ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

„Król umbry” miał być mroczny, intensywny i pełen napięcia… a wyszło trochę jak siedzenie w cieniu burzy, która nigdy do końca nie nadchodzi. Klimat jest. Potencjał jest. Ale momentami napięcie zamiast narastać, po prostu się rozmywa. Pomysł na historię naprawdę mnie kupił. Rory seryjna morderczyni z własnym kodeksem moralnym, widząca kolory dusz i eliminująca te „czarne”. Trauma po śmierci siostry, obsesja zemsty, pięćset lat wyroku w Vinculi brzmi jak emocjonalna bomba. I początek faktycznie daje nadzieję na ogień. Tylko że ten ogień częściej się tli, niż płonie. Vincula jako więzienne królestwo ma świetną konstrukcję: nieśmiertelność na czas kary, utrata wspomnień po wyjściu, Monarchowie, wielowymiarowy Aether. Problem w tym, że zamiast ciągłego napięcia dostajemy sporo przegadanych scen i kręcenia się wokół tych samych emocji. Akcja wyraźnie przyspiesza dopiero pod koniec wcześniej czytałam bardziej z ciekawości niż z ekscytacji. Caius Król Umbry, Król Potworów. Brzmi groźnie i faktycznie ma swoje momenty. Najlepiej wypada wtedy, gdy spod maski wyniosłego władcy przebija zmęczenie i niesprawiedliwość jego wyroku. Chemia między nim a Rory jest i to wyraźna. Iskrzy. Czasem aż za bardzo w stosunku do tego, ile realnie dzieje się w fabule. Ich relacja opiera się głównie na napięciu i dumie. Dużo emocji, mniej konkretu. 🌬️Co znajdziemy w książce: 🔪 motyw zemsty 👁️ widzenie kolorów dusz ⛓️ więzienne królestwo z zasadą nieśmiertelności 🖤 mrocznego monarchę z tajemnicą ⚔️ relację enemies to lovers 🔥 subtelne, ale wyraźne napięcie romantyczne 🌑 motyw przeznaczenia 🐾 lojalnego przyjaciela i charyzmatyczną pumę 🚀 przyspieszenie akcji dopiero w finale + cliffhanger Za to ogromny plus za Sama najlepszego przyjaciela Caiusa. To on wnosi równowagę w ten cały mroczny teatr dramatów. Lojalny, rozsądny, momentami jedyna osoba z działającym zdrowym rozsądkiem. Bardzo lubię takie postacie. I Lo. Domowy „kotek”. Puma. Lo kradnie sceny bez wysiłku. Gdyby było go więcej, książka tylko by zyskała. Styl autorki jest obrazowy, momentami bardzo filmowy. Czuć klimat, ciężar emocji i przemyślaną konstrukcję świata. Jednak narracja bywa nierówna obok mocnych, dynamicznych scen pojawiają się fragmenty rozwleczone. Dramatyzm chwilami jest mocno podkręcony, dialogi czasem zahaczają o teatralność. Ale nie można odmówić autorce wyobraźni. Największy problem? Tempo. Ta historia ma wszystko, by być emocjonalną bombą, ale przez dużą część książki tylko się żarzy. Tajemnice i intrygi są, jednak rozwijają się wolniej, niż bym chciała. Czy to zła książka? Nie. Ma klimat, ciekawy koncept i kilka naprawdę dobrych momentów. Czy mnie porwała? Nie do końca. Bardziej momentami zaciekawiła, niż wciągnęła bez reszty. Jeśli lubicie wolniejsze budowanie napięcia, mroczne relacje i świat z potencjałem na rozwinięcie możecie być zadowoleni. Ja czekam, aż w kolejnym tomie ten mrok w końcu naprawdę ugryzie.

Moja_niele Grzejszczyk Magdalena

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

"Dziesięć lat temu Rory patrzyła przez okno jak jej siostra jest brutalnie mordowana, co popchnęło Rory na ścieżkę stania się jedną z najbardziej aktywnych seryjnych morderczyń Eridikoi" Aurora pragnie zemsty. Ale zanim uda się ją osiągnąć to kara tych, którzy na to zasługują, a w czym jest bardzo dobra. Jednak nie aż tak dobra, żeby uniknąć odpowiedzialności. Vincula. Więzienie. To właśnie tam trafia bohaterka i to aż na 500 lat. Jest to naprawdę specyficzne więzienie. Wbrew pozorom, nie jest wcale takie złe jak wydawać by się mogło, a nawet niektórzy uważają, że jest znacznie lepsze niż ich dotychczasowe miejsce do życia. Trafiają tam różni ludzie, z różnymi zbrodniami, ale tak się składa, że tylko bohaterka trafia tam z taką poważną zbrodnią, co powoduje, że nie cieszy się sympatią znajdujących się tam osób. Nie pomaga również to, że sam król Umbry, który również odsiaduje swój wyrok upokarza ją na każdym kroku. Jednak mimo tego udaje jej się zdobyć bliskich przyjaciół, których bardzo polubiłam, a przynajmniej do pewnego momentu. Ciekawe jest to, że w więzieniu każdy skazaniec zyskuje nieśmiertelność na czas wykonywania kary, a po jego opuszczeniu nic nie pamięta. Nie pamięta co się tam działo, nie pamięta osób, które tam spotkał, a po powrocie do swojego dawnego świata może zdarzyć się tak, że wszyscy, których kochał już dawno nie żyją. Po poprzedniej książce autorki spodziewałam się czegoś innego, a jednak bardzo się zaskoczyłam. To całkiem inny typ historii. Świat fantastyczny został bardzo fajnie przedstawiony, jest rozbudowany. Do tego, jak coś wyda się za bardzo skomplikowane to można zapoznać się z przewodnikiem, który został umieszczony na końcu książki. Akcja toczy się powoli, wszystko jest przedstawione w sposób logiczny i sensowny. Już po przybyciu do więzienia zaczęło być naprawdę bardzo ciekawie, bo tak naprawdę wydawało się, że wszystko jest wiadome, ale jednak byłoby to za proste. Dlatego, z wielką ciekawością czytałam dalej ciekawa co tutaj się wydarzy. Jak historia się rozwinie? Jest bardzo tajemniczo, nie brakuje sekretów, a w trakcie pojawia się również ciekawy wątek. Rory znajduje się w niebezpieczeństwie i tak naprawdę z jednej strony ten wątek również wydawał się dosyć oczywisty, ale jednak wszystko wskazywało na to, że rozwiązanie takie nie będzie. "Wszyscy robią złe rzeczy. Owszem, jedni gorsze niż inni i niektórzy zasługują na los gorszy od śmierci, ale większość z nas próbuje tylko odnaleźć się w życiu i poradzić sobie z tym, co nas spotyka" Od początku czuć pomiędzy Aurorą a Caiusem duże napięcie. Dochodzi do kilku dosyć pikantnych scen, ale nie było tego dużo. Pojawia się tutaj motyw przeznaczonych dusz i co zaskakujące to nie jest to równoznaczne z miłością. Co więcej, po początkowej niechęci bohaterzy decydują się współpracować, bo odkrywają że przyświeca im ten sam cel. Zemsta. Tylko czy uda się im zrealizować ich plan?. Bohaterzy od pierwszych stron wzbudzają sympatię. Rory, mimo swojego położenia, tego, że każdy teraz wręcz pragnie się jej pozbyć i nie jest miło do niej nastawiony to się nie poddaje. Ciekawe jest to, że choruje na monochromatyzm, co jak okazuje się ma duże znaczenie w toku całej historii. A Caius? Dlaczego został skazany na więzienie? Czy słusznie odsiaduje swoją karę? Król wzbudza sympatię i nie jest wcale okrutny czy też brutalny, jest dosyć specyficzny. Zawsze marzył o tym, aby znaleźć przeznaczoną osobę jednak przymusowy pobyt w więzieniu spowodował, że to jego marzenie stawało się coraz mniej realne. Ale co jeśli teraz jest bardzo bliskie? Co jeśli jego przeznaczona jest znacznie bliżej niż sądził? I dlaczego zamierza trzymać to w tajemnicy? Bardzo podobały mi się dialogi bohaterów, bo często były dosyć zabawne. Swoją drogą, po lekturze mogę stwierdzić, że autorka ma chyba słabość do głupich, irytujących, ślepych na rzeczywistość byłych głównych bohaterów, a przede wszystkim mających na ich punkcie obsesję. Tutaj też takiej nie zabrakło. Książkę bardzo szybko i przyjemnie się czyta. Pojawia się tu bardzo wiele postaci, które polubiłam. Im bliżej końca, w tym akcja zaczęła zdecydowanie przyśpieszać. Zaczęły się pojawiać nieoczekiwane zwroty akcji i nie ukrywam, że częściowo byłam zaskoczona kto był tym zagrożeniem dla głównej bohaterki. Ale to był dopiero początek. Caius decyduje się podjąć pewną decyzję, co też pokazywało jak głębokie było uczucie wobec Rory. Tylko czy rzeczywiście jego decyzja była dobra? Zdecydowanie końcówka pokazuje, że jeszcze więcej będzie się działo i z wielką przyjemnością sięgnę po kontynuację. Polecam, miłego!

i.love.books26 Świętek Daria

Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2

🐴 „Trening uczuć” to historia o nowym początku, walce z przeszłością i o tym, że czasem najtrudniejszy trening nie dotyczy ciała, lecz serca. Ivy Spencer zostawia za sobą koszmary dawnych lat i podejmuje pracę na ranczu Srebrzyste Sosny. Jest silna, zdeterminowana i pewna swoich umiejętności. Trenowanie rasowych koni to jej pasja i sposób na udowodnienie, że potrafi zawalczyć o swoje marzenia. Jej talent szybko zostaje zauważony - nawet przez Wade’a Ashby’ego, właściciela rancza, który słynie z trudnego charakteru. 🐴Wade wciąż zmaga się z bólem po stracie ojca i czuje ogromną odpowiedzialność za rodzinne dziedzictwo. Jego celem jest przygotowanie konia do startu w Kentucky Derby, co ma być spełnieniem marzeń ojca. Potrzebuje najlepszej trenerki, a Ivy bez wątpienia nią jest. Problem w tym, że między nimi od początku iskrzy - nie tylko z powodu różnicy charakterów. Oboje są uparci, dumni i przyzwyczajeni do samodzielności. Wspólna praca sprawia, że muszą nauczyć się zaufania, a to dla nich największe wyzwanie. 🐴Książka łączy w sobie wątek romantyczny z klimatem rancza i wyścigów konnych, co nadaje historii dynamiki. Emocje rzeczywiście „galopują” szybciej niż konie - napięcie między bohaterami jest wyraźne i momentami bardzo intensywne. To opowieść o przełamywaniu barier, o drugiej szansie i o tym, że nie da się uciec przed uczuciem, jeśli jest prawdziwe. Historia wciąga i czyta się ją szybko, bo relacja Ivy i Wade’a rozwija się naturalnie, choć nie bez przeszkód. To idealna propozycja dla osób, które lubią romanse z silnymi bohaterami i wyraźnym, emocjonalnym napięciem. 

www.coraciemnosci.pl/ Justyna Dziura

Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2

<Co czytacie? 📖> Powtarzam się chyba po raz tysięczny, ale uwielbiam książki z małomiasteczkowym klimatem 🏡 Niezależnie czy to thriller, czy romans - atmosfera małej społeczności zawsze sprawia, że historia nabiera zupełnie innego wydźwięku. Mój książkowy radar jest więc nieustannie ustawiony na takie nowości. „Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii Riverside Lane, którego akcja toczy się w miasteczku, gdzie mieszkańcy są ze sobą wyjątkowo zżyci. To lekka - a w tym przypadku nawet aż zbyt lekka - lektura. Główna bohaterka, Lucy, po bolesnych przeżyciach ucieka w rodzinne strony, by wylizać rany i zdecydować, co dalej zrobić ze swoim życiem. Sprawa komplikuje się o tyle, że Lucy trafiła na pierwsze strony plotkarskich gazet, więc jej powrót nie przechodzi bez echa, nawet w małej miejscowości. Dziewczyna zaczyna pracę w „The Cranbridge Times”, podupadającej lokalnej gazecie, którą wraz ze społecznością próbuje postawić na nogi. Lekko, momentami nawet nieco infantylnie - choć to może po prostu kwestia mojego nastawienia. Liczyłam na bardziej pikantny romans, a to historia, którą z powodzeniem może przeczytać młodszy czytelnik. Myślę, że kilka lat temu doceniłabym ją znacznie mocniej. Muszę jednak przyznać, że jest tu coś, co zawsze mnie rozczula w tego typu książkach - potęga lokalnej społeczności ❤ Dobrze czasem przypomnieć sobie, że świat nie jest jeszcze taki zły, a razem naprawdę możemy wiele zdziałać.

moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com Klaudia Kasznicka

W objęciach wroga. Spadkobiercy Spade Hotel #2

„W objęciach wroga” to historia, która od pierwszych stron wciąga w świat namiętności, tajemnic i niebezpiecznych emocji. Autorka mistrzowsko buduje napięcie między bohaterami, tworząc relację pełną sprzeczności - od niechęci po silne, trudne do opanowania uczucie. To właśnie ta chemia sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Największym atutem książki są wyraziste postacie. Bohaterowie nie są idealni - mają swoje słabości, przeszłość i wewnętrzne konflikty, co czyni ich autentycznymi i wiarygodnymi. Dialogi są naturalne, często pełne emocji i subtelnego humoru, a jednocześnie potrafią zaskoczyć swoją intensywnością. Fabuła jest dynamiczna i dobrze poprowadzona. Pojawiają się momenty napięcia, tajemnicy i zwroty akcji, które sprawiają, że czytelnik chce natychmiast poznać dalszy ciąg historii. Wątek romantyczny jest zmysłowy, ale nie przytłacza - idealnie współgra z emocjonalną stroną opowieści. To idealna propozycja dla osób, które lubią romanse z nutą dramatu, silnymi emocjami i bohaterami, którzy muszą zmierzyć się nie tylko ze sobą nawzajem, ale też z własną przeszłością. Książka pozostawia po sobie emocje jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejne części serii.

ataga_el Lizut Agata