Recenzje
Do wesela się zagoi
Książki Ludki Skrzydlewskiej (te które do tej pory przeczytałam) wciągają aż się nie można oderwać i nie inaczej było w tym przypadku. "Do wesela się zagoi" ponownie zabiera nas do Silver Springs i udowadnia nam, że autorka potrafi genialnie balansować między lekką komedią a poruszającym romansem. Głównym wątkiem jest relacja Sutton Clarke i Hugh Hollowaya, gdzie postacie są totalnymi przeciwieństwami, a jednak chemia między nimi jest niesamowita. Los zmusza ich do współpracy w roli świadków na nadchodzącym weselu przyjaciół, co od samego początku generuje potężne pokłady humoru i złośliwości, jako że ich pierwsze spotkanie kończy się spektakularną katastrofą. Największą zaletą tej powieści jest to, jak autorka podeszła do motywu rodzicielstwa zastępczego. Sutton nie jest typową, beztroską bohaterką rom-comu; to zmęczona, pełna lęków młoda kobieta, na którą spadła ogromna odpowiedzialność. Skrzydlewska genialnie pokazuje, jak Hugh powoli przebija się przez jej pancerz obronny, a jego początkowa gburowatość ustępuje miejsca trosce - nie tylko o Sutton, ale i o jej córeczkę. Przez co mimo mojej początkowej niechęci do poruszania tematu dzieci w romansach (często są wrzucane w fabułę bez przemyślania jako zapychacz - a tutaj tak nie było), to skończyłam tę książkę uwielbiając Susie. Książka ma świetne, dynamiczne tempo, choć w okolicach finału staje się mocno przewidywalna i traci odrobinę ze swojej początkowej drapieżności. Niemniej jednak, urok zimowego miasteczka, świetne dialogi i genialnie poprowadzony wątek slow-burn sprawiają, że to jedna z lepszych książek Ludki. Was zachęcam do przeczytania, a sama nie mogę się doczekać następnych książek autorki, na które czekam z niecierpliwością.
Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic
Jedno pukanie do drzwi. Tyle wystarczyło, żeby czyjś świat rozsypał się na kawałki… i jednocześnie zaczął od nowa. Dylan totalnie mnie kupił swoją autentycznością. W świecie pełnym pieniędzy, wpływów i ludzi walczących o władzę on nie chciał być królem. Nie chciał nazwiska, fortuny ani miejsca przy stole Kennedych. Chciał tylko spokoju i właśnie dlatego jego historia tak mocno trafia, bo pokazuje, że czasami największy ciężar nie leży w tym, co musisz zdobyć… tylko w tym, co nagle zostaje ci dane. A Di? Ona nie była tłem dla romansu. Miała charakter, siłę i coś w sobie, co sprawiało, że między nimi dosłownie iskrzyło. Ich relacja nie opierała się na pustych słowach. Tam napięcie czuć było w spojrzeniach, niedopowiedzeniach i momentach, kiedy oboje próbowali zachować kontrolę, choć emocje dawno wymknęły się spod niej. Uwielbiałam każdą scenę między nimi właśnie za to, że tam emocje nie były krzyczane. One siedziały w spojrzeniach, niedopowiedzeniach i momentach ciszy, które mówiły więcej niż dialogi. Książka opowiada o tym, jak łatwo można zgubić siebie w świecie pełnym oczekiwań. Jak trudno zaufać ludziom, kiedy każdy wydaje się mieć własny interes i jak bardzo człowiek pragnie być kochany za to, kim jest… a nie za nazwisko, władzę czy pieniądze. I szczerze? Nadal nie potrafię powiedzieć, która część tej serii jest najlepsza. Dla mnie „Jego Wysokość Prezes” ( nie ważna część ) to jedna wielka emocjonalna bomba. Każdy tom daje coś innego, ale razem tworzą historię, od której naprawdę ciężko się uwolnić. Ta część zostawiła mnie z ogromem emocji. Byłam zła, wzruszona, rozbita i absolutnie zakochana w tej historii jednocześnie. Dla mnie? Absolute must have. A jeśli lubicie romanse z napięciem, rodzinne intrygi, bohaterów z charakterem i historie, które zamiast cukru dają prawdziwe emocje… to serio, wejdźcie do świata Kennedych. Tylko ostrzegam, ta seria uzależnia bardziej niż myślicie. A Wy? Macie taką serię, do której wracacie ?
Każdy z nas gra w inną grę. 9 typów osobowości i ukryte schematy, które nami rządzą
Riley Thorn i trup w ogrodzie
„Riley Thorn i trup w ogrodzie” to książka, która totalnie mnie kupiła swoim klimatem. Dawno nie czytałam historii, przy której śmiałam się tak często, a jednocześnie byłam naprawdę ciekawa, co wydarzy się dalej. To połączenie komedii, kryminału i romansu wyszło autorce rewelacyjnie, wszystko idealnie się tutaj uzupełnia. Riley jest bohaterką, której nie da się nie lubić. Jest trochę chaotyczna, ma ogromnego pecha i ciągle wpada w absurdalne sytuacje, ale właśnie dzięki temu wydaje się tak prawdziwa. Nie jest idealna, nie próbuje być bohaterką na siłę, a mimo to bardzo szybko zaczęłam jej kibicować. Jej humor, sarkazm i sposób myślenia sprawiły, że kilka razy naprawdę parsknęłam śmiechem. Ogromnym plusem tej książki są dialogi. Są lekkie, naturalne i pełne świetnych docinek. Relacja Riley i Nicka ma dokładnie taki rodzaj chemii, który uwielbiam w książkach, trochę droczenia, trochę napięcia i mnóstwo momentów, przy których człowiek ma głupi uśmiech na twarzy. Nick z jednej strony wydaje się pewny siebie i opanowany, ale przy Riley szybko okazuje się, że wcale nie ma nad wszystkim kontroli. Bardzo podobało mi się też to, że mimo lekkiego stylu książka cały czas trzyma zainteresowanie. Wątek kryminalny naprawdę wciąga i sprawia, że chce się czytać dalej „jeszcze tylko jeden rozdział”. A później nagle okazuje się, że jest środek nocy. To historia idealna na poprawę humoru. Ciepła, zabawna, momentami urocza, ale jednocześnie pełna tajemnic i zwrotów akcji. Taka książka, przy której można się po prostu świetnie bawić i całkowicie oderwać od rzeczywistości. Dla mnie była dokładnie tym typem historii, po którego zakończeniu od razu ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom. 💛
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
Dzięki tej pozycji szczerze i głęboko przejrzymy się bliskości, temu, jak my budujemy relacje i jak wyglądają gry relacyjne. Te wszystkie”bo tak wypada”, „tutaj tak się robi”, różnego rodzaju kłamstwa, schematy i manipulacje mniej lub bardziej świadome mamy tu jak pod mikroskopem. Każdy rozdział zaczyna się od dialogu, które odbywają się w naszych domach i środowiskach pracy, a potem autorzy tłumaczą istotę gry, aby nam uświadomić to, co się dzieje w nas i wokół nas tak naprawdę. Uświadomić, by żyć, a nie grać! Bo gra to iluzja, a nie bliskość. Grając nie jesteśmy sobą.. W tej książce znajdziemy możliwe ścieżki wyjścia z każdej gry i przejdziemy się ścieżką empatii wobec siebie.