Recenzje
Dark desires
Książka ma mega dużo wątku przynajmniej mi się tak wydawało ponieważ ma zaledwie 200 stron a w tym 31 rozdziałów przez co mam wrażenie że jedno nie zostało dokończone a już zaczynało się drugie. Oczywiście mamy główny wątek zabójstw w Shade ale ja nie do końca potrafiłam się na nim skupić bo rozdziały leciały szybko i mamy również mieszanie czasów, teraźniejszości z przeszłością. Sam wątek ogólnie jest ciekawy, niektóre fragmenty doprowadzały mnie do śmiechu a przez inne czułam lęk 👀 Myślę że jest to idealna opcja na jeden wieczór 💋
Do wesela się zagoi
To nie jest książka, w której akcja pędzi i gdzie pojawia się masa plot twistów. Wszystko rozwija się powoli i spokojnie, co po części jest plusem... Sutton Clarke to kobieta, która cały czas jest w ruchu, pracuje, próbuje pogodzić codzienność i wychowanie siedmioletniej Susie. Na początku jej życie wydało się chaotyczne i spontaniczne, ale im dłużej ją oglądałam, tym bardziej widziałam z jak ogromną odpowiedzialnością mierzy się ta dziewczyna. Ona zwyczajnie robi wszystko, żeby utrzymać swoje życie w całości. Nie została przedstawiona jako idealna bohaterka, nie miała cudownego życia, ale zawsze sobie radziła. Była zmęczona i przestraszona, że kiedyś może nie udźwignąć wszystkich obowiązków i że tym zawiedzie swoje dziecko. Drugą rzeczą, która bardzo mi się spodobała, był kontrast między Sutton a Hughiem Hollowayem. On jest jej całkowitym przeciwieństwem. Mężczyzna jest uporządkowany, zdystansowany i przyzwyczajony do kontroli. Przyjeżdżając do miasteczka, chce dopilnować organizacji ślubu przyjaciela i jest przekonany, że dobra lista zadań w Excelu rozwiąże wszystkie problemy. Zderzenie dwóch światów - kontroli z spontanicznością - było dosyć zabawne, a same rozmowy bohaterów były pełne złośliwości i nieporozumień, które czasem wywoływały małe wojny między nimi. Ich relacja potrzebowała dużo czasu, by wejść na dobre tory, ale dzięki temu była taka dobra. Hugh przez całą książkę przeszedł dużą przemianę. Początkowo był chłodny i zdystansowany, ale z czasem zauważyłam, że to jest jego forma obrony. Zaczął otwierać się na ludzi i angażować się w życie słodkiej Susie. Najbardziej urzekła mnie scena, w której Hugh deklarował, że nie przepada za ludźmi, a dzieci wręcz go irytują, a nagle Susie zburzyła jego dystans bez żadnych trudności. Mężczyzna z taką łatwością się nią opiekował, robił dla niej drobne rzeczy, które były naprawdę urocze. Właśnie dzięki takim scenom ta książka totalnie skradała moje serce. Uczucie między bohaterami pojawia się po dość długim czasie. Przeszło to przez wiele etapów, od irytacji, złości, następnie przyjaźni, a dopiero później pojawiła się iskierka zauroczenia. Oczywiście jestem bardzo zadowolona z tego, że Hugh jako pierwszy zaczyna dostrzegać w Sutton miłość swojego życia, szczególnie, że ten człowiek cenił sobie kontrolę i dystans. Z kolei Sutton w tym momencie była bardzo ostrożna bo wiedziała, że każda decyzja, którą podejmie, będzie miała wpływ na przyszłość jej córeczki. Tak samo jak w pierwszym tomie podobał mi się styl pisania autorki. Historia jest przekochana, napisana naturalnym językiem, dialogi są dobrane idealnie pod postaci i też wypowiadają się na swój wiek. Jest tutaj dużo humoru, który pojawia się w odpowiednich momentach, rozładowuje napięcie i wywołuje uśmiech na twarzy. Wracając do tempa akcji - początek książki rozwija się bardzo wolno i przez dłuższy czas niewiele się dzieje. Trochę mi to przeszkadzało, bo przez te kilkanaście stron musiałam trochę zmuszać się do czytania. Historia była naprawdę przyjemna, ale czegoś mi jeszcze w niej zabrakło, dlatego oceniam ją niżej niż pierwszy tom, który był dla mnie wręcz idealny. 3/5
Do wesela się zagoi
Witamy ponownie w Silver Springs!! 😍🫶 Ludka Skrzydlewska ponownie zabiera nas do Silver Springs, czyli małego zimowego miasteczka słynącego z narciarstwa. Główna bohaterka Sutton jest zdecydowanie zaradną kobietą, która nie boi się wyzwań i jest gotowa podjąć każdą pracę, byle tylko móc zapewnić dobre życie swojej córce. Córce, którą adoptowała kiedy jej siostra nie była gotowa podjąć się macierzyństwa. Dziewczyna słynie z tego, że lubi pomagać innym i niezaprzeczalnie nie potrafi odmawiać ludziom. 🤭 Jej zadziorność w połączeniu ze zwariowanym trybem życia równa się z brakiem czasu dla samej siebie. Nic dziwnego, że jest zaskoczona kiedy w stroju dinozaura wpada na pewnego gburowatego i przystojnego mężczyznę. 😂 Hugh nie jest typem towarzyskiego faceta. Czuje się dobrze w swoim fotelu w pracy i kiedy jest otoczony excelowskimi tabelkami. Wszystko musi mieć zaplanowane i dopracowane w każdym szczególe. Nie jest więc zadowolony z faktu, że musi pomóc przygotować wesele swojemu przyjacielowi wraz z zakręconą i przepełnioną obowiązkami Sutton. Oj to zdecydowanie nie będzie łatwe zadanie... 🤣 To była bardzo komfortowa i przepełniona emocjami powieść, którą pochłonęłam w jeden wieczór. Uwielbiam wszystkie powieści Ludki i mogę się pochwalić, że mam jej 24 książki na półkach i żadna z nich mnie nie zawiodła! ✨ Autorka postawiła na motyw małego miasteczka, w którym wszyscy się dobrze znają i wprowadziła nieco dreszczyku emocji, kiedy pojawił się facet ubiegający się o prawa rodzicielskie do swojej córki. Było pikantnie, nieco niebezpiecznie, a całość została dopełniona świetnym humorem i wyczuciem. Polecam Wam z całego serca, to kolejna powieść spod pióra znakomitej pisarki! 🩷
Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1
Meghan Quinn „Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: Miłość na lodzie #1 ” w swojej powieści podkreśla wartość czekania, a nie jest to łatwe i proste, gdyż żyjemy w czasach, w którym wszystko chcemy mieć „na już". Obserwujemy czekanie na drugą osobę, aż będzie ona gotowa się otworzyć, na zagojenie się ran, na odzyskanie zaufania. To piękna lekcja cierpliwości oraz szacunku do tempa, w jakim bije serce drugiego człowieka. To nie jest romans, w którym wszystko dzieje się szybko na pstryknięcie palcem. Autorka celebruje małe gesty, przypadkowe muśnięcie dłoni, przedłużone spojrzenia, czy wspólne milczenie. To sprawia, że gdy w końcu dochodzi do tytułowych pocałunków, ma się ochotę wiwatować. To idealny przykład na to, że oczekiwanie na przyjemność bywa równie emocjonujące, co ona sama. Autorka genialnie pokazuje, że czasem najtrudniejsze rozmowy toczą się w spojrzeniach, gestach i właśnie w dotyku. To przypomnienie, że bliskość fizyczna bez tej emocjonalnej jest tylko połową sukcesu, a bohaterowie muszą przejść długą drogę, by te dwie sfery połączyć. Bohaterowie powieści są zagubieni, uparci i boleśnie ludzcy, gdyż zmagają się z problemami życia codziennego, więc łatwo jest się z nimi utożsamiać. Czytając tę historię, nie miałam wrażenia, że obcuję z papierowymi postaciami lecz czułam ich frustrację, gdy słowa więzły im w gardle, i ich ulgę, gdy w końcu odważyli się na szczerość względem siebie. Autorka świetnie balansuje między głębią i humorem, potrafi w jednej minucie sprawić, że wybucham śmiechem przy błyskotliwym dialogu, a w drugiej czuję ucisk w piersi, bo sytuacja staje się boleśnie życiowa. Rozumie ból Winnie po śmierci mamy, gdyż właśnie z takim samym mierzę się po śmierci mojego kochanego taty. „Pocałunki zamiast słów” to literacki dowód na to, że miłość to nieustanna nauka nowego języka - języka tej drugiej osoby. To książka dla każdego, kto choć raz poczuł, że "kocham cię" to za mało, by wyrazić wszystko, co dzieje się w środku. Szukasz romansu, który czyta się "na jednym wdechu", który najpierw Cię rozbawi, potem nieco złamie Ci serce, by na koniec poskładać je w całość z ogromną czułością, to właśnie ta książka musi znaleźć się na Twojej półce!
Zaborczy tatuażysta
„Zaborczy tatuażysta” autorstwa Kamili Wasilewska to romans z wyraźnym wątkiem emocjonalnej odbudowy bohaterki po traumie. Autorka porusza trudne tematy, takie jak przemoc, strach i proces powrotu do normalności, jednocześnie pokazując, jak ważne jest wsparcie drugiej osoby. Cassandra to młoda kobieta, która w przeszłości przeżyła ogromną traumę. Choć minęły lata, a jej oprawca poniósł karę, blizny - zarówno fizyczne, jak i psychiczne - wciąż przypominają jej o koszmarze. Po przeprowadzce do Denver prowadzi bardzo spokojne, wręcz zamknięte życie. Praca, dom i codzienna rutyna to jej bezpieczna przestrzeń. Wszystko zmienia się, gdy za namową przyjaciółki postanawia zrobić krok naprzód i spróbować odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Trafia do jednego z najlepszych salonów tatuażu w mieście - Five Brothers Tattoo, prowadzonego przez pięciu braci. Największą renomą cieszy się Brandon, utalentowany artysta, który potrafi zamieniać blizny w wyjątkowe dzieła sztuki na skórze. To właśnie do niego zgłasza się Cassandra, chcąc zakryć swoje bolesne ślady przeszłości. Między tą dwójką zaczyna rodzić się niezwykła relacja. Brandon nie tylko pomaga Cassandrze ukryć blizny, ale także - kawałek po kawałku - próbuje pomóc jej odzyskać poczucie bezpieczeństwa i wiarę w siebie. Jednak jego zaborcza natura i intensywne uczucia sprawiają, że ich relacja nie zawsze jest łatwa. „Zaborczy tatuażysta” to emocjonalny romans o leczeniu ran - tych widocznych i tych ukrytych głęboko w sercu. To historia o zaufaniu, sile przetrwania i o tym, że czasem ktoś może pomóc nam poskładać życie na nowo. 📖 Jeśli lubicie: • romanse z motywem ochronnego, zaborczego bohatera • historie o wychodzeniu z traumy • klimat studia tatuażu i silne relacje między bohaterami to ta książka może być dla Was bardzo wciągającą lekturą.