Recenzje
Do wesela się zagoi
"Do wesela się zagoi" ~ L. Skrzydlewska 25/100 📚 Small Town 📚 One house 📚 Grumpy x sunshine [...] - Dziękuję. Za wszystko. Jesteś najlepszym co mogło nam się z Susie przytrafić. -Nie, szarlotko. To wy jesteście najlepszym co mogło mi się przytrafić. Q: Czy wierzycie w to, że przeciwieństwa się przyciągają? 😅 Jak to u was w związku jest? [...] Właśnie w tej chwili uświadomiłam sobie, że czuję coś do Hugoh Hollowaya. ▪️ RECENZJA ▪️ "Do wesela się zagoi” to kolejna historia osadzona w miejscowości Silver Springs. Przyznaję, że gdy zobaczyłam ten tom, bardzo się ucieszyłam — poprzednia historia zapadła mi w pamięć, była naprawdę ciekawa. Tym razem mierzymy się jednak z inną parą i innymi problemami. Sutton Clarke nie ma łatwego życia. Musi walczyć każdego kolejnego dnia nie tylko o siebie, ale i o małą Susie. Na domiar złego w jej otoczeniu pojawia się Hugh Holloway, który zachowuje się tak, jakby miał kij w tyłku. Ta dwójka, mimo braku wspólnych cech, musi znaleźć kompromis, ponieważ ich przyjaciele na nich liczą. Autorka ma lekki i przyjemny styl. Lubię jej książki — do tej pory tworzyła w bardzo ciekawy i przystępny sposób. Czytając „Do wesela się zagoi”, bawiłam się naprawdę dobrze, szczególnie za sprawą małej Susie, która kupiła mnie od samego początku. Nie muszę mówić, że bardzo lubię również akcje w małych miasteczkach, czy motyw grumpy x sunshine. Największy problem miałam jednak z wczuciem się w relację bohaterów. Nie przekonał mnie sposób, w jaki rozwijała się ich więź — miałam wrażenie, że przypomina to trochę przeciąganie liny. Czułam się, jakbym czytała dwie osobne historie: jej i jego. Trzeba jednak przyznać, że książka mnie nie wymęczyła, przeczytałam ją właściwie w mgnieniu oka. Myślę, że ta historia byłaby idealna dla nieco młodszych czytelników, którzy dopiero poznają ten gatunek. Na koniec chcę podkreślić, że bardzo podobało mi się to, jak autorka ukazała odpowiedzialność za drugie życie. 8/10 ⭐
Dziennik Nel
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 - “𝐃𝐳𝐢𝐞𝐧𝐧𝐢𝐤 𝐍𝐞𝐥“ 𝐀𝐥𝐞𝐧𝐚 𝐂𝐡𝐚𝐜𝐨𝐤 4.5/5⭐ „Dziennik Nel” jest książką, której naprawdę potrzebowałam w tym miesiącu, bo był to miesiąc pełen zawirowań, pełen załamań. Działo się bardzo dużo rzeczy, a ta książka pozwoliła mi zatrzymać się na chwilę i pomyśleć tak naprawdę o sobie. O tym, że każdy ma czasami gorszy czas, czy przechodzi przez uzależnienia, traumy i że jest to całkowicie normalne. Czytając „Dziennik Nel” uświadomiłam sobie, że może faktycznie fajnie spróbować też napisać swój dziennik, żeby zobaczyć, jak za rok będzie inaczej w moim życiu, czy coś się zmieni, że jest szansa na to światełko w tunelu. Podobało mi się też mega, że były sceny, które nie były pokazane w filmie. Takie trochę backstory Nel, trochę bardziej poznaliśmy pewne postacie i bardziej wczułam się nawet w klimat tego filmu, gdy już przeczytałam „Dziennik Nel” i obejrzałam sobie od nowa „Pieprzyć Mickiewicza”. Uważam, że wykonali oni świetną robotę, bo ta książka naprawdę jest w stanie pomóc niektórym zagubionym ludziom odnaleźć swój kawałek na ziemi, swoich ludzi i dać szansę na lepsze jutro, że nie jesteśmy tylko numerkami i nie jesteśmy tylko poddawani schematom, kodom, wzorom, którymi dyktuje bezduszny program komputerowy i nie musimy według nich również postępować, że czasami naprawdę warto się postawić i zmienić swoje życie. I czasami, tak w przypadku Nel, robimy to dopiero, gdy już jesteśmy na granicy swojego życia, gdzie już praktycznie walka z tym światem się zakończyła. Ale myślę, że ja przez to zrozumiałam, że to jest już ten moment, żeby podjąć naprawdę tylko te działania, które są o mnie, które świadczą o mnie, które pomogą mi, bo da się być egoistą, ale uważam, że i tak najważniejszą osobą w naszym życiu powinniśmy być my sami dla siebie, bo jedyną osobą, która spędza czas cały czas ze mną, jestem ja. I pokazała mi to właśnie Nel, że bywa gorzej, bywa źle, ale nie warto się poddawać. No i że czasami na naszej drodze stanie wysoki, uroczy, mądry chłopak zwany Dante i zawróci nasz świat, ale też pokaże, że może być kolorowo, że może być pięknie, że nie musimy się chować, że możemy być po prostu sobą. I uważam, że ta książka jest naprawdę świetna i czekam na kolejne kontynuacje „Dziennika Nel” z drugiego, z trzeciego filmu, chociaż też bardzo chciałabym poznać myśli Dantego podczas tych filmów, dlatego jestem ciekawa, co zrobi z tym wydawnictwo Beya. By the way, nie wiem, czy widzieliście, trochę dużą zmianę feedu, ale mi się bardzo podoba, zobaczymy jak dalej.
Do wesela się zagoi
~ Do wesela się zagoi- Ludka Skrzydlewska ~ 🦖Sutton Clarke niegdyś skupiała się tylko na narciarstwie, teraz poświęca się Susie - swojej siostrzenicy. Pracuje jako sprzedawczyni w sklepie sportowym rodziców, przez bibliotekarkę, kelnerkę, baristkę, aż po recepcjonistkę w hotelu należącym do najlepszej przyjaciółki - nieco szalona panna Clarke nie waha się przed podjęciem żadnej pracy. Nie obawia się także wystąpić podczas sylwestrowej imprezy w stroju dinozaura - ku uciesze lokalnych dzieciaków, na przekór sobie i mimo wściekłości pewnego ciemnowłosego przystojniaka. 🦖Hugh Holloway przyjeżdża do uroczego Silver Springs, by pomóc w przygotowaniach do ślubu swojemu wspólnikowi, Saintowi. Hugh jest uporządkowany i nieco wycofany, więcej radości sprawia mu snucie szczegółowych planów w Excelu niż brylowanie w towarzystwie dzieciaków na ich chaotycznych przyjęciach. Zwłaszcza takich, podczas których istnieje groźba przypadkowego nadepnięcia na ogon dinozaura i oberwania w zamian… szarlotką. 🦕Jest to urocza powieść łącząca humor, romans i ciepło rodzinne. Sutton Clarke, pełna energii i poświęcenia, opiekuje się siostrzenicą i podejmuje różne prace, by utrzymać siebie i dziecko. Spotkanie z uporządkowanym Hughiem Hollowayem wywołuje wiele zabawnych sytuacji i emocjonalnych napięć. Szczególnie komiczne są sceny sylwestrowe, gdy Sutton występuje w stroju dinozaura. Chemia między bohaterami rozwija się stopniowo, a przygotowania do ślubu wprowadzają subtelny romantyzm. Całość czyta się lekko i przyjemnie, idealnie na relaksującą lekturę.
Możesz więcej! O tym, że tylko życie w pełni przynosi spełnienie
Możesz więcej! O tym, że tylko życie w pełni przynosi spełnienie” to książka, która daje do myślenia i motywuje do działania. Na minus - skład. Tekst jest nierówno rozłożony, różne akapity, dziwne odstępy od marginesów, przez co momentami czyta się ją mniej komfortowo. Na szczęście treść się broni. To nie jest pusta motywacja, tylko sensowne refleksje o życiu na własnych zasadach, wychodzeniu ze schematów i szukaniu swojego kierunku. Daje impuls, żeby coś zmienić, ale bez nachalnego „musisz”. Krótko: forma trochę przeszkadza, ale treść zdecydowanie na plus i zostaje w głowie.
Never Enough
Opis wydawniczy: Co zrobisz, gdy ktoś odkryje twoje prawdziwe "ja"? Madison James ma przed sobą obiecującą przyszłość. Poukładana nastolatka z dobrego domu - brzmi idealnie, prawda? Jednak to tylko pozory. Owszem, Madison uczy się dobrze, ale nie jest lubiana przez rówieśników. Może dlatego, że nad spędzanie czasu z nimi przedkłada samotność i wieczory z nosem w książce. W dodatku jej rodzina nie jest ani tak kochająca, ani tak bezproblemowa, na jaką wygląda. Za zamkniętymi drzwiami domu państwa Jamesów maski opadają i rozpoczyna się przedstawienie, w którym Madison raz po raz uczestniczy, choć wcale nie ma na to ochoty. Maddie myli się, myśląc, że brak akceptacji ze strony szkolnych kolegów i domowe piekiełko to jedyne problemy, z którymi musi się zmagać. Prawdziwe kłopoty dopiero nadchodzą w osobie Camerona Wooda i tego, co ze sobą przynosi. Zawarty z nim układ uświadamia dziewczynie, że dotąd żyła jak we śnie. Koszmar budzi ją w samym środku naprawdę brutalnej rzeczywistości i każe się z nią zmierzyć. Czy marząca o szczęśliwym zakończeniu nastolatka ma na nie jakiekolwiek szanse? Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia. Recenzja: Coś co bardzo mi się spodobało to nieidealna wersja rodziny. Zuza nie ukrywa problemów w domu Madison. Na początku relacja Maddison i Camerona jest bardzo dziwna ale z czasem bardzo ewoluuje. Czytając, będzie dużo zwrotów akcji, będziecie zaskoczeni niektórymi wydarzeniami ale to pozwoli wciągnąć się w fabułę na 100%. Styl pisania jest bardzo przyjemny i lekki dlatego na spokojnie każdy odnajdzie się w tej książce. Jest to debiut autorki ale mimo to książka jest napisana naprawdę super. Książka ogólnie jest krótka dlatego idealnie sprawdzi się na jeden wieczór