ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Wałkowanie Ameryki

Z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Marka Wałkuskiego opowiadającą o kraju, do którego wyjechał, w którym się zadomowił i z którego relacjonuje najważniejsze wydarzenia. Tekst właściwy książki rozpoczyna się od zdania: „W styczniu 2002 r. zostałem oddelegowany do Waszyngtonu jako korespondent Polskiego Radia” (s. 13). Wielu słuchaczy Trójki zapewne pamięta ten moment.
Ja przynajmniej bez trudu przypominam sobie telefonujące do radia osoby, które nie ukrywały żalu i poczucia, że pożegnanie dziennikarza to koniec pewnego etapu w historii ulubionej stacji. Nie ukrywam, że sama jako wierna słuchaczka podzielałam ów żal.

Z zainteresowaniem więc sięgnęłam po książkę Marka Wałkuskiego opowiadającą o kraju, do którego wyjechał, w którym się zadomowił i z którego relacjonuje najważniejsze wydarzenia. Tytuł publikacji jest zdecydowanie niebanalny – z jednej strony dowcipnie nawiązuje do nazwiska autora, z drugiej sugeruje, że mit Ameryki zostanie i podtrzymany, i krytycznie zrekonstruowany zarazem. Tak dzieje się faktycznie. Wałkuski, to trzeba przyznać, opowiada zajmująco – świetnie dobiera odpowiednie dane, pokazuje charakterystyczne wyznaczniki kulturowe, zestawia to, co jednostkowe, z tym, co globalne, przygląda się różnicy, odsłaniając jednocześnie tkwiącą w niej wspólnotowość, wreszcie zgrabnie miesza własne doświadczenie z wiedzą nabytą za sprawą lektur i opowieści innych ludzi.

W efekcie mamy do czynienia z intrygującym połączeniem wspomnień i obserwacji z pierwszej linii frontu ze znakomicie przygotowaną dokumentacją dotyczącą historii, obyczajów, zachodzących zmian społecznych, a wszystko to w eseistycznym, trzymającym w napięciu i niebanalnym stylu. Równowagę tę warto docenić w szczególny sposób, bowiem wielu autorom nie udaje się jej zachować – epatują wówczas sobą lub przesadzają z informacjami zapośredniczonymi.

Na uwagę zasługuje również wielość podjętych przez Wałkuskiego tematów. Uważny czytelnik może dowiedzieć się i w jaki sposób komunikują się Amerykanie (zaakcentowano optymizm i uprzejmość), i jak dbają o prawo do wyrażania własnych poglądów (łącznie z głoszeniem tych niepopularnych oraz z zakładaniem grup religijnych, które w naszej kulturze zyskałyby miano sekt), i jak wielką przyjemnością może być w Stanach Zjednoczonych jazda samochodem (brak biurokracji jako atut i świetne drogi), i tego, kto obecnie słucha country oraz dlaczego banalny tekstowo przekaz może mieć wydźwięk polityczny (zniszczenie płyt popularnego zespołu w akcie protestu przeciwko krytyce prezydenta), i jak to się dzieje, że religijność (ateista nie mógłby zostać prezydentem USA) oraz wszechobecny patriotyzm nie kłócą się z tolerancją, akceptacją dla różnorodności, poszanowaniem wolności, i o tym, jak doszło do tego, że getta podtrzymujące biedę i wykluczenie znajdują się w centrach miast, a najbogatsi zamieszkali na przedmieściach. Długo można by jeszcze wymieniać.

Kolejną listę arcyciekawych wątków dałoby się też stworzyć odnotowując ciekawostki, tworzące rejestr specyfiki kulturowej (np. fakt, iż Amerykanie w przeciwieństwie do Polaków nie świętują rocznic swoich klęsk). Wałkuskiemu udaje się nie tylko sportretować niejednoznaczność Ameryki, ale również pokazać źródła jej siły wynikające m.in. z przywiązania do indywidualności przy jednoczesnym dużym uwrażliwieniu społecznym, bycia światowym liderem w dotowaniu nauki (sic!) czy poszanowania idei wolności i równości. Kończąc lekturę tej książki chciałoby się poprosić autora o jeszcze. Bogactwo tematów czeka, a „wałkowanie Ameryki” w taki sposób tylko podsyca czytelnicze apetyty.
Newsweek, Mint Magazine 2012-10-28

Wałkowanie Ameryki

Jak pozostałe imperia: Chiny czy Rosja, Stany Zjednoczone są krajem innym. Dla nas, operujących stereotypami, że Amerykanie to ignoranci, że wszyscy chodzą z bronią, że tylko gonią za pieniądzem, a w wolnym czasie Murzynów biją, są krajem dziwnym, niezrozumiałym, czasem śmiesznym. Nieprawda, że to nie jest kraj dla starych ludzi, jak twierdzą w tytule swego filmu bracia Coen. To jest kraj dla starych ludzi, to w ogóle jest kraj dla ludzi. Kraj doskonale zorganizowany, w którym życie jest łatwiejsze niż gdzie indziej. A że nie znają języków obcych - nie muszą, swój wystarcza. Nie wyjeżdżają - nie ma potrzeby, to cały świat zjeżdża do nich. To kraj ludzi praktycznych, dobrze zorganizowanych i bardzo tolerancyjnych dla różnorodności. Wolny kraj, wolnych ludzi wyznających zasadę „żyj i daj żyć innym". Kraj, gdzie prawie każdy wierzy w jakiegoś boga, a państwo doskonale separuje się od Kościoła. No i kraj - kierowców raj. Z szerokimi ulicami, wielopasmowymi autostradami, z samochodowymi kinami, bankami, a nawet domami pogrzebowymi... Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia, z dziesięcioletnim stażem w USA, w swej książce będącej połączeniem encyklopedii i bedekera w bardzo przystępny sposób wyjaśnia, jak ta wieża Babel funkcjonuje. Bardzo ciekawe i bardzo przydatne.
Tygodnik Angora Bogdan Wojdyła, 2012-11-04

Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)

Z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Marka Wałkuskiego opowiadającą o kraju, do którego wyjechał, w którym się zadomowił i z którego relacjonuje najważniejsze wydarzenia. Tekst właściwy książki rozpoczyna się od zdania: „W styczniu 2002 r. zostałem oddelegowany do Waszyngtonu jako korespondent Polskiego Radia” (s. 13). Wielu słuchaczy Trójki zapewne pamięta ten moment.
Ja przynajmniej bez trudu przypominam sobie telefonujące do radia osoby, które nie ukrywały żalu i poczucia, że pożegnanie dziennikarza to koniec pewnego etapu w historii ulubionej stacji. Nie ukrywam, że sama jako wierna słuchaczka podzielałam ów żal.

Z zainteresowaniem więc sięgnęłam po książkę Marka Wałkuskiego opowiadającą o kraju, do którego wyjechał, w którym się zadomowił i z którego relacjonuje najważniejsze wydarzenia. Tytuł publikacji jest zdecydowanie niebanalny – z jednej strony dowcipnie nawiązuje do nazwiska autora, z drugiej sugeruje, że mit Ameryki zostanie i podtrzymany, i krytycznie zrekonstruowany zarazem. Tak dzieje się faktycznie. Wałkuski, to trzeba przyznać, opowiada zajmująco – świetnie dobiera odpowiednie dane, pokazuje charakterystyczne wyznaczniki kulturowe, zestawia to, co jednostkowe, z tym, co globalne, przygląda się różnicy, odsłaniając jednocześnie tkwiącą w niej wspólnotowość, wreszcie zgrabnie miesza własne doświadczenie z wiedzą nabytą za sprawą lektur i opowieści innych ludzi.

W efekcie mamy do czynienia z intrygującym połączeniem wspomnień i obserwacji z pierwszej linii frontu ze znakomicie przygotowaną dokumentacją dotyczącą historii, obyczajów, zachodzących zmian społecznych, a wszystko to w eseistycznym, trzymającym w napięciu i niebanalnym stylu. Równowagę tę warto docenić w szczególny sposób, bowiem wielu autorom nie udaje się jej zachować – epatują wówczas sobą lub przesadzają z informacjami zapośredniczonymi.

Na uwagę zasługuje również wielość podjętych przez Wałkuskiego tematów. Uważny czytelnik może dowiedzieć się i w jaki sposób komunikują się Amerykanie (zaakcentowano optymizm i uprzejmość), i jak dbają o prawo do wyrażania własnych poglądów (łącznie z głoszeniem tych niepopularnych oraz z zakładaniem grup religijnych, które w naszej kulturze zyskałyby miano sekt), i jak wielką przyjemnością może być w Stanach Zjednoczonych jazda samochodem (brak biurokracji jako atut i świetne drogi), i tego, kto obecnie słucha country oraz dlaczego banalny tekstowo przekaz może mieć wydźwięk polityczny (zniszczenie płyt popularnego zespołu w akcie protestu przeciwko krytyce prezydenta), i jak to się dzieje, że religijność (ateista nie mógłby zostać prezydentem USA) oraz wszechobecny patriotyzm nie kłócą się z tolerancją, akceptacją dla różnorodności, poszanowaniem wolności, i o tym, jak doszło do tego, że getta podtrzymujące biedę i wykluczenie znajdują się w centrach miast, a najbogatsi zamieszkali na przedmieściach. Długo można by jeszcze wymieniać.

Kolejną listę arcyciekawych wątków dałoby się też stworzyć odnotowując ciekawostki, tworzące rejestr specyfiki kulturowej (np. fakt, iż Amerykanie w przeciwieństwie do Polaków nie świętują rocznic swoich klęsk). Wałkuskiemu udaje się nie tylko sportretować niejednoznaczność Ameryki, ale również pokazać źródła jej siły wynikające m.in. z przywiązania do indywidualności przy jednoczesnym dużym uwrażliwieniu społecznym, bycia światowym liderem w dotowaniu nauki (sic!) czy poszanowania idei wolności i równości. Kończąc lekturę tej książki chciałoby się poprosić autora o jeszcze. Bogactwo tematów czeka, a „wałkowanie Ameryki” w taki sposób tylko podsyca czytelnicze apetyty.
Newsweek, Mint Magazine 2012-10-28

Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)

Jak pozostałe imperia: Chiny czy Rosja, Stany Zjednoczone są krajem innym. Dla nas, operujących stereotypami, że Amerykanie to ignoranci, że wszyscy chodzą z bronią, że tylko gonią za pieniądzem, a w wolnym czasie Murzynów biją, są krajem dziwnym, niezrozumiałym, czasem śmiesznym. Nieprawda, że to nie jest kraj dla starych ludzi, jak twierdzą w tytule swego filmu bracia Coen. To jest kraj dla starych ludzi, to w ogóle jest kraj dla ludzi. Kraj doskonale zorganizowany, w którym życie jest łatwiejsze niż gdzie indziej. A że nie znają języków obcych - nie muszą, swój wystarcza. Nie wyjeżdżają - nie ma potrzeby, to cały świat zjeżdża do nich. To kraj ludzi praktycznych, dobrze zorganizowanych i bardzo tolerancyjnych dla różnorodności. Wolny kraj, wolnych ludzi wyznających zasadę „żyj i daj żyć innym". Kraj, gdzie prawie każdy wierzy w jakiegoś boga, a państwo doskonale separuje się od Kościoła. No i kraj - kierowców raj. Z szerokimi ulicami, wielopasmowymi autostradami, z samochodowymi kinami, bankami, a nawet domami pogrzebowymi... Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia, z dziesięcioletnim stażem w USA, w swej książce będącej połączeniem encyklopedii i bedekera w bardzo przystępny sposób wyjaśnia, jak ta wieża Babel funkcjonuje. Bardzo ciekawe i bardzo przydatne.
Tygodnik Angora Bogdan Wojdyła, 2012-11-04

Moc pewności siebie. Osiągaj zamierzone cele i poczuj siłę spełnienia

Patrząc na otaczającą nas rzeczywistość i alarmujące statystki z różnych dziedzin życia trzeba stwierdzić, że jedynie (?) literatura posiada moc pozwalającą tchnąć ducha optymizmu w młode jednostki bez przyszłości jasnej i zielonej jak Irlandia oraz bogatej jak impreza u premiera.Sensus.pl przygotował na jesień dwie publikacje z dziedziny charyzmy i psychologii dla tych, którzy chcą jeszcze w polskiej rzeczywistości powalczyć a nie uciekać przed nią jak najdalej.

“Moc pewności siebie” Tima Sandersa to klasyczny podręcznik pozytywnego myślenia, których wydano już wiele – i pewnie jeszcze wiele wydawać się będzie. Dlaczego jednak warto sięgnąć właśnie po tą książkę? Autor nie obiecuje gruszek na wierzbie – pokazuje sposoby, dzięki którym możemy poczuć się pewniej w rzeczywistości,w której wielu gubi się i nie znajduje właściwej drogi.

Sanders głosi – co bardzo mi się podoba – proste zasady. Albo coś jest czarne, albo białe. Nie ma życia z półśrodkami, nie ma pracy na pół gwizdka. Osiągamy sukces angażując się w poszczególne zadania lub też przegrywamy stojąc na miotle. Pozytywne myślenie jest dobre, jednak bez działania nic nie daje. Autor łopatologicznie i skutecznie uświadomi to wielu osobom, które do dzisiaj chcą przyciągać wszystko myślą. Czas zakasać rękawy. Nawet dobra książka sama się nie przeczyta.

Babcia Billye, która jest główną bohaterką opowieści to przykład prostej acz skutecznej kobiety XX wieku. Jestem pewien, że z jej zasadami XXI byłby o wiele lepszy. Tak prowadzona narracja pozwala czytelnikowi na wyniesienie z “Mocy pewności siebie” czegoś więcej niż palców umazanych drukarską farbą.

Druga pozycja to “Bądź sobą” – autentyczność jest w cenie” autorstwa Mike’a Robinsa. Autor, który jest konsultantem największych korporacji udowadnia z kolei, że bycie sobą jest obecnie bardziej potrzebne niż kiedykolwiek. Ile to razy spotkać można ludzi starających się dopasować do sytuacji będąc kimś zupełnie innym? Swoje ja starają się schować głęboko grając macho, złego glinę czy Supermana? Okazuje się, że o wiele więcej niż mogłem to sobie wyobrazić.

Bycie sobą to sztuka – jak pisze autor – dość trudna. Przyzwyczajeni od dzieciństwa do zaspokajania potrzeb społeczeństwa musimy spychać własne ja do kąta. Uczniowie muszą mieścić się w odpowiednich ramach wyznaczonych przez Ministerstwo. Dorośli pracować tak, by nie przesadzać z kreatywnością i pokazywaniem własnego ja. Bo inaczej jest narcyzm, samouwielbienie…

Obie książki charakteryzują się konkretnymi propozycjami,które czytelnik może wykorzystać. Nie ma tu owijania w bawełnę, jakie znajduje się w podobnych do tych książkach. I Mike Robbins i Tim Sanders przekazują najważniejsze informacje od pierwszej do ostatniej strony.

Piękna forma edytorska sprawia, że sięgać po nie będę jeszcze nie raz.
ksiazka-online.pl 2012-10-18

Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu!

Dzisiaj recenzja Dziennika diety. Planowałam opublikować ją trochę później ale wiele osób napisało ze jest ciekawych tego co jest w środku więc dodaje ją od razu. Dziennik możecie znać np z Shape który jest patronem medialnym "książki".

Ten dziennik raczej nie jest książką. Jest zrobiony z formie kalendarza który głównie uzupełniamy. Składa się z 5 zakładek co widać na drugim obrazku. Pierwsza część to wstęp i spis treści, później mamy 3 miesiące diety a na końcu dodatki.

Część 1 : Wstęp

Tutaj znajduje się najwięcej porad. Na początku mamy "po słowie" od autorek. Później dowiadujemy się jak prawidłowo zmierzyć/obliczyć : masę ciała, obwód talii, BMI, % tkanki tłuszczowej, PPM, CPM. Znajdziemy również instrukcje jak wyznaczyć zapotrzebowanie kaloryczne w trakcie diety odchudzającej. Następnie mamy część poświęconą wskazówkom na temat wypełniania dziennika wraz z przykładami. Są też polecane strony, sklepy i serwisy internetowe. Na samym końcu znajdziemy kartę "O mnie" którą wypełniamy sami.

Część 2: dziennik

Czyli część właściwa podzielona na 3 miesiące bo dziennik wypełnia się właśnie przez taki czas. Dokładniej 12 tygodni czy 84 dni. Na początku każdego tygodnia mamy jedną stronę poświęconą super produktowi, zadania do wykonania na najbliższy tydzień oraz miejsce na rozpisanie planu treningowego.

Na następnych stronach jest już dziennik. Na każdy dzień przeznaczone jest naprawdę dużo miejsca aby dokładnie móc opisać wszystko co się zjadło. Autorki opracowały także skalę głodu i dały wskazówki co robić aby ją kontrolować.

Jak widzicie dzienny jadłospis podzielony jest na 5 posiłków + podjadanie. Zapisujemy także godzinę oraz miejsce. W Innych informacjach możemy zapisać sobie trening : nie pomyślałam wcześniej o tym.
Na dole strony mamy również coś takiego jak sprawdź się, trik dnia oraz zamiennik.
Sprawdź się: zaznaczamy ile razy w ciągu dnia jedliśmy np warzywa, owoce lub np. tłuszcze roślinne.
Trik dnia i zamiennik to wskazówki na temat zdrowego odżywiania. Codziennie mamy coś innego.

Pod koniec tygodnia jest podsumowanie w którym opisujemy swój największy sukces, największą porażkę, czego dowiedziałaś się o sobie oraz co zrobiłaś dla siebie. Na końcu całego dziennika mamy kartę postępów czyli pomiary. Autorki zalecają warzyć się i mierzyć co 2 tygodnie.

Część 3 : Dodatki
W dodatkach znajdziemy takie rzeczy jak:
Wykres spadku : masy ciała, wskaźnika BMI i % tkanki tłuszczowej;
Miejsce na ulubione produkty i przepisy;
Listę zakupów oraz notatki.

Jak oceniam dziennik diety?

Jeszcze nie miałam okazji nic do niego wpisać ale szczerze bardzo mi się spodobał. Zarówno grafika jak i forma. Uważam że może być dodatkową motywacją. Jeżeli osoba faktycznie się odchudza, ma dietę i potrzebuje dyscypliny, dziennik będzie idealnym rozwiązaniem. Można go używać gdy ma się do stracenia zarówno 30 kg jak i 5 kg. Uczy również dokonywać zdrowych wyborów.

Komu nie polecam dziennika: Osobie która osiągnęła już swój cel i teraz tylko utrzymuje wagę zdrowo się odżywiając i ćwicząc. Dyscyplina i skrupulatne zapisywanie posiłków jest dobre ale nie wyobrażam sobie robić tego dłużej niż te 3 miesiące :)
bycidealna.pl Paulina, 2012-10-19

Głos wiedzy. Droga do wewnętrznego spokoju

Droga człowiecza

Przychodzimy na świat, pełni spokoju, akceptacji i ciekawości wszystkiego, co nas otacza. Niestety, dorastając, stajemy się coraz bardziej bezwzględni, czyste serca i bezwarunkowa miłość zostają zastąpione przez chciwość i wybujałe ambicje. Przestajemy dostrzegać piękno otaczającej nas przyrody, pędzimy przed siebie w poszukiwaniu zaspokojenia pustki, wżerającej się głęboko w nasze dusze, zamiast ludzi gromadzimy wokół siebie przedmioty. Tymczasem wystarczy tak niewiele, by odzyskać równowagę w życiu, żeby zapewnić sobie najlepsze warunki do tego, by odzyskać szczęście.

Pomocą w powrocie do korzeni i niewinności, która pozwalała nieskrępowanie cieszyć się życiem, służyć może mądrość Tolteków, którzy tysiące lat temu znani byli w Meksyku jako kobiety i mężczyźni posiadający wiedzę. Tą ezoteryczną wiedzą dzieli się ze współczesnymi czytelnikami Miguel Ruiz, mistrz (nagual) z rodu Orlich Rycerzy, który porzucił karierę chirurga, by zgłębiać naukę swoich przodków i terminować u szamana na meksykańskiej pustyni. Owocem jego umiejętności jest książka Głos wiedzy. Droga do wewnętrznego spokoju, czyli pozycja, pozwalająca odnaleźć się w zwariowanym świecie oczekiwań i dążenia do sukcesu. Niezależnie od tego, czy dajemy wiarę w mądrości Tolteków, pewne jest, iż poradnik zawiera podstawowe zasady, których stosowanie pomoże nam zwolnić i wsłuchać się w swoje wnętrze.

Ruiz prezentuje czytelnikom dwanaście rozdziałów, a jednocześnie dwanaście tematów do zgłębiania, stanowiących punkt wyjścia do dalszych refleksji i wyciągnięcia wniosków. Każdy z tekstów uzupełniają problemy do rozważań, czyli najważniejsze zagadnienia, pozwalające wrócić do lektury i skupić się na uniwersalnych prawdach przekazywanych przez autora. Poznajemy zatem historię Adama i Ewy, opowiedzianą z nieco innej perspektywy, która staje się bodźcem do uświadomienia sobie, że każdy z nas posiada własne drzewo Wiedzy, określające nasz system wartości. Wizyta u dziadka to wspomnienia Ruiza z wizyt u dziadka, starego naguala, czyli kogoś w rodzaju szamana. Miguel, wszystko to, czego się nauczyłeś w szkole, i to, co wiesz o życiu, to tylko wiedza. Skąd wiadomo, czy to, co na swój temat sądzisz, jest prawda czy nie? – tego typu pytania, zadawane przez starca, sprowadziły autora na drogę poszukiwań i doświadczenia prawdy. Drogę, której owocem jest miedzy innymi książka, którą mamy przed sobą. Kłamstwo o naszej niedoskonałości to ciąg dalszy wspomnień z dzieciństwa, a przy tym okazja, by podzielić się z czytelnikami spostrzeżeniami dotyczącymi stawania się kimś innym, niż jesteśmy, czy wiarą, że jeśli będziemy świadomi przekłamań rzeczywistości, to możemy zmienić swoją historie i wrócić do prawdy.

Noc na pustyni przynosi refleksje dotyczące kreacji własnej rzeczywistości, zaś Narrator przekonuje, że sami jesteśmy autorami niekończącej się historii, tworzymy też drugoplanowe postacie i przypisujemy im role, nie zdając sobie sprawy z tego, że mamy mylne o nich przekonanie. Prawdą jest bowiem to, że ani my nikogo nie znamy, ani nikt nie zna nas. Z tekstem Spokój wewnętrzny nauczymy się poskramiać głos, mówiący, kim jesteśmy, za pomocą dwóch zasad. Chodzi tu o głos wiedzy (powszechnie nazywany mądrością), natomiast zasady te to nie wierzyć sobie i nie wierzyć nikomu innemu. O tym, że głos wiedzy nie jest prawdziwy, przekonuje czytelników również rozdział Emocje są prawdziwe, natomiast na odzyskanie wiary i wolnej woli mamy szansę dzięki lekturze tekstu Zdrowy rozsądek i ślepa wiara.

Wiedza na temat tworzenia wirtualnej rzeczywistości, marzenia naszego życia i świadomość, iż życie to jest naszą historią, prowadzi do zadania sobie pytania, czy ta historia nam się podoba. W odpowiedzi na to pytanie pomoże rozdział Transformacja narratora i cztery postanowienia, składające się na prawość. Jakie to postanowienia? Odsyłam do lektury Ruiza.

Głos wiedzy zwraca uwagę faktem, iż jest oparty na osobistych doświadczeniach autora. Mimo, iż niektórzy sceptycznie mogą podchodzić do porównań do aniołów czy epizodów z życia Ruiza, to pewne jest, że książka porusza temat podstawowych reguł, które powinny stanowić podstawę naszego istnienia - takich, jak prawość czy miłość. Poszczególne historie przypominają nieco kazania, czyta się je niezwykle szybko, poszukując jednocześnie analogii do swojego życia. Oczywistym jest, że bierna lektura książki Don Miguela Ruiza to mile spędzona godzina, która nie pozostawi śladu w naszej duszy. Konieczna jest uwaga i refleksja, a także sama wola zmian. Konieczna jest odpowiedź na pytanie, czy chcemy utrzymać istniejący stan rzeczy, czy chcemy zapisać nową historię naszego życia, posiłkując się dołączonymi do książki modlitwami, które dadzą nam siłę i zainspirują do zmian.
granice.pl 2012-10-25

Głos wiedzy. Droga do wewnętrznego spokoju

Droga człowiecza

Przychodzimy na świat, pełni spokoju, akceptacji i ciekawości wszystkiego, co nas otacza. Niestety, dorastając, stajemy się coraz bardziej bezwzględni, czyste serca i bezwarunkowa miłość zostają zastąpione przez chciwość i wybujałe ambicje. Przestajemy dostrzegać piękno otaczającej nas przyrody, pędzimy przed siebie w poszukiwaniu zaspokojenia pustki, wżerającej się głęboko w nasze dusze, zamiast ludzi gromadzimy wokół siebie przedmioty. Tymczasem wystarczy tak niewiele, by odzyskać równowagę w życiu, żeby zapewnić sobie najlepsze warunki do tego, by odzyskać szczęście.

Pomocą w powrocie do korzeni i niewinności, która pozwalała nieskrępowanie cieszyć się życiem, służyć może mądrość Tolteków, którzy tysiące lat temu znani byli w Meksyku jako kobiety i mężczyźni posiadający wiedzę. Tą ezoteryczną wiedzą dzieli się ze współczesnymi czytelnikami Miguel Ruiz, mistrz (nagual) z rodu Orlich Rycerzy, który porzucił karierę chirurga, by zgłębiać naukę swoich przodków i terminować u szamana na meksykańskiej pustyni. Owocem jego umiejętności jest książka Głos wiedzy. Droga do wewnętrznego spokoju, czyli pozycja, pozwalająca odnaleźć się w zwariowanym świecie oczekiwań i dążenia do sukcesu. Niezależnie od tego, czy dajemy wiarę w mądrości Tolteków, pewne jest, iż poradnik zawiera podstawowe zasady, których stosowanie pomoże nam zwolnić i wsłuchać się w swoje wnętrze.

Ruiz prezentuje czytelnikom dwanaście rozdziałów, a jednocześnie dwanaście tematów do zgłębiania, stanowiących punkt wyjścia do dalszych refleksji i wyciągnięcia wniosków. Każdy z tekstów uzupełniają problemy do rozważań, czyli najważniejsze zagadnienia, pozwalające wrócić do lektury i skupić się na uniwersalnych prawdach przekazywanych przez autora. Poznajemy zatem historię Adama i Ewy, opowiedzianą z nieco innej perspektywy, która staje się bodźcem do uświadomienia sobie, że każdy z nas posiada własne drzewo Wiedzy, określające nasz system wartości. Wizyta u dziadka to wspomnienia Ruiza z wizyt u dziadka, starego naguala, czyli kogoś w rodzaju szamana. Miguel, wszystko to, czego się nauczyłeś w szkole, i to, co wiesz o życiu, to tylko wiedza. Skąd wiadomo, czy to, co na swój temat sądzisz, jest prawda czy nie? – tego typu pytania, zadawane przez starca, sprowadziły autora na drogę poszukiwań i doświadczenia prawdy. Drogę, której owocem jest miedzy innymi książka, którą mamy przed sobą. Kłamstwo o naszej niedoskonałości to ciąg dalszy wspomnień z dzieciństwa, a przy tym okazja, by podzielić się z czytelnikami spostrzeżeniami dotyczącymi stawania się kimś innym, niż jesteśmy, czy wiarą, że jeśli będziemy świadomi przekłamań rzeczywistości, to możemy zmienić swoją historie i wrócić do prawdy.

Noc na pustyni przynosi refleksje dotyczące kreacji własnej rzeczywistości, zaś Narrator przekonuje, że sami jesteśmy autorami niekończącej się historii, tworzymy też drugoplanowe postacie i przypisujemy im role, nie zdając sobie sprawy z tego, że mamy mylne o nich przekonanie. Prawdą jest bowiem to, że ani my nikogo nie znamy, ani nikt nie zna nas. Z tekstem Spokój wewnętrzny nauczymy się poskramiać głos, mówiący, kim jesteśmy, za pomocą dwóch zasad. Chodzi tu o głos wiedzy (powszechnie nazywany mądrością), natomiast zasady te to nie wierzyć sobie i nie wierzyć nikomu innemu. O tym, że głos wiedzy nie jest prawdziwy, przekonuje czytelników również rozdział Emocje są prawdziwe, natomiast na odzyskanie wiary i wolnej woli mamy szansę dzięki lekturze tekstu Zdrowy rozsądek i ślepa wiara.

Wiedza na temat tworzenia wirtualnej rzeczywistości, marzenia naszego życia i świadomość, iż życie to jest naszą historią, prowadzi do zadania sobie pytania, czy ta historia nam się podoba. W odpowiedzi na to pytanie pomoże rozdział Transformacja narratora i cztery postanowienia, składające się na prawość. Jakie to postanowienia? Odsyłam do lektury Ruiza.

Głos wiedzy zwraca uwagę faktem, iż jest oparty na osobistych doświadczeniach autora. Mimo, iż niektórzy sceptycznie mogą podchodzić do porównań do aniołów czy epizodów z życia Ruiza, to pewne jest, że książka porusza temat podstawowych reguł, które powinny stanowić podstawę naszego istnienia - takich, jak prawość czy miłość. Poszczególne historie przypominają nieco kazania, czyta się je niezwykle szybko, poszukując jednocześnie analogii do swojego życia. Oczywistym jest, że bierna lektura książki Don Miguela Ruiza to mile spędzona godzina, która nie pozostawi śladu w naszej duszy. Konieczna jest uwaga i refleksja, a także sama wola zmian. Konieczna jest odpowiedź na pytanie, czy chcemy utrzymać istniejący stan rzeczy, czy chcemy zapisać nową historię naszego życia, posiłkując się dołączonymi do książki modlitwami, które dadzą nam siłę i zainspirują do zmian.
granice.pl 2012-10-25