ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Wałkowanie Ameryki

Z Ameryką jest jak z seksem. Nawet nie to, że napisano o niej już całą bibliotekę książek i nic nam po nich. Jest tak, że niby wszyscy coś wiedzą, coś słyszeli, ale tylko nieliczni potrafią o niej opowiadać. Marek Wałkuski, po ponad 10 latach pracy korespondenta Polskiego Radia w Waszyngtonie, zna ją od podszewki. Do tego w sposób błyskotliwy i żywy umie pisać o niej nadal jako Europejczyk z szeroko otwartymi oczami. W ten sposób powstała książka, która wymyka się jednoznacznej ocenie.

Stany Zjednoczone to dziś kulturowy, rasowy, językowy i ideologiczny tygiel, który stale się przeobraża. Wszelkie stereotypy, choć nadal bardzo silnie zakorzenione, szczególnie w Europie, szybko upadają. Dlatego wraz z adaptacją autora w nowym miejscu rozpoczyna się opowieść nie tyle o Stanach w skali makro, ile o sposobie życia i mentalności poznawanych przez polskiego emigranta mieszkańców. Wszystko po to, aby dać nam poczuć ducha Ameryki, gdzie obowiązuje nadal tylko jedna zasada: „żyj i daj żyć innym".

Wałkuski w każdym z 13 rozdziałów książki wychodzi od pozornie błahych sytuacji, ale to tylko impuls do opowieści o gospodarce, życiu codziennym czy kulturze w Nowym Świecie.

To składa się w napisane z reporterskim szlifem kompendium o światowym supermocarstwie. A jak na dobre kompendium przystało, z każdą stroną czytelnik dostaje sporo twardych danych. Często nieco nudnych, niebawem już nieaktualnych, ale próbujących uchwycić amerykańską rzeczywistość. To nie powinno dziwić, bo to także bardzo sprytny, ale jednak mato udany zabieg maskowania subiektywizmu, który czasem delikatnie wkrada się w opowieść o rzeczywistości zza oceanu. Choć warto dać mu jeszcze dodatkowy plus, bo udało się uniknąć perspektywy polonocentrycznej, a oddzielny rozdział, poświęcony Polsce i choćby polish jokes, okazuje się najmniej interesujący.

Książka Marka Wałkuskiego wciąga jak dobra partia brydża. Nie pozostawia niedosytu, a jeśli już, to tylko na kolejne rozdanie. Może i tym razem bez wałków, ale pora na wałkowanie Europy.
Wiedza i Życie Michał Nalewski, 2013-02-01

Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)

Z Ameryką jest jak z seksem. Nawet nie to, że napisano o niej już całą bibliotekę książek i nic nam po nich. Jest tak, że niby wszyscy coś wiedzą, coś słyszeli, ale tylko nieliczni potrafią o niej opowiadać. Marek Wałkuski, po ponad 10 latach pracy korespondenta Polskiego Radia w Waszyngtonie, zna ją od podszewki. Do tego w sposób błyskotliwy i żywy umie pisać o niej nadal jako Europejczyk z szeroko otwartymi oczami. W ten sposób powstała książka, która wymyka się jednoznacznej ocenie.

Stany Zjednoczone to dziś kulturowy, rasowy, językowy i ideologiczny tygiel, który stale się przeobraża. Wszelkie stereotypy, choć nadal bardzo silnie zakorzenione, szczególnie w Europie, szybko upadają. Dlatego wraz z adaptacją autora w nowym miejscu rozpoczyna się opowieść nie tyle o Stanach w skali makro, ile o sposobie życia i mentalności poznawanych przez polskiego emigranta mieszkańców. Wszystko po to, aby dać nam poczuć ducha Ameryki, gdzie obowiązuje nadal tylko jedna zasada: „żyj i daj żyć innym".

Wałkuski w każdym z 13 rozdziałów książki wychodzi od pozornie błahych sytuacji, ale to tylko impuls do opowieści o gospodarce, życiu codziennym czy kulturze w Nowym Świecie.

To składa się w napisane z reporterskim szlifem kompendium o światowym supermocarstwie. A jak na dobre kompendium przystało, z każdą stroną czytelnik dostaje sporo twardych danych. Często nieco nudnych, niebawem już nieaktualnych, ale próbujących uchwycić amerykańską rzeczywistość. To nie powinno dziwić, bo to także bardzo sprytny, ale jednak mato udany zabieg maskowania subiektywizmu, który czasem delikatnie wkrada się w opowieść o rzeczywistości zza oceanu. Choć warto dać mu jeszcze dodatkowy plus, bo udało się uniknąć perspektywy polonocentrycznej, a oddzielny rozdział, poświęcony Polsce i choćby polish jokes, okazuje się najmniej interesujący.

Książka Marka Wałkuskiego wciąga jak dobra partia brydża. Nie pozostawia niedosytu, a jeśli już, to tylko na kolejne rozdanie. Może i tym razem bez wałków, ale pora na wałkowanie Europy.
Wiedza i Życie Michał Nalewski, 2013-02-01

Co Cię blokuje? Uwolnij swój potencjał

Na ten temat powstało już tysiące (a może miliony) książek. Jak osiągnąć sukces? Jak lepiej wykorzystać swój wewnętrzny potencjał? Robert Kelsey, na co dzień bankowiec i dziennikarz, sam przeszedł długą drogę od nieudacznika do człowieka sukcesu.

Największa zmiana nastąpiła nie na koncie bankowym czy pozycji społecznej, chociaż tutaj również. Największa zmiana miała miejsce w jego własnej głowie. Wcześniej, podobnie jak wielu z nas, uważał się za skazanego na porażkę. Wizja klęski napawała go strachem, a on dopatrywał się jej praktycznie wszędzie.

Czy możliwe jest zmienienie własnych negatywnych przekonań? Poradniki podają szereg wskazówek, ale każdy, kto choć raz tego próbował, wie, że nie jest to wcale takie proste. Przeciwnie. A jednak niektórym udaje się przestać myśleć o sobie źle, uwierzyć w to, że warto podejmować kolejne próby, a przeciwności traktować jako cenną lekcję, a nie koniec świata.

„Jednak ludzie odczuwający silny lęk przed porażką, mając przed sobą perspektywę osiągnięcia sukcesu, reagują zdumieniem i błyskawicznie przyjmują niewłaściwą postawę, osłabiającą ich pewność siebie, i w gruncie rzeczy tracą kontrolę nad projektem, a tym samym nad kierunkiem, w jakim zmierza jego realizacja. Oczywiście w chwili gdy rezultaty nie spełniają naszych nierealnych oczekiwań, załamujemy się, uznając siebie za głupców, którzy śmieli mierzyć tak wysoko. Dochodzimy do wniosku, że jesteśmy do niczego, że jesteśmy skazani na niski status życiowy. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że sami zdecydowaliśmy o swojej reakcji, mimo że mogliśmy wybrać kilka innych, nie aż tak surowych wniosków" - pisze autor.

Robert Kelsey w swojej książce stara się odkryć tajemnicę skutecznej zmiany przekonań na własny temat. Cały czas pozostaje również specjalistą od finansów i doradza, w jaki sposób wyzwolić w sobie bardziej skutecznego przedsiębiorcę.

Całość czyta się dobrze - wyrobione dziennikarskie pióro autora daje o sobie znać. Czy po lekturze Czytelnik rozwiąże problemy, z którymi się boryka Prawdopodobnie nie od razu, ale zyska solidną porcję inspiracji i pomysłów. To nie księga czarów ani koncert życzeń, jak często bywa w tego typu literaturze, ale efekt wieloletnich obserwacji i doświadczeń kogoś, kto sam zaliczył niejeden dołek i niejedną górkę w swojej własnej karierze.

Jeśli znasz język angielski, możesz zerknąć na bloga Roberta Kelseya, gdzie porusza takie zagadnienia jak talent, pewność siebie, skuteczność - opisując swoje doświadczenia w sposób literacko atrakcyjny i wciągający. To coś więcej niż zwykły poradnik.
Gazeta Ubezpieczeniowa Aleksandra Wysocka-Zańko, 2013-01-29

Rewolucja social media

Pisanie książek dotyczących social media wydaje się być bezzasadne zważając na to jak szybko zachodzą zmiany w zakresie tej dziedziny. Myślałby kto, że cokolwiek można napisać zdezaktualizuje się jeszcze przed zamknięciem procesu wydawniczego, a jego produkt końcowy będzie wczorajszy już w pierwszych chwilach swojego istnienia. Niemniej, jak się okazuje, Michałowi Sadowskiemu udało się zamknąć w pigułce całkiem sporo prawd objawionych i zasad uniwersalnych, co jest świetnym rezultatem. Moje spostrzeżenia na temat Rewolucji Social Media (Wydawnictwo Onepress).

Do zawartej w książce wizji socialmediowych praktyk należy niemniej podchodzić z dystansem i nie bezkrytycznie. Podoba mi się pomysł na kolektywną wiedzę na temat problemów produktu i ich rozwiązywania – warto czerpać z doświadczenia Michała gdyż jego propozycje są godne uwagi. Obawiam się jednak, że Michał wiele rzeczy widzi przez nadto różowe okulary i niektóre proponowane przez niego mechanizmy mogą zaistnieć tylko w tak zwanym „idealnym świecie”. „Prowadzenie biznesu i komunikacji zorientowanej na klienta wymaga od firmy zaufania względem pracowników. Wiary w to, że pracownik jest zdolny do reprezentowania marki i nastawionej na konsumenta kompletnej obsługi.” – z tych zdań bije przekonanie, że jakiekolwiek bariery weryfikacyjne dla publikacji w imieniu marki powinny runąć niczym mur berliński.

Idea jest piękna, ale nie do zrealizowania. Lub inaczej – nie powinna być realizowana. Oczywiście, każdy pracownik jest twarzą firmy i każdy ją, mniej lub bardziej, sobą reprezentuje. Niemniej, dawanie wszystkim po megafonie i zachęcanie do agitacji na rzecz marki jest chyba zbyt liberalnym podejściem do kwestii. Osobiście bliższa jestem zdaniu, że SM to medium jak każde tradycyjne. Co za tym idzie powinno być kontrolowane pod kątem publikacji (w granicach rozsądku oczywiście, bo czym innym jest przygotowywanie polityki postępowania kryzysowego; jak wiadomo, w kryzysie bieganie za akceptami wpisów jest stratą cennego czasu.) Ponadto osoba, która wejście w rzeczywistość korporacyjną ma jeszcze przed sobą, po przyjęciu takiego modelu może się przykro roztrzaskać o całą górę procedur, z którą zetknie się w praktyce. Nie oznacza to oczywiście, że góra procedur jest dobra – twierdzę po prostu, że proponowanie na jej miejsce równiny także nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Książkę mogę polecić z czystym sercem i wymienione wyżej uwagi nie zmieniają faktu, że całość jest napisana przystępnie i zwięźle – co z uwagi na permanentny brak czasu doskwierający wszystkim, bez wyjątku, czyni ją pozycją łatwo przyswajalną. Niemniej mam poczucie, że przez to brak wielu bardzo istotnych szczegółów, co czyni książkę świetnym „wstępem do” tematu mediów społecznościowych, ale z nikogo na pewno nie zrobi specjalisty.

Wobec powyższego na pewno szczerze poleciłabym książkę studentom kierunków wszelakich, którzy zapatrują się na social media nindżyzm i chcą podjąć staże zawodowe w agencjach prowadzących działania tego typu – jest to świetna baza pod doświadczenia praktyczne. Powinna to być także obowiązkowa lektura dla osób, które nie do końca rozumieją dlaczego social media stają się coraz ważniejszym kanałem komunikacji z klientem. Jak pisze Sadowski: „(…) konsumenci są zmęczeni jednostronną komunikacją. Ludzie oczekują interakcji i szansy na wykształcenie relacji z marką.”

Osobiście powiedziałabym raczej „żaden konsument nigdzie nie szuka i nie oczekuje komunikatu reklamowego. Jednak ewolucja w stronę social media jest jedynym sposobem na przetrwanie w okolicznościach wykształcenia przez ludzi ślepoty na reklamę tradycyjną. Stosowanie kanałów komunikacji reklamowej, do których konsumenci jeszcze nadto nie nawykli, a które stanowią ich naturalne środowisko funkcjonowania w mediach sprawia, że reklama może być nadal zauważana, angażująca i akceptowana w zalewie treści kultury.” W jednym się na pewno z Michałem Sadowskim zgadzam – trzeba robić internety, a ci, którzy tego nie pojmują, zginą.
przerwanareklame.pl taida.zaradna, 2013-01-18

Rewolucja social media

Dowiedz się, jak najefektywniej wykorzystać możliwości oferowane przez portale społecznościowe.

Michał Sadowski jest jednym z najbardziej aktywnych obserwatorów współczesnego internetu, na co dzień zajmującym się monitoringiem sieci. W oparciu o jego doświadczenie powstała publikacja, będącą przekrojowym spojrzeniem na zagadnienie społecznościowego aspektu internetu w zakresie kreacji marki, obsługi klienta czy komunikacji, stanowiącej nieodłączny element każdego biznesu. Autor w swej książce dzieli się bogatą wiedzą odnośnie monitoringu i szczegółowej analizy portali społecznościowych pod kątem maksymalnie efektywnego wykorzystania ich możliwości. Historia nowoczesnego internetu pokazała, że wiele marek osiągnęło swą pozycję właśnie poprzez kreację i dbałość o wizerunek przy pomocy tego typu mediów. Sadowski skrupulatnie opisuje metody, dzięki którym można podnieść reputację danego podmiotu przy jednoczesnym zachowaniu jego „ludzkiej twarzy".
magazynt3.pl 2013-02

Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada

Szkatułkę tę, autor otwiera przed nami niespiesznie. Jego podróż nie jest powierzchownym zaliczaniem kolejnych punktów na mapie Czarnego Lądu.

W odwiedzanych miejscach, każdorazowo podejmuje próbę wniknięcia jak najgłębiej w lokalną historię, zwyczaje, unika utartych szlaków i zorganizowanej turystyki. Podejmuje próby rozmów o sprawach ważnych i trudnych (jak choćby temat obrzezania, AIDS, uprzedmiotawiania kobiet). Niemal czterysta stron afrykańskiej mozaiki nasyconej różnorodnymi kolorami, zapachami, upałem i chłodem, zatłoczonej i głośnej, tak innej od Europy. Mozaiki, która uwodzi i zaskakuje przybysza z daleka.

Książka może momentami przytłaczać, gdyż brak jej lekkości- charakterystycznej dla literatury podróżniczej, ale czytana na raty lub w dowolnie otwartym momencie, zaspokoi pragnienie (wiedzy), nie powodując przesytu, a plastyczne opisy, wzbogaca niezliczona ilość pięknych fotografii.

Książkę zdecydowanie polecam wszystkim miłośnikom Afryki- których nie rozczaruje to rzetelne kompendium wiedzy o Sahelu- jak i tym, którzy o Afryce nie wiedzą nic.

http://mumagstravellers.blogspot.com/ mumagstravellers