Recenzje
Ciało pod kontrolą. Jak zdrowo się ruszać, mniej męczyć i dbać o swój dobrostan
Ciało pod kontrolą, życie pod kontrolą? Zdecydowanie warto przeczytać! 📖💆 Nie ma jednego ćwiczenia ani magicznej metody, która rozwiąże wszystkie problemy z bólem czy zmęczeniem. Jest za to wiedza, która pozwala lepiej zrozumieć własne ciało - i właśnie to znalazłam w książce „Ciało pod kontrolą. Jak zdrowo się ruszać, mniej męczyć i dbać o swój dobrostan” autorstwa Dariusza Harmacińskiego. To poradnik napisany prostym i przystępnym językiem, który pokazuje, że wiele dolegliwości nie musi być nieodłącznym elementem codzienności. Autor zwraca uwagę, że ból pleców, sztywność czy ciągłe zmęczenie często są sygnałem, że organizm potrzebuje zmian - nie tylko więcej ruchu, ale również lepszego snu, regeneracji, odpowiedniego odżywiania i spojrzenia na zdrowie jako całość. Najbardziej spodobało mi się to, że książka nie straszy i nie obiecuje cudów. Zamiast tego daje praktyczne wskazówki, proste ćwiczenia i wyjaśnia, dlaczego warto wprowadzać niewielkie zmiany krok po kroku. Wszystko oparte na wiedzy i doświadczeniu autora jako fizjoterapeuty. To świetna lektura zarówno dla osób aktywnych, jak i tych, które większość dnia spędzają przy biurku i chcą zacząć lepiej dbać o swoje ciało. Moja ocena: 8/10 - wartościowa, konkretna i motywująca do działania. A Wy? Czytacie książki o zdrowiu i świadomym ruchu, czy stawiacie bardziej na praktykę? zdrowie, fizjoterapia, świadomy ruch, dobrostan, regeneracja, profilaktyka, rozwój osobisty. #Bookstagram #ZdrowyStylŻycia #Dobrostan #CzytamPolecam #RozwójOsobisty
Fever Dream (Emerald Lake #1)
Wyobraźcie sobie kowboja, który dla uratowania rodzinnego rancza przed bankructwem wchodzi do randkowego reality show jako główna atrakcja. Brzmi jak przepis na chaos? Witajcie w Emerald Lake. Emmett Bush to zawodowy ujeżdżacz byków z zadziornym uśmiechem i reputacją playboya. Nie szuka miłości - szuka pieniędzy. Wszystko idzie zgodnie z planem, dopóki na planie nie pojawia się Julia Silva - inteligentna, nieustępliwa konsultantka lokalizacji i… młodsza siostra jego największego rywala z rodeo. Ach, i jest jeszcze jeden mały szczegół: dwa lata wcześniej Emmett uratował Julię w najgorszej nocy jej życia. Tajemnica, której żadne z nich nie chce wyciągać na światło dzienne. Od pierwszej chwili między nimi iskrzy niemiłosiernie. Zaczyna się od sztywnych spojrzeń, sarkastycznych docinków i „trzymaj się ode mnie z daleka”, a powoli, leniwie, przeradza w coś o wiele niebezpieczniejszego. W przyjaźń. W chemię, od której powietrze aż drży. I w zakazaną miłość, która może kosztować ich wszystko - kontrakt, reputację, przyszłość rodzinnego rancza. Elsie Silver naprawdę potrafi pisać romanse, przy których czujemy kurz na butach, zapach siana i ciepło letniego wieczoru na werandzie. „Fever Dream” to idealny miks: reality show w tle dostarcza humoru i dramatu, babcia Emmetta kradnie każdą scenę, a relacja Julii i Emmetta rozwija się naturalnie, bez tanich sztuczek. Dużo błyskotliwych dialogów, wzajemnego droczenia się, powolnego budowania zaufania i tych momentów, kiedy serce po prostu mocniej bije. Zero wymuszonego third-act breakupu, za to sporo emocji, rodzinnego ciepła i kowbojskiego uroku. Julia to kobieta, która po traumie zamknęła się na miłość, a Emmett - facet, który pod twardą skorupą kryje ogromną troskę i lojalność. Razem po prostu… pasują. To jeden z tych romansów, które pochłaniamy w jeden weekend na hamaku albo na plaży. Lekki, zabawny, intrygujący i cholernie romantyczny. Jeśli lubicie zakazaną miłość, slow burn z chemią na poziomie „ukradkowe pocałunki w stajni” i kowbojów gotowych zrobić wszystko dla rodziny - bierzcie w ciemno!
Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem
Czy zdarzyło Wam się kiedyś pomyśleć, że dzisiejsza szkoła rzadko zostawia miejsce na zadawanie pytań? Niestety, system często uczy myślenia „pod klucz", a nie szukania alternatywnych ścieżek. Tymczasem świat pędzi do przodu, zawody przyszłości będą wymagały elastyczności, adaptacji i wychodzenia poza schematy. Kiedy jest najlepszy czas na kształtowanie tych kompetencji? Właśnie teraz, w dzieciństwie. Dlatego też niezwykle cenię książki, które udowadniają rodzicom, że mogą wziąć stery we własne ręce i uczyć swoje dzieci odwagi w myśleniu. Do tej grupy książek zdecydowanie zalicza się „Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem". Czym tak naprawdę jest ta słynna kreatywność? Często kojarzy się nam wyłącznie z rysowaniem czy lepieniem z plasteliny. A to znacznie więcej, to elastyczność i radzenie sobie w nowych sytuacjach. W książce znajdziecie krótki wstęp teoretyczny (w tym opis rozwoju kreatywności w kolejnych latach życia dziecka, a także 10 przykazań kreatywności) oraz zbiór 70 różnorodnych zabaw: słownych, plastycznych, teatralnych czy konstruktorskich. Chcecie przykładu ćwiczeń z książki? Wyobraźcie sobie zabawę w wymyślanie, czym może być tajemniczy „,Trzęsolotek", czego NIE potrzeba do podróżowania, albo też szukanie nietypowych zastosowań dla ołówka. Niby proste, a zmusza mózg do natychmiastowego porzucenia standardowych skojarzeń. Zadania są elastyczne i łatwo dostosować je do wieku dziecka, można z nich korzystać też wszędzie: w domu, w podróży samochodem czy na wycieczce. Wizualnie książka ma sporo pustej, białej przestrzeni. Ktoś mógłby pomyśleć, że to zmarnowane miejsce (i takie też było moje pierwsze przemyślenie), ale później okazało się, że ma to pewną zaletę, ponieważ traktuję te puste miejsca jako idealną przestrzeń na własne notatki, adnotacje i modyfikacje zabaw. Duży plus daję też za bibliografię i polecenia innych wartościowych pozycji na końcu. Jako psycholog część z tych zabaw znałam już wcześniej w zbliżonej formie, ale były też dla mnie pewne nowości, które chętnie wykorzystam. Pamiętajcie jednak o jednym: książka daje nam pewną mapę i inspirację, ale to czy dzieci dadzą się wciągnąć w zabawę, zależy w dużej mierze od naszej energii, zaangażowania i nastawienia. To nie jest tak, że "ok, mam zabawy, to teraz dzieci będą się uczyły kreatywności". Naszym zadaniem będzie takie moderowanie przykładami, rozniecenie iskry, aby pojawiła się pasja.
Riley Thorn i trup w ogrodzie
Dotarłam w końcu do najnowszej części z Riley Thorn i nikogo już nie zdziwię jak napisze, że bawiłam się świetnie. Przyznaje, że ta seria odrobinę się różni od znanego mi pióra Lucy ale to nie oznacza, że czegoś jej brakuje 😉 W tym tomie Riley i Nick podejmują się dość osobliwego zadania. Otóż zgadzają się wziąć pod skrzydła obrony byłego męża Riley, któremu ktoś grozi i odnaleźć tą osobę. Zadanie nie jest proste, gdyż Griffin jest dość specyficzny. Totalny Narcyz zakochany w sobie, który jak się okazuje nadepnął na odcisk wielu osobom w swoim otoczeniu. Naszą jasnowidzkę i Nicka przekonuje tylko fakt wysokiego czeku, który mają otrzymać za wykonanie zadania a obecnie potrzebują zastrzyku gotówki. Całej sprawy nie ułatwia fakt, że w swoim domu goszczą wszystkich emerytowanych sąsiadów, którzy chwilowo stracili dach nad głową i to dosłownie. Czy w tym całym zamieszaniu uda im się rozwiązać zagadkę a przy okazji postawić kolejny krok ku przyszłości własnego związku? Kolejny tom nie zawodzi. Emeryci nadal wiodą prym i gwarantują dobrą zabawę ale tym razem wybitnie przebija ich były mąż Riley. Jest tak irytujący, że mamy ochotę go osobiście trzepnąć i to nie raz. Kolejna zagadka kryminalna (bo pojawia się też trup) okraszona jest niecodziennymi sytuacjami i przygodami na miarę dobrej komedii. A w tym wszystkim nasi główni bohaterzy, którzy są nadal w sobie zakochani i tylko upewniają się, że są dla siebie idealnym wyborem. Jeśli szukacie lekkiej komedii kryminalnej z delikatnym wątkiem paranormalnym, który nie jest jakiś wybujały, tylko świetnie tu pasuje, to ogromnie Wam polecam. Myślę, że świetnie spędzicie z tą serią czas 😉
Riley Thorn i trup w ogrodzie
Jak sobie radzisz w te upały? Ponarzekam i ja trochę, bo albo mamy przez pół zimy -20°, albo przez jedyne dwa tygodnie wakacji +40 (no sorry nie wierzę w to, że będziemy mieć więcej niż dwa tygodnie wakacji, prawdopodobnie zaraz przyjdą deszcze i zimno) NIC POMIĘDZY! Jednak książki nadal czytam, więc zapraszam na recenzje. Recenzja 4 tomu - mogą pojawić się spojlery. Reklama @editio.red „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to moje kolejne spotkanie z twórczością Lucy Score i chyba już oficjalnie mogę powiedzieć, że nasza relacja jest dziwna. Uwielbiam jej książki. Pomysł, wykonanie, ALE bohaterowie mnie irytują. W czwartym tomie ponownie wracamy do świata Riley i Nicka, gdzie chaos, kryminalne zagadki i masa ekscentrycznych bohaterów to nic dziwnego. Tym razem wszystko zaczyna się od powrotu byłego męża Riley, Griffina, który twierdzi, że ktoś chce go zabić. No i gdzie Problem? Jego lista podejrzanych jest tak długa, że praktycznie całe miasto mogłoby mieć motyw, a i sama Riley, ma swoje za uszami. 🤡, Choć ja np. się nie dziwię, bo gdybym sama była w pobliżu tego typa tu pif-paf. Fakt bohaterowie są totalnie przerysowani, momentami absurdalni, ale właśnie przez to zabawni, a jak ma się humor starego dziada jak ja, to już w ogóle raj. Riley i Nick nadal tworzą świetny duet, a obserwowanie rozwoju ich relacji przez kolejne tomy naprawdę daje satysfakcję. Choć dalej, irytują mnie oni. Ich niezdecydowanie, dziecinada. Fakt na plus możemy rzucić to, że wreszcie Riley używa w pełni swojego daru, gdzie przez te cztery tomy to było tak na pół Gwizdka, i pamiętam, że przy czytaniu 1/2/3 tomu strasznie mnie to nie denerwowało. To książka, która mimo motywu morderstwa jest lekka, zabawna i idealna na odmóżdżenie. A przeważnie jak się lubi komedie kryminalne.