ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Sztuka pozowania w fotografii portretowej

Każdy, kto próbował swoich sił w fotografii portretowej stanął przed problemem, jak ustawić modela, aby podkreślić atuty, a ukryć wady. Jak sprawić, aby fotografowana osoba czuła się swobodnie przed aparatem. Jak pokierować pozującą osobą, aby uzyskać na zdjęciu efekt naturalności.

Na te i wiele innych pytań dotyczących pozowania odpowiada Lou Jacobs na łamach książki Sztuka pozowania w fotografii portretowej. Zapoznamy się w niej ze sprawdzonymi metodami pracy fotografów - zawodowców specjalizujących się w różnych portretach. Autor zadał pytania jedenastce fotografów. Każdy z nich został zapytany o początki działalności, studio, specjalizację, pracę z klientem, zalecany ubiór i pozy, modyfikacje cyfrowe i sprzęt. Odpowiadali: Julia Greer - fotografującą dzieci w różnym wieku i rodziny, Marissa Boucher - specjalistka od fotografii buduarowej, Carolyn Wright - pracującą z osobami w każdym wieku od dziecka do seniora, Elizabeth Etienne - wykonującą portrety kobiet w ciąży i sesje noworodkowe, dwie fotografki pracujące razem, Melanie Litchfield i Sara Brennan-Harrell - fotografujące śluby i dzieci, Ron Jacobson specjalista od fotografii ślubnej, rodzinnej i dziecięcej, Todd Joyce spec od fotografii reklamowej, Larry Peters - preferujący portretowe sesje studyjne, Dan Heffer fotografujący grupy rodzinne, portrety biznesowe, zdjęcia młodzieży i dzieci oraz Angela Stott wykonująca portrety dzieci, rodzin, pojedynczych osób oraz śluby. Każdy z fotografów na łamach książki zaprezentował kilka zdjęć oddających jego styl i charakter pracy.

Książka jest bardzo pomocna, szczególnie dla fotografów rozpoczynających pracę z ludźmi. Każdy z fotografów występujących na łamach książki ujawnia swoje patenty na udane zdjęcie i podsuwa sprawdzone przez siebie pomysły. Samo przeanalizowanie zamieszczonych fotografii jest inspirujące i może być źródłem nowych koncepcji fotograficznych. Książka przeznaczona jest dla osób zajmujących się fotografią zawodowo. Uważam, że więcej skorzystają osoby budujące dopiero swoją markę, niż fotograficy mający ugruntowaną pozycję na rynku i dobrze czujący się w poruszanej tematyce. Oczywiście, sięgając po książkę, zawsze mogą podejrzeć, jak to robią inni. Osoby początkujące w temacie fotografii portretowej znajdą w książce wiele przydatnych rad, np. jak przełamać pierwsze lody, jak ukryć niedoskonałości twarzy i figury. Nie znajdą natomiast wskazówek technicznych: jakie ISO, jaka przysłona, jak rozmieścić lampy itp. Wszystkie porady podane są w sposób lekki, łatwy i przyjemny. Uważam, że wraz z inną pozycją wydaną przez Heliona, a mianowicie Fotografią rodzinną autorstwa Christie Mumm, stanowią „zestaw startowy” dla fotografów chcących zająć się szeroko rozumianą fotografią portretową.
ateliora.com Iwona Zielińska-Frołow

Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi

Jogasutry Patandżalego zostały stworzone jako „przewodnik prowadzący do uświadomienia”- tak zwięźle charakteryzuje to liczące prawie 2000 lat dzieło autor komentarza do Jogasutr – Chip Hartranft. Słowo przewodnik nasuwa skojarzenia niezbyt obszernej książki, która w konkretny sposób podaje praktyczne wskazówki do osiągnięcia wyznaczonego sobie celu. Czytelnik zaskoczy się pozytywnie, ponieważ połączenie zwięzłego języka Patandżalego z opisami i rozwinięciami Chip’a Hartranft’a daje interesujący efekt, który zdecydowanie spełnia swoją podstawową funkcję opisania jak wygląda droga prowadząca do „uświadomienia”. Opracowanie Jogasutr wydane w Polsce przez wydawnictwo HELION wzbogacone jest również o dodatkowe uzupełnienia i bonusy.

Budowa

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza część to sutry, czyli mądrości spisane najprawdopodobniej ok. II/III w. n.e. przez Patandżalego, dotyczące problemu cierpienia człowieka. Rozdziały: Skupienie, Ścieżka do uświadomienia, Niezwykłe moce, Wolność, zawierają esencję rozważań i myśli filozoficznych, które narodziły się z silnych wpływów przede wszystkim filozofii sankhji i buddyzmu (a więc i Brahman i Upaniszad). Bez komentarza Chip’a Hartranft’a ciężko byłoby zrozumieć przekaz zawarty w sutrach przetłumaczonych z sanskrytu (język oryginału). Współcześnie brakuje nam kontekstu stanowiącego tło powstania dzieła, do tego sam autor posługiwał się słowami i wyjaśnieniami w sposób oszczędny. Jednak ta interpretacja myśli Patandżalego jest moim zdaniem satysfakcjonująca i zachęca do „regularnego studiowania sutr w atmosferze otwartości i pokory” (co, jak komentuje Hartranft, jest zresztą jednym z elementów składających się na działanie jogiczne, czyli krijajogę). Druga część książki to bardzo ciekawe i rozbudowane uzupełnienie najważniejszych zdaniem komentatora treści. Wyjaśnia on między innymi od czego zależy sukces praktykowania jogi, na czym polega przemiana na ścieżce działania. Hartranft poszukuje również źródeł koncepcji Patandżalego, porównuje poszczególne jego założenia dotyczące człowieka z dzisiejszą wiedzą naukową.

Bonusy

Pozycja ta wzbogacona jest o kilka cennych dodatków, do których należą: Jogasutry w polskim przekładzie zebrane razem, opis ścieżki praktyki jogi, słownik podstawowych pojęć używanych w Jogasutrach, zasady wymowy zgłosek w sanskrycie. W bibliografii można znaleźć inspirujące tytuły oraz linki do słowników tłumaczących język sanskrytu na angielski. Pomysł o dodaniu kilku kluczowych podsumowań jest bardzo poręcznym rozwiązaniem i sprawia, że warto mieć tą książkę w domowej biblioteczce.

Dla kogo?

Jogasutry Patandżalego w komentarzu Chip’a Hartranft’a to przede wszystkim obowiązkowa lektura dla wszystkich adeptów jogi, ponieważ opisuje na czym polega ścieżka jogi i od czego zależy jej powodzenie. Wprowadza też w kontekst historyczny i filozoficzny wskazując źródło podstawowych teorii, praktyk i pojęć jogi. Z racji występowania licznych objaśnień, odniesień i porównań, może stanowić ciekawy „kąsek” również dla zainteresowanych filozofią indyjską. Lektura tego opracowania Jogasutr jest też ważnym głosem w temacie poszukiwań źródeł i sposobów wyzwolenia się z cierpienia.
joga-abc.pl Aneta Warszawa-Salwierak

Ogrodnictwo dla bystrzaków

Książka jest bardzo rzeczowa, więc moje recenzja też będzie taka. Poniżej plusy i minusy "Ogrodnictwa dla bystrzaków":

- Niewiele zdjęć. Niektóre podrozdziały aż proszą się o dodanie kilku kolorowych fotografii.
- Częsty brak informacji o czasie wysiewu poszczególnych roślin. W efekcie muszę spacerować między książką, a komputerem.
- Miękka okładka. Tego typu książki powinny być wydawane w twardej, ponieważ często do nich wracamy i szybko się niszczą.

+ Ogromna ilość poruszanych tematów.
+ Porady na chyba każdy temat. Nie potrafię znaleźć pytania, który mógłby zadać początkujący ogrodnik, a na które nie ma odpowiedzi w książce.
+ Książka inspiruje i zachęca do założenia ogrodu. Często opisywane są plusy wynikające z jego posiadania i użytkowania.
+ Wskazówki dotyczące projektowania ogrodu krok po kroku.
+ Mnóstwo propozycji roślin i nasadzeń.
+ Przystępne porady. Nie znajdziemy w książce wyszukanego, naukowego słownictwa.
+ Rzeczowość.
+ Przejrzystość.
+ Ciekawe obrazki na początku każdej części.
+ Porady są dopasowane do każdego ogrodu - zarówno wielkości pokoju, jak i hektarowego.
+ Dodatek na końcu książki - dekalogi. Znajdziemy w nich m.in. przepis na przygotowanie octu ziołowego, wskazówki dotyczące suszenia poszczególnych gatunków kwiatów czy pędzenia narcyzów w domu.

Książka ma zdecydowanie więcej zalet niż wad. Treść jest świetna (poza kilkoma nieznaczącymi niedociągnięciami). Gorzej przedstawia się sprawa z wykonaniem. Uważam jednak, że ocenie powinna podlegać głównie zawartość merytoryczna, a nie wygląd. W skali sześciostopniowej "Ogrodnictwo dla bystrzaków" oceniam na 5. Książkę polecam szczególnie początkującym. Autorzy "bezboleśnie" przeprowadzą nas od projektowania ogrodu, poprzez przekopywanie grządek i wybór odpowiednich roślin, aż po stworzenie kącika zapachowego w ogródku. Porady są niebanalne, a wybór roślin ciekawy. Publikacja zachęciła mnie do dalszej pracy nad moim wymarzonym ogrodem. Ostatnio miałem chwile słabości. Chciałem nawet porzucić pomysł. Na szczęście w odpowiednim momencie pojawiło się na moim biurku "Ogrodnictwo dla bystrzaków".
czytelnik-ksiazki.blogspot.com 2013-02-15

Subtelna rewolucja. Wykorzystaj potencjał swojego malucha od pierwszego dnia życia

To już trzecia książka z serii "Subtelna rewolucja" Glenna Domana. Dobrze, że zostawiłam ją sobie na koniec, gdyż nie wiem, czy podeszłabym do czytania innych części z takim samym entuzjazmem jak wcześniej. Tym razem Doman wywołuje kontrowersje. Dotyczące one pewnych obszarów stymulacji sensorycznej. Mimo wszystko, przedstawia też warte zastosowania metody rozwijania potencjału dziecka, i całe szczęście tych pozytywnych propozycji autora jest więcej. Zdaję też sobie sprawę, że co mnie bulwersuje, innym może całkowicie odpowiadać. I odwrotnie. Musicie odnieść się do swojego rozsądku, poglądów i systemu wartości.

Zdaniem Domana często aranżujemy środowisko dziecka w taki sposób, że przeszkadzamy mu w naturalnym rozwoju. Nieświadomie nie zaspokajamy jego rzeczywistych potrzeb, lecz swoje. Dalej, autor neguje pojęcie "gotowości" do opanowania konkretnej umiejętności. Inaczej określane to jest jako zegar, który wskazuje, że np. w wieku 6 miesięcy niemowlę powinno siadać, a w wieku 6 lat dziecko dojrzewa do nauki czytania. Tymczasem według Domana to nonsens. "Mózg rozwija się, kiedy jest używany", a nie wtedy, kiedy przyjdzie odpowiedni moment! Weźmy jednak pod uwagę, że musimy odnieść się do pewnej normy, która da nam wyznacznik prawidłowości i odchyleń od niej.

W książce znajdziemy szczegóły, jak samodzielnie dokonać oceny stanu noworodka, która jest niesamowicie istotną diagnozą, od której musimy zacząć przed przystąpieniem do jakiejkolwiek stymulacji. Badanie to powinno być dokonane w pierwszej dobie życia dziecka przez neonatologa i mam nadzieję, że tak jest w każdym przypadku. Jednak zawsze możemy- dla pewności- wykonać je sami, nie wyrządzając krzywdy malcowi. Diagnoza pozwoli nam opracować oraz realizować Program sensoryczny dla noworodka.

W programie ćwiczeń stymulujących- i tu przechodzimy do mniej lub bardziej kontrowersyjnych metod- znajdziemy między innymi włączanie i wyłączanie światła w pomieszczeniu, w którym znajduje się osesek (dla stymulacji wzroku), zachęcanie do pełzania od pierwszych dni życia, a z czasem rozszerzania zestawu ćwiczeń (dzięki temu dziecko może dojść do takiej wprawy, że w wieku 12 tygodni zaczyna raczkować!), ćwiczenia artykułowania konkretnych dźwięków, zabawy na podłodze, korzystanie z kart z konturami rozwijającymi inteligencję, przygotowanie elementów kontrastowych w otoczeniu dziecka, nauka czytania, rozwijanie umiejętności chwytu i wiele innych. Co mnie zszokowało, to ćwiczenia rozwijające zmysł równowagi, które wyglądają na prezentowanych zdjęciach przerażająco, a opisy potwierdzają niebezpieczeństwo metody. Np. obroty w płaszczyźnie poziomej (mama trzyma malca za jedną nogę i jedną rękę, kręcąc się wokół osi!), kołysanie ruchem wahadłowym, trzymając bąbla za kostki nóg (czyli głową w dół!), kołysanie w górę i w dół, na boki (mama trzyma dziecko za nadgarstki, tata za kostki u nóg i kołyszą niemowlę)... W życiu nie odważyłabym się wykonywać podobnych ćwiczeń z moim maluszkiem, ale gdyby miał poważne problemy zdrowotne i to byłaby pewna metoda rehabilitacji pewnie próbowałabym wszystkiego, byle tylko coś zadziałało. Wybór należy do rodziców i zapewne zależy od pewnych sytuacji, np. stanu zdrowia noworodka i rokowań na przyszłość.

Mimo moich kilku zastrzeżeń, i tak uważam, że książkę warto kupić. Znajduje się w niej wiele cennych wskazówek, które warto wprowadzić w codzienność już od pierwszych dni życia. A to, co bulwersuje, możemy ominąć, lub potraktować jako ciekawostkę, że tak też można ćwiczyć z oseskiem.
odkrywczamama.blogspot.com 2013-02-12

Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu!

Od poniedziałku się odchudzam!

Zacznę od poniedziałku… Po świętach, od Nowego Roku, schudnę na wiosnę! Brzmi znajomo??? A potem mijały kolejne poniedziałki, święta, a nawet lata, zanim kolejny raz stanęłaś przed lustrem i na widok rozkosznych rubensowskich fałdek z przekonaniem obiecałaś sobie: "Od poniedziałku biorę się ostro za siebie!". A kiedy już udało Ci się dziarsko wkroczyć na nową, lżejszą drogę życia, mur konsekwencji padał w starciu z "najbardziej kuszącym kawałkiem serniczka", jaki widziałaś w życiu. Niestety, bez odpowiedniej motywacji nawet sądowy zakaz zbliżania się do jedzenia nie jest w stanie uchronić Cię od kalorycznych grzeszków w trakcie diety - musisz bowiem spojrzeć nie tylko w lustro, ale i prawdzie w oczy!

Dobra motywacja, żelazna konsekwencja i silna wola. Naprawdę tylko tyle trzeba, by wprowadzając w swoje życie nowe, lepsze nawyki żywieniowe i codzienną dawkę ruchu, osiągnąć w zdrowym tempie swoją wymarzoną wagę! Koniec z naiwną wiarą, że pewnego dnia ktoś odkryje cudowny sposób na to, by "schudnąć dziesięć kilo w czterdzieści osiem godzin, dużo jedząc i wcale nie ćwicząc". Zamiast tego wybierz odpowiednią dla siebie dietę i… przechytrz samą siebie!

Badania dowiodły, że osoby, które prowadziły zapiski dotyczące przebiegu odchudzania, osiągały aż o 50% lepsze wyniki od tych, które ich nie robiły! Dlaczego? Ponieważ codzienne notatki pozwalają lepiej poznać i kontrolować swoje zachowania żywieniowe, zdiagnozować szkodliwe przyzwyczajenia i największe słabości, ale przede wszystkim dokumentować kolejne sukcesy! To właśnie odnotowane przez Ciebie drobne wygrane nad tuczącymi pokusami i cudowne chwile radości po wejściu na wagę będą najlepiej motywować Cię do dalszej pracy nad swoim ciałem i pomogą przetrwać gorsze chwile podczas odchudzania.

DZIENNIK DIETY opracowany przez zespół znanych i doświadczonych dietetyków, opatrzony praktycznymi radami profesjonalny dziennik do notowania przebiegu diety! Dziennik ten pasuje do wszystkich sposobów odżywiania, jakie obieramy na drodze do wymarzonej figury. Wraz z nim otrzymamy niezbędne wskazówki, które pozwolą w pełni wykorzystać potencjał tego niezwykle skutecznego narzędzia do walki z niechcianymi kilogramami!

Kiedy otrzymałam przesyłkę z książką z internetowej księgarni http://sensus.pl/ moje podekscytowanie i zachwyt sięgały zenitu. Z radością rozdzierałam karton paczuszki, aby dostać się do tak mi pomocnej zawartości.

Na początku byłam niezmiernie zauroczona szatą graficzną dziennika, jasne kolory, ilustracje, wszystko wyraźnie zaznaczone, książka miła da oka i zachęcająca, nawet bez otwierania. Mówi się „nie oceniaj książki po okładce”, w tym przypadku okładka i szata graficzna w pełni odzwierciedlały treść książki.

A więc. Dziennik ma praktyczne pogrupowania na dni, tygodnie, miesiące. Każdy oznaczony odmiennym kolorem. Na początku książki otrzymujemy kilka wskazówek od autorów, praktyczne zadania i rady „jak zacząć”. Później mamy czas na pomiary, mierzymy wagę, obwód talii, obliczmy BMI i tym podobne. Wszystko by wiedzieć na czym stoimy. Gdy wykonamy sprawy organizacyjne i mamy motywację do odchudzania, możemy zacząć uzupełnianie dziennika. Nasza droga do pięknej sylwetki w DZIENNIKU trwa 12 tygodni. Każdy tydzień rozpoczyna się mottem, super produktem, tabelką na plan treningowy i zadaniami do wykonania. Później każdy dzień opisujemy dokładnie, każdy posiłek, podjadanie i inne ważne sprawy.

Dziennik pozwala w prosty sposób kontrolować posiłki, zaplanować dietę i zdrowe życie. Nie ukrywam, że dla mnie ta książka jest niezwykle motywująca. Pozwala mi na poznanie moich nawyków i wykluczenie wszystkiego co „złe” w mojej diecie. Polecam tę książkę dla każdej osoby walczącej o idealną sylwetkę. Myślę, że pozwala dokładnie planować. W DZIENNIKU mamy miejsce na wszystko: przepisy, dane, zapiski, notatki, jest tam także specjalnie opracowana lista zakupów. DLAMNIE prawdziwy niezbędnik, który daje dodatkową motywację i kopa do działania.
klaudi13m.bloog.pl 2013-02-04