ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Zaufaj mi, jestem kłamcą. Wyznania eksperta ds. manipulowania mediami

W książce „Zaufaj mi, jestem kłamcą" Holiday odsłania kulisy funkcjonowania dzisiejszych mediów informacyjnych. Bez ogródek pisze o tym, jak blogerzy przyjmują łapówki, a marketerzy i PR-owcy podsyłają dziennikarzom newsy, które ci później bezkrytycznie powielają. Wyjaśnia przy tym, czym tak Holiday naprawdę są nowoczesne środki przekazu, i opisuje mniej lub bardziej wyrafinowane techniki służące manipulacji oraz łatwemu zyskowi. Zwraca też uwagę na niebezpieczne konsekwencje działania obecnego systemu medialnego, który potrafi nawet największego hochsztaplera wynieść na piedestał, a zniszczyć najwartościowszego człowieka. „Wszyscy [J żyjemy w świecie pełnym oszustów, a ty jesteś ich celem. Kant polega na tym, aby zrobić karierę i zbudować markę na cudzych plecach. Przedmiotami tej kradzieży są twoja uwaga i łatwowierność" - ostrzega Ryan Holiday. I chyba nie ma powodów, by mu nie wierzyć
Magazyn Sukces KRZYSZTOF JENDRZEJCZAK 12/2014

Everest. Góra Gór

POBUDZA APETYT NA GÓRY

To nie jest kolejna mrożąca krew w żyłach i naszpikowana sensacjami powieść o Evereście. Książkę Moniki Witkowskiej można by reklamować słowami: "wszystko, co chcieliście wiedzieć o najwyższej górze świata, ale baliście się zapytać".

Gdy czytałam fragmenty o tym, jak Monika odwiedzała międzynarodowe mesy w Base Campie pomyślałam, że autorka "Everest. Góra Gór." jest w pewnym sensie moimi oczami. Bo gdybym znalazła się w najsłynniejszym obozie pod Dachem Świata, to na pewno zrobiła bym to samo. Góry są emocjonujące, ale dla każdego, kto siedzi nie na 7000 m.n.p.m. morza, ale w - jak ja - Krakowie, niezwykle interesująca jest odpowiedź na pytanie: "jak to wszystko, tak po prostu, tam wygląda?". I na to pytanie odpowiada nam autorka książki.

W słowach opisujących dwumiesięczną wspinaczkę na Everest widać ciekawość świata, gór, ale przede wszystkim ludzi, którzy na szczyt się wybierają. Jest też sporo informacji autobiograficznych (wspomnienia wewnętrznych rozmów z nieżyjącą, ale "czuwającą", Mamą autorki, szczerze mnie wzruszały). Wszystko z zaskakującym dystansem, reporterską obiektywnością, szczerze, ale bez skandalizowania. Witkowska i do Góry, i do wspinaczy, i do siebie odnosi się z pewną powściągliwością, ale jednak z charakterem - nie stroni bowiem od dosadnych komentarzy i podsumowań.

Jest więc i opis przygotowań (można by powiedzieć, że to wręcz podręcznik wypraw na Everest!), i drogi, i spora garść historii wspinaczki - nie tylko na Everest (bardzo pouczające "dodatki" - tabelki przytekstowe i przypisy), jest też parę zapisów rozmów z towarzyszami wyprawy (tymi z ekipy, i tymi spoza niej - Monika po drodze spotkała m.in. Ueli Stecka i Denisa Urubko). Jest i opis życia towarzyskiego w trudnych warunkach. 

Witkowska miała "szczęście" znaleźć się na Górze w "sensacyjnym" roku 2013, który przyniósł i bójkę z Szerpami dwójki wymienionych himalaistów, i słynne "korki" na Uskoku Hillary'ego (co zresztą autorka znacznie odziera z medialnej sensacji - po prostu doniesienia dementując), i kilka śmiertelnych wypadków - jej książka jest najbardziej aktualnym i dość obiektywnym (jak na literaturę górską) sprawozdaniem z tego emocjonującego na Evereście sezonu. To książka, która pokazuje, że choć Mount Everest jest szczytem trudnym, to jednak wspięcie się na niego jest wykonalne. Niekoniecznie dla osób, które - mówiąc brzydko - na niejednym ośmiotysięczniku odmroziły już palce. Witkowska niczego i nikogo nie idealizuje - ukazuje najwyższy szczyt świata i wspinaczkę na niego, jako istotne doświadczenie życia, ale na pewno nie najważniejsze. A to, co tu dużo mówić - pobudza wyobraźnię. I apetyt na góry. 
etnosystem.pl Kaśka Paluch

Doktryna jakości. Rzecz o skutecznym zarządzaniu

Opinia o książce „Doktryna Jakości – rzecz o skutecznym zarządzaniu”, autor Andrzej Blikle



Książka „Doktryna Jakości” autorstwa Profesora Jacka Blikle wpadła mi w ręce przy okazji poszukiwań czegoś odnośnie zarządzanie w firmie. Już wcześniej szukałem lektur o tej tematyce.

Nie ukrywam, iż od pewnego czasu pochłania mnie dość mocno tematyka zarządzania tzw. TQM – czyli Total Quality Management.

Ta niezbyt jeszcze znana w Polsce metoda prowadzenia firm i pracowników, została opracowana w latach 50-tych przez Williama Edwardsa Deminga i wdrożona w Japonii po II wojnie światowej. W USA jej nie chcieli.

Warto tutaj dodać, że Japonia po wojnie miała symbol Państwa zacofanego i tandetnego. Czym jest dzisiaj, nie trzeba chyba wyjaśniać.

A jest to między innymi zasługa zarządzania poprzez „Stałe udoskonalanie wszystkich procesów w firmie” – czyli TQM.

W książce „Doktryna Jakości” znajdziemy obszerny opis, czym jest TQM, dlaczego jest to system lepszy niż inne i jak go wdrażać w firmie. Poparte jest to przykładami.

Książka jest gruba, wydawać by się mogło, że takie opracowania to raczej mus niż przyjemność, ale mi się czytało ją dość lekko.

Jeśli chodzi o język polski, to jest to chyba najlepsze opracowanie tej metody, ja przynajmniej na razie nie znalazłem nic ciekawszego.

Polecam lekturę tej książki wszystkim, którzy myślą inaczej i nie boją się wyzwań. Ja po jej lekturze mam spory dylemat, bo ta tematyka mnie szalenie interesuje, ale wdrożenie TQM w firmie to – jak pisze profesor Blikle – długi i wymagający sporej cierpliwości proces.

Zapraszam do lektury
Bartlomiejlabecki.pl Bartłomiej Labecki

GURU KULTU..RY

Tytuł „Guru kultu,.ry" brzmi dość zagadkowo, ale dzięki klarownemu, acz niezwykle barwnemu, przekazowi Michała Wawrzyniaka strona po stronie nabieramy coraz silniejszego przekonania, że - nawet jeśli nie teraz - na pewno w przyszłości przyda nam się ta lektura.



Stań się guru kultu..ry, czyli pokonaj 6 etapów, aby wzmocnić charyzmę, zgromadzić własnych apostołów, przyciągnąc wiernych wyznawców oraz zbudować unikalny biznes! - zachęca autor, kierując swą wizję do ludzi chcących zrobić karierę, pokazać się, udowodnić sobie i innym, że znaczą o wiele więcej, niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Książka pomocna może być w dokonaniu wewnętrznej transformacji w sposób delikatny, krok po kroku, etap po etapie. Autor zostawia wiele furtek do swobodnej interpretacji, zalecając cierpliwość i wyjaśniając, że nie każdy proponowany element musi być zrealizowany natychmiast.
Dziennik Łódzki 2014-11-24

GURU KULTU..RY

Tytuł „Guru kultu,.ry" brzmi dość zagadkowo, ale dzięki klarownemu, acz niezwykle barwnemu, przekazowi Michała Wawrzyniaka strona po stronie nabieramy coraz silniejszego przekonania, że - nawet jeśli nie teraz - na pewno w przyszłości przyda nam się ta lektura.



Stań się guru kultu..ry, czyli pokonaj 6 etapów, aby wzmocnić charyzmę, zgromadzić własnych apostołów, przyciągnąc wiernych wyznawców oraz zbudować unikalny biznes! - zachęca autor, kierując swą wizję do ludzi chcących zrobić karierę, pokazać się, udowodnić sobie i innym, że znaczą o wiele więcej, niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Książka pomocna może być w dokonaniu wewnętrznej transformacji w sposób delikatny, krok po kroku, etap po etapie. Autor zostawia wiele furtek do swobodnej interpretacji, zalecając cierpliwość i wyjaśniając, że nie każdy proponowany element musi być zrealizowany natychmiast.
Dziennik Łódzki 2014-11-24

Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!

W przeciągu kilku ostatnich miesięcy niejednokrotnie zdążyłam już na łamach Spódnic napomknąć o tym, z jakim utęsknieniem wyczekuję chwili, gdy w ręce wpadnie mi książka Magdaleny Kanoniak, czyli Radzki, którą kojarzyć możecie z jej modowo-vlogowych dokonań na YouTube.



Vlogi Radzki oglądam z niekłamaną wręcz fascynacją od przeszło trzech lat, w ciągu których zdążyłam się już przekonać, że jest ona swoistym pociskiem entuzjazmu, optymizmu, inspiracji i ogólnomodowego obeznania, zwłaszcza w tematyce kobiecych sylwetek i ich stylizacji. I muszę przyznać, że rozrost mojej fascynacji modą zbiegł się w czasie właśnie z tym momentem, w którym trafiłam na jej kanał. Zaczęłam doceniać to, co mam we własnej szafie, zaczęłam się tym bawić i – a co najważniejsze – zaczęło mnie to niezmiernie cieszyć.



Jeśli więc nie mieliście jeszcze okazji z Radzką się zaznajomić, to najwyższy czas to nadrobić, a żeby wam to ułatwić, podrzucę wam link: https://www.youtube.com/user/raaadzka





Ale wracając do książki, bo to o nią tu dzisiaj chodzi, to muszę przyznać, że nie jestem zaskoczona. Bo jest świetna, a tego się właśnie po niej spodziewałam. Świetna pod względem merytorycznym, stylistycznym, graficznym i w ogóle wszelkim. Książka jest doskonałym odzwierciedleniem vlogów – konkretnie, a wręcz łopatologicznie, wszelkie zawiłości okołosylwetkowe są wyjaśnione, uzasadnione i zobrazowane. Może nawet nie tyle książka jest odzwierciedleniem, co uzupełnieniem kanału Radzki na YT – nie pojawia się w niej nic ponad to, co już kiedyś nie zostało w sylwetkowych poradnikach powiedziane. Tu po prostu wszelkie informacje odnośnie stylizacji poszczególnych typów kobiecych sylwetek są zebrane i jeszcze lepiej zobrazowane, bo na konkretnych, prawdziwych kobietach – widzkach Radzki.



Poradnik sylwetkowy zaczyna się kilkoma praktycznymi wskazówkami, które pozwolą nam określić, którym z wyróżnionych przez Radzkę typów sylwetki jesteśmy, tak żebyśmy mogły swobodnie odnaleźć się w dalszym gąszczu informacji. I w tym właśnie momencie zaczyna się największa zabawa, bo oto właśnie konkretnie i obrazowo (dosłownie!) wytłumaczone mamy, co zrobić i co założyć, żeby uwydatnić atuty sylwetki i sprytnie zatuszować ewntualne mankamenty. Każda z zasad jest opisana, pokazana i podkreślona tak, żeby z łatwością wryła nam się w pamięć. Mnie w tej części książki najbardziej spodobał się fragment dotyczący akcesoriów, bo dotychczas zupełnie na tą kwestię byłam nieczuła – no niby miałam gdzieś tam z tyłu głowy, że długie naszyjniki optycznie wydłużą szyję i wysmuklą korpus, a wielkość torebki powinna być proporcjonalna do wielkości całej sylwetki, ale żeby coś tak niepozornego jak biżuteria miało aż takie znaczenie dla ogólnego wizerunku – nieprawdopodobne.



Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak książka ta powstawała, to nikt inny, jak sama autorka lepiej wam tego nie opowie: https://www.youtube.com/watch?v=qwXge_eHbhg&list=UUWT9nrQ7SizjEN8RR7yB9Fg



Część sylwetkowa książki jest zrobiona fajnie, jednakże stałym widzom Radzki jedynie poukłada w głowie to, co już wiedzą. Niemniej książka ta nie jest jedynie poradnikiem sylwetkowym, znalazło się tu też parę innych ciekawych rozdziałów, na które rzuciłam się w pierwszej kolejności, jak choćby historia mody XX wieku w pigułce, czy ściąga z ikonicznymi już modowymi dodatkami ostatnich lat, czy chociażby rozdział o dress codzie, czy też ten o materiałach, z których szyte są nasze ubrania. W książce tej zawartych jest wiele modowych smaczków, w których każdy pasjonat powinien być obeznany.



Nie sposób nie wspomnieć o pięknej szacie graficznej książki i o niesamowitych ilustracjach, autorstwa nota bane jednej z widzek Radzki – Agaty Rek. Cała ta publikacja zdaje się być niezwykle przemyślana i spójna estetycznie – samo przeglądanie jej już cieszy niesamowicie.



Myślę, że z książki tej skorzystać można dwojako: po pierwsze będzie ona ciekawą pozycją dla wszystkich tych kobiet, którym na sercu leży własny wizerunek i wiedzą, że właściwie dobrana garderoba sprawia, że czujemy się o wiele lepiej i pewniej we własnej skórze. Po drugie: ta książka będzie cennym, bo szalenie merytorycznym, nabytkiem dla wszystkich tych, którzy modą się interesują, a chcieli by w przyszłości zająć się stylizowaniem innych. Niemniej polecam każdemu, bo książkę Radzki czyta się w mgnieniu oka i to z niekłamaną przyjemnością.



Do napisania!
Spódnice w górę Daria Górecka