Recenzje
Aberracja mroku
Czy można pragnąć wolności tak bardzo, że nie zauważy się momentu, w którym wpada się w zupełnie inną pułapkę? „Aberracja mroku” to historia, która od samego początku opiera się na napięciu między pragnieniem niezależności a uczuciami, które potrafią wszystko skomplikować. Renese nie jest bohaterką, którą łatwo zaszufladkować. Z jednej strony doskonale wie, jak wykorzystać swoją urodę, z drugiej czuć, jak bardzo jest zmęczona tym, że przez większość ludzi postrzegana jest wyłącznie przez swój wygląd. Ten wątek dodaje jej postaci głębi i sprawia, że jej decyzje stają się bardziej zrozumiałe. Jasver od początku otoczony jest aurą tajemnicy i trudno nie zauważyć, że między nim a Renese iskrzy praktycznie od pierwszych wspólnych scen. Motyw udawanego związku sam w sobie nie jest niczym nowym, ale tutaj został poprowadzony w sposób, który skutecznie buduje napięcie. Granica między tym, co jest grą, a tym, co staje się prawdziwe, coraz bardziej się zaciera, a emocje zaczynają przejmować kontrolę. Bardzo spodobał mi się klimat tej historii. Jest mrocznie, momentami duszno, a relacja bohaterów nie należy do łatwych ani jednoznacznych. To książka pełna emocjonalnych przepychanek, niedopowiedzeń i sytuacji, w których bohaterowie sami nie do końca wiedzą, czego chcą bardziej: bliskości czy ucieczki. To jedna z tych historii, w których relacja bohaterów zdecydowanie gra pierwsze skrzypce. Jeśli lubicie romantasy lub romanse z mroczniejszym klimatem, dużą dawką napięcia i bohaterami, którzy mają więcej sekretów niż odpowiedzi, to „Aberracja mroku” może okazać się bardzo dobrym wyborem.
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
„Dług Josephine. W kajdanach lojalności” to historia o poświęceniu, lojalności i emocjach, które potrafią złamać człowieka od środka. Monika Rutka po raz kolejny pokazuje, że ludzie bardzo łatwo wydają wyroki, nie znając całej prawdy. Fabuła skupia się na Josephine Byers - dziewczynie, która po skazaniu brata zostaje sama z długami, opieką nad młodszymi braćmi i próbą utrzymania wszystkiego w całości. Kiedy pojawia się szansa na oczyszczenie brata z zarzutów, Josie zgadza się na układ z Jamesem Vanderbiltem, synem człowieka odpowiedzialnego za tragedię jej rodziny. Jednak jest pewien haczyk - ma udawać jego dziewczynę w zamian za pomoc. Motyw fake datingu był tutaj naprawdę świetnie poprowadzony i totalnie kupił mnie od początku. Josephine to postać, której po prostu nie da się nie współczuć. Cały czas stawia innych ponad sobą, robi wszystko dla rodziny i mimo tego, ile przeszła, dalej walczy. Jest silna, ale jednocześnie bardzo zagubiona i zmęczona życiem. Autorka pokazuje ją niezwykle realistycznie - nie jako idealną bohaterkę, ale kobietę, która każdego dnia próbuje utrzymać swój świat w całości, mimo że sama powoli się rozpada. Naprawdę miałam ochotę ją przytulić ❤🩹 A James… no ja przepadłam dla niego całkowicie. Nie jest arogancki i ani toksyczny, tylko spokojny, troskliwy i po prostu dobry. Relacja jego i Josie rozwija się powoli, naturalnie i właśnie to było najlepsze. Ich rozmowy, drobne gesty i napięcie między nimi czytało się świetnie. Czuć było emocje praktycznie w każdej scenie. Uwielbiam takie relacje, które nie są wymuszone i opierają się na stopniowym budowaniu zaufania. Ogromnie podobało mi się też to, jak autorka prowadzi wątki pobocznych bohaterów. Damien i June wciąż noszą w sobie pustkę po Grace, a ich ból jest wręcz namacalny. Monika Rutka świetnie pokazuje, jak różni ludzie radzą sobie ze stratą i jak łatwo można zagubić się w bólu oraz samotności.. W serii „Pozorów” bohaterowie nie kończą swojej historii wraz z poprzednim tomem, tylko nadal żyją i walczą z konsekwencjami swoich decyzji. Styl pisania Moniki Rutki jest czymś absolutnie wyjątkowym. Pisze delikatnie, subtelnie i bardzo emocjonalnie, przez co każda scena trafia jeszcze mocniej. Czytając, miałam wrażenie, jakbym była obok bohaterów i przeżywała wszystko razem z nimi. Autorka porusza trudne tematy z ogromnym wyczuciem i realizmem, nie spłyca problemów, tylko pokazuje ich ciężar i wpływ na człowieka. Ta historia momentami wzrusza, momentami łamie serce (nie tylko momentami, jeśli mam być szczera.), ale jednocześnie nie pozwala się od siebie oderwać. To opowieści o ludziach poranionych przez życie, o samotności, tęsknocie, poświęceniu i potrzebie bycia kochanym. „Dług Josephine” zostawia po sobie ogrom emocji i sprawia, że bohaterowie zostają w głowie jeszcze długo po skończeniu książki. To zdecydowanie jedna z tych historii, które czuje się całym sobą. Uwielbiam tę serię z całego serca.
Titek na placu zabaw
,,Kapturek jak rakietę mam, swój mały świat pokażę wam!" - Maja Buracka ,,Titek to ja!" Ten sympatyczny stworek i jego kotek zagościli ostatnio w naszym domu. Syn jest wielkim wielbicielem koloru niebieskiego, więc już na starcie było wiadomo, że nowi bohaterowie skradną jego serce. Co Wasze dzieci najbardziej lubią robić na placach zabaw? U nas ostatnio wygrywa zabawa grabkami, które pełnią rolę podkaszarki 😂. Bywa, że te wyjścia nie są łatwe - zwłaszcza jak ma się pod opieką energicznego 3-latka i niemowlaka. Czasami coś zapomnimy, innym razem starszak nagle zaczyna się od nas oddalać albo młodszy brat płacze i musimy wracać szybko do domu. Jak poradzić sobie w takich sytuacjach ? Z pomocą przychodzi książka ,,Titek na placu zabaw". Wewnątrz mamy opowiadanie, które jest jednocześnie przewodnikiem dla rodziców. Ukazane zostały w nim trudne wydarzenia i emocje towarzyszące nam (rodzicom i opiekunom) podczas takich wyjść z dziećmi. Autorka wyciąga do nas rękę i daje wskazówki co możemy zrobić, jeśli dana sytuacja będzie miała miejsce. Na końcu książki dodatkowo został umieszczony miniporadnik, a w nim odpowiedzi na pytanie ,,Jak to robić, by dziecko czuło, że jesteśmy po jego stronie?". Co 3-latka urzekło w tej historii? Zdecydowanie humorystyczne ilustracje są u nas tematem do dyskusji i śmiechu podczas wspólnego czytania. Na dole stron znajdują się też pytania, które jeszcze bardziej angażują młodego czytelnika. No i oczywiście fabuła, która jest mu bardzo bliska.
Zaborczy tatuażysta
Miłość potrafi być zawodna. I niebezpieczna. Czasami ulokowane uczucia niosą ze sobą więcej szkody niż pożytku. A jednak ryzykujemy, w nadziej, że pojawi się moment przełomowy. Na początku muszę zaznaczyć, że to romans, który należy potraktować z przymrużeniem oka. Pisany w stylu telenowel prezentuje mnóstwo przeróżnych wątków i tragedii, które raz za razem uderzają w bohaterów. W ten sposób rozmywa się wiarygodność zdarzeń, ponieważ trudno będzie przełożyć to wszystko na prawdziwe życie, ale jeśli będziecie przygotowani na podobny scenariusz - nic Was nie zaskoczy. Autorka stawiając na szybkie tempo oraz silne emocje stworzyła przyjemną dla wyobraźni mieszankę wybuchową w sam raz na jedno wolne popołudnie. Cassandra doświadczyła w życiu wiele złego. I chociaż od tych zdarzeń minęło wiele lat, wciąż ciężko jej żyć bez strachu. Przeprowadzka do Denver okazała się punktem przełomowym. Na drodze dziewczyny stanął bowiem ktoś kto miał okazać się lekiem na niezabliźnione rany. Miał tylko przykryć tatuażami to co wywoływało bolesne wspomnienia. A jednak dokonał czegoś znacznie lepszego... Niewielka ilość stron w kontraście z dużą dawką informacji buduje napięcie oraz prowadzi nas dynamicznie od jednego do drugiego wydarzenia. Z jednej strony nie ma przez to przestojów czy przegadanych scen, z drugiej natomiast czułam, że nie wszystko zostało przedstawione w szczegółach jakich oczekiwałam. Tutaj odrobinę się zawiodłam, nie zdążyłam bowiem odpowiednio poznać bohaterów a przez to postawić się na ich miejscu, ale ten niedosyt zrekompensowała mi fabuła stawiająca na liczne komplikacje. Pojawiło się wiele trudnych treści, smutnych momentów oraz drastycznych opisów przeszłości, pojawiła się również nadzieja na lepsze jutro. Główna bohaterka robiła wszystko, by przepracować bolesne doświadczenia i ta jej niełatwa droga została naprawdę intrygująco przedstawiona, towarzyszące jej emocje były skrajne a podejmowane decyzja, nawet te błędne, poparte konkretnymi przeżyciami. Wszystkie wątki spajała miłość, niełatwa, wymagająca poświęceń a jednak kojąca i niosąca nadzieję, że nawet po największej burzy w końcu wyjdzie słońce. Chociaż kilka kwestii mogło zostać bardziej dopracowanych to w ogólnym rozrachunku uważam lekturę "Zaborczego tatuażysty" za wartą uwagi. Umiliła mi czas w jedno spokojne popołudnie, pozwalając w pełni popuścić wodze fantazji. Delikatnych czytelników przestrzegam - opisy z przeszłości są bardzo drastyczne. Romantyków natomiast zachęcam do zaangażowania w opowieść pełną uniesień, gdzie rozum i serce konkurują o uwagę. To książka o przełomowym punkcie, w którym zmiany przestają być dla nas zagrożeniem a są realną wizją lepszego jutra. Wydaje się, że autorka ma w planach kontynuację serii losów braci, więc mam nadzieję, że niedługo przeczytamy o przygodach kolejnego z nich.
W jego rękach. Iluzja
☆ Dla młodej Ayleen to zdrowie matki jest priorytetem. W związku z tym po utracie pracy w pizzerii podejmuję się pracy zaproponowanej przez bratową. Pracy, która jej zmysły stawia w pogotowiu i które... jej nie zwodzą. Trafia bowiem do świata bezwzględnego, trafia w ręce jego - Collina Stewarda, nie zwykłego szefa, bo bossa mafii. Oficjalnie zostaje jego asystentką, a nieoficjalnie? Ile iluzji w nich tkwi i co się stanie, stanie się prawdą? ☆ Aaaa, jak tak można? Odużyła, nakręciła i... uff ... ciśnienie, które czuję rozsadzać mnie będzie jeszcze dni, więc od razu mówię! Kontynuacji potrzebuje na już! Z tym piórem spotykam się poraz pierwszy i już wiem, że trafiło perfekcyjnie w to co lubię - mroczny duszny klimat, intensywne seksualne napięcie, budowane w sposób niezwykle drobiazgowy i fabułę, która przyprawia o dreszcze. ☆ Pierwszy rzut oka pokazuje nam drapieżnika i ofiarę. Ayleen to czysta niewinność i dobra dusza, którą można sterować. Collin zaś to kamienna twarz, bezlitosny i oschły typ, morderca. Ale... to jakimi ich się tu odkrywa to czyste cudo. Okazuje się że Ayla potrafi się postawić, a jej przeszłość to historia, o której można by napisać osobną książkę. I w nim wyzwala, naturę głęboką ukrytą, pod płaszczem rodzinnej tragedii. Gdzie blizny nosi się dumnie nie tylko na ciele, okaleczone jest przedewszystkim serce. ☆ Genialnym jest to jak autorka manewruje głównym bohaterem ukazując jego zmienne nastroje i po cichu to, jak ta harda dziewczyna zaczyna krążyć w jego krwioobiegu. Niesamowitym smaczkiem jest tez braterska więź i pozwalanie na więcej w komiczno-mrocznym stylu, czyli szalonej dwubiegunowości o imieniu Cayden. Rety tego gościa pokochałam na zabój i czekam też na jego historię. To będzie petarda! Tu się dzieje. A wartych uwagi bohaterów tu jest więcej. Nie zliczę ile razy miałam chęć wytargać sztuczną i pustą lalunie, "partnerkę" bossa - Camille, a ile tą jej pseudoszczerą bratową. Swoje "ale" znajdę też i na Ayleen matkę! Tu przemoc dzieje sie w psychice. Szok ☆ Jednak największą dumą tej historii są oni. Dwie zranione dusze, ukryte za pozorami, za namiastką, iluzją szczęścia. Bezwzględny świat, ktorym rządzą intrygi, adrenalina, popęd s€ksualny i to taki, który niezwarza się na przemoc. W nim rządza zemsty, oczekiwanie, a bezpieczną ostoją czułe ramiona. ☆ Ta historia nie przyłącza, nie pokazuje nic na siłe, dokładnie zaś buduje kawałek po kawałeczku. Czyta się ją lekko, a budowany klimat zagrożenia, manipulacji i tajemnicy trzyma do samego końca. ☆ Nic tylko czytać... I czekać. Więc czekam. Cudo ♡ Łapcie