ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Podręcznik Przygody Rowerowej

Nie jestem typem sportowca. Nie lubię biegać, wręcz nienawidzę gier zespołowych, a ideę dobrowolnego wysiłku fizycznego przeważnie uznaję za niedorzeczny wymysł. Zawsze jednak czerpałam przyjemność z przejażdżek rowerowych - nawet tych bez celu. Kiedy więc w ręce wpadł mi Podręcznik przygody rowerowej autorstwa Anny i Roberta Maciągów, nie mogłam odmówić sobie tak intrygującej lektury.

No bo podręcznik? Przygody? Cóż to właściwie ma znaczyć, czego powinnam się spodziewać? Sięgnęłam po książkę zaciekawiona, choć niepewna. Obawy minęły jednak jak ręką odjął już po pobieżnym przerzuceniu stron. Całość podzielono na części, a zaczynamy od Opowieści z drogi - relacji z wypraw znanych podróżników rowerowych. Następnie, z pomocą tychże, możemy zaplanować Trasę, gdybyśmy natchnieni sami chcieli wyruszyć jednośladem w świat. W kolejnych rozdziałach (Sprzęt, Zanim wyruszysz, W drodze i Wyzwania) znajdziemy natomiast mnóstwo cennych i - co najważniejsze - praktycznych wskazówek, przydatnych nie tylko na bezdrożach Azji czy piaskach pustyni, ale też na rodzimych, cudnej urody drogach.

Przyznam szczerze - nie oczekiwałam po Podręczniku rewelacji. Tym milsze było moje zaskoczenie, gdy nagle nie mogłam się od jego lektury oderwać! I choć poszczególne opowieści różniły się stylem: niektóre wręcz urzekały polotem, inne czytało się tylko nieźle, wszystkie wydały mi się jednakowo inspirujące. Okazało się, że wcale nie trzeba być bogaczem, by zwiedzić świat. A by dokonać tego na rowerze, nie trzeba mieć nawet kondycji olimpijczyka, wystarczą odpowiednie przygotowania i determinacja. Bałkany, Wietnam, a może Madagaskar? Co kto lubi - państwo Maciągowie i ich goście udowadniają, że wszystko leży w zasięgu naszej ręki. Mnie zainteresowała szczególnie gruzińska wyprawa Michała Sitarza, z której relacja okraszona została istotnymi informacjami: czy można tam podróżować bezpiecznie? kupić części do roweru? z jakimi zagrożeniami możemy się spotkać? Podobnych rad udzielają wszyscy podróżnicy, co niewątpliwie stanowi duży atut Podręcznika przygody rowerowej.

Autorzy nie koncentrują się jednak tylko i wyłącznie na przygodzie. Bazując zarówno na doświadczeniu swoim, jak i innych 'rowerzystów', podsuwają nam rozliczne wskazówki dotyczące sprzętu i podróży. Tłumaczą, jak wybrać odpowiedni rower, jak przygotować się do wyjazdu, ale także jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. W drodze nie jest łatwo, zwłaszcza, gdy budżet nie pozwala na luksusowe hotele i najwyższej klasy pojazd. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak wyczarować prysznic w szczerym polu, jak samodzielnie naprawić rower i czy możecie wybrać się w świat z dzieckiem - odsyłam do książki. Znajdziecie tam proste, rzetelne odpowiedzi na nurtujące pytania - nawet takie, które jeszcze nie przyszły Wam do głowy;) Pomocne będą także zdjęcia i tabelki natury 'pokazuję i objaśniam', które czynią wszystko bardziej przejrzystym.

Podręcznik przygody rowerowej wciągnął mnie i zainspirował, nie będąc przy tym zbiorem surrealistycznych opowiastek o podróżach niemożliwych. Zawarte w nim porady mają charakter na wskroś praktyczny i są właściwie po amerykańsku 'gotowe do użycia' i zazwyczaj nieskomplikowane. Nie będę jednak ukrywać, że książka państwa Maciągów nie jest dla każdego: o ile przygody zainteresują szersze grono odbiorców, o tyle kwestie techniczne trafią do nielicznych. Polecam ją z pewnością cyklistom i podróżnikom, ale także ludziom o otwartym umyśle, którzy pragną uwierzyć, że wszystko jest możliwe. Ze względu na nietypowy charakter Podręcznika nie wystawię mu oceny, jednak jest to pozycja ze wszech miar godna uwagi. Polecam!
bonesmadeofglass.blogspot.com Carrie, 2012-07-13

Gotowanie dla geeków. Nauka stosowana, niezłe sztuczki i wyżerka

Jeśli kuchnia jest dla Ciebie przestrzenią nadal nieodgadnioną, ale masz aspiracje do podboju obcych lądów – „Gotowanie dla geeków” przeprowadzi Cię przez świat kuchennych rewolucji i eksperymentów. Oswoisz wszystkie przyrządy kuchenne, poznasz wiedzę, której niekiedy brakuje nawet najbardziej doświadczonym gospodyniom i staniesz się wirtuozem kuchennym, wyczarowującym coś z niczego. Tak, to możliwe! Wystarczy kilkanaście stron, byś zakochał się w tej książce!
newsgastro.pl 2012-07-25

Logo Design Love: Zaprojektuj genialny logotyp!

Kolejną książką jaką chciałbym przedstawić jest książka “Logo Design Love” David’a Airey’a. Ten kto już jest trochę obyty z książkami graficznymi i ogólnie trochę projektuje logo czy inne rzeczy na pewno zna tego autora, a przynajmniej myślę, że obiło mu się to nazwisko o uszy. Ale ta recenzja nie jest o samym autorze tylko o tym co stworzył, czyli o jego książce (jak ktoś jest ciekaw samego autora zapraszam do googlowania). David jest właścicielem firmy brandingowej dlatego też książka traktuje o projektowaniu logo. W zasadzie nie mamy w książce jakiś teorii jak się powinno projektować, a jak nie. Są tutaj zawarte luźne spostrzeżenia autora dotyczące między innymi projektowania, ale też opisy procesów twórczych innych grafików. Znajdziemy tutaj też wskazówki jak rozmawiać z klientem czy jak wycenić swoją pracę.

Pierwsza styczność z książką

Książkę zakupiłem w empiku i tam też pierwszy raz ją przejrzałem. Prezentuje się minimalistycznie. Na okładce jest logo książki, które jest lekko wypukłe, co rzadko się zdarza w takich książkach. Ma około 200 stron treści głównej, choć to niby trochę jest (przynajmniej jak dla mnie), to książkę czyta się przyjemnie i szybko. Papier kredowy, w sumie nic szczególnego bo zazwyczaj książki tego rodzaju mają taki papier, ale jednak warto o tym wspomnieć.

Okładka jest miękka i chyba nawet nie pasowałaby twarda, dla mnie to zbędny luksus. Tutaj nie przeszkadzają mi obrazki zawarte w książce tak jak w przypadku Robin Williams i „DTP od podstaw”, gdyż są tutaj praktycznie same logo’a firm i kilka odręcznych rysunków grafików, co swoją drogą jest bardzo fajną rzeczą. Cała książka jest napisana krojem pisma bezszeryfowego co w gruncie rzeczy nawet nieźle wygląda i dobrze się czyta szczególnie, że same wiersze nie są ściśnięte, jak w niektórych lekturach. Krótko mówiąc, jeżeli zobaczycie okładkę tej książki z daleka to od razu będziecie wiedzieć, że traktuje o jakieś formie design’u.

Kilka pierwszych stron…

Na pierwszych kilku stronach mamy jak to zwykle bywa notkę o autorze czyli biografię w pigułce. Dalej bardzo fajna rzecz, strony internetowe projektantów i firm, których pracę zostały użyte w książce. Po tych kilku stronach mamy oczekiwany spis treści. Nasza książka podzielona jest na 3 duże części, a te z kolei na rozdziały, które dalej są podzielone na podrozdziały. Więc zaczynamy od 1 części „Znaczenie wizerunku marki”, w której skład zaliczają się rozdziały takie jak: „Osaczeni!”, „Chodzi o to, co chcesz przekazać”, „Elementy kultowych projektów”. Pierwsza część jak widać dosyć krótka,to w zasadzie taki mały wstęp do całości. W drugiej części, której tytuł to „Proces projektowania” mamy: „Podstawy”, „Unikanie zagrożeń związanych z rebrandingiem”, „Wycena projektu”, „Od ołówka do PDF-a”, „Sztuka prowadzenia rozmów”. I w ostatnim rozdziale „Nie trać zapału” zajmiemy się: „Utrzymywanie motywacji”, „Odpowiedzi na Twoje pytania”, „25 praktycznych porad dotyczących projektowania logo”, „Materiały dodatkowe, czyli pomoc z zewnątrz”. No i na koniec skorowidz. Po spisie treści mamy 2 strony wstępu. Znajdziemy tutaj przyczynę powstania tej lektury oraz kilka słów również o samym autorze. Jeżeli ktoś chce zobaczyć cały spis treści i kilka stron z książki zapraszam tutaj.

Znaczenie wizerunku marki

Osaczeni!

Ten pierwszy rozdział jest wprowadzeniem do całości książki, ilustruje nam to, że identyfikacje wizualne firm są praktycznie wszędzie i wszędzie je dostrzeżemy. David pokazuje nam to na przykładzie jednego ze swoich poranków. W tym rozdziale zobaczymy też dużo ilustracji obrazujących logo’a znanych marek, z którymi na co dzień się stykamy.

Chodzi o to, co chcesz przekazać

Jeżeli myślimy, że logo naszej firmy nie jest zbyt ważne to się naprawdę mocno mylimy. Autor w tym rozdziale uświadamia nam czym właściwie jest logo, jak bardzo jest ważne dla danej firmy. Jak dobrze projektować logo by zostało zapamiętane przez ludzi, którzy je widzą choćby na ulicy. To wszystko opatrzone jest kilkoma przykładami w postaci ciekawych ilustracji.

Elementy kultowych projektów

Ta część jest naprawdę bardzo fajna. Mamy tutaj kilka historii powstawania identyfikacji wizualnej znanych marek. Ale opis nie dotyczy tylko samych logo, ale również postrzegania ich przez ludzi, z czym ludziom kojarzyła się dana firma, jej nazwa itd. Więc dział jest naprawdę pomocny, gdyż nauczymy się z niego jak analizować postrzeganie marek przez zwykłego człowieka. Kilka wskazówek dotyczących projektowania też tutaj znajdziemy no i oczywiście nieodzownym elementem są ilustrację.

Proces projektowania

Podstawy

Jak sama nazwa tego rozdziału mówi, zajmiemy tutaj się podstawami powstawania logo. Jak przebiega cały proces myślowy.

ak powinniśmy zacząć i od czego. Jak rozmawiać z klientem i jakie informacje od niego „wyciągnąć”, które będą niezbędne dla nas do procesów myślowych, gdyż już na tym etapie powinniśmy mieć jakiś cel. No i nauczymy się jak rozmawiać z klientem i zadawać mu trudne pytania, które mogą nam się przydać, w zasadzie, które na pewno nam się przydadzą!

Unikanie zagrożeń związanych z rebrandingiem

Nauczymy się w tym rozdziale jak postępować w przypadku, gdy firma-klient prosi nas o rebranding, czyli zmianę logo firmy na nowsze, po prostu odświeżenie identyfikacji. Mamy tutaj kilka ciekawych spostrzeżeń na temat samego rebrandingu, jakich można się spodziewać korzyści z tego tytułu, ale także jakie mogą być zagrożenia wynikające z tego działania. No i oczywiście wyjaśnienie, jak w ogóle się do tego zabrać, na co zwracać uwagę, co wziąć na pierwszy plan.

Wycena projektu

No tutaj chyba nie trzeba za dużo pisać. Po prostu zobaczymy jak David zazwyczaj oblicza swoją stawkę za wykonaną pracę, jakie i kiedy bierze zaliczki, jaką stawkę ustala (godzinną czy za całość), jak odbywa się przekazywanie pieniędzy.

Od ołówka do PDF-a

No i doszliśmy do ciekawego rozdziału, nawet bardzo ciekawego. W tym momencie mamy do czynienia z całym procesem wymyślania i projektowania logo jakim posługuje się autor. Co to są mapy myślowe i jak je tworzyć? Czy od razu używać komputera do projektowania logo? Ile trwa proces tworzenia logo? Jak znaleźć inspirację? Jak wygląda dobrze przedstawione logo?

Do tego jeszcze skany kartek z projektami prawdziwych grafików! To wszystko znajdziemy w tym dziale, naprawdę bardzo ciekawe informacje, na pewno przydadzą się każdemu kto ma styczność z projektowaniem logo.

Sztuka prowadzenia rozmów

Gdy mamy swoją firmę projektową i jakaś duża firma chce zostać naszym klientem, musimy wiedzieć, kto w niej odpowiedzialny jest za tą operację czy stworzenia logo, rebrandingu czy jakiegoś innego projektu. Dowiemy się teraz właśnie jak dojść do tego z kim rozmawiać, kto jest odpowiedzialny za kontakt z nami, kto podejmuje ostateczną decyzję no i oczywiście jak przedstawić nasz projekt w jak najlepszym świetle. Te niby proste rzeczy mają swoje reguły i triki, które znajdziemy w tym rozdziale.

Nie trać zapału

Utrzymywanie motywacji

Mamy tutaj prawie 20 stron, krótko mówiąc są o tym jak się nie wypalić w dziedzinie grafiki. Dowiemy się jak David Airey radzi sobie ze stresem, jak udaje mu się być cały czas „na czasie” i jak bardzo to ważne. Bardzo ważna jest też satysfakcja osobista z projektu, bycie zadowolonym ze swojej pracy, ale też dążenie do czegoś więcej – do doskonałości i tu właśnie zobaczymy co o tym wszystkim sądzi David i jakie są jego sposoby aby wszystko to się ze sobą zazębiało.

Odpowiedzi na Twoje pytania

Nie będę opisywał tego działu, gdyż myślę, że nie ma to sensu. Są to ciekawe odpowiedzi na pytania, które są najczęściej zadawane David’owi na jego blogu. Warto je przeczytać.
25 praktycznych porad dotyczących projektowania logo

Tak właściwie są to rzeczy, które znalazły się w książce, jedynie zebrane w jednym miejscu i wyjaśnione tak na szybko, czyli porady na ścianę w pracowni bym powiedział. Warto je myślę wziąć sobie do serca, albo chociaż je przeanalizować i chwilę się nad nimi zastanowić. Bardzo fajne spostrzeżenia moim zdaniem.

Materiały dodatkowe, czyli pomoz z zewnątrz

Na końcu książki znajduje się owy dział, w którym znajdziemy dużo adresów do blogów graficznych, nazwiska kultowych projektantów oraz lektury, które warto przeczytać związane z projektowaniem graficznym, mysleniem, brandingiem czy typografią. A dalej mamy skorowidz jak w zasadzie w każdej książce czyli spis ważniejszych nazw czy nazwisk i podany numer strony, na której dane rzeczy się znajdują.

Podsumowanie

Więc tak, moim subiektywnym zdaniem książka jest bardzo przydatna. Nie mamy tutaj czystej teorii, ale praktyczne przykłady i wskazówki kogoś, kto od paru lat prowadzi swoją firmę. Bogato zobrazowane rozdziały sprawiają, że książkę się naprawdę bardzo fajnie i przyjemnie czyta również ze względu na samą treść. Nie żałuję, że ją przeczytałem, a nawet bardzo się cieszę, gdyż naprawdę uczy bardzo wielu ciekawych i myślę przydatnych rzeczy. Nawet doświadczony grafik, projektant powinien ją przeczytać od tak dla satysfakcji, a może znajdzie coś co robi jednak źle i mógłby to poprawić?

Cena

Cena książki w empiku to 49zł tak samo w wydawnictwie helion, które wydało tą książke, z tą różnicą, że zamawiając przez internet przyjdzie nam do domu, a za przesyłkę nie musimy płacić.
creativebook.pl 2012-07-26

Gotowanie dla geeków. Nauka stosowana, niezłe sztuczki i wyżerka

Geek to pochodzące z języka angielskiego slangowe określenie osoby zafiksowanej na punkcie danej dziedziny wiedzy czy umiejętności. Geeka interesują przede wszystkim przedmioty ścisłe i komputery, którym poświęca dużo czasu. Bardzo dużo. Jak wyobrażacie sobie typowego informatycznego maniaka? Tak, to właśnie jest wzorowy geek. Jeśli nowe technologie są twoim światem, całymi dniami potrafisz główkować nad jedną linijką kodu – zachęcam, dla miłej odmiany, do lektury książki „Gotowanie dla geeków”. Jeśli nie jesteś komputerowym fanatykiem, ale choć trochę interesujesz się kulinariami – ta książka jest również dla ciebie.

„Gotowanie dla geeków. Nauka stosowana, niezłe sztuczki i wyżerka” to książka kucharska zupełnie inna niż wszystkie. Choć właściwie powinno się ją nazwać książką o kulinariach, bo nie jest to tylko zbiór przepisów. Jej autor, Jeff Potter, studiował informatykę i sztuki wizualne na Uniwersytecie Browna w Providence. Prowadzi firmę w branży IT, gotuje i bloguje na www.cookingforgeeks.com/blog. Z połączenia pasji informatyczno-kulinarnej powstała niesamowita publikacja, która na pewno wniesie dużo świeżości do każdej kuchni.
Książka została podzielona na siedem rozdziałów, które można czytać w dowolnej kolejności i wracać do nich, kiedy będzie taka potrzeba. Początkowe rozdziały (Witajcie w kuchni! oraz Kuchnia – inicjalizacja) zawierają informacje cenne dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z gotowaniem: podstawy poruszania się w kuchennym świecie, niezbędne wyposażenie i składniki, organizacja kuchni, przechowywanie produktów spożywczych, wybór odpowiedniego noża, korzystanie z przepisów czy style gotowania. Dzięki krótkiemu testowi można sprawdzić, jakim jest się typem kucharza.
Informacje z początkowych rozdziałów nie były dla mnie nowością, ale i tak znalazłam coś dla siebie. Na przykład fragment o jajkach, które należy rozbijać o płaską powierzchnię, np. blat stołu, a nie krawędź miski (tak robię, ale nie wiedziałam, że ma to jakieś znaczenie). Albo sposób na przygotowanie ręcznie idealnej bitej śmietany w 120 sekund. Rozdział trzeci (Wybór danych wejściowych – smak, zapach oraz składniki potrawy) traktuje o fizjologii smaku i zapachu, czyli zmysłowym postrzeganiu potraw, wrażliwości smakowej, doprawianiu. Ale został tu również zamieszczony projekt maszyny do lodów wykonanej z klocków Lego. Gotowanie to przecież świetna zabawa!
Rozdział czwarty (Czas i temperatura – podstawowe zmienne obróbki termicznej) mówi o tym, jak dobierać odpowiednie parametry gotowania i pieczenia, by efekty były zadowalające i bezpieczne. Ten rozdział jest niezwykle ciekawy i ważny, gdyż w dużej części został poświęcony bezpieczeństwu pożywienia i zatruciom pokarmowym. Poza tym wyjaśnia różne reakcje chemiczne zachodzące podczas obróbki termicznej żywności. Jeśli kochacie hamburgery i kurczaki z rożna, na pewno zaciekawi was fragment dotyczący reakcji Maillarda. Z rozdziału piątego (Powietrze – kluczowa zmienna wypieków) dowiecie się co to jest gluten i jaki ma wpływ na wypieki, poznacie też kilka możliwości spulchniania ciasta oraz różnice w ich działaniu. Czy na pewno wiecie kiedy zastosować proszek do pieczenia, a kiedy sodę oczyszczoną i w jakich proporcjach? A może należycie do osób, które uważają, że im więcej proszku do pieczenia doda się do ciasta, tym lepiej ono wyrośnie? Te informacje przydadzą się każdemu amatorowi wypieków, nie tylko słodkich.
Rozdział szósty (Radosna podróż w świat chemii) został poświęcony związkom chemicznym używanym kuchni – zarówno tym tradycyjnym, domowym (np. sól, cukier, alkohol), jak i stosowanym w produkcji przemysłowej. Czy wiecie, że po 120 minutach obróbki termicznej w potrawie nadal pozostaje 10% alkoholu?! Tabelka z tej części książki może być bardzo przydatna. Autor zamieścił tu także listę E, czyli spis chemicznych dodatków do żywności uporządkowany według klasyfikacji dziesiętnej Deweya (zapytajcie znajomych bibliotekarzy kim był Dewey). Dzięki tej liście sklepowe etykietki nie będą już dla was tak bardzo niezrozumiałe, łatwiej odróżnicie prawdziwe jedzenie od syntetycznych i niezdrowych podróbek. Czytajcie i porównujcie etykietki! Szkoda tylko, że zamieszczona w książce klasyfikacja jest tak mało rozbudowana i że przy konkretnych substancjach nie zostały podane informacje dotyczące ich wpływu na samopoczucie i ewentualnej szkodliwości dla zdrowia. W zamian za to otrzymujemy przykłady wykorzystania dziwnych substancji w kuchni. Można przygotować np. gorące pianki żelowe z metylocelulozą, zwoje krewetek z transglutaminazą czy żeberka z dymem w płynie. Mnie stosowanie takich substancji w kuchni nie przekonuje (wynik w teście na typ kucharza: zdrowy) i przedstawionych propozycji raczej nie wykorzystam, ale dla odważnych i niezrażonych może to być ciekawe doświadczenie.
W rozdziale siódmym (Zabawa ze sprzętem) poznacie technikę sous vide, czyli – najprościej rzecz ujmując – długie gotowanie w niskiej temperaturze, oraz inne metody i profesjonalne sprzęty stosowane w restauracjach. Ale możecie też wykorzystać w kuchni lampę lutowniczą, która zapewne znajduje się w większej liczbie gospodarstw domowych niż suchy lód, ciekły azot czy syfon do bitej śmietany... Na końcu książki znajduje się krótki dodatek poświęcony alergiom pokarmowym (Przechytrzyć alergie). Zawiera bardzo ważne informacje, z którymi wszyscy gotujący dla gości powinni się zapoznać. Niezwykle ciekawe i przydatne, nie tylko dla osób dotkniętych alergiami pokarmowymi, są porady dotyczące zamienników typowych alergenów. Jeśli nie wiecie czym zastąpić mleko, margarynę, jajko lub pszenicę – zajrzyjcie do tego fragmentu.
Urozmaiceniem całej publikacji są rozmowy z naukowcami, technologami żywienia, kucharzami, blogerami oraz innymi twórcami świata kulinariów. Lektura tych różnorodnych wywiadów jest dość przyjemna, jednak mam wrażenie, że większość nie wnosi do kuchni nic nowego – są „jednorazowe”, za dużo w nich rozmówców, a za mało konkretnych treści dla czytelnika. Nie każdego musi przecież interesować tworzenie tweetowych przepisów, rozmowa o kuchennych nożach czy dobieraniu alkoholi do potraw. To kwestia gustu oraz indywidualnych zainteresowań. Z dwudziestu jeden wywiadów rozsianych po książce, ale zebranych w spisie treści, najbardziej zainteresowało mnie siedem i myślę, że będą one dla wszystkich źródłem cennych informacji, a być może w jakimś stopniu także kulinarnego natchnienia: Adam Savage (jeden z prowadzących program „Pogromcy mitów”) na temat analizy naukowej, Virginia Utermohlen w rozmowie na temat wrażliwości smakowej, Harold McGee w rozmowie na temat rozwiązywania tajemnic żywności, Doug Powell na temat bezpieczeństwa żywności, David Lebovitz w rozmowie na temat amerykańskiej sztuki kulinarnej, Hervé This (autor m.in. książki „Kuchnia i nauka”) w rozmowie na temat gastronomii molekularnej, Nathan Myhrvold w rozmowie na temat kuchni modernistycznej.
Na kartach „Gotowania dla geeków” nie mogło oczywiście zabraknąć przepisów. Zostały podzielone na dziesięć kategorii: śniadanie, napoje, ciasta chlebowe i inne, przekąski i przystawki, sałaty, zupy, sosy i marynaty, dania główne, desery oraz komponenty i składniki innych potraw. I tak na śniadanie możecie zjeść trzydziestominutową jajecznicę z chlebem bez zagniatania, na obiad mostek w 48 godzin, a na deser trzydziestosekundowe ciastka czekoladowe oraz wędzone lody w stylu biwakowym, przegryzając to wszystko konserwowanymi cytrynami i popijając czekoladą z Oaxaca. Czy już zrobiliście się głodni?
Przepisy są rozmaite, mniej lub bardziej skomplikowane. Składniki oraz sposób przyrządzania zostały dokładnie rozpisane. Autor zwraca szczególną uwagę na reakcje zachodzące między poszczególnymi elementami potrawy oraz wpływ różnych czynników, jak temperatura i czas, na efekt końcowy. Otrzymujemy więc nie tylko przepis, ale też chemiczno-fizyczną analizę całego procesu przygotowania posiłku. To coś, czego bardzo mi brakowało we wszystkich przeczytanych do tej pory książkach kucharskich. Osobom bardziej zaawansowanym kulinarnie pomysły na potrawy mogą wydać się zbyt banalne, ale radzę potraktować je jako punkt wyjścia, bazę do tworzenia własnych receptur przy wykorzystaniu zaprezentowanych w książce właściwości produktów spożywczych oraz metod przyrządzania. Jak pisze sam autor, te przepisy „to tylko proste przykłady, dzięki którym zrozumiesz podstawy pewnych zjawisk i technik oraz dowiesz się, od czego warto zacząć swoje testy. Tworząc własne dania, bądź kreatywny i używaj wyobraźni!”.
Książka została wydana bardzo skromnie – miękka oprawa, cienki szary papier, małe czarno-białe zdjęcia, rysunki i wykresy. Taka szata graficzna może zniechęcić estetów, ale w praktyce sprawia, że koncentrujemy się na treści, a nie na wyglądzie. A treść jest naprawdę intrygująca! Na pewno otworzy przed wami świat nowych możliwości. Księgarskie półki uginają się pod ciężarem książek kucharskich z dużymi, kolorowymi zdjęciami. Na pewno macie kilka takich w domu. Wiele z nich w środku nie ma nic interesującego, poza ładnymi zdjęciami. Oglądamy i odkładamy na półkę, na pastwę kurzu. „Gotowanie dla geeków” to ewenement – książka prosta i oszczędna w warstwie wizualnej, ale niezwykle bogata w wiedzę. Książka do wracania, wertowania, ciągłego praktycznego wykorzystywania. Ujmująca gotowanie w sposób naukowy, lecz zrozumiały. Czekałam na coś takiego z niecierpliwością, przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Choć przyznam, że po lekturze odczuwam pewien niedosyt. Chciałabym wiedzieć jeszcze więcej! Apetyt rośnie w miarę... czytania.
Całość pisana jest przystępnym, lekkim językiem. Niektóre bardziej hermetyczne dygresje, w informatycznym slangu, można spokojnie pominąć albo poprosić znajomego geeka o wyjaśnienie lub samemu poszukać w zasobach Internetu. Wystarczy przecież odpowiednio sformułować zapytanie... Poruszanie się po książce ułatwia szczegółowy spis treści, spis potraw, wywiadów, indeks oraz oznaczenia rozdziałów umieszczone na brzegu książki.
„Sekret udanej potrawy ukryty jest w przyjemności towarzyszącej jej powstawaniu oraz umiejętności cieszenia się z doświadczenia kulinarnego!” – to według autora najważniejsze przesłanie tej książki. Zgadzam się z nim w stu procentach. Radość z gotowania jest kluczem do sukcesu! Wiedza zawarta w książce Jeffa Pottera, wykorzystana w kuchni w praktyce, na pewno przysporzy wam dużo radości. Polecam tę publikację zarówno początkującym (dzięki niej wyrobicie w sobie dobre nawyki i już od samego początku kulinarnej przygody będziecie bogatsi o wiele ważnych, podstawowych informacji), jak i zaawansowanym (każdy potrzebuje od czasu do czasu nowych pomysłów) geekom kulinarnym.
kulturalnadzielnica.blogspot.com Lena, 2012-07-29

Pracuj z głową! Spraw, by Twoja praca stała się łatwa, lekka i przyjemna

Poniedziałkowy poranek po leniwym weekendzie wydaje się horrorem. Wstajemy źli i rozdrażnieni, bo znów cały tydzień stresującej pracy przed nami.
Co zrobić, aby przez cały tydzień czuć się przyjemnie i dobrze, niemal jak podczas weekendu

Jeśli wydaje się wam, że pracę trzeba po prostu „znieść”, jesteście w błędzie. Mowa zarówno o pracy zawodowej, zarobkowej jak i nauce w szkole, czy na uczelni oraz wszelkiego rodzaju obowiązkach. Drugim, być może ważniejszym problemem jest brak motywacji oraz asertywność. Kto z nas nie użył znanego powiedzonka (i jednocześnie zastosował się do niego) „praca nie zając, nie ucieknie”. Takich zwrotów jest mnóstwo i niestety ludzi trzymających się ich jeszcze więcej. Znane też „co się odwlecze, to nie uciecze”, to właśnie powiedzenie, którego każdy powinien przestrzegać. Niechęć do zrobienia czegoś, odkładanie czegoś na później jest naprawdę zgubne i wielce niepotrzebne. Sprawia, że marnujemy czas, stresujemy się, zarywamy noce i pracujemy nieefektywnie. Z pomocą przychodzą terapeuci, ostatnio popularni osobiści trenerzy oraz poradniki - metoda znacznie tańsza od poprzednich.

Książka „ Pracuj z głową ” różni się od dostępnych na rynku poradników tym, że została opracowana w oparciu o pomysły i sugestie osób, które brały udział w zajęciach coachingowych prowadzonych przez autorkę. Każda historia i każdy problem przytaczane w poradniku są odzwierciedleniem prawdziwych wydarzeń. W zawiłych relacjach społecznych potrzebna jest nam wiedza, dzięki której łatwiej będzie się odnaleźć w tym pełnym chaosu świecie kariery zawodowej. Dzięki niej zwiększysz poczucie własnej wartości, nauczysz się asertywności i radzenia sobie ze stresem. Nie można „zaszufladkować się”, mówiąc o sobie „taki już jestem”. Wszystkie cechy dobrego pracownika, uczucie spełnienia i zadowolenia z pracy można nabyć. W ramach treningu znajdziemy szereg pytań, na które można odpowiedzieć szczerze i bez skrępowania, a które pomogą uświadomić nam nasze zalety i wady ze strony bardziej obiektywnej. Dowiesz się, jak zadbać o siebie nie tylko w strefie psychicznej, ale i zdrowotnej. Anna Sasin oprócz rozwoju osobistego zajmuje się również psychologią zdrowia. Ostatni rozdział książki dotyczy właśnie tych aspektów. Znajdziemy tam istne ABC żywienia, ciekawy jadłospis i wiele innych. Jeśli należysz do grupy osób, które od poniedziałku z tęsknotą oczekują piątku, a czas spędzony w pracy przyprawia cię za każdym razem o zły humor, ta książka jest dla ciebie. Pozwól sobie pomóc, by czas spędzony w pracy był satysfakcjonujący, twórczy i owocny.

Ogółem poradnik „ Pracuj z głową ” to bardzo przyjemna lektura. Czytając ją, ma się wrażenie, że cały czas prowadzi z nami rozmowę profesjonalny trener, ale wszystko objaśnione jest prosto i jasno. Warto sięgnąć po tę pozycję, by móc z uśmiechem kroczyć do pracy, a co za tym idzie, przez życie!
dlaLejdis.pl Katarzyna Picz, 2012-07-27