ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Bez glutenu. Bez wyrzeczeń. Natchnione przepisy dla bezglutenowców, wegetarian i całej reszty świata

Bez glutenu. Bez wyrzeczeń to książka o diecie bezglutenowej, która potrafi przywrócić zdrowie osobom z celiakią, ale nie tylko. Oprócz wielu sprawdzonych receptur na pyszne potrawy w książce znajdziesz informacje na temat tego, jak odnaleźć się w świecie, w którym niemal wszystkie gotowe produkty zawierają gluten. Dowiesz się także, jak upiec chleb, pizzę czy ciasto czekoladowe.
Przepis Na Ogród Ekstra

Dziennik przyjaciółek. Twórz, niszcz, działaj!

Nie tak dawno olbrzymie poruszenie wywołała publikacja „Zniszcz ten dziennik”. Celowo używam tu słowa publikacja, bo tego typu wydania nie nazwałabym jednak książką. Idea destrukcji zupełnie do mnie nie przemawia, choć w przypadku wielu ludzi okazało się, że pewne formy niszczenia pełnią terapeutyczną rolę, odblokowują emocje, wyzwalają, leczą stres. Dla innych, którzy nie mogli znieść literalnego polecenia zniszczenia książki, dziennik ów okazał się katalizatorem kreatywności – poszukiwania nieszablonowej interpretacji dla wspólnego z dziennikiem prysznica czy wysmarowania jego stronic jakąś podejrzaną substancją. W tę stronę zdaje się iść także „Dziennik Przyjaciółek„, którego podtytuł brzmi „Twórz! Niszcz! Działaj!„, choć destrukcja jest tu raczej symboliczna, a może nawet stanowi pewien chwyt marketingowy – w każdym razie cieszy mnie zastanawiające zamazanie tego drugiego słowa podtytułu w projekcie graficznym okładki.

Nie jest to książeczka dla każdego. Adresatkami są przyjaciółki, raczej osoby w wieku szkolnym, które chcą pogłębić swoją relację, spędzić czas kreatywnie, tworząc wspólne „dziełko”. Struktura tegoż dzieli się na dwie części, co oznacza, że każda z przyjaciółek ma pół dziennika dla siebie. Zadania, polecenia, wyzwania, zabawy, które znajdziemy w dzienniku, są zdublowane tak, by każda z dwóch przyjaciółek mogła się wykazać. Często też poszczególne polecenia wymagają współpracy, np. jedna z czytelniczek ma za zadanie opisać drugą, podczas gdy tamta robi dokładnie to samo, a dzieli ich świetnie zaprojektowana strona-przegródka, by nie podglądać. Przyznam, że gdybym znów znalazła się w szkolnej ławce, z pewnością na którymś z mniej porywających przedmiotów – albo, po namyśle, w czasie długiej przerwy – zajmowałabym się uzupełnianiem tego dziennika z przyjaciółką. Odkrywam tu namiastkę popularnych kiedyś złotych myśli, kajecika do rozmów pisemnych na matematyce (ta analogowa wersja komunikatorów zdradza, że wiele od tej ławki szkolnej mnie już dzieli), różnorakich list i rankingów szkolnych przystojniaków tworzonych między podręcznikiem a zeszytem czy popularnych gier dla zabicia czasu, np. gry w statki. I ta analogowość jest fajna!

Autorzy przeprowadzają niejako dziewczyny przez ich przyjaźń, zaskakująco trafnie, jak mi się zdaje, odczytując, co im może w duszy grać. Najbardziej rozśmieszyło mnie polecenie przyklejenia zabawnej kartki, zaprojektowanej oczywiście na jednej ze stron dziennika, na plecach upatrzonego chłopca, jak również wyzwanie upuszczenia „Dziennika przyjaciółek” przed chłopcem. Oczywiście te i podobne triki są powszechnie znane… Rysowanie drzewa genealogicznego rodziny, projektowanie stroju czy przepis na babeczki to tylko niektóre z licznych i różnorodnych atrakcji, jakie proponują autorzy. W tego typu publikacji bardzo wyraźnie czuć ich obecność, przez co z jeszcze większą dozą ciekawości przegląda się kolejne strony. Trzeba także zwrócić uwagę na szatę graficzną. Całość utrzymana jest w czarno-białej kolorystyce, mimo to swobodny styl fontu, zwariowany sposób numeracji stron i różnorodnie projektowane, dynamiczne ilustracje i obrazki sprawiają, że panuje tu niezwykła wesołość.

Ta recenzja powinna właściwie nosić tytuł: „Jak scementować przyjaźń nastolatek„. Myślę, że to świetny prezent dla młodszej siostry, córki, bratanicy itd. Obok zabawy i lepszego poznania współtwórczyni dziennika znajdziemy tu także aspekt rozwojowy, niektóre zadania wymagają przemyślenia np. swoich preferencji książkowych lub filmowych czy marzeń na przyszłość. Na pewno każda para przyjaciółek potraktuje tę publikację indywidualnie, tak że każdy „Dziennik Przyjaciółek” będzie już od pierwszej strony stanowił zupełnie autonomiczne dzieło – tego typu publikacje nigdy nie wyglądają tak samo! A po latach będzie niesamowicie miło wrócić wspomnieniami do takiego elementarza przyjaźni.
moznaprzeczytac.pl Magda Mazur; 2015-09-28

Rzuć na to okiem. Rewelacyjne sposoby na szybkie czytanie. Wydanie 2

Nie ma chyba częściej powracającego tematu w dziedzinie kultury – specjaliści ciągle ostrzegają, że Polacy czytają za mało. Co robić, kiedy setki stron odstraszają, a wersy wydają się nie mieć końca?

Bez względu na społeczno-kulturowe przemiany, których jesteśmy świadkami, zawsze będziemy musieli zapoznawać się z tekstem drukowanym. Jeśli mamy problem  z bardzo wolnym czytaniem, koncentracją i przyswajaniem informacji, warto zapoznać się z najnowszą książką Pawła Rudzkiego. „Rzuć na to okiem. Rewelacyjne sposoby na szybkie czytanie” to godny polecenia przewodnik, który wskazuje jak poprawić pracę mózgu, łatwiej się koncentrować i przede wszystkim – szybko przeczytać i zrozumieć tekst.

Książka jest podzielona na kilkanaście rozdziałów, które bardzo wnikliwie omawiają szereg tematów związanych z czytaniem, jak: zdolności zapamiętywania, efektywna nauka, pojemność uwagi. Przejrzysty układ i bardzo przystępny język sprzyjają lekturze, a kilkadziesiąt ćwiczeń powinna zachęcić do zmiany swoich czytelniczych przyzwyczajeń nawet najbardziej zniechęconych.
dlaLejdis.pl Sylwia Błażejczyk; 2015-09-28

Dziennik przyjaciółek. Twórz, niszcz, działaj!

Na pewno każdy z Was widział książkę „Zniszcz ten dziennik”. Dziennik przyjaciółek jest do niego podobny, lecz mimo wszystko inny.

Osobiście nie lubię niszczyć książek, tak jak to było w zniszcz ten dziennik, że na każdy dzień wyznaczone było inne zadanie, niszczenie kartek, lub całej książki.  Otóż dziennik przyjaciółek również ma na każdy dzień inne zadanie, lecz na pewno nie jest to niszczenie książki. Trzeba w środku coś napisać, namalować albo zagrać z przyjaciółką w kółko i krzyżyk.

Co jest inne i oryginalne, to na pewno to, że jest to dziennik  dwustronny. Jedna połowa należy do jednej przyjaciółki, a druga do drugiej przyjaciółki. Niektóre zadania oczywiście są takie same, lecz tak naprawdę większość się od siebie różni. To może być niezła zabawa, móc podarować sobie taki prezent, bo jak jest napisane już a okładce, na dziennik dwie przyjaciółki mają się złożyć.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2015-09-26

Po czym poznasz, że Twój kot spiskuje przeciwko Tobie?

Czy twój kot też przesypia prawie całą dobę? W rzadkich chwilach aktywności  prawie słania się na łapkach, jakby przymierał głodem i wlepia w ciebie błagalny wzrok? Albo tuż po tym, gdy zaśniesz, jak gdyby nigdy nic zaczyna grzebać w żwirku z intensywnością, sugerującą, że podjął próbę przekopania się do Japonii? Akurat, gdy robisz coś bardzo ważnego, on koniecznie musi znajdować się w centrum uwagi? Prawdziwie adorowany czujesz się głównie wtedy, gdy bierzesz do ręki jego miskę? Gdy coś nabroi z prędkością światła zamienia się w mruczącą kupkę nieszczęścia? Jeśli na kilka z tych pytań odpowiedziałeś drogi czytelniku twierdząco, to wiedz, że znalazłeś się na celowniku – mają cię.
 
I to wcale nie jest takie urocze. Niestety drogi koci towarzyszu (bo nie właścicielu - nie łudź się), jeśli sądzisz, że zachowania twojego kociaka nie mają drugiego dna – okrutnie się mylisz. Za tymi z pozoru niewinnymi, codziennymi kocimi rytuałami, czai się bowiem ZUO. To spisek. Koty systematycznie realizują plan podboju świata. Właściwie, i na szczęście, przebiega on bez rozlewu krwi. Nie warto przecież liczyć tych nic nie znaczących zadrapań, na które sobie przecież człowieku zasłużyłeś, gdy nie dałeś się zbajerować i nie nałożyłeś głodomorowi kolejnej porcji jedzenia, chciałeś swojemu kanapowemu tygrysowi odebrać broń – obcinając pazury lub, co gorsza, targnąłeś się na jego życie próbując go wykąpać albo zabrać do weterynarza. Właściwie to nawet nie musiałeś próbować: sierściuch przy pomocy swojego szóstego zmysłu, wyczuł twoje zamiary  i profilaktycznie ustawił cię do pionu. Kto tu więc kogo oswoił? Chyba pora się przed sobą przyznać, że to futrzak trzyma człowieka w garści, nie odwrotnie. I dlatego niezauważanie zdobywa władzę nad światem.

Takie oto kłębowisko myśli zalęgło mi w głowie w momencie, gdy tylko dowiedziałam się o istnieniu książki, pod intrygującym tytułem Po czym poznasz, że twój kot spiskuje przeciwko Tobie? O właśnie, po czym? Aż mnie skręcało z ciekawości. Niestety trochę potrwało zanim tę książkę zdobyłam. Czy było warto? Szczerze mówiąc po lekturze mam mieszane uczucia. Z jednej strony książka jest o kotach i tryska humorem, zawiera więc w sobie, to wszystko czego od niej oczekiwałam. Z drugiej: podobnych publikacji traktujących z dystansem i humorem relacje człowieka z kotem powstało już naprawdę wiele. Ta niczym się nie wyróżnia. Poza tym, większość z zawartych w niej rysunkowych żartów, w takiej czy innej formie już mi się „obiło o oczy”. Nic w tym dziwnego – to co trzymam w ręku, to papierowa, okrojona wersja komiksów, które autor zamieszcza na swoim blogu (The Oatmeal powstał w 2009 roku).
 
The Oatmeal, czyli Matthew Inman - twórca tej konkretnej pozycji - tak jak wielu innych autorów książek-bibelotów o kotach, również postawił na parodię. Z kolejnych opowieści graficznych dowiemy się m.in. jak głaskać kota – co wcale nie jest proste, jak małe kociaki chcą zapanować nad światem, w jaki sposób mruczek postrzega człowieka, co zrobi by zwrócić na siebie naszą uwagę, o czym marzy i jakie są konsekwencje wyprowadzenia go na spacer. Czyli nihl novi, ale podane w zgrabnej i atrakcyjnej formie. Oprócz tego autor podzielił się z nami także swoim wyobrażeniem o tym (najdłuższa część książki), co by było gdyby koty pracowały w korporacjach i jak wyglądałby taki koci tydzień pracy. Nie do końca wiedziałam w niektórych miejscach i z czego mam się śmiać...Najwyraźniej korporacyjny świat jest mi zbyt obcy, bym wyłapała każdą aluzję.
 
Tytuł sprawia, że książka to totalny must have dla kociarza. Jeśli komuś nigdy mało kocich komiksów, to jak najbardziej jest to prawda. Książka w moim odczuciu szczególnie przeznaczona jest dla tych, którzy uwielbiają obserwować z przymrużeniem oka swoich pupili. A także dla tych, którzy chcą mruczka przygarnąć i chętnie dowiedzą się, co ich z nim czeka. W końcu nie samymi poradnikami żyje człowiek. Trzeba przecież także czasem zerknąć na ciemną stronę mocy, wedrzeć się w arkana tajemnej kociej wiedzy.
 
Alicya w Krainie Słów Alicya Oss; 2015-09-26