ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

ADHD jest super. Jak przeżyć życie na turbodoładowaniu

Książka „ADHD jest super” autorstwa Penna i Kim Holderness to pełna humoru próba pokazania ADHD w pozytywnym świetle. Autorzy starają się odczarować to zaburzenie, przekierowując uwagę z trudności na zasoby i mocne strony. Ich przesłanie - by przyjąć siebie takim, jakim się jest, i dostrzec w swojej neuroatypowości siłę - może być wspierające, zawsze warto szukać plusów i iść drogą ku poznawaniu swoich możliwości i zasobów. Jednocześnie dla mnie, jako osoby szukającej pogłębionej wiedzy i refleksji, książka okazała się trudna w odbiorze. Styl i sposób narracji wydały mi się zbyt lekki, momentami powierzchowny. Sięgałam po tę lekturę z nadzieją na głębsze zrozumienie istoty ADHD, jednak forma, w jakiej została napisana, nie sprzyjała temu. Pamiętaj jednak, to że mi nie przypadła do gust forma w jakiej została napisana ta książka, wcale nie znaczy, że nie spodoba się Tobie! Zgadzam się z autorami, że warto widzieć w ADHD także potencjał, jednak nie do końca utożsamiam się z tytułowym stwierdzeniem, że „ADHD jest super”. ADHD ma swoje plusy, ale również wiąże się z cierpieniem, frustracją i poczuciem odmienności, których nie warto unieważniać. Dla niektórych czytelników to pozytywne przesłanie może być budujące, dla innych - zbyt uproszczone i trudne. Za każdym razem ważne jest to, w jakim miejscu akceptacji swojego ADHD jesteś. To książka, która może być dobrym punktem wyjścia dla osób młodych, rozpoczynających swoją drogę z diagnozą ADHD, jednak dla bardziej doświadczonych czytelników lub specjalistów może pozostawić pewien niedosyt. Ale to moja opinia, a jaka jest Twoja własna? Jeśli ciekawi Cię temat ADHD i zastanawiasz się jak można podejść do niego z humorem i myśleć o nim, że jest super - sięgnij po tą pozycję i sprawdź czy do Ciebie przemawia! Być może odkryjesz, że Adhd dla Ciebie dokładnie takie super jest. Powodzenia!

ikigai.miejsce.terapeutyczne Duchnowska Kinga

Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju

Są książki, które czyta się dla wiedzy. I są takie, które zostają w głowie na dłużej… bo zaczynasz patrzeć na swoje ciało trochę inaczej. „Ciało mówi, umysł słucha” to coś więcej niż kolejny poradnik. To spojrzenie na ból i napięcie z zupełnie innej strony. Takiej, która nie zaczyna się od tabletek, tylko od… zrozumienia siebie. Autorka pokazuje, jak bardzo nasze ciało reaguje na to, co dzieje się w głowie. Przewlekły ból, napięcia, lęk - to często nie tylko problem fizyczny, ale sygnał, że coś w środku woła o uwagę. Bardzo ciekawa była dla mnie metoda JournalSpeak - czyli pisanie bez filtrów, bez oceniania, takie totalnie szczere wyrzucenie z siebie emocji. Niby proste, a daje do myślenia. W środku znajdziecie też konkretne narzędzia: - 28-dniowe wyzwanie - pracę z emocjami i wewnętrznym dzieckiem - techniki, które pomagają oswoić napięcie i stres To książka, która nie daje szybkich rozwiązań, ale daje coś ważniejszego - świadomość i poczucie, że można zacząć od małych kroków. I chyba właśnie to zostaje najbardziej.

Zimnarecenzuje Zimna Katarzyna

Jak robić rzeczy, których nie chcesz robić. Samodyscyplina, która daje wolność

Większość z nas odkłada różne rzeczy na później — i od razu obwinia za to lenistwo. Tymczasem autor pokazuje, że lenistwo to tylko jeden z wielu powodów unikania zadań, i w dodatku jeden z rzadziej występujących. O wiele częściej stoi za tym coś innego — brak odpowiednich umiejętności, niewystarczająca wiedza, albo po prostu brak prawdziwej motywacji, bo dane zadanie jest nam zupełnie obce lub nieważne. Zamiast karcić się za brak dyscypliny, książka zachęca do zadania sobie prostego, ale trudnego pytania — dlaczego właściwie tego nie robię? Odpowiedź bywa zaskakująca i bardzo pouczająca. To, co wyróżnia tę pozycję, to brak moralizowania i pustych haseł. Zamiast tego — konkretna analiza mechanizmów odkładania i praktyczne narzędzia, które można od razu wdrożyć. Samodyscyplina jest tu pokazana nie jako przymus czy wyrzeczenie, ale jako sposób na odzyskanie kontroli i — paradoksalnie — większej wolności. Polecam wszystkim, którzy mają poczucie, że wciąż gonią zaległości i szukają odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak trudno zabrać się za pewne rzeczy. Ta książka nie osądza — pomaga zrozumieć.

LinkedIn Kordyś Karolina

Śmiertelna królowa

Śmiertelna królowa D.A. Berta 10/10 ★ “ - Nie wiem, kim jestem, tato, ale na pewno nie jestem potworem - odparła, odkładając jego dłoń na pościel. - Mam kły, ale nie piję krwi. Mam bladą cerę, ale wciąż chłonę słońce. Zmieniło się moje ciało, ale nie serce. [...]” Czy kiedykolwiek czuliście, że coś nie jest dla was, a gdy w końcu tego spróbowaliście, okazało się, że to najlepsza rzecz, jaką poznaliście? Tak właśnie było w moim przypadku. Odkąd pamiętam, kochałam wszystko, co miało w sobie magię i odrobinę fantastyki. Była jednak jedna rzecz, do której od zawsze żywiłam nieuzasadnioną niechęć — wampiry. Nieważne, ile razy próbowałam, po prostu nie mogłam się do nich przekonać. Zmieniło się to jednak, gdy po raz pierwszy przeczytałam „Śmiertelną królową”. Historia zwykłej dziewczyny zmuszonej do poślubienia wampirzego księcia zawładnęła moim sercem już od pierwszych stron. Każdą kolejną przewracałam z rosnącą ciekawością i ekscytacją, chcąc dowiedzieć się, jak potoczą się losy bohaterów. Relacja Calvii i Natana to prawdziwa definicja slow burn. Ukradkowe spojrzenia, chwile intymności i skrajne uczucia to, coś czego ich związkowi zdecydowanie nie brakuje. Choć w tym tomie nie rozwija się ona gwałtownie, chemia między bohaterami jest wyczuwalna od pierwszego spotkania i stopniowo się pogłębia. Wszyscy bohaterowie - także ci drugoplanowi - sprawiali, że nie nudziłam się ani przez chwilę. Czułam, że postacie, takie jak Melisa lub Veriel nie są tam tylko po to, aby stworzyć tło historii, ale mieli oni rzeczywisty wpływ na wydarzenia. Nie mogę również zapomnieć o moim ukochanym Dymitrze, który dbał o mój dobry humor już od pierwszego rozdziału. Jego żarty i (niekoniecznie mądre) przytyki w kierunku Imdis sprawiały, że na mojej twarzy bez przerwy gościł szeroki uśmiech. Jestem także ogromną fanką języka, jakim pisze Dagmara. Mimo że to książka młodzieżowa, to chwilami miałam wrażenie, że czytam poezję, którą uwielbiam, co nadawało unikalny i magiczny klimat całej historii. Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę wszystkim fanom romantasy oraz osobom, które chcą zacząć z tym gatunkiem. Na pewno nie będziecie się nudzić i nie raz będziecie śmiać się do łez. Zdecydowanie wrócę ponownie do tej książki za jakiś czas, a teraz z niecierpliwością czekam na drugi tom.

books.with.alexandra Kleist Aleksandra

Vicious Allure

Dobra, muszę to z siebie wyrzucić: Agnieszka Samich stworzyła coś, co przeorało mi banie. 🤯 Zaczęło się od niewinnego „sprawdzę tylko pierwszy rozdział”, a skończyło na tym, że o świcie gapiłam się w sufit, próbując przetrawić to, co odwaliło się w Vegas. Poznajcie Cindy. Dziewczyna ma życie, którego nikomu nie życzę - walka o przetrwanie, chora mama na głowie i praca w barze, gdzie co chwilę ktoś szuka guza. Ale Cindy to nie jest typ ofiary. Kiedy w lokalu pojawiają się goście, od których czuć kłopoty na kilometr, ona robi coś absolutnie szalonego. Jedna decyzja, jeden pociągnięty spust i nagle trafia do świata, o którym normalni ludzie chcą jak najszybciej zapomnieć. A tam czeka on - Dragon. I słuchajcie, to nie jest typ „złego chłopca” z sąsiedztwa. To facet, który emanuje czystą władzą i zagrożeniem. Ich spotkanie to nie są motyle w brzuchu, to raczej zderzenie dwóch rozpędzonych pociągów. Co mnie najbardziej uderzyło w „Vicious Allure”? To, jak bardzo ta książka jest niekomfortowa. Tu nie ma słodzenia. Jest obsesja, jest strach i ta dziwna, mroczna chemia, od której aż gęstnieje powietrze. Autorka genialnie pokazuje, jak łatwo zatracić się w relacji, która niszczy od środka. Momentami aż mnie skręcało z nerwów na to, co wyprawia Cindy, ale nie potrafiłam przestać kibicować temu szaleństwu. Mimo że to grubas (ponad 500 stron!), to pióro autorki sprawia, że przez historię się płynie. Jasne, parę scen można by skrócić, żeby akcja szybciej gnała do przodu, ale ten duszny klimat Vegas wszystko wynagradza. Jeśli szukacie historii, która nie boi się mroku i zostawi Was z milionem pytań w głowie, to bierzcie „Vicious Allure”. Ale ostrzegam - po tym zakończeniu będziecie potrzebować melisy i drugiego tomu na już! Moja ocena: 4,5/5 ⭐️ Dajcie znać, jaki był najbardziej mroczny romans, jaki w życiu czytaliście? Mój ranking właśnie zyskał nowego lidera...

bajkowa_mama Rychlik Sylwia