ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Francuski dla bystrzaków

Sześć lat nauki języka francuskiego i nagle: język niemiecki! Liceum bez wyboru drugiego języka wita. Życie jest życiem, więc w przeciągu pół roku z mojej głowy wywietrzały co trudniejsze struktury gramatyczne, by po roku przywitać w swoim gronie wszelkie podstawy tego pięknego romanistycznego języka. Tonący chwyta się nawet brzytwy, dlatego postanowiłam dać szansę serii „Dla Bystrzaków”. Cieszy się ona niemałą sławą zarówno za granicą, jak i w naszej Polsce… z subtelną różnicą w tłumaczeniu, bezsprzecznie wynikającą z uwarunkowań kulturowych. W UK książki zwane są „for Dummies”, co przez Polaków mogłoby zostać odebrane z oburzeniem. Ach, niepojęty humor brytyjski.

Po pierwsze, design serii, w tym wypadku Francuskiego dla bystrzaków idealnie sprawdza się
w nauce. Całość treści jest bardzo przejrzyście pogrupowana i bez problemu można odnaleźć interesujące nas zagadnienia, z którymi mamy problem. Dodatkowo załączona została płyta CD z nagraniami dialogów, które pomagają w wymowie i rozumieniu potocznego francuskiego, co może okazać się wybitnie problematyczne po a) długiej przerwie w nauce języka b) kilkuletnim pobycie w Polsce bez styczności
z językiem i nagłym wyjeździe do kraju croissantów.

Kolejną zaletą książki wydawanej przez Septem jest praktyczność zamieszczonych w niej materiałów, a także zupełna poprawność merytoryczna. Owszem, czasem spolszczone zapisy wymowy zamiast fonetycznych mogą irytować, ale są też pomocne przy dłuższych wyrażeniach lub łączeniu słów czy powiedzonkach. Duży „lajk” za wzmianki o tradycjach i francuskim „savoir-vivre” codzienności dotyczącym spotkań, powitań i różnorodnych sytuacji, w których może się znaleźć biedny, zagubiony Polak. Słowniczek na końcu książki zawiera najważniejsze słowa, a tabele gramatyczne maksymalnie ułatwiają przyswojenie sobie nowych reguł.

Jedynym minusem Francuskiego dla bystrzaków może być tylko i wyłącznie brak wyższego poziomu. Owszem, podstawy są wyłożone bez zarzutu, jednak ta wiedza nie wystarczy, by napisać formalny list w biurze czy udać się na spotkanie biznesowe.Fakt faktem, że w takich celach sięga się jednak do innych, wyspecjalizowanych publikacji, a i najpierw należy przyswoić sobie swoistą „bazę językową”, której arkana zdradzają autorki Schmidt, Williams i Wenzel. Jestem na tak!
baristaliteratury.blogspot.com Charlotte, 2014-05-30

Na zdrowie! Jak osiągnąć harmonię ciała, ducha i umysłu

Książka dr Jana Pokrywki i Filipa Żurakowskiego może zainteresować wiele osób. Związane jest to z tym, że zdrowe odżywianie staje się coraz bardziej popularnym tematem i ludzie poszukują różnych informacji powiązanych z nim. Stąd ta publikacja może takie osoby zainteresować.

W „lekturze” tej oprócz nazwijmy to normalnego tekstu znajdziemy również różne przepisy, które mogą zainteresować część z czytelników. Ponadto są tu również takie „wyróżnienia” jak: Wprowadź to w życie czy Czas na refleksję. Znajdują się tu także różne Rysunki.

Znaleźć tu można wiele ciekawych informacji między innymi o oleju lnianym czy magnezie. Odnaleźć tu można również informacje, które godziny snu są najbardziej ważne, wartościowe.

Może nie ze wszystkim czytelnik będzie się zgadzał, nie znaczy jednak, że nie można ich wypróbować czy się nad nimi zastanowić. Być może nie wszystko tu prezentowane od razu należy przyjmować bez przemyśleń, sprawdzenia, ale uważam, że sporo tu zawartych uwag mogą mieć spory związek z prawdą czy warte są spróbowania.

Reasumując „Na Zdrowie!” jest bardzo ciekawą lekturą, którą przyjemnie się czyta, chwilami jedynie może przeszkadzać używana terminologia. Użycie jej jest jednak zrozumiałe ze względu na wchodzenie na tematy powiązane z biologią, odżywianiem, związkami zawartymi w pożywieniu. Różne tematy są analizowane pod różnym kontem, pozwalając je lepiej zrozumieć.

Mnie osobiście wytwór ten przypadł do gustu, mogłam się dowiedzieć sporo rzeczy, których wcześniej nie wiedziałam. Miałam również możliwość porównania tego co słyszałam z różnych źródeł na przykład o oleju lnianym z tym co zostało tu zawarte, opisane.
swiatairi.blogspot.com Airi

System Białoruś

„Państwo to ja” – słowa te, przypisywane Ludwikowi XIV, absolutnemu władcy Francji, według Andrzeja Poczobuta mógłby równie dobrze wypowiedzieć prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenka, sprawujący ten urząd nieprzerwanie od 1994 roku.

Jak to możliwe, że w XXI wieku, gdy dyktatura wydaje się zjawiskiem zanikającym, w Europie, właśnie na Białorusi, wciąż istnieje? Dlaczego Białorusini się na to godzą? Jak w dzisiejszych czasach może funkcjonować system autorytarny? W jaki sposób prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence udaje się utrzymać w ryzach społeczeństwo? Na te i inne postawione przez siebie pytania Andrzej Poczobut próbuje odpowiedzieć w swojej książce „System Białoruś”.

Andrzej Poczobut to mieszkający w Grodnie dziennikarz, publicysta i bloger, a także działacz mniejszości polskiej na Białorusi. Od 2006 roku pełni w tym kraju funkcję korespondenta „Gazety Wyborczej”. Jego praca zyskała uznanie zarówno w Polsce, jak i na Białorusi. W 2011 roku miesięcznik „Press” uznał go za Dziennikarza Roku. Za swoją działalność społeczną i dziennikarską był on też wielokrotnie zatrzymywany i aresztowany. Za rzekome znieważenie prezydenta Aleksandra Łukaszenki na łamach „Gazety Wyborczej”, białoruskiej prasy i swojego bloga w 2011 roku został skazany na trzy lata więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

Książka „System Białoruś” składa się z trzech części. W pierwszej z nich autor przedstawia krótko życiorys oraz opisuje drogę Aleksandra Łukaszenki do władzy. Wspomina jego dzieciństwo i młodość, skupia się zaś przede wszystkim na jego działalności politycznej.

Andrzej Poczobut określa prezydenta Białorusi jako człowieka, który zrobił nieprawdopodobną wręcz karierę, przechodząc drogę „od pogardzania do uwielbienia, od biedy do olśniewającego bogactwa, od bezsilności do absolutnej władzy”. Fakty, które podaje w książce, doskonale to stwierdzenie obrazują. W osobie Aleksandra Łukaszenki ukazują człowieka, który niespodziewanie stał się w swoim kraju liczącą się postacią polityczną i został prezydentem, choć nie miał ku temu właściwie żadnego doświadczenia i predyspozycji. Jak więc to było możliwe? Autor w interesujący sposób wskazuje na to, jak dzieciństwo przyszłego prezydenta mogło wywrzeć wpływ na jego późniejszą postawę. Dowodzi również, że już w jego wczesnej młodości ujawniły się pewne cechy, rysy charakteru oraz znany dziś bardzo dobrze model zachowania. Ponadto świetnie przedstawia w książce jego powolne, ale konsekwentne pięcie się po szczeblach kariery.

Przeczytamy tu także o tym, jak Aleksander Łukaszenka potrafił skoncentrować swoje działania tam, gdzie dostrzegał dla siebie szansę, a następnie umiejętnie ją wykorzystać. Potrafił również dokładnie wyczuć sytuację polityczną oraz zmieniające się nastroje społeczeństwa i dostosować się do nich. Jako przyszły, a następnie urzędujący już prezydent Białorusi, budował swój polityczny wizerunek, naginając fakty, pokazując się w jak najlepszym świetle, prowadząc wyrafinowaną grę polityczną, odgrywając – jak określa to Andrzej Poczobut – teatr jednego aktora, w którym aktorem był właśnie on, Aleksander Łukaszenka – bohater, samotnie prowadzący walkę interesy narodu.

Jak można przekonać się podczas lektury książki, w walce o władzę potrafił on niejeden raz postawić wszystko na jedną kartę, żeby zaś utrzymać władzę, nie cofnie się przed niczym. Represje, propaganda, pokazowe procesy, podporządkowanie sobie mediów, likwidacja politycznych przeciwników – to cechy charakterystyczne rządów prezydenta Białorusi. Szerzej opowiada o tym druga część książki, z której dowiemy się, jak potrafi on utrzymać w ryzach białoruskie społeczeństwo, mając do dyspozycji takie narzędzia jak gospodarka, propaganda oraz infiltrujące to społeczeństwo służby specjalne.

W trzeciej części książki Andrzej Poczobut przytacza rozmowy, jakie przeprowadził z „niewolnikami systemu” – przedstawicielami białoruskiego społeczeństwa, zróżnicowanymi pod względem wieku, wykonywanego zawodu i statusu społecznego.

Mogę szczerze powiedzieć, iż książkę „System Białoruś” uważam za rewelacyjną lekturę. Przeczytałam ją z ogromnym zainteresowaniem. Znając wcześniej z opisu jej tematykę, przypuszczałam, że mnie zaciekawi, nie spodziewałam się jednak, że do tego stopnia, iż trudno mi będzie się od niej oderwać.

Autor świetnie zaprezentował postać Aleksandra Łukaszenki oraz jego niesamowitą drogę do zdobycia władzy. Znakomicie scharakteryzował też polityczny system panujący na Białorusi, którego specyfika pozwoliła mu na określenie go „systemem Białoruś”.

Choć tematyka książki obraca się głównie wokół polityki, zainteresować może również osoby, którym nie jest zbyt bliska ta dziedzina życia. Podczas lektury nie ma nawet czasu na choćby cień nudy. Każdą stronę pochłania się wręcz z rosnącą ciekawością, zaskoczeniem, a nawet zupełnym niedowierzaniem. Tak było właśnie w moim przypadku.

Publikacja ta okazała się dla mnie niezwykle zajmująca, tym bardziej, że choć posiadałam oczywiście już wcześniej ogólną wiedzę na temat systemu rządów na Białorusi, nie czytałam do tej pory żadnego obszerniejszego opracowania z zakresu tej tematyki. Dzięki profesjonalnie napisanej książce Andrzeja Poczobuta niebywale poszerzyłam swoją wiedzę. Oprócz niezwykle interesującej treści, mój podziw wzbudził świetny styl pisarski autora – błyskotliwy, żywy, obrazowy, sugestywny. Pisze on z dużą lekkością, a zarazem ze sporą erudycją i z polotem.

Ponadto na uznanie zasługuje rzetelność, z jaką podszedł on do tematu. Świadczy o tym podany na końcu publikacji obszerny spis źródeł, z których korzystał on podczas pisania, a na który składają się książki, czasopisma, gazety, witryny internetowe oraz doniesienia agencji informacyjnych. Źródła te, przywoływane i cytowane w książce, uwierzytelniają podawane tu fakty, a także urozmaicają prowadzoną narrację.

Podsumowując: „System Białoruś” to książka, którą warto przeczytać. Powiem więcej: dla osób, pragnących posiadać nieco szerszą wiedzę o współczesnym świecie, jest to lektura obowiązkowa. Szczerze polecam tę publikację.

Chcesz więc wiedzieć, w jaki sposób powstał, jak działa i czym się charakteryzuje „system Białoruś”? Koniecznie sięgnij po znakomicie napisaną książkę Andrzeja Poczobuta. To pozycja godna najwyższej rekomendacji.
info.arttravel.pl Dorota

System Białoruś

Dwadzieścia lat temu do władzy na Białorusi doszedł Alaksander Łukaszenka. Przez lata lekceważony przez społeczeństwo jako człowiek i działacz społeczny, w końcu stanął na czele państwa będącego ostatnią dyktaturą w Europie i zrealizował swój autorski projekt - System Białoruś. Andrzej Poczobut, człowiek-symbol niezależnego dziennikarstwa na Białorusi stworzył sylwetkę tej postaci oraz opisał realia tak bliskiego geograficznie nam państwa, a jednocześnie tak nieznanego.

Na „System Białoruś" składają się opisy współczesnej Białorusi, analizy jej problemów w obszarach: gospodarczym, politycznym i w kwestii łamania praw człowieka. Poczobut nie poprzestaje jednak na własnych diagnozach i oddaje głos przeciętnym obywatelom, którzy na co dzień zmagają się z życiem w państwie bez gwarantowanych praw obywatelskich. Główną osią książki jest jednak studium postaci Alaksandra Łukaszenki. Chronologiczna narracja pozwala czytelnikowi śledzić losy przyszłego prezydenta od czasów jego dzieciństwa, poprzez studia, uczestnictwo w Komsomole, partii, pracę w szkole, parlamencie, aż po sprawowanie urzędu. Autor opisuje lata dyktatury, aby urwać opowieść w 2004 roku, kiedy Łukaszenka - po przeprowadzeniu referendum - zdecydował się kandydować na urząd prezydenta po raz trzeci. To jest bowiem moment, w którym - zdaniem autora - system, autorski, projekt Łukaszenki, został domknięty. Wybory z 2005 roku oraz represje, którym poddana została opozycja, byty już logiczną konsekwencją listopadowego glosowania. Dla Poczobuta postać Łukaszenki jest spójna i logiczna, a każde jego działanie łatwe do wytłumaczenia. Jest to człowiek, który przez lata traktowany jako „dobry wujek ze wsi", dzięki swojemu niezwykłemu uporowi, pracowitości oraz świadomości swoich możliwości - osiąga wszystko to, co sobie zamarzył. Nie jest to jednak prosta historia człowieka skazanego na sukces, jeśli można tak nazwać dyktatorskie rządy. W życiu Łukaszenki nie brakowało porażek, upadków i częstych poniżeń. Bezwzględność doprowadziła go jednak do celu, kiedy w końcu mógł dać upust innym swoimi cechom kardynalnym - megalomanii, pasji władzy i okrucieństwu.
Magazyn Literacki Książki Angelika Kussy, 2014-05-01

Szefologika, czyli logika szefowania

Polko powraca


Jeśli jest w Polsce żołnierz, któremu udało się zbudować rozpoznawalną markę, bez wątpienia jest nim Roman Polko. A jego (i żony Pauliny) najnowsza książka "Szefologika" to dowód, że się ten status celebryty Polce w pełni należy.
Były dowódca elitarnej jednostki GROM przeszedł na emeryturę pięć lat temu. Od tamtej pory opublikował kilka książek. Doświadczeń, którymi 52-letni generał dywizji mógłby się z czytelnikiem podzielić, było sporo. Od wojny w Iraku i Afganistanie, po prace w sztabie, stołecznym ratuszu czy Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Polko szybko jednak zorientował się, że jego wiedza ma charakter bardziej uniwersalny. I nie powinien kierować jej wyłącznie do wąskiej grupy militarystów. Dał temu wyraz w opublikowanym dwa lata temu poradniku "RozCROMić konkurencję". Dowodzącym, że doświadczenia dowódcy wojskowego można z powodzeniem przełożyć na praktykę menedżera korporacji czy kierownika instytucji publicznej. Oczywiście w sposób subtelny i nigdy w skali jeden do jednego.
"Szefologika" jest tamtej książki naturalną kontynuacją. Na pewno lepszą pod względem graficznym. Zwłaszcza dzięki świetnym ilustracjom rysownika i blogera Cezarego Krysztopy. To jemu książka zawdzięcza lekkość i ironiczny uśmieszek, który w naturalny sposób równoważy te wszystkie koszarowe opowieści pełne prawdziwych mężczyzn w mundurach podejmujących szybkie i słuszne decyzje. Merytorycznie rzecz też jest trochę bardziej dopracowana niż poprzedni odcinek.
Ale Polkowie prochu tu oczywiście nie wymyślają. Generał po prostu po raz kolejny opowiada o swoich przygodach i przemyśleniach z dziedziny przywództwa. Tym razem podane to zostało w formie wywiadu rzeki podzielonego na 12 rozdziałów, które przyjęły formę autorskich "twierdzeń". Czyta się to wszystko dobrze i wartko. Skrzą się anegdoty. A autorom udaje się (na ogół) zachować bezpieczną odległość od banału, który w przypadku tego typu publikacji jest zawsze bardzo realnym zagrożeniem.
Czy ta książka wyróżnia się na tle innych poradników dotyczących zarządzania Wydaje mi się, że tak. Głównie dlatego, że jej autor przychodzi z tak innego świata, jakim jest dla większości z nas wojsko. Zwłaszcza dziś, gdy zwykły człowiek nie ociera się o nie nawet przy okazji zasadniczej służby albo akademickich szkoleń wojskowych. Te wszystkie żołnierskie powiedzonka ("generał widzi generalnie, kapitan kapitalnie"), praktyki i zwyczaje odchodzą więc w niepamięć. Polko pokazuje, że niesłusznie. Bo w końcu armie to najstarsze fabryki szefów. Zastąpione w dzisiejszych czasach przez korporacje oraz szkoły biznesu. I dobrze, że zastąpione. Nie zmienia to jednak faktu, że wojsko to szkatułka, w której poszukujący inspiracji szef tu i ówdzie znajdzie jakąś lekko przykurzoną błyskotkę. Zwłaszcza mając za przewodnika takiego praktyka jak Roman Polko.
Dziennik Gazeta Prawna Rafał Woś, 2014-05-23