Recenzje
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
4.5 ⭐ I Don't wanna say goodbye... nie wiem co mam ze sobą zrobić, to już koniec? JUZ? jestem zbyt mocno związana z tą serią 😭 ta część była cudna, ale nie była najlepszą. theo silva na zawsze numerem 1, ale relacja Bailey i Beau (dwóch Golden retrieverow - cytata Harveya) była taka dojrzała... uwielbiam to, że nie było tutaj zbędnych i wymuszonych kłótni, a ich rozmowy od początku były dogłębne i szczere (dobra Beau wybaczam ci ten bar...) "nikt nigdy mnie nie kochał" zabolało inaczej ...😭 powiem szczerze tak - jestem ślepa na książki elsie i nie widzę a niej błędów (jedynym błędem jest tłumacz, który tłumaczy te książki... what the helly? ja czasami jestem w szoku NADAL) jedyny minus to zbyt dużo spicy sceny, nie pasowały, więc po prostu je omijałam w pewnym momencie ALE NAPIĘCIE BYLO O WOW 😜
Dark desires
Kiedy oczekiwania wobec samego siebie są tak głęboko w tobie zakorzenione, że decydujesz się posunąć do takiego kroku, który wykracza poza granice twojej moralności. “Dark Desires” zdecydowanie mogę zaliczyć do książek, które mnie zaskoczyły. Z początku nie mogłam się zaangażować, wielu bohaterów mnie irytowało, ale z kolejnymi stronami zaczynałam się do nich przekonywać. Sam sposób w jaki Lena pisze jest całkiem lekki, a humor bohaterów był tak zabawny, że na moment zapomniałam o irytacji w ich stronę. Natomiast w moim odczuciu, poprowadzona akcja w książce wypadała dosyć niekorzystnie. Gdy tylko się zaczynała ruszać do przodu, zaraz została przerwana, co wprawiało mnie z irytację. W połowie już się to poprawiało, ale nadal wiele kwestii nie zostało dokończonych, przez co liczę na ich wyjaśnienie w kolejnym tomie. Co do głównych bohaterów to z Neventhi nie poczułam żadnej więzi. Jej zachowanie było irracjonalne, mimo bycia młodą dorosłą zachowywała się gorzej jak dziecko. Momentami czytając jej perspektywę traciłam całe zaangażowanie w historię. Natomiast Zander zdecydowanie jako wykreowana postać był intrygujący. Również momentami jego zachowanie było dziecinne, ale jego myśli, czy odruchy radzenia sobie z koszmarami były na tyle ciekawe, że zdecydowanie wolałam czytać rozdziały z jego perspektywy. Dodatkowe rozdziały z jego perspektywy jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że jako wykreowana postać wypadł najlepiej. Jego zachowania zdecydowanie nie pochwalam, ani nie tłumaczę, ale rozumiem, co go nakierowało na tę drogę. Zakończenie było naprawdę bardzo dobre, nawet zaskakujące, bo nie spodziewałam się, że się w taki sposób skończy. Chociaż jest też bardzo intrygujące, bo jeśli ma być kontynuacja, to zakończenie zdecydowanie pozostawia nam wiele pytań.
Jego wysokość prezes 2. Zemsta młodszego brata
Kontynuacja znanej historii nie zawodzi - jest intensywna, zaskakująca i pełna emocji. Autorka świetnie łączy humor, namiętność i życiowe dylematy, tworząc historię, od której trudno się oderwać. Czyta się ją jednym tchem, a każda strona przynosi nowe emocje. To powieść, która bawi, wzrusza i przypomina, że życie potrafi pisać najbardziej nieprzewidywalne scenariusze. Idealna lektura na wieczór, gdy chce się zapomnieć o codzienności.
Nate. Aussie Brothers #2
Drugi tom Aussie Brother okazał się lepszym od pierwszego, prawdę mówiąc nie potrafiłam się od niej oderwać i przez myśl mi nie przeszedł DNF. Choć książkę czytało mi się szybko i cała historia bardzo mnie zaciekawiła tak były momenty, które jednak mi się dłużyły. Jak w przypadku pierwszej części tutaj też jest bardzo drobna czcionka, która nie ułatwia. Życie Elli zmienia się kiedy staje się opiekunką Coopera - syna zmarłej kuzynki. Dziewczyna stara się jak może żeby Cooperowi niczego nie brakowało, a sytuacji nie ułatwia jej obecny partner Robert. Polubiłam Elle od pierwszych stron, a w szczególności to jak zajmowała się Cooperem. Cały czas pokazuje, że jest silna. Nate jest człowiekiem który ma wszystko - wysokie stanowisko, pieniądze i kobiety, wiedzie beztroskie życie. Jednak pod tą maską jest skrzywdzony chłopiec, który nie potrafi wybaczyć przeszłości. Nate polubiłam w momencie kiedy poznał się z Cooperem, jakie on miał podejście do małego i na dobrą sprawę w krótkim czasie bardzo się do niego przywiązał. Nate i Ella poznają się w dość burzliwie. Ona ma go za porywacza, a on uważa ją za nieodpowiedzialną matkę. Jednak z dnia na dzień, spotkanie za spotkaniem zaczyna im na sobie zależeć. I choć Nate chce tylko układu rodzi się między nimi uczucie i przywiązanie. Co się odpychali to się przyciągali. Elle stara się w tym wszystkim być ostrożna, bo w końcu teraz nie chodzi już tylko o nią. Relacja z Elle ma bardzo dobry wpływ na Nate, który zmiania swoje nastawienie do związków. Bardzo, ale to bardzo polubiłam Coopera. Ten dzieciak dużo przeżył, ale dalej stara się być beztroskim dzieckiem. Fajny klimat ma ta historia, może nie strikto Australijski, bardziej biurowy - w końcu to romans biurowy. Zdecydowanie bardziej podobał mi się ten tom od poprzedniego i na pewno jeszcze sięgnę po książki Karoliny Zielińskiej.
Titek i sposób na zasypianie
Muszę się Wam do czegoś przyznać: zakochaliśmy się od pierwszego przeczytania! Ta seria to kompletny przewodnik po przedszkolnym świecie, który po prostu otula. Seria książek o Titku to nasz absolutny faworyt i prawdziwy MUST-HAVE dla każdego rodzica. To nie są tylko historie - to przewodnik po emocjach i codziennych wyzwaniach, który daje poczucie, że w tych wszystkich trudnych momentach nie jesteśmy sami. Titek pokazuje, że rodzicielstwo może być ciepłe, nawet wtedy, gdy bywa trudno. A co najlepsze - każda z książek opisuje kolejne wyzwania z życia Titka, pięknie uporządkowane według dni tygodnia. Seria o Titku z czułością prowadzi przez cztery filary życia przedszkolaka. Uczy, że każda emocja jest OK. Gdy w środku małego człowieka wybucha wulkan złości, Titek i jego tata pomagają zamienić krzyki w akceptację i pokazują, jak się wyciszyć. Rodzice Titka reagują spokojem i zrozumieniem, mówiąc: „Rozumiem, że jesteś zdenerwowany.” To właśnie wtedy buduje się to najważniejsze - poczucie bezpieczeństwa. W codziennych historiach pojawia się magia rutyny. Zasady, jak ta dotycząca trzech bajek, przestają być nakazem, a stają się elementem troski i bliskości. Z kolei obowiązki zmieniają się w zabawę - sprzątanie w misję Robota Titka, a wieczorne zasypianie w pełen ciepła rytuał pocałunków, który daje siłę do lotu w świat snów. I właśnie w tym tkwi moc Titka - w połączeniu mądrych, psychologicznie uzasadnionych wskazówek dla dorosłych (ukrytych w sekcji „Kilka słów do dorosłych”) z ogromnym ciepłem i bliskością, które otulają nasze dzieci. Z całego serca polecam. Jaki jest Wasz najcieplejszy, wspólny rytuał, który zbudowaliście dzięki książkom? Podzielcie się w komentarzach!