Recenzje
Co za szycie!
"Co za szycie" jest poradnikiem dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z szyciem. Książke napisała vblogerka, która prowadzi również strone o tym samym tytule. Autora próbuje przekonać, że szyć może każdy oraz, że nie jest to trudne.
Książka dzieli się na kilka częśći. Maszyny do szycia, podstawy, "uszyj coś sam" oraz gdzie szukać inspiracji.
Wszystko opisane jest w bardzo przejrzysty sposób. Wiem co mówie ponieważ o szyciu wiem bardzo mało, a jednak udało mi się uszyć torbe (o tym na końcu). Książka jest również bardzo kolorowa. Liczba zdjęć oraz miejsc gdzie można zaprojektować własne kroje urozmaica lekture
"Co za szycie" jest nie tylko bardzo dobrym poradnikiem lecz również pięknie wydaną książką.
Do książki dołączona jest płyta DVD z dodatkowymi radami. Wspaniałe uzupełnienie książki.
Z czystym sercem każdemu kto chce zacząć przygodę z szyciem polecam książke oraz vblog.
Książka dzieli się na kilka częśći. Maszyny do szycia, podstawy, "uszyj coś sam" oraz gdzie szukać inspiracji.
Wszystko opisane jest w bardzo przejrzysty sposób. Wiem co mówie ponieważ o szyciu wiem bardzo mało, a jednak udało mi się uszyć torbe (o tym na końcu). Książka jest również bardzo kolorowa. Liczba zdjęć oraz miejsc gdzie można zaprojektować własne kroje urozmaica lekture
"Co za szycie" jest nie tylko bardzo dobrym poradnikiem lecz również pięknie wydaną książką.
Do książki dołączona jest płyta DVD z dodatkowymi radami. Wspaniałe uzupełnienie książki.
Z czystym sercem każdemu kto chce zacząć przygodę z szyciem polecam książke oraz vblog.
Lottaczyta.com.pl
Jutro zaczyna się dziś, czyli jak zaprojektować swoją wymarzoną przyszłość
Pełny tytuł książki Edyty Walęciak-Skóry to "Jutro zaczyna się dziś czyli jak zaprojektować swoją wymarzoną przyszłość". Treść ściśle współpracuje z tytułem. Autorka napisała poradnik, w którym jest bardzo wiele ćwiczeń. Czytając wykonywałam wszystkie zadania co polecam każdemu. Najbardziej podobało mi się tworzenie "Mapy marzeń", która wisi u mnie na ścianie. Zmiana myślenia to pierwszy krok do realizacji marzeń. Kto z nas nie chce spełniać swoich marzeń? Mieć wymarzonej pracy czy rodziny? Więc dlaczego tak wielu z nas odpuszcza i mówi "To los"?! Książka Edyty Walęciak-Skóry udowadnia, że to nie los. To my sami decydujemy o naszym życiu. Autorka krok po kroku wskazuje czytelnikowi drogę. Jednakże tylko my sami możemy nią podążać.
Sposób w jaki skonstruowana jest książka bardzo mi odpowiada. Krótkie i treściwe rozdziały. Liczne przykłady. Zwroty bezpośrednio do czytelnika. Wiele ćwiczeń. Zdziwił mnie tylko troche jeden fakt. Jestem przyzwyczajona, że autor zwraca się do czytelnika w formie męskiej, a tutaj jest inaczej. Edyta Walęciak-Skóra zwraca się bezpośrednio do kobiet. Najprawdopodobniej dzieje się tak ponieważ szkolenia, które prowadzi są właśnie dla kobiet. Tutaj mały apel ode mnie. Książka jest również dla mężczyzn. Także Panowie nie zrażajcie się tym faktem. Jeżeli chcecie zmienić coś w swoim życiu sięgnijcię po tę książkę.
Na koniec jeszcze apel do wszystkich. Czytajcie książkę w spokoju. Zadania wykonujcie w pełnym skupieniu i w zgodzie ze sobą.
Sposób w jaki skonstruowana jest książka bardzo mi odpowiada. Krótkie i treściwe rozdziały. Liczne przykłady. Zwroty bezpośrednio do czytelnika. Wiele ćwiczeń. Zdziwił mnie tylko troche jeden fakt. Jestem przyzwyczajona, że autor zwraca się do czytelnika w formie męskiej, a tutaj jest inaczej. Edyta Walęciak-Skóra zwraca się bezpośrednio do kobiet. Najprawdopodobniej dzieje się tak ponieważ szkolenia, które prowadzi są właśnie dla kobiet. Tutaj mały apel ode mnie. Książka jest również dla mężczyzn. Także Panowie nie zrażajcie się tym faktem. Jeżeli chcecie zmienić coś w swoim życiu sięgnijcię po tę książkę.
Na koniec jeszcze apel do wszystkich. Czytajcie książkę w spokoju. Zadania wykonujcie w pełnym skupieniu i w zgodzie ze sobą.
Lottaczyta.com.pl
Piękne kłamstwo. Igrając z ogniem
Co myślę po przeczytaniu książki?
Okładka - jest bardzo tajemnicza i magnetyczna. Zdecydowanie przyciągnęła moją uwagę. Od razu, gdy ją zobaczyłam w księgarni internetowej, pomyślałam sobie, że bardzo bym chciała ją przeczytać i w końcu nadarzyła się okazja i ją wybrałam. Z początku ciężko się do niej zabierałam jak przysłowiowy pies do jeża, ale któregoś pięknego wieczoru zabrałam się za nią.
Książka opowiada historię trzech przyjaciół Garretta, Mila i Annabell Parker. Cała trójka poznaje się w barze i po latach Annabell i Milo zamierzają się pobrać. Garrett zostaje ich najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia Ana i jej przyjaciel dowiadują się, że Milo został zabity na Dominikanie. Oboje są wstrząśnięci i nie mogą się pozbierać. Garrett jest żołnierzem marynarki wojennej i dostaje zlecenie, żeby wyjaśnić okoliczności śmierci przyjaciela. Ana wie o tym i sama chce wziąć udział w akcji, ale jej przyjaciel się nie zgadza. Nie wie on, że ma do czynienia z agentką CIA i pewnego dnia biorąc udział w zebraniu oddziału, w drzwiach staje Ana. Chłopak jest wściekły i boi się, że może stracić najbliższą przyjaciółkę i ukochaną mu osobę. Akcja rozwija się w szybkim tempie i ruszają razem na Dominikanę w celu ustalenia śmierci przyjaciela.
Nikt się jednak nie spodziewał, że oboje od pierwszego wejrzenia się w sobie zakochali i tak naprawdę przez te wszystkie lata tłumili w sobie uczucie. Oboje dają upust swoim uczuciom, bo jak się okazuje muszą udawać szczęśliwe małżeństwo. Przez te udawanie jeszcze bardziej wzniecają uczucie i nie mogą żyć bez siebie.
Jak się okazuje prezydent Dominikany jest uwikłany w wielkie machlojki, ale jakie? Tego wam z pewnością nie zdradzę, ale oboje muszą się tego dowiedzieć i jak to było z Milem. Zakończenie jest bardzo ciekawe i nie spodziewałam się, że będzie miało taki obrót :)
Książka jest przepełniona miłością, przyjaźnią, seksem i akcją. Jak dla mnie jest to świetne połączenie i nie nudziłam się podczas czytania. Książkę przeczytałam w mgnieniu oka. Po prostu moim zdaniem jest świetna, a sceny erotyczne napędzają kobiecą wyobraźnię. Muszę przeczytać kolejną część :)
Okładka - jest bardzo tajemnicza i magnetyczna. Zdecydowanie przyciągnęła moją uwagę. Od razu, gdy ją zobaczyłam w księgarni internetowej, pomyślałam sobie, że bardzo bym chciała ją przeczytać i w końcu nadarzyła się okazja i ją wybrałam. Z początku ciężko się do niej zabierałam jak przysłowiowy pies do jeża, ale któregoś pięknego wieczoru zabrałam się za nią.
Książka opowiada historię trzech przyjaciół Garretta, Mila i Annabell Parker. Cała trójka poznaje się w barze i po latach Annabell i Milo zamierzają się pobrać. Garrett zostaje ich najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia Ana i jej przyjaciel dowiadują się, że Milo został zabity na Dominikanie. Oboje są wstrząśnięci i nie mogą się pozbierać. Garrett jest żołnierzem marynarki wojennej i dostaje zlecenie, żeby wyjaśnić okoliczności śmierci przyjaciela. Ana wie o tym i sama chce wziąć udział w akcji, ale jej przyjaciel się nie zgadza. Nie wie on, że ma do czynienia z agentką CIA i pewnego dnia biorąc udział w zebraniu oddziału, w drzwiach staje Ana. Chłopak jest wściekły i boi się, że może stracić najbliższą przyjaciółkę i ukochaną mu osobę. Akcja rozwija się w szybkim tempie i ruszają razem na Dominikanę w celu ustalenia śmierci przyjaciela.
Nikt się jednak nie spodziewał, że oboje od pierwszego wejrzenia się w sobie zakochali i tak naprawdę przez te wszystkie lata tłumili w sobie uczucie. Oboje dają upust swoim uczuciom, bo jak się okazuje muszą udawać szczęśliwe małżeństwo. Przez te udawanie jeszcze bardziej wzniecają uczucie i nie mogą żyć bez siebie.
Jak się okazuje prezydent Dominikany jest uwikłany w wielkie machlojki, ale jakie? Tego wam z pewnością nie zdradzę, ale oboje muszą się tego dowiedzieć i jak to było z Milem. Zakończenie jest bardzo ciekawe i nie spodziewałam się, że będzie miało taki obrót :)
Książka jest przepełniona miłością, przyjaźnią, seksem i akcją. Jak dla mnie jest to świetne połączenie i nie nudziłam się podczas czytania. Książkę przeczytałam w mgnieniu oka. Po prostu moim zdaniem jest świetna, a sceny erotyczne napędzają kobiecą wyobraźnię. Muszę przeczytać kolejną część :)
kosmetycznieee.blogspot.com Natalia; 2015-12-13
Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada
„Odbywam tę podróż niemal dwieście lat po pierwszych Europejczykach. Nie muszę się przebierać ani ukrywać. Nie muszę znać arabskiego ani żadnego z języków ludów zamieszkujących Sahel. Nie znam obyczajów Bambara ani Mossich, nie przeczytałem w całości Koranu. Czy człowiek będący takim ignorantem może tam wyruszyć? Czy taka podróż może się dobrze skończyć?” – pytania te zadaje sobie wędrowiec, badacz, malarz słów i obrazów. Tak bowiem można określić osobę Mirosława Kowalskiego, lekarza kardiologa, który zabiera nas w daleką wyprawę po to, by sypnąć nam w oczy piaskiem pustyni, by rozwiać nam włosy wiatrem, by poczęstować nas daktylami czy jissuma gounday, by … zauroczyć nas pięknem Czarnej Afryki.
Książkę „Szkatułka pełna Sahelu”, opublikowaną nakładem wydawnictwa Helion, trudno nazwać podróżniczą, nie jest to też przewodnik – chyba że mamy na myśli przewodnik po codziennym życiu i kulturze. Sam autor wskazuje w podtytule na fakt, iż jest to subsaharyjska ballada i chyba to określenie najlepiej oddaje klimat książki, jej nieuchwytny czar oraz plastyczność i melodyjność. Czytając o Sahelu niemal widzimy mieszkańców tego biednego, ale pełnego surowego piękna terenu, czujemy zapachy i doznajemy niezwykłego wrażenia obecności u boku autora. Kowalski opisuje ten mało znany zakątek w taki sposób, że chłoniemy kolejne słowa, weryfikując swoje opinie o życiu na czarnym ladzie, bądź też poddając się tęsknocie za odbyciem takiej podróży w rzeczywistości.
Autor przybliża nam rzeczywistość, z jaką zmagają się mieszkańcy Sahelu, obrzeża pustyni (tak tłumaczona jest ta nazwa), pisze o historii Afryki, o powstaniu i rozwoju miast, o bolączkach ludzi oraz o różnicach kulturowych. Zatrzymujemy się wraz z nim w Bamako – mieście ludu Bambara, chłonąc opowieść o kolonizacji Sahelu, o niepodległości, o niezwykłej topografii miast, w których brak jest chodników, także o lokalnych podróżach w dość ekstremalnych warunkach, jakie zapewnia sotrama, mały autobus.
Odwiedzamy Muzeum Narodowe w Bamako, Musa Kunda, czyli Muzeum Kobiet, wędrujemy na urwisko Bandiagary, zwiedzając okoliczne osady, poznając kultywowane do dziś tradycje, w tym rytuał zabiegu obrzezania. W Songo nas zachwyt budzi grota pokryta malowidłami; ciekawość rozpalą też zwyczaje Dogonów, wzbudzające pragnienie metaforycznej wędrówki drogą życia. Zdziwienie i niezrozumienie budzi fakt izolacji kobiet w pewnych okresach jej życia, na przykład kiedy miesiączkuje czy karmi dziecko, zaś czytając opisy meczetu Kani Kombolé nie możemy wyjść ze zdumienia nad ekstrawagancją i finezyjnością tej budowli. To zaledwie kilka przystanków, kilka obrazów, które mamy możliwość obserwować i wydarzeń, w jakich mamy możliwość uczestniczyć dzięki Mirosławowi Kowalskiemu, a już wiemy, że chcemy jeszcze. Wraz z nim przemierzamy zatem kolejne setki kilometrów, spacerujemy po Djenné, podziwiamy góry Hombori, odwiedzamy jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na ziemi, czyli Timbukt chłonąc jego wyjątkowość, zatrzymujemy się również w Nigerze, zatapiając się w atmosferę odwiedzanych miejsc, poznając ich historię i kulturę, a także bieżące problemy.
Lektura tekstu pozwala na docenienie reporterskiej ciekawości autora, dzięki której i czytelnik może poznać intrygujące historie na temat lokalnych obyczajów, zagłębić się też w przeszłość, śledząc rozwój poszczególnych miast, wędrówki ludów czy zmiany, które zachodzą obecnie – tak w ludziach , jak i w zamieszkiwanych przez nich osadach. Podróżując wraz ze „Szkatułką…” po tych niezwykłych, pełnych oddechów przodków miejscach zdumiewa fakt, że tak naprawdę do dziś nie znamy dobrze tych terenów, a już na pewno nie doceniamy ich zagadkowego piękna. Ono widoczne jest nie tylko w słowach Mirosława Kowalskiego, ale też w niezwykłych zdjęciach przyrody oraz portretach mieszkańców, które to stanowią integralną część książki. Jedyne, co budzi rozczarowanie to świadomość że książka – jak każda podróż – kończy się zbyt szybko. Pozostaje jedynie mieć nadzieje, że dostaniemy szansę powrotu do miejsc, gdzie znów zbudzi nas głos muezina, gdzie ciekawić będzie opowieść o europejskich wyprawach, gdzie rozpalać wyobraźnie będą obrzędy, festiwale a także grioci i ich opowieści snute muzyką.
Książkę „Szkatułka pełna Sahelu”, opublikowaną nakładem wydawnictwa Helion, trudno nazwać podróżniczą, nie jest to też przewodnik – chyba że mamy na myśli przewodnik po codziennym życiu i kulturze. Sam autor wskazuje w podtytule na fakt, iż jest to subsaharyjska ballada i chyba to określenie najlepiej oddaje klimat książki, jej nieuchwytny czar oraz plastyczność i melodyjność. Czytając o Sahelu niemal widzimy mieszkańców tego biednego, ale pełnego surowego piękna terenu, czujemy zapachy i doznajemy niezwykłego wrażenia obecności u boku autora. Kowalski opisuje ten mało znany zakątek w taki sposób, że chłoniemy kolejne słowa, weryfikując swoje opinie o życiu na czarnym ladzie, bądź też poddając się tęsknocie za odbyciem takiej podróży w rzeczywistości.
Autor przybliża nam rzeczywistość, z jaką zmagają się mieszkańcy Sahelu, obrzeża pustyni (tak tłumaczona jest ta nazwa), pisze o historii Afryki, o powstaniu i rozwoju miast, o bolączkach ludzi oraz o różnicach kulturowych. Zatrzymujemy się wraz z nim w Bamako – mieście ludu Bambara, chłonąc opowieść o kolonizacji Sahelu, o niepodległości, o niezwykłej topografii miast, w których brak jest chodników, także o lokalnych podróżach w dość ekstremalnych warunkach, jakie zapewnia sotrama, mały autobus.
Odwiedzamy Muzeum Narodowe w Bamako, Musa Kunda, czyli Muzeum Kobiet, wędrujemy na urwisko Bandiagary, zwiedzając okoliczne osady, poznając kultywowane do dziś tradycje, w tym rytuał zabiegu obrzezania. W Songo nas zachwyt budzi grota pokryta malowidłami; ciekawość rozpalą też zwyczaje Dogonów, wzbudzające pragnienie metaforycznej wędrówki drogą życia. Zdziwienie i niezrozumienie budzi fakt izolacji kobiet w pewnych okresach jej życia, na przykład kiedy miesiączkuje czy karmi dziecko, zaś czytając opisy meczetu Kani Kombolé nie możemy wyjść ze zdumienia nad ekstrawagancją i finezyjnością tej budowli. To zaledwie kilka przystanków, kilka obrazów, które mamy możliwość obserwować i wydarzeń, w jakich mamy możliwość uczestniczyć dzięki Mirosławowi Kowalskiemu, a już wiemy, że chcemy jeszcze. Wraz z nim przemierzamy zatem kolejne setki kilometrów, spacerujemy po Djenné, podziwiamy góry Hombori, odwiedzamy jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na ziemi, czyli Timbukt chłonąc jego wyjątkowość, zatrzymujemy się również w Nigerze, zatapiając się w atmosferę odwiedzanych miejsc, poznając ich historię i kulturę, a także bieżące problemy.
Lektura tekstu pozwala na docenienie reporterskiej ciekawości autora, dzięki której i czytelnik może poznać intrygujące historie na temat lokalnych obyczajów, zagłębić się też w przeszłość, śledząc rozwój poszczególnych miast, wędrówki ludów czy zmiany, które zachodzą obecnie – tak w ludziach , jak i w zamieszkiwanych przez nich osadach. Podróżując wraz ze „Szkatułką…” po tych niezwykłych, pełnych oddechów przodków miejscach zdumiewa fakt, że tak naprawdę do dziś nie znamy dobrze tych terenów, a już na pewno nie doceniamy ich zagadkowego piękna. Ono widoczne jest nie tylko w słowach Mirosława Kowalskiego, ale też w niezwykłych zdjęciach przyrody oraz portretach mieszkańców, które to stanowią integralną część książki. Jedyne, co budzi rozczarowanie to świadomość że książka – jak każda podróż – kończy się zbyt szybko. Pozostaje jedynie mieć nadzieje, że dostaniemy szansę powrotu do miejsc, gdzie znów zbudzi nas głos muezina, gdzie ciekawić będzie opowieść o europejskich wyprawach, gdzie rozpalać wyobraźnie będą obrzędy, festiwale a także grioci i ich opowieści snute muzyką.
QulturaSlowa Justyna Gul
TED. Jak wygłosić mowę życia
W życiu każdego człowieka, prędzej czy później, przychodzi moment wystąpienia przed publicznością. Taka czynność nie jest niczym szczególnym, a jednak nie wszyscy potrafią poradzić sobie z tremą, mówić językiem zrozumiałym i przekazywać treści ściśle dotyczące prezentacji czy po prostu przykuć uwagę słuchaczy. To oczywiście trudne zadanie.
Kiedy otrzymałem książkę do recenzji, pomyślałem: „Czy to jest mi naprawdę potrzebne?”. Zaraz po tym przypomniałem sobie wszystkie moje przemówienia do grupy ludzi (a przynajmniej kilka), a przy tym towarzyszące nim emocje. Spróbujcie sami. Prawda, że nie za każdym razem idzie jak z płatka?
Przedstawiana książka podzielona jest na cztery główne części, nie licząc wprowadzenia: „Treść”, „Wystąpienie”, „Oprawa” i „Droga na scenę… i dalej”. Pomimo tego, że bardzo często tekst odnosi się do konferencji TED i przedstawianych w nich prelekcji, zwykłego zjadacza chleba, takiego jak ja, interesują przede wszystkim trzy pierwsze działy.
Sekcja „Treść” ma za zadanie przedstawianie jak ważny jest dobór tematu do naszego wystąpienia. Znajdziemy tutaj sporo teorii, którą gdzieniegdzie udało się już nam przyswoić. Trudno jest przecież mówić o czymś czego się dobrze nie zna lub nie rozumie, prawda?
Dział „Wystąpienie” zawiera bardzo ważne wskazówki które warto stosować podczas prezentacji. Doskonalenie przekazu werbalnego i niewerbalnego, poruszanie się po scenie czy użycie wątku humorystycznego. To znajdziemy w tym dziale.
Część „Oprawa” to sposoby stworzenia otoczki podczas wystąpienia. Dostosowanie odpowiednio długich, przykuwających uwagę na odpowiednim poziomie slajdów, materiałów filmowych i ewentualnie rekwizytów to w dzisiejszych czasach bardzo ważne zadanie. Wyobraźmy sobie chociażby prezentację nowego produktu bez użycia żadnych z wymienionych rzeczy.
Na koniec „Droga na scenę… i dalej”. Tutaj mamy do czynienia z czynnościami stosowanymi przez znających się na rzeczy mówców. Przykładowo: Wskazówka 107 –„Napisz dla prowadzącego jedno-, dwuminutowy tekst zapowiedzi nawiązujący do sedna Twojego wystąpienia.” Pomyślelibyście o tym?
Okładka książki zawiera grafikę z wielkim czerwonym napisem TED oraz nierozłącznym rekwizytem przemówień – mikrofonem. Nie znajdziemy tu obrazków, a jedynie interesujące i niezbędne w wybornych przemówieniach wskazówki. Niespełna 280 stron wartych przeczytania.
Kiedy otrzymałem książkę do recenzji, pomyślałem: „Czy to jest mi naprawdę potrzebne?”. Zaraz po tym przypomniałem sobie wszystkie moje przemówienia do grupy ludzi (a przynajmniej kilka), a przy tym towarzyszące nim emocje. Spróbujcie sami. Prawda, że nie za każdym razem idzie jak z płatka?
Przedstawiana książka podzielona jest na cztery główne części, nie licząc wprowadzenia: „Treść”, „Wystąpienie”, „Oprawa” i „Droga na scenę… i dalej”. Pomimo tego, że bardzo często tekst odnosi się do konferencji TED i przedstawianych w nich prelekcji, zwykłego zjadacza chleba, takiego jak ja, interesują przede wszystkim trzy pierwsze działy.
Sekcja „Treść” ma za zadanie przedstawianie jak ważny jest dobór tematu do naszego wystąpienia. Znajdziemy tutaj sporo teorii, którą gdzieniegdzie udało się już nam przyswoić. Trudno jest przecież mówić o czymś czego się dobrze nie zna lub nie rozumie, prawda?
Dział „Wystąpienie” zawiera bardzo ważne wskazówki które warto stosować podczas prezentacji. Doskonalenie przekazu werbalnego i niewerbalnego, poruszanie się po scenie czy użycie wątku humorystycznego. To znajdziemy w tym dziale.
Część „Oprawa” to sposoby stworzenia otoczki podczas wystąpienia. Dostosowanie odpowiednio długich, przykuwających uwagę na odpowiednim poziomie slajdów, materiałów filmowych i ewentualnie rekwizytów to w dzisiejszych czasach bardzo ważne zadanie. Wyobraźmy sobie chociażby prezentację nowego produktu bez użycia żadnych z wymienionych rzeczy.
Na koniec „Droga na scenę… i dalej”. Tutaj mamy do czynienia z czynnościami stosowanymi przez znających się na rzeczy mówców. Przykładowo: Wskazówka 107 –„Napisz dla prowadzącego jedno-, dwuminutowy tekst zapowiedzi nawiązujący do sedna Twojego wystąpienia.” Pomyślelibyście o tym?
Okładka książki zawiera grafikę z wielkim czerwonym napisem TED oraz nierozłącznym rekwizytem przemówień – mikrofonem. Nie znajdziemy tu obrazków, a jedynie interesujące i niezbędne w wybornych przemówieniach wskazówki. Niespełna 280 stron wartych przeczytania.
DobreRecenzje.pl Marek; 2016-01-07