Recenzje
Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)
Z czym kojarzą nam się Stany Zjednoczone? Wielkie samochody, ogromne przestrzenie, przepiękne krajobrazy, olbrzymie parki narodowe, swobody obywatelskie, wydajny aparat sądowniczy, jeansy Levis'a, muzyka country, Wall Street, Statua Wolności, renomowane uczelnie, McDonald's, Coca-Cola itd.
Każdy ma pewne wyobrażenia o tym kraju, o mentalności ludzi iich zachowaniach, o sposobie na życie, o jedzeniu, o polityce, , , szkolnictwie, religii i wielu innych. Najczęściej nasza opinia o Ameryce jest wykreowana poprzez hoolywodzkie produkcje filmowe, głupkowate reality show czy doniesienia serwisów plotkarskich o życiu gwiazd.
Marek Wałkuski to wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, który spędził w tym kraju ponad 10 lat. Dzięki temu miał możliwość poznania kultury i mentalności Amerykanów od środka. Żyjąc w obcym państwie przez tak długi okres można wiele rzeczy zaobserwować, zrozumieć, doświadczyć na własnej skórze. Dlatego "Wałkowanie Ameryki" to bardzo ciekawa pozycja opisująca realne sytuacje, wydarzenia z życia codziennego. Nie ma tam suchych teorii i zasłyszanych opinii czy utartych stereotypów.
Pierwsze rozdziały początkowo przerażają ilością różnych liczb, procentów i statystyk. Można powiedzieć, że czułem się jakbym czytał fragmenty rocznika statystycznego. Jednak po dalszej lekturze doceniam sens umieszczenia ich w książce. Doskonale tłumaczą i wyjaśniają niektóre zachowania i obyczaje Amerykanów. Zestawiają i ukazują różnorodność etniczną, kulturalną, obyczajową, a dodatkowo wyjaśniają różnice w wychowaniu czy edukacji.
Autor książki porównuje Amerykę i Polskę i uwypukla różnice w mentalności oraz zachowaniu poszczególnych obywateli. Stany Zjednoczone to system edukacji oparty głównie o wiedzę praktyczną a nie "pamięciówkę", całkowity rozdział władzy państwowej od kościoła, stanowienie precyzyjnego i logicznego prawa (bez bubli), tolerancyjne podejście do czyjejś odmienności, poszanowanie flagi i symboli narodowych itd.
Książka odpowiada na główne pytania jakie zadają sobie Europejczycy: "Jakie są Stany Zjednoczone?", "Jak się tam żyje statystycznemu John'owi Smith?", "Dlaczego jest tak wielkie poparcie dla broni?" czy też "Skąd taka ogromna miłość do swojego kraju i przekonanie o wyjątkowości?".
Lektura ta to wielka przyjemność czytania. Nie ma tu ocen czy opinii o tym kraju, a jedynie w bardzo rzetelny sposób przedstawione obserwacje i fakty. Autor doskonale pokazuje i tłumaczy, dlaczego niektóre "polskie afery" wywołane nietaktem Amerykanów to tylko szum naszych mediów, a nie prawdziwe i celowe działania amerykańskich polityków. To tylko My Polacy myślimy, że wszyscy powinni wiedzieć o każdej naszej nawet najdrobniejszej uroczystości czy rocznicy oczekując życzeń i listów.
Żałuję, że książka powstała tak późno. Będąc w 2004 roku w Stanach wielu rzeczy nie musiałbym się domyślać lub dopytywać. Uważam, że każda osoba wyjeżdżająca na dłużej do USA powinna przed wyjazdem ją przeczytać. Pomoże ona zrozumieć mentalność miejscowych oraz realia życia w tym olbrzymim i ciekawym kraju, zamieszkiwanym przez bardzo różnych ludzi.
Gorąco polecam.
Każdy ma pewne wyobrażenia o tym kraju, o mentalności ludzi iich zachowaniach, o sposobie na życie, o jedzeniu, o polityce, , , szkolnictwie, religii i wielu innych. Najczęściej nasza opinia o Ameryce jest wykreowana poprzez hoolywodzkie produkcje filmowe, głupkowate reality show czy doniesienia serwisów plotkarskich o życiu gwiazd.
Marek Wałkuski to wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, który spędził w tym kraju ponad 10 lat. Dzięki temu miał możliwość poznania kultury i mentalności Amerykanów od środka. Żyjąc w obcym państwie przez tak długi okres można wiele rzeczy zaobserwować, zrozumieć, doświadczyć na własnej skórze. Dlatego "Wałkowanie Ameryki" to bardzo ciekawa pozycja opisująca realne sytuacje, wydarzenia z życia codziennego. Nie ma tam suchych teorii i zasłyszanych opinii czy utartych stereotypów.
Pierwsze rozdziały początkowo przerażają ilością różnych liczb, procentów i statystyk. Można powiedzieć, że czułem się jakbym czytał fragmenty rocznika statystycznego. Jednak po dalszej lekturze doceniam sens umieszczenia ich w książce. Doskonale tłumaczą i wyjaśniają niektóre zachowania i obyczaje Amerykanów. Zestawiają i ukazują różnorodność etniczną, kulturalną, obyczajową, a dodatkowo wyjaśniają różnice w wychowaniu czy edukacji.
Autor książki porównuje Amerykę i Polskę i uwypukla różnice w mentalności oraz zachowaniu poszczególnych obywateli. Stany Zjednoczone to system edukacji oparty głównie o wiedzę praktyczną a nie "pamięciówkę", całkowity rozdział władzy państwowej od kościoła, stanowienie precyzyjnego i logicznego prawa (bez bubli), tolerancyjne podejście do czyjejś odmienności, poszanowanie flagi i symboli narodowych itd.
Książka odpowiada na główne pytania jakie zadają sobie Europejczycy: "Jakie są Stany Zjednoczone?", "Jak się tam żyje statystycznemu John'owi Smith?", "Dlaczego jest tak wielkie poparcie dla broni?" czy też "Skąd taka ogromna miłość do swojego kraju i przekonanie o wyjątkowości?".
Lektura ta to wielka przyjemność czytania. Nie ma tu ocen czy opinii o tym kraju, a jedynie w bardzo rzetelny sposób przedstawione obserwacje i fakty. Autor doskonale pokazuje i tłumaczy, dlaczego niektóre "polskie afery" wywołane nietaktem Amerykanów to tylko szum naszych mediów, a nie prawdziwe i celowe działania amerykańskich polityków. To tylko My Polacy myślimy, że wszyscy powinni wiedzieć o każdej naszej nawet najdrobniejszej uroczystości czy rocznicy oczekując życzeń i listów.
Żałuję, że książka powstała tak późno. Będąc w 2004 roku w Stanach wielu rzeczy nie musiałbym się domyślać lub dopytywać. Uważam, że każda osoba wyjeżdżająca na dłużej do USA powinna przed wyjazdem ją przeczytać. Pomoże ona zrozumieć mentalność miejscowych oraz realia życia w tym olbrzymim i ciekawym kraju, zamieszkiwanym przez bardzo różnych ludzi.
Gorąco polecam.
lkedzierski.com 2012-11-19
Wałkowanie Ameryki
Z czym kojarzą nam się Stany Zjednoczone? Wielkie samochody, ogromne przestrzenie, przepiękne krajobrazy, olbrzymie parki narodowe, swobody obywatelskie, wydajny aparat sądowniczy, jeansy Levis'a, muzyka country, Wall Street, Statua Wolności, renomowane uczelnie, McDonald's, Coca-Cola itd.
Każdy ma pewne wyobrażenia o tym kraju, o mentalności ludzi iich zachowaniach, o sposobie na życie, o jedzeniu, o polityce, , , szkolnictwie, religii i wielu innych. Najczęściej nasza opinia o Ameryce jest wykreowana poprzez hoolywodzkie produkcje filmowe, głupkowate reality show czy doniesienia serwisów plotkarskich o życiu gwiazd.
Marek Wałkuski to wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, który spędził w tym kraju ponad 10 lat. Dzięki temu miał możliwość poznania kultury i mentalności Amerykanów od środka. Żyjąc w obcym państwie przez tak długi okres można wiele rzeczy zaobserwować, zrozumieć, doświadczyć na własnej skórze. Dlatego "Wałkowanie Ameryki" to bardzo ciekawa pozycja opisująca realne sytuacje, wydarzenia z życia codziennego. Nie ma tam suchych teorii i zasłyszanych opinii czy utartych stereotypów.
Pierwsze rozdziały początkowo przerażają ilością różnych liczb, procentów i statystyk. Można powiedzieć, że czułem się jakbym czytał fragmenty rocznika statystycznego. Jednak po dalszej lekturze doceniam sens umieszczenia ich w książce. Doskonale tłumaczą i wyjaśniają niektóre zachowania i obyczaje Amerykanów. Zestawiają i ukazują różnorodność etniczną, kulturalną, obyczajową, a dodatkowo wyjaśniają różnice w wychowaniu czy edukacji.
Autor książki porównuje Amerykę i Polskę i uwypukla różnice w mentalności oraz zachowaniu poszczególnych obywateli. Stany Zjednoczone to system edukacji oparty głównie o wiedzę praktyczną a nie "pamięciówkę", całkowity rozdział władzy państwowej od kościoła, stanowienie precyzyjnego i logicznego prawa (bez bubli), tolerancyjne podejście do czyjejś odmienności, poszanowanie flagi i symboli narodowych itd.
Książka odpowiada na główne pytania jakie zadają sobie Europejczycy: "Jakie są Stany Zjednoczone?", "Jak się tam żyje statystycznemu John'owi Smith?", "Dlaczego jest tak wielkie poparcie dla broni?" czy też "Skąd taka ogromna miłość do swojego kraju i przekonanie o wyjątkowości?".
Lektura ta to wielka przyjemność czytania. Nie ma tu ocen czy opinii o tym kraju, a jedynie w bardzo rzetelny sposób przedstawione obserwacje i fakty. Autor doskonale pokazuje i tłumaczy, dlaczego niektóre "polskie afery" wywołane nietaktem Amerykanów to tylko szum naszych mediów, a nie prawdziwe i celowe działania amerykańskich polityków. To tylko My Polacy myślimy, że wszyscy powinni wiedzieć o każdej naszej nawet najdrobniejszej uroczystości czy rocznicy oczekując życzeń i listów.
Żałuję, że książka powstała tak późno. Będąc w 2004 roku w Stanach wielu rzeczy nie musiałbym się domyślać lub dopytywać. Uważam, że każda osoba wyjeżdżająca na dłużej do USA powinna przed wyjazdem ją przeczytać. Pomoże ona zrozumieć mentalność miejscowych oraz realia życia w tym olbrzymim i ciekawym kraju, zamieszkiwanym przez bardzo różnych ludzi.
Gorąco polecam.
Każdy ma pewne wyobrażenia o tym kraju, o mentalności ludzi iich zachowaniach, o sposobie na życie, o jedzeniu, o polityce, , , szkolnictwie, religii i wielu innych. Najczęściej nasza opinia o Ameryce jest wykreowana poprzez hoolywodzkie produkcje filmowe, głupkowate reality show czy doniesienia serwisów plotkarskich o życiu gwiazd.
Marek Wałkuski to wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, który spędził w tym kraju ponad 10 lat. Dzięki temu miał możliwość poznania kultury i mentalności Amerykanów od środka. Żyjąc w obcym państwie przez tak długi okres można wiele rzeczy zaobserwować, zrozumieć, doświadczyć na własnej skórze. Dlatego "Wałkowanie Ameryki" to bardzo ciekawa pozycja opisująca realne sytuacje, wydarzenia z życia codziennego. Nie ma tam suchych teorii i zasłyszanych opinii czy utartych stereotypów.
Pierwsze rozdziały początkowo przerażają ilością różnych liczb, procentów i statystyk. Można powiedzieć, że czułem się jakbym czytał fragmenty rocznika statystycznego. Jednak po dalszej lekturze doceniam sens umieszczenia ich w książce. Doskonale tłumaczą i wyjaśniają niektóre zachowania i obyczaje Amerykanów. Zestawiają i ukazują różnorodność etniczną, kulturalną, obyczajową, a dodatkowo wyjaśniają różnice w wychowaniu czy edukacji.
Autor książki porównuje Amerykę i Polskę i uwypukla różnice w mentalności oraz zachowaniu poszczególnych obywateli. Stany Zjednoczone to system edukacji oparty głównie o wiedzę praktyczną a nie "pamięciówkę", całkowity rozdział władzy państwowej od kościoła, stanowienie precyzyjnego i logicznego prawa (bez bubli), tolerancyjne podejście do czyjejś odmienności, poszanowanie flagi i symboli narodowych itd.
Książka odpowiada na główne pytania jakie zadają sobie Europejczycy: "Jakie są Stany Zjednoczone?", "Jak się tam żyje statystycznemu John'owi Smith?", "Dlaczego jest tak wielkie poparcie dla broni?" czy też "Skąd taka ogromna miłość do swojego kraju i przekonanie o wyjątkowości?".
Lektura ta to wielka przyjemność czytania. Nie ma tu ocen czy opinii o tym kraju, a jedynie w bardzo rzetelny sposób przedstawione obserwacje i fakty. Autor doskonale pokazuje i tłumaczy, dlaczego niektóre "polskie afery" wywołane nietaktem Amerykanów to tylko szum naszych mediów, a nie prawdziwe i celowe działania amerykańskich polityków. To tylko My Polacy myślimy, że wszyscy powinni wiedzieć o każdej naszej nawet najdrobniejszej uroczystości czy rocznicy oczekując życzeń i listów.
Żałuję, że książka powstała tak późno. Będąc w 2004 roku w Stanach wielu rzeczy nie musiałbym się domyślać lub dopytywać. Uważam, że każda osoba wyjeżdżająca na dłużej do USA powinna przed wyjazdem ją przeczytać. Pomoże ona zrozumieć mentalność miejscowych oraz realia życia w tym olbrzymim i ciekawym kraju, zamieszkiwanym przez bardzo różnych ludzi.
Gorąco polecam.
lkedzierski.com 2012-11-19
Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)
Przed lekturą Wałkowania Ameryki moje pojęcie o Stanach Zjednoczonych było bardzo nikłe. Barack Obama ze swoimi planami tarcz antyrakietowych, misje kosmiczne NASA, hamburgery* (a co za tym idzie - otyłość) i Amerykanie z nieodłącznym uśmiechem i zapewnieniem, że "jest świetnie"... Aby wyzbyć się myślenia stereotypowego i rozszerzyć swoją wiedzę postanowiłam "przewałkować" książkę Marka Wałkuskiego (ciekawe czy tytuł celowo nawiązuje brzmieniowo do nazwiska autora). Lektura okazała się - zresztą zgodnie z moimi oczekiwaniami - niezwykle interesująca.
Marek Wałkuski jest korespondentem radiowej Trójki oraz Polskiego Radia w Waszyngtonie. Przez pewien czas po przeprowadzce do Dystryktu Kolumbii adaptował się do funkcjonowania w społeczeństwie jakże innym od europejskiego, przez co autorowi nie brak świeżego spojrzenia, a czasem - zadziwienia. Temat został ujęty niemal kompleksowo. Autor omówił amerykański odpowiednik Jana Kowalskiego czyli statystycznego Amerykanina oraz jego wszelkie możliwe warianty etniczne czy wyznaniowe (Stany Zjednoczone sprzyjają powstawaniu nowych kościołów, nawet tak dziwnych jak Kościół Eutanazji czy Stowarzyszenie Aetheriusa, które wyznaje kult kosmosu, z którego Ziemia czerpie energię i skąd przybędą mistrzowie ratujący świat). Dokonał analizy języka amerykańskiego, przybliżył czytelnikowi muzykę country, zagłębił się w kwestie patriotyzmu oraz szeroko pojętej wolności, a także rozważał po co Amerykanom broń i czy ogólny dostęp do niej ma wpływ na skalę przestępczości w kraju.
Czytając Wałkowanie Ameryki zostałam dosłownie zalana informacjami, są one jednak podane w bardzo przystępnej formie, dzięki czemu książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Niestety Wałkuski nie rozwiał wszystkich moich wątpliwości - fenomen XXL (nazwałam tak zamiłowanie do ogromnych porcji żywnościowych, np. powiększonych zestawów w sieciach fastfoodowych czy specyficznego pojęcia słowa "mini"**) nadal pozostał dla mnie zagadką. Nie zmienia to jednak faktu, iż Wałkowanie Ameryki jest prawdziwą kopalnią wiedzy o Stanach Zjednoczonych, ukazującą ich niezwykłą różnorodność i odmienność względem Europy. Czy u nas możliwa byłaby instytucja kościoła dla zmotoryzowanych, w którym uczestnicy ceremonii pobierają na wstępie samoobsługowe zestawy do komunii świętej?
Zapraszam do lektury!
Marek Wałkuski jest korespondentem radiowej Trójki oraz Polskiego Radia w Waszyngtonie. Przez pewien czas po przeprowadzce do Dystryktu Kolumbii adaptował się do funkcjonowania w społeczeństwie jakże innym od europejskiego, przez co autorowi nie brak świeżego spojrzenia, a czasem - zadziwienia. Temat został ujęty niemal kompleksowo. Autor omówił amerykański odpowiednik Jana Kowalskiego czyli statystycznego Amerykanina oraz jego wszelkie możliwe warianty etniczne czy wyznaniowe (Stany Zjednoczone sprzyjają powstawaniu nowych kościołów, nawet tak dziwnych jak Kościół Eutanazji czy Stowarzyszenie Aetheriusa, które wyznaje kult kosmosu, z którego Ziemia czerpie energię i skąd przybędą mistrzowie ratujący świat). Dokonał analizy języka amerykańskiego, przybliżył czytelnikowi muzykę country, zagłębił się w kwestie patriotyzmu oraz szeroko pojętej wolności, a także rozważał po co Amerykanom broń i czy ogólny dostęp do niej ma wpływ na skalę przestępczości w kraju.
Czytając Wałkowanie Ameryki zostałam dosłownie zalana informacjami, są one jednak podane w bardzo przystępnej formie, dzięki czemu książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Niestety Wałkuski nie rozwiał wszystkich moich wątpliwości - fenomen XXL (nazwałam tak zamiłowanie do ogromnych porcji żywnościowych, np. powiększonych zestawów w sieciach fastfoodowych czy specyficznego pojęcia słowa "mini"**) nadal pozostał dla mnie zagadką. Nie zmienia to jednak faktu, iż Wałkowanie Ameryki jest prawdziwą kopalnią wiedzy o Stanach Zjednoczonych, ukazującą ich niezwykłą różnorodność i odmienność względem Europy. Czy u nas możliwa byłaby instytucja kościoła dla zmotoryzowanych, w którym uczestnicy ceremonii pobierają na wstępie samoobsługowe zestawy do komunii świętej?
Zapraszam do lektury!
poczytajka.blogspot.com poczytajka
Wałkowanie Ameryki
Przed lekturą Wałkowania Ameryki moje pojęcie o Stanach Zjednoczonych było bardzo nikłe. Barack Obama ze swoimi planami tarcz antyrakietowych, misje kosmiczne NASA, hamburgery* (a co za tym idzie - otyłość) i Amerykanie z nieodłącznym uśmiechem i zapewnieniem, że "jest świetnie"... Aby wyzbyć się myślenia stereotypowego i rozszerzyć swoją wiedzę postanowiłam "przewałkować" książkę Marka Wałkuskiego (ciekawe czy tytuł celowo nawiązuje brzmieniowo do nazwiska autora). Lektura okazała się - zresztą zgodnie z moimi oczekiwaniami - niezwykle interesująca.
Marek Wałkuski jest korespondentem radiowej Trójki oraz Polskiego Radia w Waszyngtonie. Przez pewien czas po przeprowadzce do Dystryktu Kolumbii adaptował się do funkcjonowania w społeczeństwie jakże innym od europejskiego, przez co autorowi nie brak świeżego spojrzenia, a czasem - zadziwienia. Temat został ujęty niemal kompleksowo. Autor omówił amerykański odpowiednik Jana Kowalskiego czyli statystycznego Amerykanina oraz jego wszelkie możliwe warianty etniczne czy wyznaniowe (Stany Zjednoczone sprzyjają powstawaniu nowych kościołów, nawet tak dziwnych jak Kościół Eutanazji czy Stowarzyszenie Aetheriusa, które wyznaje kult kosmosu, z którego Ziemia czerpie energię i skąd przybędą mistrzowie ratujący świat). Dokonał analizy języka amerykańskiego, przybliżył czytelnikowi muzykę country, zagłębił się w kwestie patriotyzmu oraz szeroko pojętej wolności, a także rozważał po co Amerykanom broń i czy ogólny dostęp do niej ma wpływ na skalę przestępczości w kraju.
Czytając Wałkowanie Ameryki zostałam dosłownie zalana informacjami, są one jednak podane w bardzo przystępnej formie, dzięki czemu książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Niestety Wałkuski nie rozwiał wszystkich moich wątpliwości - fenomen XXL (nazwałam tak zamiłowanie do ogromnych porcji żywnościowych, np. powiększonych zestawów w sieciach fastfoodowych czy specyficznego pojęcia słowa "mini"**) nadal pozostał dla mnie zagadką. Nie zmienia to jednak faktu, iż Wałkowanie Ameryki jest prawdziwą kopalnią wiedzy o Stanach Zjednoczonych, ukazującą ich niezwykłą różnorodność i odmienność względem Europy. Czy u nas możliwa byłaby instytucja kościoła dla zmotoryzowanych, w którym uczestnicy ceremonii pobierają na wstępie samoobsługowe zestawy do komunii świętej?
Zapraszam do lektury!
Marek Wałkuski jest korespondentem radiowej Trójki oraz Polskiego Radia w Waszyngtonie. Przez pewien czas po przeprowadzce do Dystryktu Kolumbii adaptował się do funkcjonowania w społeczeństwie jakże innym od europejskiego, przez co autorowi nie brak świeżego spojrzenia, a czasem - zadziwienia. Temat został ujęty niemal kompleksowo. Autor omówił amerykański odpowiednik Jana Kowalskiego czyli statystycznego Amerykanina oraz jego wszelkie możliwe warianty etniczne czy wyznaniowe (Stany Zjednoczone sprzyjają powstawaniu nowych kościołów, nawet tak dziwnych jak Kościół Eutanazji czy Stowarzyszenie Aetheriusa, które wyznaje kult kosmosu, z którego Ziemia czerpie energię i skąd przybędą mistrzowie ratujący świat). Dokonał analizy języka amerykańskiego, przybliżył czytelnikowi muzykę country, zagłębił się w kwestie patriotyzmu oraz szeroko pojętej wolności, a także rozważał po co Amerykanom broń i czy ogólny dostęp do niej ma wpływ na skalę przestępczości w kraju.
Czytając Wałkowanie Ameryki zostałam dosłownie zalana informacjami, są one jednak podane w bardzo przystępnej formie, dzięki czemu książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Niestety Wałkuski nie rozwiał wszystkich moich wątpliwości - fenomen XXL (nazwałam tak zamiłowanie do ogromnych porcji żywnościowych, np. powiększonych zestawów w sieciach fastfoodowych czy specyficznego pojęcia słowa "mini"**) nadal pozostał dla mnie zagadką. Nie zmienia to jednak faktu, iż Wałkowanie Ameryki jest prawdziwą kopalnią wiedzy o Stanach Zjednoczonych, ukazującą ich niezwykłą różnorodność i odmienność względem Europy. Czy u nas możliwa byłaby instytucja kościoła dla zmotoryzowanych, w którym uczestnicy ceremonii pobierają na wstępie samoobsługowe zestawy do komunii świętej?
Zapraszam do lektury!
poczytajka.blogspot.com poczytajka
Zdrowa ciąża. Poradnik kochającej mamy
W poradniku dwaj lekarze wcielą się w role pogromców mitów i odpowiedzą na setki twoich pytań związanych z ciążą. Dowiesz " się wszystkiego o cudzie natury, jakim jest rozwój płodu, o swoim zdrowiu w czasie ciąży i o sposobach zapewnienia maksymalnie korzystnego środowiska dla nienarodzonego maleństwa. W poradniku wkładka z kalendarzem, który pomoże ci się zorganizować i interaktywna gra planszowa Autostrada do narodzin.
Dobra-mama.pl 2012-11-01
Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach
Kobieta zdradzona czasami daje partnerowi czas, by wybrał, pozwalając mu na kursowanie między dwoma kobietami. Łudzi się, że jest szansa na to, że on „zrozumie“ i wróci właśnie do niej? (...) Ona raczej sobie daje ten czas na decyzję, a nie jemu. Bo przecież to iluzja, że decyzja jest po jego stronie. Decyzja jest po jej stronie, tylko ona nie chce jej podjąć. Nie chce go zostawić. Nie chce sobie odmówić tego, co od niego ma. Sama nacisnąć ten guzik. Wolałaby, żeby to on to zrobił.
Renata Mazurowska, Paweł Droździak
- Wiesz, ostatnio za związki wzięli się nawet matematycy, którzy opracowali algorytm, wrzucili nasze ludzkie dane do komputera, który się zawieszał, psuł, plamkał i złorzeczył, ale ostatecznie wypluł z siebie dane, z których wynika, że każdy z nas na świecie ma możliwość wyboru spośród blisko 6 milionów partnerów, którzy idealnie do nas pasują.
- Że ile?! – zakrztusiłem się herbatą i o mały włos nie wypuściłem filiżanki z rąk.
- 6, słownie „sześć“ milionów – odpowiedziała Nat z wrodzonym spokojem, grzecznie starając się nie zauważać mojego zaflukania.
- Zatem do końca życia codziennie mogę wchodzić w związek z kimś nowym, a i tak, nawet jeśli będę żył 80 lat nie wyrobię normy! Genialne!
Związek z drugą osobą to chyba najtrudniejsze, co nam się przydarza w życiu. Nie mówię tu o przygodnym związku z mleczarzem czy sekretarką, ale o uczciwej, solidnej realcji z osobą, którą kochamy, z którą i przy której czujemy się dobrze. Mój stryjeczny dziadek mawiał, że dobry związek to taki, że jak się budzisz rano koło kobiety to nie mówisz sobie: „O Chryste!“ i nie odwracasz na drugi bok, tylko nic sobie nie mówisz i przytulasz się do tej kobiety, po omacku, z ulgą znajdując znane Ci bardziej i mniej wypukłe kształty. Pewnie miał rację, bo przez 60 lat spał z żoną w jednym łóżku, pod jedną kołdrą i uwielbiał się do Niej przytulać w każdych okolicznościach.
- Nie wiem czy to dobre rozwiązanie Tom, żeby tak skakać z kwiatka na kwiatek – zaoponowała Nat. – Ale to Twój wybór. Każdy ma prawo zmarnować sobie życie.
Kiedy otwieram tę książkę to nie znajduję recepty „Jak żyć?“, bo nawet jej tam nie szukam. Natomiast na każdej stronie odkrywam coś ciekawego, jak to zawsze się dzieje w przypadku rozmowy dwóch mądrych osób.
Renata Mazurowska, Paweł Droździak
- Wiesz, ostatnio za związki wzięli się nawet matematycy, którzy opracowali algorytm, wrzucili nasze ludzkie dane do komputera, który się zawieszał, psuł, plamkał i złorzeczył, ale ostatecznie wypluł z siebie dane, z których wynika, że każdy z nas na świecie ma możliwość wyboru spośród blisko 6 milionów partnerów, którzy idealnie do nas pasują.
- Że ile?! – zakrztusiłem się herbatą i o mały włos nie wypuściłem filiżanki z rąk.
- 6, słownie „sześć“ milionów – odpowiedziała Nat z wrodzonym spokojem, grzecznie starając się nie zauważać mojego zaflukania.
- Zatem do końca życia codziennie mogę wchodzić w związek z kimś nowym, a i tak, nawet jeśli będę żył 80 lat nie wyrobię normy! Genialne!
Związek z drugą osobą to chyba najtrudniejsze, co nam się przydarza w życiu. Nie mówię tu o przygodnym związku z mleczarzem czy sekretarką, ale o uczciwej, solidnej realcji z osobą, którą kochamy, z którą i przy której czujemy się dobrze. Mój stryjeczny dziadek mawiał, że dobry związek to taki, że jak się budzisz rano koło kobiety to nie mówisz sobie: „O Chryste!“ i nie odwracasz na drugi bok, tylko nic sobie nie mówisz i przytulasz się do tej kobiety, po omacku, z ulgą znajdując znane Ci bardziej i mniej wypukłe kształty. Pewnie miał rację, bo przez 60 lat spał z żoną w jednym łóżku, pod jedną kołdrą i uwielbiał się do Niej przytulać w każdych okolicznościach.
- Nie wiem czy to dobre rozwiązanie Tom, żeby tak skakać z kwiatka na kwiatek – zaoponowała Nat. – Ale to Twój wybór. Każdy ma prawo zmarnować sobie życie.
Kiedy otwieram tę książkę to nie znajduję recepty „Jak żyć?“, bo nawet jej tam nie szukam. Natomiast na każdej stronie odkrywam coś ciekawego, jak to zawsze się dzieje w przypadku rozmowy dwóch mądrych osób.
meskieczytanki.blogspot.com Tomasz Sobierajski, 2012-11-19
Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach
Bo bycie razem to jednak praca? Książka o tym, co dla nas ważne - warto przeczytać
Gdy sięgniemy do pierwszych stron Biblii natrafiamy na dramat człowieka - Adama, który nie czuł się szczęśliwy w samotności, a nieco później na dramat poważnego kryzysu w związku Adama i Ewy, w którym doszło do wzajemnych oskarżeń, wyrzutów, przerzucania winy, poczucia osamotnienia? W innej wielkiej księdze, w "Odysei" przypisywanej Homerowi, śledzimy samotność Odyseusza, który przez 10 lat szuka drogi do ojczyzny, do rodzinnej Itaki, gdzie czekają na niego bliscy, a zwłaszcza żona Penelopa i syn Telemach. Czy jednak naprawdę czekają? Tęsknota za domem oraz wątpliwości serca i rozumu stają się pytaniami głównego bohatera. Te dwa dzieła, a po nich niezliczone setki innych wskazują na podstawowy problem człowieka, z którym przychodzi mu się w swoim życiu zmierzyć: samotność i próba jej przełamania mocą wiary w miłość, którą chciałoby się urzeczywistnić.
Książka Pawła Droździaka i Renaty Mazurowskiej pt. "Blisko, nie z blisko. Rozmowy terapeutyczne o związkach", podejmuje ten ważny dla każdego człowieka temat w kontekście świata, w którym żyjemy obecnie. Jest ona rozmową psychologa, psychoterapeuty z dziennikarką i redaktorką zajmującą się psychologią i zdrowiem. Trzeba już w tym miejscu dodać, że jest to przede wszystkim dialog między mężczyzną i kobietą, w którym ukazane zostają różne punkty widzenia, z wyraźnymi nieraz różnicami i zbieżnościami; co więcej, do tego dialogu zostaje zaproszony Czytelnik, któremu nic się nie narzuca i którego traktuje się z szacunkiem i z prawem do poszukiwania i posiadania własnej opinii i własnego zdania. Głównym sposobem uzasadniania prezentowanych poglądów jest odwoływanie się do doświadczenia, ale oprócz niego nie brakuje także ciekawych odwołań do sztuki filmowej, czy innych publikacji. Wyraźnym celem Autorów nie jest przekonywanie do czegokolwiek, ale próba wyjaśnienia, zobrazowania, dania do myślenia. Znalezienie odpowiedzi jest zadaniem Czytelnika, Autorzy wskazują natomiast na świat ważnych problemów, związanych z tematem bliskości, oraz ukazują perspektywy, otwierają nowe horyzonty, dzięki którym można uświadomić sobie coś, czego do tej pory być może w ogóle nie brano pod uwagę. Zdecydowany wartością tej książki jest jej inspirujący charakter oraz to, że dotyka tematów ważnych dla każdego.
Bliskość oznacza pragnienie przełamania osamotnienia. "Na pierwszym miejscu jest zawsze potrzeba bycia z kimś. Bycia w relacji" (s. 221). Człowiek potrzebuje chwil samotności, ale nie jest w stanie pozytywnie się rozwijać w całkowitej izolacji. A jednak umiejętność zbudowania bliskości jest problemem, co więcej jest szczególną trudnością w naszych czasach. Rollo May określił nasz świat jako schizoidalny, w którym głównym problemem jest powierzchowność więzi interpersonalnych i paraliż uczuć ("Miłość i wola", Poznań 2011, s. 10). Myśl Autorów jest podobna. Wiele osób nie potrafi nawiązać autentycznych relacji. Ludzie czują lęk przed bliskością, który ich z jednej strony ich paraliżuje, z drugiej unieszczęśliwia, tworząc barierę przed ryzykiem i zaangażowaniem w budowanie związku.
Tożsamość bezpośrednio wiąże się z bliskością. Jak nawiązać relację, skoro nie wiem, kim jestem? Sposobem życia społecznego stały się pseudorelacje, charakteryzujące się umiejętnością dopasowywania się i dostosowywania do oczekiwań innych nawet za cenę utraty siebie. Konsekwencją są: poczucie braku autointegracji, pozorne relacje ze wszystkimi, a tak naprawdę z nikim, nieustanna zmienność bez poczucia jakiejkolwiek stałości, dom, w którym nie ma prawdziwych ludzi, zwłaszcza matki i ojca dla własnych dzieci.
Obojętność, ignorancja, przechodzenie obok tak, jakby drugiego nie było, uprzedmiotowienie, całkowite unieważnienie przejawiające się w codziennych relacjach z bliskimi-"nikimi", destrukcja związku. Zagubienie, porzucenie, poświęcenie dla innych celów realnych osób. Autorzy unikają wkroczenia w przestrzeń ocen, opisują zjawiska i pokazują konsekwencje w życiu pozbawionych bliskości dzieci, żon, mężów, matek, ojców, ludzi niepotrafiących lub niechcących zbudować relacji z innym.
Dom prowadzi do pytań o miłość. Czym naprawdę jest miłość? Czy lepiej jest mieć przy sobie raniącego partnera, czy też może lepiej jest mieć pustkę? Jak rozwiązywać trudne problemy? Dlaczego boimy się złościć? Odpowiedź jest tak zaskakująca, jak i prosta. Autorzy odpowiadają: "Bo się nie nauczyliśmy" (s. 67). I myliłby się ten, kto oczekiwałby od psychoterapeuty czy psychologa zewnętrznych technik opanowania problemu. Techniki są pomocne i ważne, ale autentyczna bliskość to coś innego, głębszego. Świetnie obrazuje to rozmowa o asertywności. Z wielu stron dochodzi dziś przekonanie, że asertywność jest sposobem na dobre relacje. Paweł Droździak stawia jednak pytanie: "Można asertywnie domagać się wyrzucenia śmieci, ale czy można asertywnie domagać się kwiatów?" (s. 72).
Język można określić jako dialogiczny, podmiotowy, akceptujący osobę, autentyczny, wzmacniający, a nie niszczący relację bliskości, ale można go określić także jako destrukcyjny, przedmiotowy, pełen agresji i przemocy, aż po język pogardy i nienawiści, który pragnie zniszczyć ja drugiego człowieka. "Ludzie - pisze Autor - mogą porozumiewać się czasem bez słów" (104). Nie wszystko koniecznie musi być wypowiedziane. Trzeba pamiętać o obszarach tajemnicy.
Tajemnicą jest człowiek. To zdanie nie jest jedynie ujęciem poetyckim, lecz zawiera swój głęboki sens. Destrukcyjnymi są wszelkie uproszczenia i łatwe schematy, w które z łatwością ubiera się bliskich, gdy mija okres fascynacji i zauroczenia. W obrazie nauki, który dziś króluje, tajemnicę zamieniono na problem, dając tym samym do zrozumienia, że czas przyniesie wszystkie odpowiedzi. Czy konsekwencją tego obrazu nie jest zbyt uproszczona wizja świata, a ceną powierzchowność relacji i zagubienie intymności? Stąd krok już tylko do sposobu życia, określonego przez filozofa S?rena Kierkegaarda jako stadium estetyczne, w którym goni się tylko za tym, co nowe, co nie obciąża odpowiedzialnością, co zamienia życie jedynie w zabawę. Przez pewien czas udaje zagłuszyć się w świadomości krzywdę innych, ich odtrącenia, porzucenia, zadane rany, lecz w końcu może odezwać się brak sensu, egzystencjalna pustka, bezsens istnienia, który staje się kolejnym problemem: jak sobie z tym wszystkim poradzić? Nietrudno by pojawiła się rozpacz. A co w przypadku, gdy współczesny esteta mimo wszystko ma rodzinę, żonę, dzieci?
Idealizm, oprócz pozytywnej roli, mobilizującej do działania, ma także swoją drugą stronę - może okazać się czymś niebezpiecznym, jako tzw. szkodliwy mit. Przede wszystkim może stać się rodzajem ucieczki od świata realnego i od realnej osoby, którą ma się przed sobą. Karen Horney doskonale opisywała, jak w imię dążenia do idealnego ja, człowiek potrafi niszczyć siebie samego, dokonywać autodestrukcji własnego realnego ja. To samo może dotyczyć drugiej osoby. Zamiast spełniania się wówczas mitu o idealnym, pełnym szczęściu życiu, następuje tragedia smutku, rozpaczy, zdrad, wiecznych poszukiwań idyllicznego spełnienia.
W rozmowie o dobru, Autorzy wskazując na jego fundamentalne znaczenie, ukazują zarazem niewystarczalność zasady, według której "dobro pokona wszelkie przeciwności" lub "dobro, którym obdarzymy złego tatusia lub mamusię z pewnością przemieni go w dobrego człowieka". Świadomość realnego stanu rzeczy, bez wypierania lub przenoszenia, stanowi właściwy punkt wyjścia w próbie przezwyciężenia różnych trudności. Dobro nie czyni cudu za każdym razem i w każdym przypadku.
Dzielę się z Czytelnikiem moim własnym odbiorem tej książki, nie streszczając dokładnie jej treści, ani nie wyliczając wszystkich poruszanych w niej problemów. Są także miejsca, gdzie argumentacja stanowiska przywołana przez Autorów jest zbyt powierzchowna, np. przytoczone badania amerykańskich naukowców, wg których unikanie rozmów o problemach i strach przed okazywaniem niezadowolenia wpływa na większe ryzyko wcześniejszej śmierci (s. 90). Oczywiście ocenę książki każdy z Czytelników musi wyrobić sobie sam, nie chcę bowiem pozbawić Czytelnika osobistego odbioru tekstu, który - jak wcześniej wspomniałem - jest zaproszeniem do rozmowy, która nie tylko że nie jest nudna, ale jest istotna i ważna, poruszając zagadnienia, pytania, problemy, które odkrywamy także w swoim życiu.
Bliskie jest mi podejście Autorów do rozumienia terapii. Przypomina ono spojrzenie Viktora Emila Frankla, który pisał, że człowiek nie tylko chce żyć, ale przede wszystkim chce żyć z sensem. W książce prezentowanych Autorów czytamy: "Człowiek jest istotą, której o coś chodzi. A psychoterapeuta nie jest kimś, kto leczy, jak lekarz jakąś chorobę, tylko próbuje razem z klientem dociec, co się w nim dzieje i dlaczego" (239). Nie ukrywam radości z powodu spotkania się dwóch dopełniających się tu dziedzin: psychologii i psychoterapii oraz filozofii. Zdanie: "wszystko zależy od tego, co mamy w głowie" (243), jest potwierdzeniem ważności słów V. E. Frankla: "Pierwszym rozwiązaniem, jakie się nasuwa, jest przyjęcie zdrowej filozofii życiowej, dzięki której zdołamy wykazać, że życie każdego człowieka naprawdę ma sens" ("Wola sensu", s. 112).
Wydaje mi się, że celem rozmowy Pawła Droździaka i Renaty Mazurowskiej było otwarcie oczu czytelnikom na ważne dla każdego z nas zagadnienia. Od tego otwarcia oczu zaczyna się wszystko. Gratuluję Autorom publikacji, a Czytelnikom gorąco polecam "Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach". Treść z pewnością warta przemyślenia.
Gdy sięgniemy do pierwszych stron Biblii natrafiamy na dramat człowieka - Adama, który nie czuł się szczęśliwy w samotności, a nieco później na dramat poważnego kryzysu w związku Adama i Ewy, w którym doszło do wzajemnych oskarżeń, wyrzutów, przerzucania winy, poczucia osamotnienia? W innej wielkiej księdze, w "Odysei" przypisywanej Homerowi, śledzimy samotność Odyseusza, który przez 10 lat szuka drogi do ojczyzny, do rodzinnej Itaki, gdzie czekają na niego bliscy, a zwłaszcza żona Penelopa i syn Telemach. Czy jednak naprawdę czekają? Tęsknota za domem oraz wątpliwości serca i rozumu stają się pytaniami głównego bohatera. Te dwa dzieła, a po nich niezliczone setki innych wskazują na podstawowy problem człowieka, z którym przychodzi mu się w swoim życiu zmierzyć: samotność i próba jej przełamania mocą wiary w miłość, którą chciałoby się urzeczywistnić.
Książka Pawła Droździaka i Renaty Mazurowskiej pt. "Blisko, nie z blisko. Rozmowy terapeutyczne o związkach", podejmuje ten ważny dla każdego człowieka temat w kontekście świata, w którym żyjemy obecnie. Jest ona rozmową psychologa, psychoterapeuty z dziennikarką i redaktorką zajmującą się psychologią i zdrowiem. Trzeba już w tym miejscu dodać, że jest to przede wszystkim dialog między mężczyzną i kobietą, w którym ukazane zostają różne punkty widzenia, z wyraźnymi nieraz różnicami i zbieżnościami; co więcej, do tego dialogu zostaje zaproszony Czytelnik, któremu nic się nie narzuca i którego traktuje się z szacunkiem i z prawem do poszukiwania i posiadania własnej opinii i własnego zdania. Głównym sposobem uzasadniania prezentowanych poglądów jest odwoływanie się do doświadczenia, ale oprócz niego nie brakuje także ciekawych odwołań do sztuki filmowej, czy innych publikacji. Wyraźnym celem Autorów nie jest przekonywanie do czegokolwiek, ale próba wyjaśnienia, zobrazowania, dania do myślenia. Znalezienie odpowiedzi jest zadaniem Czytelnika, Autorzy wskazują natomiast na świat ważnych problemów, związanych z tematem bliskości, oraz ukazują perspektywy, otwierają nowe horyzonty, dzięki którym można uświadomić sobie coś, czego do tej pory być może w ogóle nie brano pod uwagę. Zdecydowany wartością tej książki jest jej inspirujący charakter oraz to, że dotyka tematów ważnych dla każdego.
Bliskość oznacza pragnienie przełamania osamotnienia. "Na pierwszym miejscu jest zawsze potrzeba bycia z kimś. Bycia w relacji" (s. 221). Człowiek potrzebuje chwil samotności, ale nie jest w stanie pozytywnie się rozwijać w całkowitej izolacji. A jednak umiejętność zbudowania bliskości jest problemem, co więcej jest szczególną trudnością w naszych czasach. Rollo May określił nasz świat jako schizoidalny, w którym głównym problemem jest powierzchowność więzi interpersonalnych i paraliż uczuć ("Miłość i wola", Poznań 2011, s. 10). Myśl Autorów jest podobna. Wiele osób nie potrafi nawiązać autentycznych relacji. Ludzie czują lęk przed bliskością, który ich z jednej strony ich paraliżuje, z drugiej unieszczęśliwia, tworząc barierę przed ryzykiem i zaangażowaniem w budowanie związku.
Tożsamość bezpośrednio wiąże się z bliskością. Jak nawiązać relację, skoro nie wiem, kim jestem? Sposobem życia społecznego stały się pseudorelacje, charakteryzujące się umiejętnością dopasowywania się i dostosowywania do oczekiwań innych nawet za cenę utraty siebie. Konsekwencją są: poczucie braku autointegracji, pozorne relacje ze wszystkimi, a tak naprawdę z nikim, nieustanna zmienność bez poczucia jakiejkolwiek stałości, dom, w którym nie ma prawdziwych ludzi, zwłaszcza matki i ojca dla własnych dzieci.
Obojętność, ignorancja, przechodzenie obok tak, jakby drugiego nie było, uprzedmiotowienie, całkowite unieważnienie przejawiające się w codziennych relacjach z bliskimi-"nikimi", destrukcja związku. Zagubienie, porzucenie, poświęcenie dla innych celów realnych osób. Autorzy unikają wkroczenia w przestrzeń ocen, opisują zjawiska i pokazują konsekwencje w życiu pozbawionych bliskości dzieci, żon, mężów, matek, ojców, ludzi niepotrafiących lub niechcących zbudować relacji z innym.
Dom prowadzi do pytań o miłość. Czym naprawdę jest miłość? Czy lepiej jest mieć przy sobie raniącego partnera, czy też może lepiej jest mieć pustkę? Jak rozwiązywać trudne problemy? Dlaczego boimy się złościć? Odpowiedź jest tak zaskakująca, jak i prosta. Autorzy odpowiadają: "Bo się nie nauczyliśmy" (s. 67). I myliłby się ten, kto oczekiwałby od psychoterapeuty czy psychologa zewnętrznych technik opanowania problemu. Techniki są pomocne i ważne, ale autentyczna bliskość to coś innego, głębszego. Świetnie obrazuje to rozmowa o asertywności. Z wielu stron dochodzi dziś przekonanie, że asertywność jest sposobem na dobre relacje. Paweł Droździak stawia jednak pytanie: "Można asertywnie domagać się wyrzucenia śmieci, ale czy można asertywnie domagać się kwiatów?" (s. 72).
Język można określić jako dialogiczny, podmiotowy, akceptujący osobę, autentyczny, wzmacniający, a nie niszczący relację bliskości, ale można go określić także jako destrukcyjny, przedmiotowy, pełen agresji i przemocy, aż po język pogardy i nienawiści, który pragnie zniszczyć ja drugiego człowieka. "Ludzie - pisze Autor - mogą porozumiewać się czasem bez słów" (104). Nie wszystko koniecznie musi być wypowiedziane. Trzeba pamiętać o obszarach tajemnicy.
Tajemnicą jest człowiek. To zdanie nie jest jedynie ujęciem poetyckim, lecz zawiera swój głęboki sens. Destrukcyjnymi są wszelkie uproszczenia i łatwe schematy, w które z łatwością ubiera się bliskich, gdy mija okres fascynacji i zauroczenia. W obrazie nauki, który dziś króluje, tajemnicę zamieniono na problem, dając tym samym do zrozumienia, że czas przyniesie wszystkie odpowiedzi. Czy konsekwencją tego obrazu nie jest zbyt uproszczona wizja świata, a ceną powierzchowność relacji i zagubienie intymności? Stąd krok już tylko do sposobu życia, określonego przez filozofa S?rena Kierkegaarda jako stadium estetyczne, w którym goni się tylko za tym, co nowe, co nie obciąża odpowiedzialnością, co zamienia życie jedynie w zabawę. Przez pewien czas udaje zagłuszyć się w świadomości krzywdę innych, ich odtrącenia, porzucenia, zadane rany, lecz w końcu może odezwać się brak sensu, egzystencjalna pustka, bezsens istnienia, który staje się kolejnym problemem: jak sobie z tym wszystkim poradzić? Nietrudno by pojawiła się rozpacz. A co w przypadku, gdy współczesny esteta mimo wszystko ma rodzinę, żonę, dzieci?
Idealizm, oprócz pozytywnej roli, mobilizującej do działania, ma także swoją drugą stronę - może okazać się czymś niebezpiecznym, jako tzw. szkodliwy mit. Przede wszystkim może stać się rodzajem ucieczki od świata realnego i od realnej osoby, którą ma się przed sobą. Karen Horney doskonale opisywała, jak w imię dążenia do idealnego ja, człowiek potrafi niszczyć siebie samego, dokonywać autodestrukcji własnego realnego ja. To samo może dotyczyć drugiej osoby. Zamiast spełniania się wówczas mitu o idealnym, pełnym szczęściu życiu, następuje tragedia smutku, rozpaczy, zdrad, wiecznych poszukiwań idyllicznego spełnienia.
W rozmowie o dobru, Autorzy wskazując na jego fundamentalne znaczenie, ukazują zarazem niewystarczalność zasady, według której "dobro pokona wszelkie przeciwności" lub "dobro, którym obdarzymy złego tatusia lub mamusię z pewnością przemieni go w dobrego człowieka". Świadomość realnego stanu rzeczy, bez wypierania lub przenoszenia, stanowi właściwy punkt wyjścia w próbie przezwyciężenia różnych trudności. Dobro nie czyni cudu za każdym razem i w każdym przypadku.
Dzielę się z Czytelnikiem moim własnym odbiorem tej książki, nie streszczając dokładnie jej treści, ani nie wyliczając wszystkich poruszanych w niej problemów. Są także miejsca, gdzie argumentacja stanowiska przywołana przez Autorów jest zbyt powierzchowna, np. przytoczone badania amerykańskich naukowców, wg których unikanie rozmów o problemach i strach przed okazywaniem niezadowolenia wpływa na większe ryzyko wcześniejszej śmierci (s. 90). Oczywiście ocenę książki każdy z Czytelników musi wyrobić sobie sam, nie chcę bowiem pozbawić Czytelnika osobistego odbioru tekstu, który - jak wcześniej wspomniałem - jest zaproszeniem do rozmowy, która nie tylko że nie jest nudna, ale jest istotna i ważna, poruszając zagadnienia, pytania, problemy, które odkrywamy także w swoim życiu.
Bliskie jest mi podejście Autorów do rozumienia terapii. Przypomina ono spojrzenie Viktora Emila Frankla, który pisał, że człowiek nie tylko chce żyć, ale przede wszystkim chce żyć z sensem. W książce prezentowanych Autorów czytamy: "Człowiek jest istotą, której o coś chodzi. A psychoterapeuta nie jest kimś, kto leczy, jak lekarz jakąś chorobę, tylko próbuje razem z klientem dociec, co się w nim dzieje i dlaczego" (239). Nie ukrywam radości z powodu spotkania się dwóch dopełniających się tu dziedzin: psychologii i psychoterapii oraz filozofii. Zdanie: "wszystko zależy od tego, co mamy w głowie" (243), jest potwierdzeniem ważności słów V. E. Frankla: "Pierwszym rozwiązaniem, jakie się nasuwa, jest przyjęcie zdrowej filozofii życiowej, dzięki której zdołamy wykazać, że życie każdego człowieka naprawdę ma sens" ("Wola sensu", s. 112).
Wydaje mi się, że celem rozmowy Pawła Droździaka i Renaty Mazurowskiej było otwarcie oczu czytelnikom na ważne dla każdego z nas zagadnienia. Od tego otwarcia oczu zaczyna się wszystko. Gratuluję Autorom publikacji, a Czytelnikom gorąco polecam "Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach". Treść z pewnością warta przemyślenia.
Psychologia.net.pl Stefan Szary