Dlaczego czekamy, aż człowiek straci wszystko, zanim uznamy, że potrzebuje leczenia?
„Jeszcze nie jest tak źle”. To jedno zdanie bardzo często powtarza się w moim gabinecie, słyszę je niemal każdego tygodnia. Opisując swoją rzeczywistość, mówią to osoby pijące, ich partnerzy, rodzice, przyjaciele. Za tym zdaniem pojawia się szereg tłumaczeń: „Przecież chodzi do pracy”, „Nigdy nie zawalił obowiązków”, „Nie pije codziennie”, „Jeszcze nie stracił prawa jazdy”, „Jeszcze nie leżał pod sklepem”. A ja za każdym razem się zastanawiam, dlaczego jako społeczeństwo tak często czekamy na katastrofę, zanim uznamy, że ktoś potrzebuje pomocy.
Mit, który kosztuje zdrowie
W „Nowym początku” zwracam szczególną uwagę na mit dna. Niestety w Polsce nadal funkcjonuje przekonanie, że osoba uzależniona musi „sięgnąć dna”. I dopiero wtedy – według tego mitu – ma szansę zrozumieć swój problem i rozpocząć leczenie. Nauka od dawna pokazuje jednak coś zupełnie innego – więc nie sposób się z tym zgodzić!
Problem z używaniem alkoholu rozwija się stopniowo i nie pojawia się z dnia na dzień. I co za tym idzie – im wcześniej zostanie rozpoznany i będzie leczony, tym większa szansa na trwałą poprawę funkcjonowania i uniknięcie poważnych konsekwencji zdrowotnych, rodzinnych czy zawodowych. Zalecenia kliniczne podkreślają znaczenie wczesnej interwencji, a nie oczekiwania na upadek AŻ na samo „dno”. Samą kwestię profilaktyki i wczesnego oddziaływania podkreśla Światowa Organizacja Zdrowia.
„Dno” wygląda dziś inaczej
Wypadałoby najpierw zapytać, czym jest „dno”. W Polsce przez lata kształtował się obraz osoby uzależnionej, który był bardzo stereotypowy. W obrazie tym pojawiały się problem bezdomności, utrata pracy, rozpad rodziny, konflikty z prawem. Tymczasem współczesna terapia pokazuje, że wiele osób zgłasza się po pomoc znacznie wcześniej. Możemy zwrócić również uwagę na hasło „wysokofunkcjonujący alkoholik”. Opisuje ono osoby, które są: aktywne zawodowo, wychowują dzieci, prowadzą firmy, funkcjonują, ponosząc jednak coraz większe koszty psychiczne.
W wysokofunkcjonującym piciu również mamy do czynienia z uzależnieniem, a wypełnianie zadań i obowiązków nie oznacza, że problem jest mniejszy. Oznacza po prostu, że lepiej się ukrywa.
Im dłużej czekamy, tym większe straty
Zawsze podkreślam, że uzależnienie nie zatrzymuje się samo. Jest to proces, w którego trakcie każdy kolejny miesiąc utrwala schematy zachowania, zmienia funkcjonowanie mózgu, pogłębia problemy zdrowotne i osłabia relacje z bliskimi.
Dlatego w terapii tak ważne jest, aby nie pytać, czy jest już wystarczająco źle. Lepiej zapytać: czy moje picie zaczyna odbierać mi coś ważnego? Czyli: spokój, sen, relacje, zdrowie, poczucie wpływu.
Najbardziej niepokojące objawy często nie mają nic wspólnego z ilością alkoholu
Pacjenci w gabinecie często pytają mnie, ile trzeba pić, by być uzależnionym. Poszukują jakiegoś punktu odniesienia, a tymczasem nie istnieje jedna odpowiedź. Znacznie ważniejsze są pytania, na które można udzielić odpowiedzi:
• Czy potrafię odmówić sobie alkoholu?
• Czy coraz częściej piję, żeby poradzić sobie ze stresem?
• Czy alkohol staje się stałym elementem odpoczynku?
• Czy bliscy zwracają mi uwagę?
• Czy próbowałem/próbowałam ograniczyć picie i mi się nie udało?
To właśnie utrata kontroli i zmiana funkcji alkoholu są sygnałami ostrzegawczymi; pojawiają się również w głównych kryteriach diagnostycznych przy diagnozowaniu uzależnienia.
Wczesna pomoc to nie porażka
Jednym z największych nieporozumień jest przekonanie, że zgłoszenie się do terapeuty oznacza przyznanie się do bycia alkoholikiem. Nie! Powiedziałabym inaczej. Oznacza odpowiedzialność, jaką mam odwagę wziąć za swoje życie.
Tak samo jak nie czekamy z wizytą u kardiologa do pierwszego zawału, nie powinniśmy czekać z konsultacją do całkowitego rozpadu życia. Wydaje się to logiczne, prawda? Krótka konsultacja może rozwiać wątpliwości, pomóc ocenić ryzyko i – jeśli to potrzebne – zaplanować dalszą pomoc.
Rodzina również czeka za długo
Chciałabym podkreślić, że nie tylko osoby pijące odkładają decyzję poszukiwania pomocy. Bliscy również. Tłumaczą to sobie tym, że „samo przejdzie”, że może tym razem wystarczy obietnica. Może tym razem coś zmienią kolejny nowy rok, nowa praca, narodziny dziecka. W praktyce problem najczęściej narasta. Dzieje się tak nie dlatego, że komuś brakuje silnej woli, ale dlatego, że uzależnienie jest chorobą wymagającą profesjonalnego leczenia.
Proponuję, by zmienić jedno pytanie – zamiast pytać: „Czy on już sięgnął dna?”, „Czy ona znalazła się już na dnie?”, zadać pytanie: „Czy naprawdę chcemy czekać, aż do tego dna dotrze?”. To pytanie może uratować zdrowie, relacje, a czasem życie.
Pisząc książkę „Nowy początek. Uwolnij się od alkoholu i odzyskaj kontrolę nad swoim życiem”, chciałam pokazać, że zmiana nie zaczyna się od katastrofy. Absolutnie! Zmiana może się zacząć od odwagi, by zatrzymać się wcześniej. Czasem od uznania, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, lecz dojrzałości. Że nie trzeba stracić rodziny, pracy ani zdrowia, by zasłużyć na wsparcie.
Najlepszy moment na zmianę nie przychodzi wtedy, gdy wszystko się wali. Najlepszy moment jest wtedy, gdy po raz pierwszy pojawia się myśl, że może czas coś z tym zrobić.
Katarzyna Walczewska
www.odzyskaj-siebie.pl
570 333 013
@paniterapeutkak
O autorce

Katarzyna Walczewska psychoterapeutka uzależnień, pedagog resocjalizacyjna, krajowa specjalistka do spraw przeciwdziałania przemocy, biegła sądowa z zakresu uzależnień behawioralnych i chemicznych u młodzieży, a także z zakresu uzależnień u dorosłych. Od ponad dekady pracuje z ludźmi w kryzysach emocjonalnych, depresji, obszarach przemocy i zmagającymi się z nadużywaniem alkoholu. Od lat pracuje zarówno z dorosłymi, jak i z dziećmi w obszarze profilaktyki, wspierania rodzin, regulacji emocji i budowania bezpiecznych relacji.
Prowadzi firmę Psychoterapia i Profilaktyka ODZYSKAJ SIEBIE, w której pomaga odzyskać stabilność, sprawczość i poczucie własnej wartości. Regularnie występuje w mediach, podcastach i programach telewizyjnych, gdzie dzieli się wiedzą o mechanizmach uzależnień, mechanizmach przemocy, regulacji emocji i zdrowiu psychicznym.
