Recenzje
Dark desires
Miałam wielkie nadzieje związane z tą książką. Zostały częściowo spełnione lecz nie obejdzie się bez wad. Sama fabuła mega wciągająca, mroczna, z dobrym pomysłem i konsekwentną jego realizacją. Nie ma romantyzowania patologicznych zachowań, wręcz psychoptycznych co jest kolejnym plusem. Owszem, historia jest o szkolonych płatnych zbójcach ale nie jest to w żaden sposób zachętą do powielania ich działań. Wręcz przeciwnie, podkreślona jest istota tego, że to, co robi główny bohater, jest wysoce niemoralne a także wymaga leczenia. A teraz przejdźmy do minusów - bohaterowie to miały być w głównej mierze poważne, dorosłe osoby ale... No właśnie, ale. Ich dialogi były na poziomie szkoły podstawowej, dużo tekstów mogę usłyszeć od swojego ośmioletniego syna a myślałam, że dorośli ludzie się szanują i jednak ich słownictwo powinno być bogatsze. To był taki największy minus, największy zgrzyt jaki mi tu przeszkadzał. No i ze względu na dość szczegółowe opisy przmocy jednak bym zmieniła ograniczenie wieku na takie od 18 lat. Poza tym to nie mam zastrzeżeń, czyta się szybciutko, dużo się dzieje mimo że książka ma niewiele stron to jest wypełniona akcją i napięciem od początku do końca. Śledztwo, jakie prowadzą bohaterowie, doświadczeni czytelnicy rozwiążą dużo szybciej niż inni ale nie odbiera to radości z czytania i przyznam szczerze, że intryguje mnie zakończenie, takie nie do końca domknięte. To sprawia, że z napięciem bazującym pod skórą będę oczekiwała drugiego tomu. Mam przeczucia, że w nim poznamy losy innego z braci ale być może się mylę... Subtelna nuta romansu została zmiażdżona kiedy tylko zaczęło się rodzić poważniejsze uczucie, kocham takie zwroty akcji! Z fascynacją rozwiązywałam zagadki, które zostawiał sprawca i ciekawiło mnie to co się wydarzy dalej. Wiadomości przy laleczkach to było dobre posunięcie, wprowadziło element zaskoczenia, aurę tajemniczości. Jest to książka idealna do spędzenia jednego wieczoru przy niej ale nie należy do takich, które wymagają dużo analizowania. Nie jest także to książka dla osób mocno wrażliwych, które nie gustują w kryminałach i thrillerach - jest tu intensywnie, obrazowo.
Dark desires
Kiedy oczekiwania wobec samego siebie są tak głęboko w tobie zakorzenione, że decydujesz się posunąć do takiego kroku, który wykracza poza granice twojej moralności. “Dark Desires” zdecydowanie mogę zaliczyć do książek, które mnie zaskoczyły. Z początku nie mogłam się zaangażować, wielu bohaterów mnie irytowało, ale z kolejnymi stronami zaczynałam się do nich przekonywać. Sam sposób w jaki Lena pisze jest całkiem lekki, a humor bohaterów był tak zabawny, że na moment zapomniałam o irytacji w ich stronę. Natomiast w moim odczuciu, poprowadzona akcja w książce wypadała dosyć niekorzystnie. Gdy tylko się zaczynała ruszać do przodu, zaraz została przerwana, co wprawiało mnie z irytację. W połowie już się to poprawiało, ale nadal wiele kwestii nie zostało dokończonych, przez co liczę na ich wyjaśnienie w kolejnym tomie. Co do głównych bohaterów to z Neventhi nie poczułam żadnej więzi. Jej zachowanie było irracjonalne, mimo bycia młodą dorosłą zachowywała się gorzej jak dziecko. Momentami czytając jej perspektywę traciłam całe zaangażowanie w historię. Natomiast Zander zdecydowanie jako wykreowana postać był intrygujący. Również momentami jego zachowanie było dziecinne, ale jego myśli, czy odruchy radzenia sobie z koszmarami były na tyle ciekawe, że zdecydowanie wolałam czytać rozdziały z jego perspektywy. Dodatkowe rozdziały z jego perspektywy jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że jako wykreowana postać wypadł najlepiej. Jego zachowania zdecydowanie nie pochwalam, ani nie tłumaczę, ale rozumiem, co go nakierowało na tę drogę. Zakończenie było naprawdę bardzo dobre, nawet zaskakujące, bo nie spodziewałam się, że się w taki sposób skończy. Chociaż jest też bardzo intrygujące, bo jeśli ma być kontynuacja, to zakończenie zdecydowanie pozostawia nam wiele pytań.
Reguła 80/20 na co dzień. Prosta droga do bogatszego i pełniejszego życia
✨ Ta książka przypomniała mi, że mniej naprawdę może znaczyć więcej. ✨ To jedna z tych książek, które czyta się powoli, z ołówkiem w ręku ✏️ i otwartą głową 💭 Nie dlatego, że jest trudna, ale dlatego, że co chwilę trafia się na zdanie, które skłania do refleksji i zatrzymania się na chwilę ☕ Richard Koch pokazuje, jak działa zasada 80/20, czyli że 20% naszych działań przynosi 80% efektów, i jak można przenieść ją do codziennego życia 🌿 Nie tylko do pracy, ale też do relacji, szczęścia, pieniędzy, stresu, miłości i rozwoju. Każdy krótki wątek zostawia w głowie pytanie, które zachęca do zastanowienia się nad sobą. Autor po każdym fragmencie zadaje pytania, które prowadzą do wewnętrznego dialogu 💬 To duża wartość tej książki, ponieważ daje przestrzeń, by być ze sobą szczerym i samodzielnie poszukać odpowiedzi. Podoba mi się też, że Koch przytacza wiele historii ludzi, którzy odnieśli sukces 🌟 Lubię takie przykłady, ponieważ pokazują, że droga do celu nie musi być idealna ani prosta, a przede wszystkim nie powinna nas wyczerpywać 💫 Ciekawym i nieco kontrowersyjnym elementem jest wątek o lenistwie 😅 Początkowo wzbudził we mnie opór, ale z czasem zrozumiałam, że autor patrzy na ten temat z innej perspektywy. Warto przeczytać ten fragment z otwartym umysłem, bo może to właśnie „inteligentne lenistwo” jest kluczem do spokoju i efektywności 🌸 Z piękniejszych dla mnie motywów są też „wyspy szczęścia” 🌞 To małe momenty i przestrzenie w życiu, które dają radość, lekkość i poczucie spełnienia. To książka, do której chce się wracać 🤍 Nie tylko uczy, jak być bardziej efektywnym, ale też jak żyć spokojniej i w zgodzie ze sobą 🌿 Polecam ją każdemu, kto szuka równowagi między działaniem a odpoczynkiem, między ambicją a spokojem, między efektywnością a radością życia.
The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)
🖤Totalnie zakochałam się w tym duecie autorek - Ludka Skrzydlewska i Magdalena Szponar naprawdę wiedziały, jak sprawić, żeby czytelnik dostał miks wszystkiego, co najlepsze: humoru, romansu, chemii między bohaterami i nutki dramy. 🖤Parker to bohaterka, jakiej dawno nie spotkałam w literaturze. Jesieniara pełną gębą - kocha klimat zniczy, świeczek i cmentarnego vibe’u, a jej największą pasją jest nagrywanie ASMR. Jest trochę wredna, trochę sarkastyczna, ale przez to niesamowicie prawdziw. To taka postać, którą od razu widzisz przed oczami - niby niedostępna, niby zbyt arogancka, a jednak da się ją lubić i zrozumieć. 🖤I wtedy wchodzi on - Cameron. Totalne przeciwieństwo Parker. Wiecznie uśmiechnięty, głośny, z energią jak golden retriever, a do tego jeszcze mięśniak-trener personalny. Brzmi jak koszmar dla kogoś, kto kocha ciszę, prawda? 🖤Uwielbiam motyw „enemies to lovers”, a tutaj został rozegrany w absolutnie genialny sposób. Parker uważa, że Cameron nawet oddycha za głośno, a on z kolei robi wszystko, żeby wyprowadzić ją z równowagi - i to daje nam całą masę zabawnych sytuacji. Ale co najlepsze, między ich sprzeczkami można wyczuć tę chemię, która aż parzy i sprawia, że czytelnik tylko czeka, aż coś w końcu eksploduje. Do tego autorki wrzucają genialny motyw „udawanej pary”. 🖤Jesienny klimat tej książki jest wyjątkowy. Znicze, świece, dźwięki ASMR - to wszystko tworzy atmosferę, która nie tylko wyróżnia tę książkę na tle innych romansów, ale też sprawia, że aż chce się zatrzymać. 🖤Dla mnie ta książka to idealny rom-com na jesień - zabawny, lekko pikantny, pełen ciepła i uroku, a przy tym bardzo oryginalny dzięki motywowi ASMR. Autorki naprawdę pokazały, że w duecie mogą stworzyć coś wyjątkowego i mam ogromną nadzieję, że to nie ich ostatnia wspólna książka.
Titek chce jeszcze jedną bajkę
Muszę się Wam do czegoś przyznać: zakochaliśmy się od pierwszego przeczytania! Ta seria to kompletny przewodnik po przedszkolnym świecie, który po prostu otula. Seria książek o Titku to nasz absolutny faworyt i prawdziwy MUST-HAVE dla każdego rodzica. To nie są tylko historie - to przewodnik po emocjach i codziennych wyzwaniach, który daje poczucie, że w tych wszystkich trudnych momentach nie jesteśmy sami. Titek pokazuje, że rodzicielstwo może być ciepłe, nawet wtedy, gdy bywa trudno. A co najlepsze - każda z książek opisuje kolejne wyzwania z życia Titka, pięknie uporządkowane według dni tygodnia. Seria o Titku z czułością prowadzi przez cztery filary życia przedszkolaka. Uczy, że każda emocja jest OK. Gdy w środku małego człowieka wybucha wulkan złości, Titek i jego tata pomagają zamienić krzyki w akceptację i pokazują, jak się wyciszyć. Rodzice Titka reagują spokojem i zrozumieniem, mówiąc: „Rozumiem, że jesteś zdenerwowany.” To właśnie wtedy buduje się to najważniejsze - poczucie bezpieczeństwa. W codziennych historiach pojawia się magia rutyny. Zasady, jak ta dotycząca trzech bajek, przestają być nakazem, a stają się elementem troski i bliskości. Z kolei obowiązki zmieniają się w zabawę - sprzątanie w misję Robota Titka, a wieczorne zasypianie w pełen ciepła rytuał pocałunków, który daje siłę do lotu w świat snów. I właśnie w tym tkwi moc Titka - w połączeniu mądrych, psychologicznie uzasadnionych wskazówek dla dorosłych (ukrytych w sekcji „Kilka słów do dorosłych”) z ogromnym ciepłem i bliskością, które otulają nasze dzieci. Z całego serca polecam. Jaki jest Wasz najcieplejszy, wspólny rytuał, który zbudowaliście dzięki książkom? Podzielcie się w komentarzach!