Recenzje
Jutro zaczyna się dziś, czyli jak zaprojektować swoją wymarzoną przyszłość
Książka z gatunku, które zwykle omijam szerokim łukiem na półkach księgarni. Wręcz mam wrażenie, że obecnie panuje swoista moda by każdy celebryta podzielił się swoim spełnieniem i receptą na sukces, pisząc poradnik typu: „Jak zdobyć szczęście w 5 minut”. Jak już się można domyślić, „Jutro zaczyna się dzisiaj” jest książką z gatunku poradników motywacyjnych. Tym, co mnie przekonało by dać autorce szansę, był tytuł. Z jednej strony banalny, ale po głębszym zastanowieniu dotyka głównej przyczyny naszych niepowodzeń w kwestii postanowień. Kto z nas nie doświadczył na własnej skórze uspokajającej mocy stwierdzenia: „dieta? – tak, ale od jutra!”. Uzbrojona w sceptycyzm i dużą dozę krytycyzmu zabrałam się za lekturę.
Książka powstała w oparciu o jeden z programów szkoleniowych autorki, o nazwie: Akademia Projektantek Przyszłości. Pierwszym dużym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że autorka pisze zwracając się tylko do kobiet. Dla Panów, którzy zechcieliby sięgnąć po poradnik może być to bariera nie do przeskoczenia. Ciężko byłoby im się wczuć w opisywane historie i przykłady, stąd „Jutro zaczyna się dzisiaj” można zaliczyć do szeroko pojętej literatury kobiecej.
Układ książki jest spójny, podzielony na rozdziały omawiające po kolei tzw. dary. Są to przymioty, które według autorki każda z nas posiada i tylko od tego jak je wykorzystamy i rozwiniemy zależy nasza przyszłość. Jest to 8 pozornie błahych cech, które po omówieniu tematu, faktycznie mogą być niezbędne w szczęśliwym i spełnionym życiu. Są to: dar wiary, dar przepowiadania, dar przyciągania, dar wdzięczności, dar wyboru, dar mądrości, dar siły i dar działania.
Autorka przy każdym z darów podaje konkretny przykład, jak może on wpływać na nasze życie. Uzbrojone w tę wiedzę możemy się zabrać do części właściwej książki, czyli zadań mających na celu pokazanie czytelniczkom, że mają wpływ na swoje życie a przez to na realizowanie marzeń i bycie Paniami samych siebie. Pozwala to na przejęcie świadomej kontroli nas swoim losem, wyborami i w konsekwencji – szczęściem.
Dość zaskakującym był fakt, że książka jest poniekąd interaktywna. Jest kilka momentów, w których autorka podaje link, dzięki któremu możemy obejrzeć film instruktażowy, bądź przeprowadzić test. Jest to bardzo ciekawa opcja, która pozwala częściowo się poczuć jak na warsztatach, a nie tylko jak na lekturze książki.
Wszystko brzmi miło i przyjemnie jak się ogranicza tylko do czytania o zmianach, ale aby doświadczyć faktycznych rewolucji w swoim życiu, potrzeba oczywiście działania. Byłam ciekawa, czym autorka usprawiedliwi fakt motywowania innych, napisania poradnika jak poprawić jakość swojego życia, w skrócie: czy sama przeszła podobną drogę do tej, którą proponuje czytelniczkom?
Po przeczytaniu krótkiej notki biograficznej, dowiadujemy się, że pani Edyta mimo młodego wieku sporo już w swoim życiu osiągnęła. Dzięki uświadomieniu sobie, że nie satysfakcjonuje ją dotychczasowe życie, podjęła walkę by to zmienić i… udało się! Oprócz bycia żoną i matką, skończyła studia na dwóch kierunkach oraz uzyskała certyfikat bycia Dream Coach’em. Szkoliła się u takich sław jak np. Nick Vujicic.
Coaching w Polsce to wciąż raczkująca dziedzina, na chwilę obecną nie będąca zaklasyfikowana jako zawód. Obecne tempo życia i ciągły nacisk na rozwój osobisty mogą prowadzić do wyczerpania chęci, możliwości i zapału, którymi dysponujemy. Pracodawcy, współmałżonkowie, dzieci, znajomi – wszyscy czegoś od nas oczekują i gdy docieramy do momentu, że nie jesteśmy już w stanie nic więcej z siebie dać, jednym z rozwiązań może być spotkanie z coachem. Jest to ktoś, kto pomoże nam odnaleźć nową ścieżkę w życiu oraz da narzędzia by odkryć swój potencjał. Sam nie rozwiąże sam naszych problemów, ale poprzez towarzyszenie temu procesowi, swoją wiedzę i doświadczeniem ułatwi to zadanie.
Jestem przekonana, że coaching nie jest dla każdego. Jednak po przeczytaniu książki pani Edyty Walęciak-Skórki, stwierdzam, że mój skrajny sceptycyzm odnoszący się do tej nowej metody motywacji, uległ zmianie. Dopuszczam, że na którymś etapie życia, ja także mogłabym z tego sposobu skorzystać, choćby z czystej ciekawości, co zupełnie obca osoba może mi o mnie odkrywczego powiedzieć. Jednak póki co, w celu zmiany swojego sposobu myślenia, warto spróbować samej książki „Jutro zaczyna się dziś”. Ja wciąż realizuję kolejne kroki programu i muszę przyznać, że jest to zdecydowanie wartościowy sposób spędzania wolnego czasu.
Książka powstała w oparciu o jeden z programów szkoleniowych autorki, o nazwie: Akademia Projektantek Przyszłości. Pierwszym dużym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że autorka pisze zwracając się tylko do kobiet. Dla Panów, którzy zechcieliby sięgnąć po poradnik może być to bariera nie do przeskoczenia. Ciężko byłoby im się wczuć w opisywane historie i przykłady, stąd „Jutro zaczyna się dzisiaj” można zaliczyć do szeroko pojętej literatury kobiecej.
Układ książki jest spójny, podzielony na rozdziały omawiające po kolei tzw. dary. Są to przymioty, które według autorki każda z nas posiada i tylko od tego jak je wykorzystamy i rozwiniemy zależy nasza przyszłość. Jest to 8 pozornie błahych cech, które po omówieniu tematu, faktycznie mogą być niezbędne w szczęśliwym i spełnionym życiu. Są to: dar wiary, dar przepowiadania, dar przyciągania, dar wdzięczności, dar wyboru, dar mądrości, dar siły i dar działania.
Autorka przy każdym z darów podaje konkretny przykład, jak może on wpływać na nasze życie. Uzbrojone w tę wiedzę możemy się zabrać do części właściwej książki, czyli zadań mających na celu pokazanie czytelniczkom, że mają wpływ na swoje życie a przez to na realizowanie marzeń i bycie Paniami samych siebie. Pozwala to na przejęcie świadomej kontroli nas swoim losem, wyborami i w konsekwencji – szczęściem.
Dość zaskakującym był fakt, że książka jest poniekąd interaktywna. Jest kilka momentów, w których autorka podaje link, dzięki któremu możemy obejrzeć film instruktażowy, bądź przeprowadzić test. Jest to bardzo ciekawa opcja, która pozwala częściowo się poczuć jak na warsztatach, a nie tylko jak na lekturze książki.
Wszystko brzmi miło i przyjemnie jak się ogranicza tylko do czytania o zmianach, ale aby doświadczyć faktycznych rewolucji w swoim życiu, potrzeba oczywiście działania. Byłam ciekawa, czym autorka usprawiedliwi fakt motywowania innych, napisania poradnika jak poprawić jakość swojego życia, w skrócie: czy sama przeszła podobną drogę do tej, którą proponuje czytelniczkom?
Po przeczytaniu krótkiej notki biograficznej, dowiadujemy się, że pani Edyta mimo młodego wieku sporo już w swoim życiu osiągnęła. Dzięki uświadomieniu sobie, że nie satysfakcjonuje ją dotychczasowe życie, podjęła walkę by to zmienić i… udało się! Oprócz bycia żoną i matką, skończyła studia na dwóch kierunkach oraz uzyskała certyfikat bycia Dream Coach’em. Szkoliła się u takich sław jak np. Nick Vujicic.
Coaching w Polsce to wciąż raczkująca dziedzina, na chwilę obecną nie będąca zaklasyfikowana jako zawód. Obecne tempo życia i ciągły nacisk na rozwój osobisty mogą prowadzić do wyczerpania chęci, możliwości i zapału, którymi dysponujemy. Pracodawcy, współmałżonkowie, dzieci, znajomi – wszyscy czegoś od nas oczekują i gdy docieramy do momentu, że nie jesteśmy już w stanie nic więcej z siebie dać, jednym z rozwiązań może być spotkanie z coachem. Jest to ktoś, kto pomoże nam odnaleźć nową ścieżkę w życiu oraz da narzędzia by odkryć swój potencjał. Sam nie rozwiąże sam naszych problemów, ale poprzez towarzyszenie temu procesowi, swoją wiedzę i doświadczeniem ułatwi to zadanie.
Jestem przekonana, że coaching nie jest dla każdego. Jednak po przeczytaniu książki pani Edyty Walęciak-Skórki, stwierdzam, że mój skrajny sceptycyzm odnoszący się do tej nowej metody motywacji, uległ zmianie. Dopuszczam, że na którymś etapie życia, ja także mogłabym z tego sposobu skorzystać, choćby z czystej ciekawości, co zupełnie obca osoba może mi o mnie odkrywczego powiedzieć. Jednak póki co, w celu zmiany swojego sposobu myślenia, warto spróbować samej książki „Jutro zaczyna się dziś”. Ja wciąż realizuję kolejne kroki programu i muszę przyznać, że jest to zdecydowanie wartościowy sposób spędzania wolnego czasu.
moznaprzeczytac.pl Ana; 2016-01-05
Archipelag znikających wysp
Indonezja. Dla mnie nie odkryty jeszcze ląd. Kolejne miejsce na liście podróżniczych marzeń. Autorzy książki: Sergiusz Prokurat oraz Piotr Śmieszek już na wstępie podkreślają, że nie jest to reportaż czy klasyczna książka podróżnicza. Bardziej stawiają na kompendium wiedzy, której czytelnik nie będący wcześniej w Indonezji mógł nie zaznać.
Autorzy mieli okazję pomieszkać trochę w Indonezji i twierdzą, że mają całkiem inny pogląd niż podróżnicy. Zapewne jest w tym wiele racji, gdyż inaczej spoglądamy na dane miejsce, gdy zaczyna się ono – nawet na krótki czas – stawać naszym „ruchomym domem”.
Wszystkie zawarte opisy w książce „Archipelag znikających wysp” to zbiór obserwacji. Przeciętny „Kowalski” jak słyszy o Indonezji, to wyobraża sobie piękne wyspy, różnorodne miejsca, zadziwiające religie oraz egzotyczność. Zgadza się, ale za tym wszystkim kryje się gospodarka, życie codzienne, korupcja, handel i biznes, migrowanie. Nagle okazuje się, że zlepek wysp tworzy zlepek różnych religii i narodowości, poglądów a także zwyczajów.
Ta książka nie jest wydana dla turysty. Nie znajdziemy tu „folderowego” opisu danego miejsca. Dowiemy się jednak, jak wygląda codzienność na wyspach. Jest tu wiele subiektywnych przemyśleń autorów. Oczywiście jako czytelnik możemy mieć inne odczucia. Ba! Spoglądając na inne recenzje, niektórzy bardzo negatywnie wypowiadali się na temat tej książki, ale czy to znaczy, że nie można mieć swojego zdania?
Autorzy zebrali swoje myśli w krótkich rozdziałach. Każdy z nich dotyczy innego tematu „tu i teraz” w Indonezji. Gospodarka, korupcja, uprawa oleju palmowego, relacje z sąsiadami czy zasady w piłce nożnej. To niektóre zagadnienia tu poruszone.
Wyspiarskie państwo można podziwiać w nieskończoność. Przyciąga wielu turystów, a także osób, które lubią „przygodę na krawędzi”. Bo miejsc dzikich jest tu wiele, odwiedzić je należy z rozsądkiem. Trzeba się zastanowić jak napływ turystów oraz globalizacja wpłyną na wyspy? Autorzy mają swoje zdanie na ten temat.
Autorzy mieli okazję pomieszkać trochę w Indonezji i twierdzą, że mają całkiem inny pogląd niż podróżnicy. Zapewne jest w tym wiele racji, gdyż inaczej spoglądamy na dane miejsce, gdy zaczyna się ono – nawet na krótki czas – stawać naszym „ruchomym domem”.
Wszystkie zawarte opisy w książce „Archipelag znikających wysp” to zbiór obserwacji. Przeciętny „Kowalski” jak słyszy o Indonezji, to wyobraża sobie piękne wyspy, różnorodne miejsca, zadziwiające religie oraz egzotyczność. Zgadza się, ale za tym wszystkim kryje się gospodarka, życie codzienne, korupcja, handel i biznes, migrowanie. Nagle okazuje się, że zlepek wysp tworzy zlepek różnych religii i narodowości, poglądów a także zwyczajów.
Ta książka nie jest wydana dla turysty. Nie znajdziemy tu „folderowego” opisu danego miejsca. Dowiemy się jednak, jak wygląda codzienność na wyspach. Jest tu wiele subiektywnych przemyśleń autorów. Oczywiście jako czytelnik możemy mieć inne odczucia. Ba! Spoglądając na inne recenzje, niektórzy bardzo negatywnie wypowiadali się na temat tej książki, ale czy to znaczy, że nie można mieć swojego zdania?
Autorzy zebrali swoje myśli w krótkich rozdziałach. Każdy z nich dotyczy innego tematu „tu i teraz” w Indonezji. Gospodarka, korupcja, uprawa oleju palmowego, relacje z sąsiadami czy zasady w piłce nożnej. To niektóre zagadnienia tu poruszone.
Wyspiarskie państwo można podziwiać w nieskończoność. Przyciąga wielu turystów, a także osób, które lubią „przygodę na krawędzi”. Bo miejsc dzikich jest tu wiele, odwiedzić je należy z rozsądkiem. Trzeba się zastanowić jak napływ turystów oraz globalizacja wpłyną na wyspy? Autorzy mają swoje zdanie na ten temat.
kirzenska.wordpress.com Katarzyna Irzeńska
Pokolenia. Powrót do domu
To już druga część sagi tej autorki, opisująca dalsze losy jej rodziny. W położonym na Podlasiu Stokowie nad Narwią życie płynie swym torem, mimo zawirowań historii. Janka i Leszek cieszą się z narodzin długo wyczekiwanej córeczki – Kasi. To właśnie ona będzie autorką rodzinnej opowieści, obejmującej dzieje rodu Zajewiczów i Borengów. Autentyzm ich losów zadziwia i zachwyca, bo przecież to życie pisze najbardziej pasjonujące historie…
Katarzyna Droga ukazuje tu Polskę już nowocześniejszą, zmieniającą się pod wpływem rosnących ludzkich oczekiwań. Niezmienne jest tylko to, że pokolenia następują po sobie, nasuwając refleksję o kruchości ludzkiego istnienia i działań, które przecina śmierć. Historia i teraźniejszość, codzienność i wielka polityka splatają się ze sobą, dając dynamiczną fabułę i przez to bardzo ciekawą.
Dekada gierkowska jest tu ukazana z perspektywy zwykłych ludzi. Zdjęcia z rodzinnego albumu świetnie uzupełniają tę pasjonującą opowieść. Bohaterowie tej barwnej opowieści to ludzie z krwi i kości, dla których ta książka staje się pomnikiem zwyciężającym czas. Autorka świetnie wplata w tekst rodzinne historie, dając wyraz swemu sentymentowi i przywiązaniu do przeszłości, z której wyrosła. Wraca pamięcią do czasów, które ją ukształtowały, czego efektem jest ta pełna emocji książka. Nie brak w niej i radości, i dramatów, co daje obraz prawdziwego życia, pełnego intensywnych przeżyć i ciepłej, domowej atmosfery.
Już patrząc na okładkę, możemy odczytać zapowiedź jej treści. Kobieta trzymająca pieska, ukazująca się w oknie staje się symbolem domowego ogniska, którego strzeże bez względu na to, co przynosi życie. Jest jedną z tych pasjonujących kobiecych postaci, które sterują rodzinnym życiem, a ich losy pokazują, że czasy PRL-u wcale nie były takie szare i nijakie, a ogień namiętności i wówczas rozpalał kobiece serca. To właśnie dzięki nim otrzymujemy opowieść pełną romansów, plotek i burzliwych uczuć, której nie możecie przeoczyć w swoich planach czytelniczych na najbliższe miesiące!
Katarzyna Droga ukazuje tu Polskę już nowocześniejszą, zmieniającą się pod wpływem rosnących ludzkich oczekiwań. Niezmienne jest tylko to, że pokolenia następują po sobie, nasuwając refleksję o kruchości ludzkiego istnienia i działań, które przecina śmierć. Historia i teraźniejszość, codzienność i wielka polityka splatają się ze sobą, dając dynamiczną fabułę i przez to bardzo ciekawą.
Dekada gierkowska jest tu ukazana z perspektywy zwykłych ludzi. Zdjęcia z rodzinnego albumu świetnie uzupełniają tę pasjonującą opowieść. Bohaterowie tej barwnej opowieści to ludzie z krwi i kości, dla których ta książka staje się pomnikiem zwyciężającym czas. Autorka świetnie wplata w tekst rodzinne historie, dając wyraz swemu sentymentowi i przywiązaniu do przeszłości, z której wyrosła. Wraca pamięcią do czasów, które ją ukształtowały, czego efektem jest ta pełna emocji książka. Nie brak w niej i radości, i dramatów, co daje obraz prawdziwego życia, pełnego intensywnych przeżyć i ciepłej, domowej atmosfery.
Już patrząc na okładkę, możemy odczytać zapowiedź jej treści. Kobieta trzymająca pieska, ukazująca się w oknie staje się symbolem domowego ogniska, którego strzeże bez względu na to, co przynosi życie. Jest jedną z tych pasjonujących kobiecych postaci, które sterują rodzinnym życiem, a ich losy pokazują, że czasy PRL-u wcale nie były takie szare i nijakie, a ogień namiętności i wówczas rozpalał kobiece serca. To właśnie dzięki nim otrzymujemy opowieść pełną romansów, plotek i burzliwych uczuć, której nie możecie przeoczyć w swoich planach czytelniczych na najbliższe miesiące!
urodaizdrowie.pl
MANIPULACJA ODCZAROWANA! 777 skutecznych technik wpływu
Tytułowe słowo “manipulacja” kojarzy się zwykle negatywnie, budzi dystans i obawę przed tym, że będziemy manipulowani czy, co gorsza, bo brzmi bardziej dobitnie, padniemy ofiarą manipulacji! Czymże ona jest i cóż to za tajemna wiedza, która może wywoływać takie emocje, ale też przyciągać tyle uwagi – wpisując to słowo w pierwszej lepszej księgarni internetowej natychmiast wyświetla się bez mała 80 pozycji ze słowem „manipulacja” w tytule.
Cały ambaras wokół manipulacji próbuje przedstawić Marek Skała w swojej najnowszej książce dotyczącej właśnie tego zjawiska. W pierwszych słowach książki, pisze o nim takimi słowami:
„Człowiek najczęściej oddycha. Potem manipuluje. Manipulacja to naturalna czynność każdego człowieka, któremu o coś konkretnego chodzi, który chce świadomie osiągnąć cokolwiek. A nawet i nieświadomie, bo wielu chęci i żądz nie uświadamiamy sobie. A są i kierują naszym życiem.”
W kompendium wiedzy o tym, co kryje się pod kluczowym słowem „manipulacja”, autor oferuje nam 14 rozdziałów składających się na dość opasły, bo niemal trzystu stronicowy podręcznik:
Podsumowując, sądzę, że jest to książka, którą każdy psycholog, spec od wizerunku czy komunikacji, przeczyta z uśmiechem na ustach, a może i westchnieniem… Kolejna książka, którą czytając, widziałam, że polecę potencjalnie zainteresowanym znajomym, przynajmniej we fragmentach. Odwołując się jeszcze raz do przytoczonego cytatu z książki Marka Skały, zdaje się, że autor, jak i redakcja trochę się wysilili, żeby przekonać czy zmanipulować (sic!) potencjalnego czytelnika do przeczytania tej książki. Ale z takiej manipulacji, ocenią Państwo sami, czy odbiorca-ofiara tej „manipulacji” nie ma korzyści?
Cały ambaras wokół manipulacji próbuje przedstawić Marek Skała w swojej najnowszej książce dotyczącej właśnie tego zjawiska. W pierwszych słowach książki, pisze o nim takimi słowami:
„Człowiek najczęściej oddycha. Potem manipuluje. Manipulacja to naturalna czynność każdego człowieka, któremu o coś konkretnego chodzi, który chce świadomie osiągnąć cokolwiek. A nawet i nieświadomie, bo wielu chęci i żądz nie uświadamiamy sobie. A są i kierują naszym życiem.”
W kompendium wiedzy o tym, co kryje się pod kluczowym słowem „manipulacja”, autor oferuje nam 14 rozdziałów składających się na dość opasły, bo niemal trzystu stronicowy podręcznik:
- Dlaczego manipulacja jest RULEZ? Bo jest tlenem codziennego życia! (11 technik wpływu lub manipulacji)
- O co idzie gra? Po co nam ta wstrętna manipulacja? (27 technik wpływu lub manipulacji)
- Zjedzmy coś w Berlince – czyli czym jest manipulacja raz jeszcze (tu – 23 techniki wpływu/manipulacji)
- Czego o manipulacji uczy nas Daniel Goleman – i to w 75 sekund! (117 technik wpływu lub manipulacji)
- Mózg – geniusz oszustwa i automanipulacji! (141 technik wpływu lub manipulacji)
- Kompleksowe (inne) modele wywierania wpływu (43 techniki wpływu lub manipulacji)
- Model Manipulacji Megalitycznej (15 technik wpływu lub manipulacji)
- JA w manipulacji (i automanipulacji) (35 technik wpływu lub manipulacji)
- Model MM – TY. Jak można manipulować innymi (w modelu MM), czyli „Ty Kłomaciu!”
- SYTUACJA w modelu MM – czyli jak kreujemy sytuacje ułatwiające lub umożliwiające proces manipulacji (17 technik wpływu lub manipulacji)
- Model MM. Wybrane systematyki technik manipulacji (87 technik wpływu lub manipulacji)
- Techniki manipulacji w modelu MM – varia i Rozbójnik (219 technik wpływu lub manipulacji)
- Manipulacja czy oszustwo? Z głupotą na dodatek… (27 technik wpływu lub manipulacji)
- Manipulacja z efektem WOW, czyli case study – Białe Lwy w Borysewie (0 – czytaj: zero technik wpływu lub manipulacji)
Podsumowując, sądzę, że jest to książka, którą każdy psycholog, spec od wizerunku czy komunikacji, przeczyta z uśmiechem na ustach, a może i westchnieniem… Kolejna książka, którą czytając, widziałam, że polecę potencjalnie zainteresowanym znajomym, przynajmniej we fragmentach. Odwołując się jeszcze raz do przytoczonego cytatu z książki Marka Skały, zdaje się, że autor, jak i redakcja trochę się wysilili, żeby przekonać czy zmanipulować (sic!) potencjalnego czytelnika do przeczytania tej książki. Ale z takiej manipulacji, ocenią Państwo sami, czy odbiorca-ofiara tej „manipulacji” nie ma korzyści?
moznaprzeczytac.pl Anna Szymańska; 2015-12-28
Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego
Absolutny klasyk. Nie tylko dla ludzi marketingu, ale również dla przedstawicieli innych zawodów – od sprzedaży przez nauczycieli po kelnerów. Książka wyjaśnia jakie proste mechanizmy wykorzystać, aby osiągnąć zamierzony cel. Gdzie teorie psychologiczne łączą się z praktyką wieloletnich ekspertów.
Nie będę opisywać wymienionych elementów – dla tych, którzy czytali wystarczy infografika poniżej, dla pozostałych – mam nadzieję, że będzie to dobry powód, żeby sięgnąć po książkę.
To, co bardzo mi się podoba w lekturze, to fakt, że na każdym kroku Cialdini podkreśla, jak ważna jest etyka tego, co robimy. Jeśli zdecydujemy się oszukiwać naszych klientów, nie tylko będziemy szulerami, a nie detektywami, ale również stracimy okazję na zbudowanie szczerej i trwałej relacji z naszymi odbiorcami. Wiele osób zapomina o tym, że podstawą marketingu jest szczerość i prawda.
Książka nie jest za długa – polskie tłumaczenie ma około 80 stron, a to głównie dlatego, że tekst jest tylko po jednej stronie. Po drugiej znajdziemy wybrane cytaty z lektury i, trochę o zgrozo, około tematyczne rysunki Mleczki. O ile kilka takich ilustracji miałoby rację bytu, o tyle większość z nich pasuje trochę jak pięść do oka i moim zdaniem można było sobie je podarować.
W książce wydawnictwa Onepress znajdziemy również 2 płyty CD oraz podręczną ściągawkę z najważniejszymi elementami wywierania wpływu. To naprawdę fajne dodatki.
Sama treść odkrywcza nie jest – większość z tych zasad znamy z życia codziennego, choć oczywiście na początku, tuż po publikacji, mogło być to nowe i świeże. Mimo braku nowatorskich idei, warto sięgnąć po lekturę, aby odświeżyć sobie nawet oczywistości. Bardzo często tak gonimy za nowinkami, że zapominamy o starych dobrych podstawach marketingu. Ta książka może nam pomóc przypomnieć sobie o tych zasadach.
Nie będę opisywać wymienionych elementów – dla tych, którzy czytali wystarczy infografika poniżej, dla pozostałych – mam nadzieję, że będzie to dobry powód, żeby sięgnąć po książkę.
To, co bardzo mi się podoba w lekturze, to fakt, że na każdym kroku Cialdini podkreśla, jak ważna jest etyka tego, co robimy. Jeśli zdecydujemy się oszukiwać naszych klientów, nie tylko będziemy szulerami, a nie detektywami, ale również stracimy okazję na zbudowanie szczerej i trwałej relacji z naszymi odbiorcami. Wiele osób zapomina o tym, że podstawą marketingu jest szczerość i prawda.
Książka nie jest za długa – polskie tłumaczenie ma około 80 stron, a to głównie dlatego, że tekst jest tylko po jednej stronie. Po drugiej znajdziemy wybrane cytaty z lektury i, trochę o zgrozo, około tematyczne rysunki Mleczki. O ile kilka takich ilustracji miałoby rację bytu, o tyle większość z nich pasuje trochę jak pięść do oka i moim zdaniem można było sobie je podarować.
W książce wydawnictwa Onepress znajdziemy również 2 płyty CD oraz podręczną ściągawkę z najważniejszymi elementami wywierania wpływu. To naprawdę fajne dodatki.
Sama treść odkrywcza nie jest – większość z tych zasad znamy z życia codziennego, choć oczywiście na początku, tuż po publikacji, mogło być to nowe i świeże. Mimo braku nowatorskich idei, warto sięgnąć po lekturę, aby odświeżyć sobie nawet oczywistości. Bardzo często tak gonimy za nowinkami, że zapominamy o starych dobrych podstawach marketingu. Ta książka może nam pomóc przypomnieć sobie o tych zasadach.
czaplicka.eu