Recenzje
Dark desires
Kiedy oczekiwania wobec samego siebie są tak głęboko w tobie zakorzenione, że decydujesz się posunąć do takiego kroku, który wykracza poza granice twojej moralności. “Dark Desires” zdecydowanie mogę zaliczyć do książek, które mnie zaskoczyły. Z początku nie mogłam się zaangażować, wielu bohaterów mnie irytowało, ale z kolejnymi stronami zaczynałam się do nich przekonywać. Sam sposób w jaki Lena pisze jest całkiem lekki, a humor bohaterów był tak zabawny, że na moment zapomniałam o irytacji w ich stronę. Natomiast w moim odczuciu, poprowadzona akcja w książce wypadała dosyć niekorzystnie. Gdy tylko się zaczynała ruszać do przodu, zaraz została przerwana, co wprawiało mnie z irytację. W połowie już się to poprawiało, ale nadal wiele kwestii nie zostało dokończonych, przez co liczę na ich wyjaśnienie w kolejnym tomie. Co do głównych bohaterów to z Neventhi nie poczułam żadnej więzi. Jej zachowanie było irracjonalne, mimo bycia młodą dorosłą zachowywała się gorzej jak dziecko. Momentami czytając jej perspektywę traciłam całe zaangażowanie w historię. Natomiast Zander zdecydowanie jako wykreowana postać był intrygujący. Również momentami jego zachowanie było dziecinne, ale jego myśli, czy odruchy radzenia sobie z koszmarami były na tyle ciekawe, że zdecydowanie wolałam czytać rozdziały z jego perspektywy. Dodatkowe rozdziały z jego perspektywy jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że jako wykreowana postać wypadł najlepiej. Jego zachowania zdecydowanie nie pochwalam, ani nie tłumaczę, ale rozumiem, co go nakierowało na tę drogę. Zakończenie było naprawdę bardzo dobre, nawet zaskakujące, bo nie spodziewałam się, że się w taki sposób skończy. Chociaż jest też bardzo intrygujące, bo jeśli ma być kontynuacja, to zakończenie zdecydowanie pozostawia nam wiele pytań.
Nate. Aussie Brothers #2
Drugi tom Aussie Brother okazał się lepszym od pierwszego, prawdę mówiąc nie potrafiłam się od niej oderwać i przez myśl mi nie przeszedł DNF. Choć książkę czytało mi się szybko i cała historia bardzo mnie zaciekawiła tak były momenty, które jednak mi się dłużyły. Jak w przypadku pierwszej części tutaj też jest bardzo drobna czcionka, która nie ułatwia. Życie Elli zmienia się kiedy staje się opiekunką Coopera - syna zmarłej kuzynki. Dziewczyna stara się jak może żeby Cooperowi niczego nie brakowało, a sytuacji nie ułatwia jej obecny partner Robert. Polubiłam Elle od pierwszych stron, a w szczególności to jak zajmowała się Cooperem. Cały czas pokazuje, że jest silna. Nate jest człowiekiem który ma wszystko - wysokie stanowisko, pieniądze i kobiety, wiedzie beztroskie życie. Jednak pod tą maską jest skrzywdzony chłopiec, który nie potrafi wybaczyć przeszłości. Nate polubiłam w momencie kiedy poznał się z Cooperem, jakie on miał podejście do małego i na dobrą sprawę w krótkim czasie bardzo się do niego przywiązał. Nate i Ella poznają się w dość burzliwie. Ona ma go za porywacza, a on uważa ją za nieodpowiedzialną matkę. Jednak z dnia na dzień, spotkanie za spotkaniem zaczyna im na sobie zależeć. I choć Nate chce tylko układu rodzi się między nimi uczucie i przywiązanie. Co się odpychali to się przyciągali. Elle stara się w tym wszystkim być ostrożna, bo w końcu teraz nie chodzi już tylko o nią. Relacja z Elle ma bardzo dobry wpływ na Nate, który zmiania swoje nastawienie do związków. Bardzo, ale to bardzo polubiłam Coopera. Ten dzieciak dużo przeżył, ale dalej stara się być beztroskim dzieckiem. Fajny klimat ma ta historia, może nie strikto Australijski, bardziej biurowy - w końcu to romans biurowy. Zdecydowanie bardziej podobał mi się ten tom od poprzedniego i na pewno jeszcze sięgnę po książki Karoliny Zielińskiej.
Ptaki, które śpiewają nocą
To książka, która zachwyca klimatem i językiem. Ma w sobie coś magicznego - delikatność, poezję i nutę tajemnicy. Autorka wciąga czytelnika w świat pełen emocji i przemyśleń, w którym każdy detal ma znaczenie. To opowieść o nadziei, o sile ludzkiego ducha i o pięknie, które można odnaleźć nawet w najtrudniejszych momentach. Lektura skłania do refleksji i pozostawia w sercu ciepło na długo po przeczytaniu.
Reguła 80/20 na co dzień. Prosta droga do bogatszego i pełniejszego życia
✨ Ta książka przypomniała mi, że mniej naprawdę może znaczyć więcej. ✨ To jedna z tych książek, które czyta się powoli, z ołówkiem w ręku ✏️ i otwartą głową 💭 Nie dlatego, że jest trudna, ale dlatego, że co chwilę trafia się na zdanie, które skłania do refleksji i zatrzymania się na chwilę ☕ Richard Koch pokazuje, jak działa zasada 80/20, czyli że 20% naszych działań przynosi 80% efektów, i jak można przenieść ją do codziennego życia 🌿 Nie tylko do pracy, ale też do relacji, szczęścia, pieniędzy, stresu, miłości i rozwoju. Każdy krótki wątek zostawia w głowie pytanie, które zachęca do zastanowienia się nad sobą. Autor po każdym fragmencie zadaje pytania, które prowadzą do wewnętrznego dialogu 💬 To duża wartość tej książki, ponieważ daje przestrzeń, by być ze sobą szczerym i samodzielnie poszukać odpowiedzi. Podoba mi się też, że Koch przytacza wiele historii ludzi, którzy odnieśli sukces 🌟 Lubię takie przykłady, ponieważ pokazują, że droga do celu nie musi być idealna ani prosta, a przede wszystkim nie powinna nas wyczerpywać 💫 Ciekawym i nieco kontrowersyjnym elementem jest wątek o lenistwie 😅 Początkowo wzbudził we mnie opór, ale z czasem zrozumiałam, że autor patrzy na ten temat z innej perspektywy. Warto przeczytać ten fragment z otwartym umysłem, bo może to właśnie „inteligentne lenistwo” jest kluczem do spokoju i efektywności 🌸 Z piękniejszych dla mnie motywów są też „wyspy szczęścia” 🌞 To małe momenty i przestrzenie w życiu, które dają radość, lekkość i poczucie spełnienia. To książka, do której chce się wracać 🤍 Nie tylko uczy, jak być bardziej efektywnym, ale też jak żyć spokojniej i w zgodzie ze sobą 🌿 Polecam ją każdemu, kto szuka równowagi między działaniem a odpoczynkiem, między ambicją a spokojem, między efektywnością a radością życia.
Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób
Książka „Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób” autorstwa Ewy Klepackiej-Gryz to niezwykła lektura, która pozwala zatrzymać się i wsłuchać w sygnały, jakie wysyła nasze ciało. Gdy wieczorem zasiadłam z nią w rękach, czas płynął niczym wolny strumień rzeki. Już sama estetyka wydania przyciąga uwagę. Subtelna okładka, harmonijne kolory, delikatny papier sprawiają, że trzymając książkę, odczuwa się rodzaj intymności i bliskości, jakby sięgało po radę dobrej przyjaciółki. Książka zaczyna się spisem treści, który prowadzi czytelnika od najbardziej podstawowych potrzeb, przez emocje, aż po ciało w stresie. Wstęp nie jest jedynie wprowadzeniem. Działa jak subtelny przewodnik po świecie własnych odczuć. Uświadamia, jak ważny jest dotyk, poczucie bezpieczeństwa i akceptacja siebie, a także przygotowuje do tego, by patrzeć na ciało nie jak na wroga, lecz jak na sprzymierzeńca. Autorka pokazuje, że nierozpoznane i stłumione emocje, złość, lęk, smutek, wstyd czy poczucie winy kumulują się w ciele i mogą prowadzić do dolegliwości psychosomatycznych. Stres pojawia się jako główna przyczyna takich problemów, a książka krok po kroku uczy, jak je rozpoznawać i łagodzić. Dużą wartością tej publikacji są praktyczne ćwiczenia i techniki, które pomagają odbudować kontakt z własnym ciałem. Autorka pokazuje, jak radzić sobie ze stresem i zmęczeniem, jak dbać o nawodnienie i codzienne rytuały, które pozwalają zachować równowagę fizyczną i psychiczną. Szczególnie ciekawa jest część poświęcona ćwiczeniom na mięśnie twarzy, które pomagają rozluźnić napięcia zgromadzone w szczęce, czołe i policzkach, uwolnić emocje zapisane w mimice, poprawić krążenie i odzyskać naturalną ekspresję twarzy. Autorka prowadzi nas w sposób empatyczny, nie moralizując, lecz delikatnie wskazując na mechanizmy, które często pozostają niezauważone w codziennym życiu. Tekst zachęca do refleksji nad sobą i swoimi emocjami, pokazuje znaczenie zdrowych relacji, przede wszystkim ze sobą samym i daje narzędzia do wprowadzania pozytywnych zmian w życiu. Podsumowując, „Gdy emocje ranią ciało” to książka, która łączy wiedzę psychologiczną, praktyczne ćwiczenia i empatię autorki w spójną całość. To nie tylko poradnik o dolegliwościach psychosomatycznych, ale przede wszystkim zaproszenie do głębszego zrozumienia siebie i własnego ciała. Dla każdego, kto chce lepiej rozumieć swoje emocje, stres i reakcje ciała, oraz nauczyć się dbać o zdrowie fizyczne i psychiczne, lektura tej książki będzie nieocenionym wsparciem. To książka, do której chce się wracać, bo jej mądrość i delikatność pozostają z nami na długo po przewróceniu ostatniej strony.