Recenzje
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
Erica jest w ostatniej klasie liceum i po jego skończeniu chce uczyć się w college'u Stanforda. Jej pasją jest chemia i lekkoatletyka, niestety nauka na tak prestiżowej uczelni nie jest tania , dlatego dziewczyna marzy o dostaniu stypendium. Rozmawiając z nową dyrektorką liceum , Erica dowiaduje się, że może dostać stypendium, ale pod jednym warunkiem. Musi dostarczyć dyrektorce dowody , dzięki którym kobieta będzie mogła wyrzucić Chase'a ze szkoły. Chociaż jest to trudna decyzja , Erica ulega namowom i postanawia obserwować chlopaka i zdobyć dowody jego winy. Chase'a pomimo , że jest winny , skrywa też w sobie dużo wrażliwości i delikatności. Czy Erica dostarczy dowody na Chase'a ? Jak potoczy się ich znajomość? Autorka stworzyła bardzo przyjemną książkę młodzieżową, w ktorej bohaterowie mierzą się z trudnymi wyborami na poczatku swojej samodzielnej drogi. W książce mamy również m.in motyw rozwodu rodziców, strachu przed porzuceniem i braku pewności siebie. Styl autorki jest bardzo przyjemny , książkę czyta się lekko i szybko . Czytając czujemy emocje bohaterów, jest idealnie stworzone napiecie , dzięki czemu z ciekawością czytałam kolejne strony . Bardzo przyjemna młodzieżówka. Polecam
Muza rockmana
Emily trochę przez przypadek dostaje posadę asystentki zespołu rockowego podczas trasy koncertowej. Do jej obowiązków należy między innymi zaopatrywanie muzyków w hurtowe ilości prezerwatyw. Szybko zaprzyjaźnia się z frontmanem grupy, którego traktuje jak zwyczajnego człowieka. To okazuje się wyjątkowo odświeżające dla mężczyzny, którego większość ludzi postrzega niczym bożyszcze. Ona, mimo młodego wieku, zdążyła już wiele przejść. Właśnie ukończyła studia i wciąż szuka swojego miejsca w życiu. On jest trzydziestoośmioletnim mężczyzną, który dobrze poznał zarówno blaski, jak i cienie sławy. Narracja prowadzona jest naprzemiennie z perspektywy obojga bohaterów. To mój ulubiony sposób opowiadania historii - najbardziej intymny, pozwalający lepiej zrozumieć emocje, myśli i motywacje postaci. Rytm i dynamikę powieści buduje duża liczba dialogów. Bohaterowie prowadzą nie tylko lekkie, pełne humoru rozmowy, ale także poruszają poważniejsze tematy związane z wiarą, życiem, traumami i poszukiwaniem szczęścia. "Muza rockmana" Penelope Ward to ciepły, dojrzały romans, który poza historią miłosną porusza również temat samotności, straty i poszukiwania własnej drogi.
Titek i kłótnia z Tosią
Kłótnia między rodzeństwem to całkiem normalna sprawa. Powiem nawet więcej, potrzebna, bo to lekcja rozwiązywania problemów, obrony własnego zdania, argumentacji i budowania relacji. Dla rodziców to jednak zawsze wyzwanie i stresująca sytuacja, bo oni też często muszą sami się w niej odnaleźć. Nasz bohater Titek pokłócił się ze swoją siostrą Tosią. Obydwoje potrzebowali do rysowania żółtej kredki WŁAŚNIE TERAZ! Oj awantura zrobiła się z tego niemała. Dzieci jednak mają pełne wsparcie mamy, która słucha zarówno jednej jak i drugiej strony konfliktu. Jak rozwiąże się ta sytuacja? Czy uda się pogodzić skłócone rodzeństwo? Książka ta jest dla mnie odkryciem, bo mimo narracji fabularnej dostajemy w pakiecie mini przewodnik, zarówno dla dziecka jak i dla rodzica, jak w danej sytuacji się odnaleźć i jak można ją rozwiązać, w pełnym poszanowaniu dla emocji. W tej części Titka to mama stanowi wsparcie dla dzieci, pokazuje, że każde z nich jest równie ważne i wykazuje zrozumienie dla ich postaw w konflikcie. Nie daje gotowych rozwiązań, lecz motywuje do ich samodzielnego szukania. Książka wyróżnia się zdrowym podejściem do trudnej sytuacji. Życie jest tu przedstawione bardzo realistycznie, bez pudrowania, dzięki czemu zarówno rodzic jak i dziecko mogą w łatwy sposób odnieść historię Titka do rzeczywistości. Dodatkowym atutem książki są elementy aktywizujące, dzięki czemu książka staje się także polem do zabawy, a niektóre z zadań skłaniają małego czytelnika do przemyśleń i przełożenia treści książki na realny świat. Z tyłu mamy także “Kilka słów do dorosłych”, od autorki, które stanowią psychologiczne wsparcie dla rodzica, wypisane w postaci wskazówek. Przyjemne dla oka ilustracje wzbogacają treść książki. Łatwo można wyczytać z nich emocje bohaterów. Z perspektywy pedagoga uważam, że jest to świetne kompendium wiedzy dla rodziców połączone z przyjemną historią do wspólnego czytania i z jasnym przekazem dla dziecka, dzięki czemu łatwo mu wdrożyć je w życie.
W jego rękach. Iluzja
Ayleen jako bohaterka bardzo mi się spodobała, bo mimo strachu potrafiła walczyć o siebie i swoich bliskich. Nie była idealna, popełniała błędy, ale właśnie dlatego wydawała się bardziej prawdziwa. Z kolei Collin to postać skomplikowana i nieprzewidywalna. Nigdy do końca nie wiadomo, jakie ma zamiary, i myślę, że właśnie to sprawia, że tak bardzo przyciąga uwagę czytelnika. Końcówka książki zdecydowanie zostawia niedosyt i sprawia, że od razu chce się sięgnąć po kolejny tom. Po przeczytaniu długo jeszcze myślałam o tej historii i bohaterach, co nie zdarza mi się często. Moim zdaniem „W jego rękach. Iluzja” to bardzo dobra książka dla osób, które lubią dark romance, mafijne klimaty, tajemniczych bohaterów i historie pełne emocji. To opowieść o strachu, trudnych wyborach, zaufaniu i uczuciach, które pojawiają się tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa. Zdecydowanie polecam tę książkę osobom, które szukają czegoś mocniejszego i bardziej emocjonalnego niż zwykły romans.
Włoskie komplikacje
Główna bohaterka to Lisa, dziewczyna, która na 3 tygodnie opuszcza Anglię, by towarzyszyć swojej przyjaciółce w przygotowaniach oraz samym ślubie, we Włoszech. To dziewczyna z sercem na dłoni i talentem do pieczenia. 🍑 Zakręcona i maksymalnie utalentowana, pokochałam ją za ten cięty język. 😏 Już na samym początku książki poznajemy też Adama, starszego brata przyjaciółki, którego kiedyś Lisa pocałowała, a on odrzucił ją właśnie przez różnicę wieku. Chociaż ostatnio sparzyłam się age gapem, tutaj znowu zostałam kupiona i przepadłam nie tylko dla Lisy, ale i Adama. Emma miała zdecydowanie inne plany dla tej dwójki i gdy przylatują do Włoch, dziewczyna prosi ich aby udawali parę narzeczonych z powodu tradycji, jaka panuje w rodzinie Pana Młodego. 😏🤫 Choć ta dwójka uważa ten pomysł za absurdalny, finalnie godzą się dla szczęścia Emmy. No i tu zaczyna się ich włoska przygoda. Ta dwójka ma całkowicie inne charaktery, a wymuszona bliskość i całe to napięcie z przeszłości między nimi tak dobrze działa, że powoli zaczynają się docierać. Sam pomysł na fabułę może wydawać się banalny, to jednak dla mnie zdecydowanie ta prostota na wielki plus. Dialogi między tą dwójką są pełne przekomarzania i sarkazmu, ale nie obejdzie się też bez iskier. 🔥 To naprawdę lekka i przyjemna komedia romantyczna, w której nie ma też zbędnych dramatów. Dla mnie to jest 5/5 i przyznam szczerze, że ostatnio przeczytałam inną książkę z bardzo podobną fabułą i Komplikacje od Zuzi ją zmiażdżyły, a ja się na niej świetnie bawiłam i aż przykro, że nie ma więcej. 🥹🧡