ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Blade. Canmore #1

"Serce waliło mi o żebra, a przeszywające spojrzenie chłopaka tylko potęgowało dziwny ucisk w środku. Nie był to stres ani niepokój. Te uczucia znałam aż nazbyt dobrze. To było coś innego. Coś, co już zdarzało mi się odczuwać w jego obecności." „Blade” to powieść, która wciąga od pierwszych stron i nie pozwala o sobie zapomnieć. Książka, która wciąga bez reszty, rozdzierając serce i jednocześnie pozpozostawiając je w zachwycie nad pięknem każdej emocji. Martyna Mitrowska zabiera czytelnika do malowniczego, kanadyjskiego miasteczka Canmore, gdzie życie licealistów toczy się w rytmie hokeja i łyżwiarstwa figurowego. Za sportowym blaskiem kryją się jednak cienie, traumy, sekrety i bolesna przeszłość, które definiują codzienność bohaterów. Akcja rozgrywa się w surowym, lecz urzekającym Canmore, otoczonym górami i zimnem. Siedemnastoletnia Maeve LeBlanc nie jest typową licealistką. Nie szuka popularności ani łatwej miłości. Przetrwanie w domu, w szkole i w świecie to jej codzienność. Każdego dnia mierzy się z wyzwaniem, jak chronić siebie i chorego brata przed okrucieństwem świata, jednocześnie ukrywając własne emocje i rany. Maeve powinna martwić się treningami, zawodami czy ocenami, a zamiast tego dźwiga ciężar, który przytłoczyłby niejednego dorosłego. Pracuje ponad siły, milczy, gdy powinna krzyczeć, uśmiecha się, gdy w środku wszystko w niej krwawi. Jej świat rozpada się powoli, warstwa po warstwie, a ona uczy się przetrwania na własnych zasadach. Ogromnym atutem powieści jest jej emocjonalna dojrzałość. Choć bohaterowie są nastolatkami, problemy, z którymi się mierzą, nie zostały spłycone. Choroba młodszego brata Maeve to wątek poruszający i napisany z wyczuciem, bez taniego dramatyzmu, ale z autentycznym bólem i bezsilnością. Sportowa atmosfera, rywalizacja i presja naturalnie wzmacniają emocje bohaterów. Autorka z niezwykłą wrażliwością pokazuje, jak ciężar przeszłości może kształtować młodą kobietę, ale też jak cierpliwość i obecność drugiej osoby mogą powoli burzyć emocjonalne mury. Relacja Maeve z Fane to serce tej historii. Autorka pięknie przedstawia powolne budowanie zaufania, gdzie każda iskra bliskości jest wynikiem odwagi i otwarcia się na drugiego człowieka. To prawdziwy slow burn emocji, subtelny, cierpliwy i niesamowicie wciągający. Styl Mitrowskiej jest lekki i przystępny, a jednocześnie pełen emocji. Porusza trudne tematy, takie jak przemoc domowa czy radzenie sobie z chorobą bliskich, nie tracąc przy tym napięcia i autentyczności postaci. Książka zmusza do refleksji nad siłą uczuć, potrzebą bezpieczeństwa i znaczeniem otwierania się na innych, nawet w obliczu traumy. „Blade” to powieść dla dojrzałego czytelnika, który szuka emocjonalnej głębi, autentycznych bohaterów i historii o budowaniu zaufania w trudnych warunkach. To opowieść o sile uczuć, walce o własne „ja” i nadziei, że nawet w najciemniejszych chwilach można znaleźć światło i miłość, która potrafi leczyć. Wciągająca, emocjonalna i poruszająca historia, która zostaje w sercu na długo. Jeśli szukasz książki: -pełnej emocji, które ściskają serce, -z wyraźnym sportowym tłem, -z bohaterką prawdziwą, a nie idealną, -z relacją rozwijającą się powoli, intensywnie i dojrzale… …„Blade” jest lekturą, od której trudno się oderwać. Dialogi są naturalne i pełne niedopowiedzeń, fabuła przemyślana i wciągająca, bez zbędnych przestojów. Końcówka zostawia czytelnika z pytaniami i niecierpliwością, by sięgnąć po kolejną część. „Blade” szepcze, potem mówi coraz bliżej, coraz cieplej, aż w końcu nie sposób jej nie usłyszeć. To powieść o emocjach, tych niewygodnych i pięknych, o walce o siebie i o odwadze, by powiedzieć „zasługuję”. Nie mogę doczekać się drugiej części. Końcówka zszokowała mnie i zostawiła z tyloma pytaniami, że natychmiast chcę wiedzieć, co dalej stanie się z Maeve. To zdecydowanie jedna z tych historii, które zostają w głowie na długo.

Milka Marcinek Mirela

Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia

5/5⭐ W recenzji występują spojlery do I części serii - Cień Genevieve. W płaszczu kłamstw ˚⟡˖ ࣪𝐍𝐢𝐞𝐰𝐲𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐧𝐞 słowa są głośniejsze, niż 𝐰𝐲𝐬𝐳𝐞𝐩𝐭𝐚𝐧𝐞 pragnienia. ane traumy przybierają ludzkie postaci, a 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐚 boli bardziej niż najpiękniejsze 𝐤𝐈𝐚𝐦𝐬𝐭𝐰𝐨. 𝐌𝐚𝐬𝐤𝐢 𝐳𝐚𝐜𝐳𝐲𝐧𝐚𝐣𝐚̨ 𝐨𝐩𝐚𝐝𝐚𝐜́, 𝐚𝐥𝐞 𝐜𝐳𝐲 𝐤𝐭𝐨𝐤𝐨𝐥𝐰𝐢𝐞𝐤 𝐛𝐞̨𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐠𝐨𝐭𝐨𝐰𝐲 𝐧𝐚 𝐭𝐨, 𝐜𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐨𝐝 𝐧𝐢𝐦𝐢 𝐬𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚? ˚⟡˖ ࣪𝐌𝐨𝐧𝐢𝐤𝐚 𝐑𝐮𝐭𝐤𝐚 w swoich książkach porusza trudne, bolesne tematy: od uzależnień i przemocy, po żądzę władzy i dramatyczną sytuację kobiet. Jej najnowsza 𝐬𝐞𝐫𝐢𝐚 „𝐏𝐨𝐳𝐨𝐫𝐲” skupia się na ukazaniu ciężkiego, pełnego przeszkód życia oraz traum - głównie tych zadanych przez mężczyzn i hierarchię społeczną, w której to właśnie oni dominują. „𝐂𝐢𝐞𝐧́ 𝐆𝐞𝐧𝐞𝐯𝐢𝐞𝐯𝐞. 𝐖 𝐩𝐈𝐚𝐬𝐳𝐜𝐳𝐮 𝐤𝐈𝐚𝐦𝐬𝐭𝐰” oraz „𝐏𝐢𝐞̨𝐭𝐧𝐨 𝐆𝐞𝐧𝐞𝐯𝐢𝐞𝐯𝐞. 𝐏𝐨𝐝 𝐨𝐬𝐈𝐨𝐧𝐚̨ 𝐦𝐢𝐥𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚” to historie 𝐦𝐈𝐨𝐝𝐞𝐣 𝐤𝐨𝐛𝐢𝐞𝐭𝐲, która przez większość życia musiała odgrywać rolę posłusznej dziewczyny, żyjącej pod dyktando matki oraz dziadka. Musiała żyć, choć w środku umierała z każdym 𝐧𝐢𝐞𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚𝐧𝐲𝐦 𝐝𝐨𝐭𝐲𝐤𝐢𝐞𝐦, każdym 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐩𝐚𝐝𝐤𝐨𝐰𝐲𝐦 muśnięciem skóry i każdym kolejnym 𝐤𝐥𝐚𝐦𝐬𝐭𝐰𝐞𝐦. To nie są lekkie, przyjemne lektury. To pozycje ukazujące społeczeństwo 𝐨𝐛𝐝𝐚𝐫𝐭𝐞 z empatii, szacunku i zrozumienia, żerujące na niewinnych ludziach. „June. - Ledwie poznaję swój głos, gdy odzywam się cicho. - 𝐔𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐣.” ˚⟡˖ ࣪ Sądziłam, że pierwszy tom wycisnął ze mnie wszystkie możliwe emocje, jednak niektóre sceny z „𝐏𝐢𝐞̨𝐭𝐧𝐚 𝐆𝐞𝐧𝐞𝐯𝐢𝐞𝐯𝐞” sprawiły, że wstrzymałam oddech z przerażenia, a po ciele przeszedł mi nieprzyjemny dreszcz. To ta część dobitnie pokazuje pęknięcia na masce 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 oraz ból, który wręcz się z niej wylewa, mimo że ona sama stara się go ukryć. Bo choć niektóre 𝐦𝐚𝐬𝐤𝐢 opadły, na ich miejsce natychmiast pojawiają się nowe. A to wszystko po to, by przetrwać w tym 𝐨𝐤𝐫𝐮𝐭𝐧𝐲𝐦, pozbawionym człowieczeństwa 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐜𝐢𝐞. ˚⟡˖ ࣪𝐓𝐞𝐦𝐚𝐭𝐲𝐤𝐚 ta jest ciężka, emocjonalna i z pewnością nie każdy jest gotowy na to, by się z nią zmierzyć. Uważam, że warto przeczytać serię 𝐏𝐨𝐳𝐨𝐫𝐨́𝐰, ale należy mieć na uwadze swoje własne emocje, bariery i leki, które mogą być bolesne i trudne do przezwyciężenia.

@studygram_patuu Gruszczyńska Patrycja

Do wesela się zagoi

Sutton to kobieta, która bierze na swoje barki zdecydowanie za dużo. Pomaga wszystkim i nie potrafi odmawiać, poświęcając swoje życie, innym, bo uważa, że nie jest dość dobra. A jednak w oczach innych wygląda to zupełnie inaczej. Hugh mężczyzna, który musi mieć wszystko ułożone, planuje wszystko i kocha liczby. Jego życie musi być ułożone jak tabelki w Excelu. Tych dwoje to zupełnie inne osoby, ale to właśnie dzięki temu coś ich do siebie przyciąga. Są jak dwa brakujące elementy w układance. Ludka Skrzydlewska jest jedną z autorek, których książek nie muszę się bać. Od zawsze wiem, że potrafi stworzyć ciekawą fabułę i oryginalnych bohaterów. I tym razem było podobnie. "Do wesela się zagoi" to historia, od której ciężko było się oderwać. Opowiada o bohaterach, którzy powoli dojrzewają do uczucia rodzącego się pomiędzy nimi. Nie brakuje w niej emocji, ciepła, ale też prawdziwego życia. Całość czyta się lekko i przyjemnie a strony uciekają same. Polecam.

love.s.books Bort Sylwia

Wiejskie dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali

Jak wyglądało życie naszych przodków na wsi pod koniec XIX i na początku XX wieku – od narodzin aż po późną dorosłość? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć genealożka Aneta Godynia – choć zdaje sobie sprawę, że nie ma jednej odpowiedzi. Większość naszego społeczeństwa pochodzi z chłopstwa. Odnoszę wrażenie, że jeszcze kilka lat temu ta dawna część życia interesowała tylko historyków i genealogów i nawet literatura poświęcona obrazowi dawnego życia nie zyskiwała wielkiej popularności. Zmieniło się to za sprawą fenomenalnej książki Joanny Kuciel-Frydryszak Chłopki. Opowieść o naszych babkach (moją recenzję możecie przeczytać tutaj). Ta pozycja otworzyła oczy wielu osobom, innych skłoniła do wspomnień, jeszcze innych do badania własnych korzeni. Potem pojawiły się kolejne publikacje poświęcone chłopskim przodkom – m.in. Życie w chłopskiej chacie Kamila Janickiego czy Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet, w której Antonina Tosiek bada fenomen konkursowego pamiętnikarstwa. Do konkretnych chłopskich pamiętników odwołuje się również genealożka Aneta Godynia w swojej książce Wiejskie dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali. „Kiedyś, wcale nie tak dawno, dzieciństwo nie oznaczało wcale beztroski, zabawy i edukacji, planowania przyszłości. Dzieci, które przyszły na świat w polskiej wsi na przełomie XIX i XX wieku szybko wchodziły w krąg dorosłych spraw, od najmłodszych lat pracowały, miały swoje obowiązki, doświadczały lęku przed głodem. Ta książka jest podróżą przez wszystkie etapy życia urodzonego na wsi pod zaborami, a także w młodej, niepodległej Polsce: od chwili, gdy matka nosiła je pod sercem, przez poród i rytuał chrztu, pierwsze zabawy i obowiązki, aż po wejście w dorosłość – często przedwczesne, narzucone przez los i tradycję.” Aneta Godynia przybliża charakter dawnej wsi XIX i XX wieku (ze szczególnym uwzględnieniem wsi galicyjskich) i panujących tam przekonań czy zwyczajów, jednak to opowieść jedynie do pewnego stopnia uniwersalna (wszak: „Historia naszych przodków to nie zbiór prostych etykiet. To opowieść pełna odcieni i niuansów, których nie wolno spłaszczać”). Wszystko zależało od czasów, regionu, zamożności, warunków – właściwie konkretnej rodziny: „Dawna wieś była społecznością złożoną i nierówną. Nie do każdego domu przynależało pole o takiej samej powierzchni jak inne, nie każda rodzina miała tyle samo zwierząt czy takie samo zabezpieczenie na gorsze czasy. Od zamożnych gospodarzy po bezrolnych komorników rozciągała się wyraźna drabina ekonomiczna i społeczna, która wpływała na każdą dziedzinę życia, w tym – na dzieciństwo”. Po przybliżeniu specyfiki i funkcjonowania wsi w ogólności – z zastrzeżeniem o konieczności wzięcia pod uwagę wszelkich różnorodności – Godynia pochyla się nad tematem ciąży. Tutaj zachodzi pewien paradoks. W opisywanej epoce wiedza o ciąży była raczej nikła, stosunek do własnego ciała pełen ograniczeń. Z drugiej strony ciąża nie była tematem tabu: „Lud wiejski wypracował własny, bogaty system wiedzy o ciąży, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ta wiedza była inna niż lekarska, naukowa, za to pozostawała głęboko osadzona w doświadczeniu i emocjach. Obejmowała fizjologię, ale też lęki, pragnienia i społeczne oczekiwania wobec kobiet. To znak, że ciąża nie była ani czymś ukrywanym, ani całkowicie niezrozumiałym. Odwrotnie – była obiektem troski, narracji, interpretacji, nie tylko indywidualnych, lecz również wspólnotowych. Każda kobieta mogła doświadczać jej inaczej, ale nie przeżywała tego stanu w próżni, a w świecie, który miał na ten temat coś do powiedzenia”. Autorka wylicza różne ciekawe – albo zatrważające – przesądy, wierzenia, rytuały. Wskazuje na rozmaite spojrzenie na ciężarną. To był ktoś szczególny – tylko czy przynosił szczęście, czy pecha? Odpowiedź nie jest jednoznaczna („W jednym regionie widziano w kobiecie w ciąży zapowiedź szczęścia i pomyślności, w innym jej pojawienie się na progu chałupy uznawano za zwiastun nieszczęścia. Brzemienność, niepojęty stan wykraczający poza codzienną rzeczywistość, budziła mieszankę szacunku, fascynacji i lęku”). Kobieta w ciąży teoretycznie podlegała szczególnej ochronie – w praktyce na tę ochronę, odpoczynek czy choćby zalecaną przez polskich ojców medycyny zbilansowaną dietę, mało kto mógł sobie pozwolić. Bardzo interesujący jest też okres pierwszych dekad dwudziestego wieku – kiedy wieś się unowocześniała, jej struktura nieco zmieniała (choćby ze względu na migracje i rozpad rodziny), więc dawne wierzenia i zabobony odchodziły do lamusa, a jednocześnie ludzie wsi nie mieli łatwego dostępu do dobrej opieki medycznej czy nowoczesnych rozwiązań. Jak mogło przebiegać dzieciństwo na wsi? Rola dzieci i ich postrzeganie dalekie było od dzisiejszych standardów. Brak skutecznej antykoncepcji, wielodzietność, wysoka śmiertelność dzieci (i przekonanie: Bóg dał, Bóg wziął, tego zawsze pełno) – to wszystko wpływało na funkcjonowanie dziecka: „„Dzieci były traktowane jako część gospodarstwa, a ich potrzeby musiały harmonizować z codziennymi obowiązkami dorosłych, a nie na odwrót”). Wynika to też z charakteru rodziny jako komórki społecznej samej w sobie („Rodzina nie była jedynie strukturą społeczną o charakterze emocjonalnym, lecz przede wszystkim podstawową jednostką gospodarczą, w której każdy jej członek wypełniał określone zadania, niezbędne do funkcjonowania i przetrwania gospodarstwa”). Mimo wszystko badaczka stara się patrzeć na dawne dzieciństwo wieloaspektowo – nie ujmuje trudów, ale też go nie demonizuje. Podkreśla, że nie ma jednej oficjalnej narracji. Nawet trudne dzieciństwo mogło być szczęśliwe: „Wbrew dzisiejszym wyobrażeniom, w których dominuje obraz trudnego życia w biedzie, nie każdy człowiek urodzony na przełomie wieków XIX i XX źle wspominał swoje dzieciństwo. Wielu wiejskich pamiętnikarzy potrafiło po latach – nierzadko mimo głodu, chłodu i ciężkiej pracy – odnaleźć we wspomnieniach ciepło, spokój, a nawet radość. Takie po prostu było ich życie – surowe, skromne, z ograniczonym dostępem do edukacji, z innym systemem wartości i priorytetami niż dziś, ale dla nich prawdziwe, bliskie i własne. Z tych prostych warunków wyrosła siła ludzi – odpornych, przywiązanych do ziemi i do siebie nawzajem”. W kolejnych rozdziałach poznajemy m.in. charakter pracy, którą powierzano dzieciom w zależności od ich wieku i doświadczenia, zabawy, kwestie związane z edukacją, status sierot czy potomków nieślubnych, wreszcie czasy dorastania, zakładania własnych rodzin, czasami emigracji do USA czy Brazylii. Całość jest napisana z wielką pasją, w oparciu o rozliczne źródła – dawne pamiętniki, opracowania, statystyki. Zyskujemy sporo wiedzy, ale książka jest najciekawsza wtedy, gdy pojawiają się konkretni ludzie ze swoimi historiami – na przykład małżeńskimi. Tutaj obserwujemy przede wszystkim dwoje dawnych pamiętnikarzy – Władka i Helenkę. Ich życie ułożyło się – z różnych względów w nieco odmienny sposób. Jest tu bardzo dużo – a chciałoby się jeszcze więcej. Dla genealogów, ale też osób ciekawych własnych korzeni, tego, jak mogłoby wyglądać dawniej życie – Wiejskie dzieci to pozycja obowiązkowa. Uczciwie zrobiona literatura faktu. W posłowiu autorka zachęca do dalszych badań, do zadawania pytań – i trudno z tego zaproszenia nie skorzystać! Źródło cytatów: Aneta Godynia, Wiejskie dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali, Wydawnictwo Sploty, Gliwice 2026.
PasjaPisania.pl

W objęciach wroga. Spadkobiercy Spade Hotel #2

„W objęciach wroga” to historia, która od pierwszych stron wciąga w świat namiętności, tajemnic i niebezpiecznych emocji. Autorka mistrzowsko buduje napięcie między bohaterami, tworząc relację pełną sprzeczności - od niechęci po silne, trudne do opanowania uczucie. To właśnie ta chemia sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Największym atutem książki są wyraziste postacie. Bohaterowie nie są idealni - mają swoje słabości, przeszłość i wewnętrzne konflikty, co czyni ich autentycznymi i wiarygodnymi. Dialogi są naturalne, często pełne emocji i subtelnego humoru, a jednocześnie potrafią zaskoczyć swoją intensywnością. Fabuła jest dynamiczna i dobrze poprowadzona. Pojawiają się momenty napięcia, tajemnicy i zwroty akcji, które sprawiają, że czytelnik chce natychmiast poznać dalszy ciąg historii. Wątek romantyczny jest zmysłowy, ale nie przytłacza - idealnie współgra z emocjonalną stroną opowieści. To idealna propozycja dla osób, które lubią romanse z nutą dramatu, silnymi emocjami i bohaterami, którzy muszą zmierzyć się nie tylko ze sobą nawzajem, ale też z własną przeszłością. Książka pozostawia po sobie emocje jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejne części serii.

ataga_el Lizut Agata