivier samotny ojciec pracujący jako barman. Ich codzienne życie bardzo się różni. Zoe przy mężczyźnie staje się inna. Tym zaskoczyła nie tylko mnie. Potrafiła postawić wszystko na jedną kartę. Książka która potrafi zaskoczyć. Mamy tutaj również smutne wątki, które łamią serce. Ale czy ten związek może wszystko pokonać? Zwrot akcji, która zrobiła autorka zaskoczył i na pewno nie tylko mnie. Książka pokazuję jak ważna jest rozmowa. Ludzie powinni być ze sobą szczerzy, inaczej dzieje się jak dzieje. Książka bardzo mi się podobała i świetnie się czytało. Dla mnie to taka historia na jeden wieczór. Dziękuję, że mogłam ją poznać. Ocena: 4,5/5⭐
Ostatni zachód słońca
Livia to dziewczyna, z pochodzenia Włoszka, która w swoim życiu przeszła naprawdę wiele. Zmagała się z nałogiem, niejednokrotnie doświadczyła przemocy, straciła rodziców. Trzeba przyznać, że wraz ze swoim bratem Peterem nie mieli łatwego życia. Na szczęście zawsze u boku mogli liczyć na swoją babcię, kobietę z sercem na dłoni i Lily, najlepszą przyjaciółkę Livii. Kiedy nastaje czas, w którym nasza główna bohaterka wyjeżdża na studia, wydaje się, że może pójść tylko lepiej. Nowe miejsce, nowi ludzie, zupełnie jakby przed dziewczyną otwierały się ścieżki do nowego życia. Jednak los nie ścieli swoich dróg różami, a wręcz podkłada naszej bohaterce kłody pod nogi. Okazuje się, że na jej dotychczasowych studiach nie przykładała się do nauki, a po przeniesieniu się na lepszą uczelnie, jej dotychczasowy proces nauki nie przejdzie. Szybko więc Livia zdaje sobie sprawę, że nauka wcale nie będzie tak łatwa. Sam wątek studiów był dobry, polubiłam go, a co najważniejsze nie został on zapomniany i nie skupiliśmy się tylko na relacjach między bohaterami. Co do tego! W Celestiax poznaje mnóstwo osób, do których grupy dołącza. Od tego momentu pojawia się nam wątek found family, który naprawdę był przyjemny. Lubiłam wyjścia ich ekipy, bo wiązały się z humorem, który zdecydowanie podnosi moją ocenę. W wątku uczelnianym, pojawia się motyw sportowy, ponieważ mamy tutaj koszykówkę. A przedstawione mecze, rozmowy o nich i sami koszykarze (może nie wszyscy) były genialne. Podczas imprezy dla Świeżaków, na naszym celowniku pojawia się Jayden. Przy pierwszym spotkaniu chłopak wydaje się być zadziorny, ale zabawny. Kiedy przez przypadek Livia natyka się na niego w łazience, wywiązuje się między nimi charakterna wymiana zdań, klasyczna w przypadku zapoznania głównych bohaterów. Ze spotkania na spotkanie okazuje się jednak, że chłopak kryje w sobie o wiele więcej, niż można byłoby przyznać. Chociaż zaczęli się poznawać, ich relacja nie nabierała tempa. Spotykali się ze znajomymi, czasami sami (to musiały być dziwne zbiegi okoliczności), a ich zbliżenia, jeśli się pojawiały, były nagłe. Co do samego bohatera... Miałam wrażenie, że Jayden w niektórych sytuacjach reagował zbyt gwałtownie. Poza tym karty, które zostały odkryte na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu stron wprowadziły mały chaos. Myślę, że ten wątek mógłby zostać rozpisany na kilka stron więcej. Sama relacja głównych bohaterów mogłaby być "bardziej". Po prostu bardziej, bo ja podczas czytania nie odczułam ten chemii, której oczekiwałam (zabawna gra słów). Mamy również wątek nałogu Olivii. Znamy zalążki jego historii, które potrafiły złapać za serce. Widzimy również jak bardzo dotknęło to jej bliskich. Jak ich to zniszczyło. To, jak bardzo Peter wraz z Lily pilnowali dziewczyn, było jak miód na moje serce. Jednak nałóg nie był jej jedyną zmorą. Olivia boryka się z zaburzeniami odżywiania, które są dla niej okropnie autodestrukcyjne. Za każdym razem, kiedy była o nich mowa, nawet najmniejszy szczegół, moje serce zaciskało się. Nikt nie powinien myśleć o sobie w ten sposób. Jak wiemy Ostatni Zachód Słońca to debiut. I niestety odczułam ten fakt. Wiele wątków było rozpoczętych, ale już nie poruszonych w tym tomie, czasami miałam wrażenie, że wręcz porzuconych. Dlatego też z niecierpliwością czekam na drugi tom, aby przekonać się, jak zostaną one rozwiązane, i czy w ogóle będą. W stylu pisania nie odczułam większych minusów, oprócz standardowych "zapychaczy" na początku książki, bo ze strony na strony, gdzie akcja nabierała tempa było ich coraz mniej. Nie mam pojęcia czy historia była publikowana na Wattpadzie, jednak miałam mnóstwo momentów, w których odczułam, jakby właśnie była jedną z tych książek. Być może to przez okres w jakim była pisana, z tego co się orientuję są to właśnie te lata świetności tej strony. Przeczytałam ją naprawdę bardzo szybko i jest to ogromny plus. Porusza problemy, których powaga jest zachowana przez całą książkę. Towarzyszyło mi mnóstwo emocji podczas czytania, a nawet pojawiły się łzy. Martyna zdecydowanie ma dryg do ujęcia w słowa tych najbardziej bolesnych momentów. Jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej, bo muszę przyznać, zostaliśmy zostawieni z nielada zagadką.. ocena: 3,5/5