ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

"Stary", młodzi i morze. Od Antarktydy do Alaski. Wyprawa wokół obu Ameryk

Mając dwadzieścia lat, zaczyna się odczuwać przemożoną potrzebę spełniania swoich marzeń. Z tego założenia najwyraźniej wyszli również członkowie załogi Starego, ponieważ postanowili opłynąć Amerykę Południową i przez niebezpieczny przylądek Horn dotrzeć do Polskiej Stacji Polarnej. Problemem było jedynie zdobycie pieniędzy na podróż. Trzeba było szukać sponsorów i przekonać rodzinę do wyjazdu. Mimo przeciwności dopięli swego i wyprawa doszła do skutku - co więcej, zakończyła się sukcesem. Młodzi podróżnicy poczuli jednak niedosyt i uznali, że czas zdobyć Amerykę Północną, a po przepłynięciu trudnego Przejścia Północno-Zachodniego także i wybrzeża Kanady. Ta książka to zapis ich niezwykłej podróży.

Stary, młodzi i morze to niezwykle emocjonująca relacja kilku przyjaciół, którzy postanowili spełnić swoje marzenia i wyruszyć w podróż życia. Spisania historii podjął się Marcin Jamkowski, który pracował głównie na materiałach przygotowanych przez kapitana obu rejsów, Jacka Wacłowskiego, i brał udział jedynie w drugiej wyprawie. Trochę szkoda, że takie zadanie przypadło komuś, kto nie widział wszystkiego. Zapewne z tego względu książka przybrała również formę trzecioosobową. Jak dla mnie jest to największa wada tej pozycji. W literaturze podróżniczej najbardziej lubię ten osobisty wydźwięk i narrację pierwszoosobową. Dzięki temu ma się lepszy wgląd w przemyślenia uczestników wyprawy. Tutaj nie mogłam w żaden sposób tego poczuć, co nie do końca mi się spodobało.

Mimo to jest to książka bardzo ciekawa i wciągająca, przedstawiająca ludzi połączonych pasją, jaką jest żeglarstwo. Pasję tę widać na każdym kroku - w relacji, w historiach, na zdjęciach, czy też... na dołączonym przez wydawnictwo filmie. Wszystko to sprawia, że opowiadana przez Jamkowskiego historia jest maksymalnie interesująca i bogata. Równie fajnie czytało mi się o relacjach bohaterów opowieści. Jako najlepsi przyjaciele przeżywali wspaniałe chwile, ale zdarzały im się również scysje. W sumie nie ma się czemu dziwić - pokład jachtu nie sprzyja izolacji, a co za tym idzie - kiedy ma się kogoś dość, nie ma dokąd uciec. Na szczęście bardziej liczył się dla nich cel podróży, dzięki czemu dążyli do niego mimo nieporozumień.

Jest jeszcze jeden plus Starego, młodych i morza: prawdziwą przyjemnością było dla mnie obserwowanie zmagań bohaterów z żywiołem wody. Niebezpieczeństwo groziło im na każdym kroku, mimo to nigdy się nie poddali i wytrwale walczyli z przeciwnościami losu. Tego oczekuję po dobrej książce podróżniczej i cieszę się, że kolejna powieść Bezdroży okazała się tak wspaniałą lekturą, nad którą warto spędzić kilka godzin.

Tym bardziej, że wydano ją z rozmachem i dbałością o detale.

Podsumowując: głównym mankamentem tej historii jest pozbawienie jej narracji pierwszoosobowej, która w dużej mierze przełożyła się na brak osobistego punktu widzenia bohaterów tej niezwykłej książki. Pod każdym innym względem jest to kawał wspaniałej literatury podróżniczej. Podobało mi się wydanie, a także pięknie wykonane zdjęcia do spółki z filmem, który tylko pogłębił moje wrażenia estetyczne. Najlepsza jednak okazała się pasja chłopaków, ponieważ to dzięki niej udało im się osiągnąć to, co sobie zamierzyli.
zrecenzujemy.blogspot.com Angie Wu, 2014-02-15

Zbuduj swój dream team. Relacje z pracownikami

Menedżer, aby dobrze pełnić swoją funkcję, musi sprawnie poruszać się we wszystkich obszarach rzeczywistości biznesowej. Powinien radzić sobie z komunikacją, być kreatywny i stać na czele niczym prawdziwy lider, motywować podwładnych i rozwiązywać problemy. Książka Zbuduj dream team jest skierowana do tych szefów, którzy w tym zakresie pewien poziom skuteczności już osiągnęli, ale chcą być jeszcze lepsi. Świetny szef wie, jak przeistoczyć zbiór przypadkowo dobranych pracowników w zgraną grupę osób silnie zaangażowanych w działania firmy i autentycznie przekonanych o celowości własnych poczynań.

Właśnie wiedzę na temat tego, jak to zrobić przekazuje ten poradnik. Może on zostać potraktowany jako szkolenie - do czego zachęca sam autor. Grzegorz Szczerba dzieli się - z perspektywy praktyka, który podczas zarządzania pracownikami przeszedł każdy z przedstawionych przez siebie tematów - metodami na zbudowanie poprawnych relacji z podwładnymi. Relacji te mają być oparte na zaufaniu, fascynacji, właściwym podziale obowiązków i wykorzystaniu skrzętnie skrywanych przed otoczeniem różnych talentów poszczególnych osób.

Jest to książka dla tych, którzy chcą się dowiedzieć, jak inspirować ludzi i prowadzić ich do zdobywania kolejnych celów. Znajdą w niej praktyczne i sprawdzone informacje dotyczące budowania więzi, włączania pracowników w swoje projekty i wywoływania w nich entuzjazmu, a także wyzwalania ich kreatywności i pomysłowości.
Personel i Zarządzanie 2014-03-01

Pokonaj stres z Kaizen

Żyjemy w niezwykle stresujących czasach. Niepewna sytuacja na rynku pracy nie służy naszemu zdrowiu psychicznemu. Jak opanować stres, zanim ten zniszczy nasze życie?

Jarosław Gibas w swojej najnowszej powieści „Pokonaj stres z Kaizen”, dogłębnie analizuje przyczyny stresu. Jednocześnie ukazuje techniki, które pozwalają oswoić lęki, które zatruwają nasze życie.

Człowiek od zarania dziejów boryka się ze stresem. Dopóki strach mobilizuje nas do działania, pełni on funkcję obronną, umożliwiającą przeżycie. Niestety, czasem lęki nabierają na sile. Chroniczny stres może doprowadzić nas na skraj załamania nerwowego. Osoby, które paraliżuje strach, często zamykają się w swojej skorupie i unikają innych ludzi.

Niektórzy ludzie żyją w permanentnym stresie. Nadmiar obowiązków w pracy, mobbing, niskie zarobki itp. odbijają się negatywnie na naszym zdrowiu. Część z nas boryka się z lękiem okazjonalnie. Takie wydarzenia jak trudny egzamin, spotkanie ze strategicznym inwestorem czy prezentacja przed dużym gronem odbiorców często budzą niepokój. Choć stres powinien działać mobilizująco, zdarza się, iż lęk paraliżuje nas i nie jesteśmy w stanie sformułować sensownego zdania.

Stosując się do zasad filozofii Kaizen, która opiera się na wprowadzaniu zmian za pomocą małych kroków, jesteśmy w stanie opanować stres. Poradnik Jarosława Gibasa wprowadza w nasze życie harmonię, spokój i radość.
dojrzalakobieta.pl Magdalena Kukurowska

Sztuka rynkologii

Kilka słów o „Sztuce rynkologii” Jacka Kotarbińskiego, gdyż jest to według mnie jedna z tych książek, które zapadają w pamięć. Nie nazwę tego artykułu recenzją, a „kilkoma refleksjami w trakcie czytania”.

Nie wiedziałam za bardzo, czego oczekiwać po tej książce. Biorąc pod uwagę, z jakim impetem ruszyła na rynek, spodziewałam się inspirującego poradnika opisującego najnowsze trendy w marketingu. Sama, jako początkujący przedsiębiorca, szukam takich właśnie inspiracji i świeżych pomysłów. Mając jednocześnie dość dużą awersję do tradycyjnych technik manpulacyjno-sprzedażowych (po lekturze „Sztuki rynkologii” nie nazwę ich technikami marketingowymi;), oczekiwałam powiewu nowych idei.

Dlatego pierwsze strony z zarysem historycznym marketingu mnie nieco zaskoczyły. Jednak z każdą kolejną stroną dostrzegałam coraz większy kunszt tej książki. Trudno jest napisać wysokiej jakości poradnik, który zainspiruje wymagającego czytelnika biznesowego. Potrzeba do tego ogromnego doświadczenia, pasji i oryginalnej refleksji. Jednak poradnik koncentruje się na tym, co jest i co można zrobić dziś.

„Sztuka rynkologii” jest natomiast czymś znacznie więcej niż poradnik. Czytając, nie sposób nie dostrzec wyjątkowo szerokiej perspektywy światopoglądowej Autora. Absolutnie trafna, w moim odczuciu, interpretacja percepcji i realizacji technik marketingowych przez polski, burzliwie rozwijający się rynek od czasów komunistycznych po dziś, to skarbnica wiedzy zasilona latami obserwacji i doświadczeń w terenie. Sama pamiętam z moich studenckich czasów, które miały miejsce w historycznym momencie przełomu tysiącleci, ten szałowy klimat „marketingu jak na zachodzie”. Każdy z nas łykał wtedy garściami amerykańskie studia przypadków i ten, kto miał okazję pracować w marketingu, starał się je za wszelką cenę przekopiować na polski rynek. Jacek Kotarbiński w „Sztuce rynkologii” pokazuje jednak, że część z nich w ogóle nie miała szansy, by odnieść sukces w polskich warunkach, część została ordynarnie zinterpretowana przez polską klasę „dorabiających się” przedsiębiorców i nadała marketingowi negatywną konotację „manipulacyjną” (z którą marketing niestety walczy do dziś), a większość nie ma już w ogóle zastosowania w dzisiejszym świecie, w którym długoterminowa jakość w każdym aspekcie wygrywa z krótkoterminową ilością.

Jacek Kotarbiński pisze też dość dużo o obecnych tendencjach społeczno-marketingowo-rynkowych w Polsce. Media pozbawione misji społecznej, tabloidyzacja i ogólne otępianie społeczeństwa przekazami nastawionymi wyłącznie na zysk, to refleksje, które od jakiegoś czasu nurtują również mnie. Nikt jednak do tej pory nie ujął tego tak trafnie i ciekawie!

Jednak fragment, który najbardziej mnie zainspirował, to opis znanego eksperymentu z Joshua Bell – światowej klasy wirtuozą skrzypiec grającym incognito w nowojorskim metrze oraz historia książki „o kukułkach”. Nie zdradzam wszystkiego, by zachęcić do czytania;) Słyszałam już wcześniej o eksperymencie skrzypkowym i jego rezultaty wyjaśniłam sobie snobizmem ludzi, którzy płacą ogromne pieniądze za coś, czego nie są w stanie docenić bez tzw. metki. Jednak interpretacja z książki wydaje mi się dużo bardziej trafna. To ujęcie problemu od drugiej strony, czyli stwierdzenie, że bez marketingu nawet absolutnie wyjątkowa jakość się po prostu nie sprzeda. Już nie dziś!

I na zakończenie dodam, że niesamowicie doceniłam styl pisarski, zarówno pod względem wyjątkowej łatwości języka jak również pod względem ogólnej formy przekazu. Przekazu pozytywnego, ta książka pokazuje wiele niedociągnięć naszego rynku. Jednak nie ma w niej krytyki dla krytyki. Zawsze chodzi o to, by wyjaśnić, dlaczego coś się dzieje i co można zrobić, by było lepiej. To w mojej opinii krytyka wyjątkowo konstruktywna, której w naszym kraju jest relatywnie mało, a która dowodzi ogromnego dystansu Autora do opisywanej rzeczywistości. Przyznam, że nie tak często inspirują mnie ojczyste lektury biznesowe, które zwykle są zbyt akademickie, napisane „po chińsku” lub mało oryginalne. „Sztuka rynkologii” przerosła jednak zdecydowanie moje oczekiwania!

Zatem jednym zdaniem: Absolutnie inspirująca lektura światopoglądowa dla praktyków marketingu, biznesu, przedsiębiorców, jak również lektura obowiązkowa dla studentów, która w wyjątkowo fachowy sposób wprowadza czytelnika w świat polskiego marketingu wczoraj, dziś i jutra. Zdecydowanie polecam!
novense.com Małgorzata Guyot, 2014-01-26

Władca Języków, czyli prawie wszystko o tym, jak zostać poliglotą

Żyjemy w czasach, w których z łatwością możemy komunikować się z ludźmi na całym świecie. Mamy także możliwość podróżowania coraz dalej i coraz szybciej. Wiele granic stoi przed nami otworem. Mimo to czasem napotykamy na pewną przeszkodę, której nie potrafimy przeskoczyć. Tę barierę stanowi język. Współcześnie, ciężko sobie wyobrazić brak znajomości chociażby angielskiego. To prawie jak kalectwo. Pracodawcy wymagają jednak od nas coraz więcej. Często decydujemy się też na atrakcyjną pracę za granicą, aby podwyższyć standard swojego życia. Wszystko wygląda na proste, póki nie przychodzi czas na naukę. Z góry zakładamy, że nam się nie uda, ponieważ język, który wybraliśmy wydaje nam się za trudny. Co jednak, jeśli ktoś Ci powie, że „nie ma języków obcych - są tylko te, których jeszcze nie znasz”? To motto zawarte jest w książce trenera kompetencji komunikacyjnych i językowych Mariusza Włocha Władca Języków, czyli prawie wszystko o tym, jak zostać poliglotą.

Książka jest wszechstronnym poradnikiem. Znajdziemy w niej rady, jak znaleźć skuteczną metodę nauki, która będzie dla nas odpowiednia. Przeczytamy dużo o motywacji oraz umiejętności stawiania sobie celów, ponieważ sukces językowy osiągniemy tylko wtedy, gdy wiemy, czego oczekujemy. Dowiemy się skąd czerpać energię i co może pomóc nam w nauce. Odnajdziemy część książki poświęconą komunikacji, a także roli empatii i typom nauczycieli oraz temu, jak wybrać właściwy kurs. Poznamy narzędzia językowe oraz dużo porad, a w tym autorską Metodę Bezpośredniej Komunikacji.

Władca Języków to obszerna pozycja nie tylko o nauce języków, ale także o motywacji. Została ona napisana w bardzo humorystyczny sposób. Jej wyjątkowość tkwi w uwzględnieniu różnic między ludźmi, które powodują, że każdy z nas potrzebuje odnaleźć swój indywidualny sposób na naukę. Pokazuje, że odmienne są także nasze cele i motywy. Uważam, że to bardzo ciekawa książka, ale najważniejsze są tu nasze chęci. Jeśli nie podejmiemy wysiłku nauki, nie zostaniemy poliglotami. Mariusz Włoch pokazuje jednak, że przyswajanie nowego języka może być przyjemnością.
niedzielnatworczosc.blogspot.com Joanna Niedziela, 2014-03-03