Recenzje
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
Muszę przyznać, że książka czekała dość krótko na swoją kolej, ponieważ postanowiłam skusić się na tę lekturę. Jestem zdania, że w przypadku chęci zapoznawania się z kolejnymi tomami serii dobrze jest mieć na uwadze to, iż z pewnością losy głównych bohaterów są nierozerwalnie związane z tym, co miało już miejsce w poprzednim wydaniu. Z tego też względu dobrze jest mieć świadomość, iż ,,Addiction. Tom 2" jest kolejnym tomem serii. Atutem tej publikacji jest możliwość sprawnego zapoznania się z jej treścią. Ciekawa fabuła i takie też dialogi, stosunkowo duża czcionka sprawiają, że na brak wrażeń w tym przypadku na pewno nie można narzekać. Muszę przyznać, że było to całkiem udane spotkanie i na pewno jest się czym zainteresować w wolnym czasie. Z pewnością jest to jedna z tych lektur, z którą warto zapoznać się po przeczytaniu pierwszej części. Dzięki temu zagłębienie się w to wydanie okaże się jeszcze bardziej udanym sposobem na spędzenie wolnego czasu.
Każdy z nas gra w inną grę. 9 typów osobowości i ukryte schematy, które nami rządzą
Każdy z nas widzi świat trochę inaczej… I właśnie tu zaczyna się większość nieporozumień. „Każdy z nas gra w inną grę. 9 typów osobowości i ukryte schematy, które nami rządzą” to książka, która naprawdę daje do myślenia. Pokazuje, że aż 96% konfliktów wynika nie ze złej woli, ale z różnic w postrzeganiu rzeczywistości. To, co dla mnie jest oczywiste, dla kogoś innego może być zupełnie niewidoczne. I odwrotnie. Każdy z nas działa przez swój „filtr” - typ osobowości, który wpływa na emocje, reakcje i decyzje. Najbardziej poruszył mnie temat tzw. martwych punktów. Czyli rzeczy, których… po prostu w sobie nie widzimy. A które potrafią mocno namieszać w relacjach i codziennym życiu. Ta książka to trochę jak spojrzenie w lustro, ale takie bardziej szczere. Pomaga lepiej zrozumieć siebie, swoje reakcje i to, dlaczego czasem tak trudno dogadać się z innymi. Jeśli czujesz, że często wracasz do tych samych schematów albo chcesz lepiej ogarniać relacje - warto po nią sięgnąć.
Muza rockmana
Tristan to chodząca legenda, ale kiedy poznaje się go bliżej jest bardziej ludzki niż może się wydawać - ma też sprawy, które przemilczał i zmaga się z nimi sam. Nie jest to typowy rockman, który ma wybujałe ego, a kobiety zmienia jak rękawiczki. Na jego prośbę zatrudniono Emily, która przy pierwszym dość nietypowym spotkaniu zaskarbiła sobie jego uwagę zaintrygowała go. Ale mężczyzna nie wie, że ona nie przypadkiem się tam pojawiła. Będąc w trasie mieli okazję żeby się lepiej poznać. Czuć było, że tych dwoje ciągnie do siebie. Jako że Emily miała być na posyłki zespołu, Tristan zmyślnie to wykorzystywał żeby móc ją zobaczyć i z nią przebywać. Bardzo polubiłam ich oboje - oboje mierzyli się z problemami, ale nie byli przy tym sztucznym tylko właśnie autentyczni. Potrafili się od wysłuchać i rozmawiać. Przy prawie każdym ich spotkaniu uśmiech nie schodził mi z twarzy Czułam też ten klimat trasy koncertowej, choć wydaje mi się, że był dość spokojny. Nie spodziewałam się natomiast takiego plot twistu jaki tutaj jest. Fajnie też był poprowadzony motyw age gapu - subtelnie, ale można go wyczuć. Miałam momenty gdzie się uśmiałam, ale też takie które chwytały mnie za serce. Bardzo przyjemna historia - spokojna, ale z twistem. Chyba jednak jeszcze zajrzę do jakiejś książki autorki.
Śmiertelna królowa
Śmiertelna królowa D.A. Berta 10/10 ★ “ - Nie wiem, kim jestem, tato, ale na pewno nie jestem potworem - odparła, odkładając jego dłoń na pościel. - Mam kły, ale nie piję krwi. Mam bladą cerę, ale wciąż chłonę słońce. Zmieniło się moje ciało, ale nie serce. [...]” Czy kiedykolwiek czuliście, że coś nie jest dla was, a gdy w końcu tego spróbowaliście, okazało się, że to najlepsza rzecz, jaką poznaliście? Tak właśnie było w moim przypadku. Odkąd pamiętam, kochałam wszystko, co miało w sobie magię i odrobinę fantastyki. Była jednak jedna rzecz, do której od zawsze żywiłam nieuzasadnioną niechęć — wampiry. Nieważne, ile razy próbowałam, po prostu nie mogłam się do nich przekonać. Zmieniło się to jednak, gdy po raz pierwszy przeczytałam „Śmiertelną królową”. Historia zwykłej dziewczyny zmuszonej do poślubienia wampirzego księcia zawładnęła moim sercem już od pierwszych stron. Każdą kolejną przewracałam z rosnącą ciekawością i ekscytacją, chcąc dowiedzieć się, jak potoczą się losy bohaterów. Relacja Calvii i Natana to prawdziwa definicja slow burn. Ukradkowe spojrzenia, chwile intymności i skrajne uczucia to, coś czego ich związkowi zdecydowanie nie brakuje. Choć w tym tomie nie rozwija się ona gwałtownie, chemia między bohaterami jest wyczuwalna od pierwszego spotkania i stopniowo się pogłębia. Wszyscy bohaterowie - także ci drugoplanowi - sprawiali, że nie nudziłam się ani przez chwilę. Czułam, że postacie, takie jak Melisa lub Veriel nie są tam tylko po to, aby stworzyć tło historii, ale mieli oni rzeczywisty wpływ na wydarzenia. Nie mogę również zapomnieć o moim ukochanym Dymitrze, który dbał o mój dobry humor już od pierwszego rozdziału. Jego żarty i (niekoniecznie mądre) przytyki w kierunku Imdis sprawiały, że na mojej twarzy bez przerwy gościł szeroki uśmiech. Jestem także ogromną fanką języka, jakim pisze Dagmara. Mimo że to książka młodzieżowa, to chwilami miałam wrażenie, że czytam poezję, którą uwielbiam, co nadawało unikalny i magiczny klimat całej historii. Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę wszystkim fanom romantasy oraz osobom, które chcą zacząć z tym gatunkiem. Na pewno nie będziecie się nudzić i nie raz będziecie śmiać się do łez. Zdecydowanie wrócę ponownie do tej książki za jakiś czas, a teraz z niecierpliwością czekam na drugi tom.
Vicious Allure
Dobra, muszę to z siebie wyrzucić: Agnieszka Samich stworzyła coś, co przeorało mi banie. 🤯 Zaczęło się od niewinnego „sprawdzę tylko pierwszy rozdział”, a skończyło na tym, że o świcie gapiłam się w sufit, próbując przetrawić to, co odwaliło się w Vegas. Poznajcie Cindy. Dziewczyna ma życie, którego nikomu nie życzę - walka o przetrwanie, chora mama na głowie i praca w barze, gdzie co chwilę ktoś szuka guza. Ale Cindy to nie jest typ ofiary. Kiedy w lokalu pojawiają się goście, od których czuć kłopoty na kilometr, ona robi coś absolutnie szalonego. Jedna decyzja, jeden pociągnięty spust i nagle trafia do świata, o którym normalni ludzie chcą jak najszybciej zapomnieć. A tam czeka on - Dragon. I słuchajcie, to nie jest typ „złego chłopca” z sąsiedztwa. To facet, który emanuje czystą władzą i zagrożeniem. Ich spotkanie to nie są motyle w brzuchu, to raczej zderzenie dwóch rozpędzonych pociągów. Co mnie najbardziej uderzyło w „Vicious Allure”? To, jak bardzo ta książka jest niekomfortowa. Tu nie ma słodzenia. Jest obsesja, jest strach i ta dziwna, mroczna chemia, od której aż gęstnieje powietrze. Autorka genialnie pokazuje, jak łatwo zatracić się w relacji, która niszczy od środka. Momentami aż mnie skręcało z nerwów na to, co wyprawia Cindy, ale nie potrafiłam przestać kibicować temu szaleństwu. Mimo że to grubas (ponad 500 stron!), to pióro autorki sprawia, że przez historię się płynie. Jasne, parę scen można by skrócić, żeby akcja szybciej gnała do przodu, ale ten duszny klimat Vegas wszystko wynagradza. Jeśli szukacie historii, która nie boi się mroku i zostawi Was z milionem pytań w głowie, to bierzcie „Vicious Allure”. Ale ostrzegam - po tym zakończeniu będziecie potrzebować melisy i drugiego tomu na już! Moja ocena: 4,5/5 ⭐️ Dajcie znać, jaki był najbardziej mroczny romans, jaki w życiu czytaliście? Mój ranking właśnie zyskał nowego lidera...