Recenzje
Dzika nadzieja. Uzdrawiające słowa, które pomagają znaleźć światło w mroczne dni
Książka „Dzika nadzieja. Uzdrawiające słowa, które pomagają znaleźć światło w mroczne dni” autorstwa Donna Ashworth to zbiór poezji, który czyta się szybko i dość przyjemnie. Teksty są krótkie, proste w odbiorze i mają taki typowo refleksyjny, momentami kojący klimat. Nie jestem jakąś wielką fanką poezji, ale potrafię ją docenić i widzę, kiedy może naprawdę poruszyć innych. W tej książce było kilka wierszy, które faktycznie mi się spodobały - były dość życiowe i łatwo było się w nich odnaleźć. Dla mnie jednak ogólny wydźwięk tej książki był trochę bardziej skierowany do starszych kobiet. Pojawiają się tematy macierzyństwa, przemijania czy menopauzy. Czuć też taki vibe osoby, która dużo w życiu przeżyła, często stawiała innych na pierwszym miejscu i teraz próbuje się z tego uwolnić, odzyskać siebie i znaleźć w tym wszystkim nadzieję. Niektóre fragmenty naprawdę trafiają i mogą dać chwilę zatrzymania czy refleksji, ale nie jest to raczej coś, co mocno mnie poruszyło. Mimo wszystko dobrze się czyta przemyślenia, które samemu się czasami ma.
I will wait for you
Są książki, które zaczynasz z ciekawości… a kończysz z sercem pełnym emocji, których nie da się tak po prostu odłożyć na półkę razem z historią. Tak właśnie miałam z „I Will Wait For You” Moniki Kondas. Na początku wydaje się, że to historia oparta na dobrze znanym schemacie - ona, trochę zamknięta w swoim świecie, kontrolowana przez innych; on, z konkretnym celem, chłodny, zdystansowany, z planem, który ma zostać zrealizowany bez względu na wszystko. Ale im dalej w tę historię, tym bardziej widać, że to coś znacznie więcej niż tylko romans z motywem zemsty. To opowieść o uczuciu, które pojawia się tam, gdzie absolutnie nie powinno mieć prawa istnieć. Jeśli chodzi o fabułę, to totalnie mnie wciągnęła. To nie jest historia, która pędzi na złamanie karku - tutaj wszystko jest budowane stopniowo, bardzo świadomie. Najbardziej podobało mi się to, jak autorka prowadzi napięcie między bohaterami. Ono nie wybucha nagle - ono narasta, powoli, niemal niezauważalnie, aż w pewnym momencie czujesz, że to już nie jest tylko historia, tylko coś, co zaczyna działać na emocje czytelnika. Motyw zemsty jest tutaj pokazany w sposób, który naprawdę robi wrażenie. To nie jest jednowymiarowy plan „zniszczę i tyle”. To coś dużo bardziej złożonego - coś, co zderza się z uczuciami, które zaczynają wymykać się spod kontroli. I właśnie to zderzenie - między tym, co bohater powinien zrobić, a tym, co zaczyna czuć - jest jednym z najmocniejszych punktów tej książki. Ogromnym atutem są dla mnie bohaterowie. Naprawdę. To nie są postacie stworzone po to, żeby były idealne. Oni są pełni sprzeczności, emocji, momentami wręcz trudni w odbiorze - ale właśnie dzięki temu są tak autentyczni. Angelina jest bohaterką, którą bardzo łatwo zrozumieć. Widać w niej potrzebę wolności, ale też strach przed tym, co się stanie, jeśli naprawdę zacznie żyć po swojemu. Jej rozwój w trakcie historii jest bardzo naturalny i satysfakcjonujący - to nie jest nagła przemiana, tylko proces, który można obserwować krok po kroku. Xavier to z kolei bohater, który absolutnie przyciąga uwagę. Jest w nim coś mrocznego, coś niejednoznacznego, coś, co sprawia, że nie da się przejść obok niego obojętnie. Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazuje jego wewnętrzny konflikt - z jednej strony chłodna kalkulacja, z drugiej emocje, które zaczynają burzyć wszystko, co sobie zaplanował. Relacja między nimi to coś, co naprawdę robi tę książkę. Jest napięta, intensywna i momentami wręcz elektryczna. To nie jest prosta historia miłosna - to relacja pełna niedopowiedzeń, spojrzeń, gestów, które znaczą więcej niż słowa. I właśnie to sprawia, że czytanie jej jest tak angażujące. Jeśli chodzi o styl autorki, to jest on niesamowicie wciągający. Czyta się to bardzo płynnie, ale jednocześnie czuć w tym emocje. Monika Kondas ma sposób pisania, który nie przytłacza, a jednocześnie potrafi oddać to, co najważniejsze - napięcie, uczucia, atmosferę. Bardzo podobało mi się to, jak buduje klimat - momentami jest duszno, ciężko, wręcz niepokojąco… ale dokładnie tak, jak powinno być w tego typu historii. To, co szczególnie doceniam, to to, że ta książka nie jest tylko historią o miłości. To historia o wyborach. O tym, jak cienka potrafi być granica między tym, co słuszne, a tym, czego pragniemy. O tym, jak łatwo można się zatracić w emocjach, które pojawiają się w najmniej odpowiednim momencie. I właśnie dlatego ta książka działa tak dobrze - bo nie daje prostych odpowiedzi. Dlaczego polecam tę książkę? Bo to historia, która wciąga nie tylko fabułą, ale przede wszystkim emocjami. Bo bohaterowie są prawdziwi, a ich relacja zostaje w głowie na dłużej. Bo to jedna z tych książek, które czyta się dla klimatu, dla napięcia i dla tego uczucia, że coś cały czas wisi w powietrzu. Jeśli lubicie historie, w których miłość nie jest oczywista, a emocje potrafią być równie piękne, co niebezpieczne - „I Will Wait For You” zdecydowanie jest czymś, po co warto sięgnąć. Dla mnie to była historia, która wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie puściła aż do końca. I właśnie za to cenię ją najbardziej.
Akademia piłkarska #3. Turniej Mistrzów
Seria „Akademia piłkarska” od początku miała jeden jasny cel-wciągnąć młodego czytelnika w świat futbolu, drużynowej rywalizacji i marzeń o wielkiej karierze. Trzecia część, „Turniej mistrzów „ podnosi stawkę, tu nie ma już miejsca na naukę podstaw, tu liczy się wynik, presja i charakter. Pytanie tylko czy autorowi udało się utrzymać świeżość i emocje, czy też seria zaczyna grać na przewidywalnych schematach? ⚽️ W trzecim tomie bohaterowie biorą udział w prestiżowym turnieju, który ma być prawdziwym sprawdzianem ich umiejętności. Drużyna mierzy się z coraz silniejszymi przeciwnikami, a na boisku, jak to w takich historiach, nie brakuje dramatów, napięcia i momentów zwątpienia. Poza meczami pojawiają się też wątki przyjaźni, rywalizacji wewnątrz zespołu i presji, jaka ciąży na młodych zawodnikach. To wszystko czyta się szybko i przyjemnie, bo akcja jest dynamiczna, a mecze opisane są w sposób, który może naprawdę wciągnąć młodego fana piłki nożnej. ⚽️ Największą siłą książki wciąż jest tempo i przystępność. Autor dobrze wie, do kogo pisze, język jest prosty, dialogi naturalne, a wydarzenia podane w sposób, który nie nudzi. Sceny meczów są emocjonujące i łatwe do wyobrażenia, co jest kluczowe w tego typu literaturze. Na plus można też zaliczyć to, że bohaterowie nie są całkowicie jednowymiarowi, pojawiają się momenty zwątpienia, błędy, konflikty. To sprawia, że młody czytelnik może się z nimi utożsamić. ⚽️ Jako trzeci tom serii, „Turniej mistrzów 3” najlepiej sprawdzi się dla tych, którzy już są „wkręceni” w świat Akademii. Nowy czytelnik pewnie się odnajdzie, ale nie wyciągnie z tej historii tyle, co ktoś, kto zna wcześniejsze wydarzenia. To solidna, szybka i przyjemna książka dla młodszych fanów piłki nożnej. Dostarcza emocji, dobrze oddaje atmosferę rywalizacji i pokazuje, że sukces to nie tylko talent, ale też praca i współpraca.
I will wait for you
Zajmijmy się najpierw naszym głównym bohaterem Xavierem, który ma do zaoferowania więcej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Na samym początku wydawało mi się, że jest takim typowym bananowym dzieckiem, który miał wszystko podsunięte pod nos. Dosłownie. Później trochę zyskał w moich oczach, ale na samym końcu myślałam, że go udusze. Miałam ochotę to zrobić! I dobra może dużo przeszedł w życiu, ale nic go nie usprawiedliwia przed tym co chciał zrobić. Angelina to kobieta, która również wiele przeszła - zaczynając od porwania - jej życie nie przypominało jak z filmów o szczęśliwej rodzinie. Chociaż nie powiem bo jej bracia się starali, aby tak właśnie było. Pokrzywdzona przez życie bo nie miała okazji poznać swoich rodziców. Odważyła się walczyć o swoje i pokazać, że można żyć inaczej. Główna bohaterka jest wielobarwną postacią i chociaż brakowało mi więcej opisów o jej życiu. To co się działo i miałam lekki niedosyt takich informacji. Jeśli chodzi o rozwój związku głównych bohaterów to też tutaj było mi mało. Wiecie wszystko się działo tak szybko, że w pewnym momencie naprawdę się gubiłam co i jak. Brakowało mi dreszczyku i ekscytacji. Rozdziały krótkie, szybko się czytało. Nie miałam trudności w zrozumieniu historii. Samo zakończenie tej książki zaskoczyło mnie. Nie sądziłam, że aż tak się wzrusze na samym końcu. (A może to wina hormonów?) Podsumowując książkę oceniam na takie 4/5 ⭐ przez to, że brakowało mi większego rozwoju sytuacji w pewnych momentach. Wszystko działo się dla mnie za szybko. Historia warta uwagi moim zdaniem jeśli chcemy pochłonąć książkę w jeden wieczór.
Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka
Samoregulacja jest sposobem życia polegającym na wracaniu do równowagi oraz mądrym zarządzaniu sobą i swoimi emocjami. „Samoregulacja w praktyce” to książka, która rozkłada stres na czynniki pierwsze. Razem z nią zastanowimy się, co wywołuje w nas stres i co nas przytłacza, dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej, a potem nauczymy się ten spokój odzyskiwać. Autorka jest mamą trójki dzieci i swoją książkę kieruje głównie do rodziców. Zachowanie i nastrój rodzica w dużej mierze wpływa na dziecko i warto mieć tego świadomość. Ale nawet jeśli ktoś nie ma dzieci, ta książka może pomóc zrozumieć własny stres i lepiej sobie z nim radzić. Dzięki temu możemy budować lepsze relacje, funkcjonować bardziej optymalnie i po prostu lepiej o siebie zadbać. Zanim przejdziemy do ćwiczeń, dowiemy się jednak trochę o rozwoju dziecka. Autorka przedstawia rozwój mózgu, uczy, czym jest samoregulacja oraz pokazuje rolę opiekuna w życiu dzieci w różnym wieku. Wspomina też o wsparciu dla młodej mamy, o usypianiu, a także o wyzwaniach w przedszkolu i szkole oraz wielu innych ważnych kwestiach. W dalszej części dowiemy się, co może ukoić układ nerwowy i sprzyjać samoregulacji. W drugiej części książki, skierowanej już tylko do dorosłych, pojawiają się ćwiczenia i pytania do przemyślenia. Całość podzielona jest na cztery obszary samoregulacji: ciało, emocje, umysł i relacje. To nie jest książka, która rozwiązuje wszystkie problemy, ale daje dobry początek do refleksji i próby zmiany. Napisana jest lekkim, nienaukowym językiem i czyta się ją płynnie. Mamy wygodnie podzielone akapity, często pogrubione czcionki, tabelki i inne „upiększacze”, dzięki którym wygodnie się czyta. Dała mi do myślenia i uważam, że warto ją przeczytać.