Recenzje
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
uwielbiam książki Elsie i chyba miłabym ogromny problem gdyby, ktoś zapytał mnie o moją jedną ulubioną. to zdecydowanie byłby naprawdę trudny wybór, bo każda historia, która wyszła spod jej pióra ma w sobie coś wyjątkowego, dlatego też zawsze z ogromną niecierpliwością wyczekuje kolejnych polskich tłumaczeń i ich premier. na "Bez nadziei" też bardzo czekałam i śmiało mogę przyznać, że to jedna z najlepszych książek Elsie! styl pisania autorki jest jednym z moich ulubionych, każda z jej historii ma w sobie to coś przez co chce się je czytać bez przerwy i bez końca, mogłabym o bohaterach przez nią stworzonych czytać gtube tomy!! tak było też w przypadku "Bez nadziei" i chociaż to już nie typowy kowbojski romans jak było w przypadku pierwszej czy drugiej części, nadal zachowany jest ten jedyny w swoim rodzaju klimat Chestnut Springs, małego miasteczka, tego, że wszyscy się nawzajem znają i o wszystkim plotkują. podczas czytania będziecie się naprawdę dobrze bawić! będziecie pękać ze śmiechu, ale i będą momenty, w których pojawią się łzy w oczach. mi, aż trudno uwierzyć, że to już koniec tej serii, że już nie będę czekać na kolejny tom bo go po prostu nie ma:((( na szczęście Elsie swoich bohaterów przeplata w inne serię, więc pojawiają się fajne smaczki w nowszych książkach!! relacja Beau i Bailey jest naprawdę wyjątkowa, i bardzo odmienna od poprzednich par, które poznaliśmy już wcześniej. Beau mierzy się ze swoimi demonami po misji, a Bailey z wykluczeniem w miasteczku, do którego przyczyniła się jej najbliższa recenzja. to ma być tylko prostu układ, ale jednak coś poszło nie tak... dziewczyna zdecydowanie zostanie jedną z moich ulubionych książkowych bohaterek, nie raz miałam ochotę ją przytulić, ale też nie raz po prostu ją podziwiałam, za jej pewność siebie i dążenie do celu mimo, naprawdę wielu przeciwności losu!!
(Nie)widzialne serca
Historia opowiada o relacji dwóch bohaterów, Joy i jej niewidomego byłego przyjaciela, to była rzecz, która podobała mi się w sumie najbardziej. Relacja głównych bohaterów byla slodka ale tez strasznie bolesna. Autorka pokazała dokładnie jak czuły się obie strony i wszystko co ich trapiło. W ksiazce pojawiła się perspektywa trzecioosobowa. Mimo, że za nią nie przepadam to po czasie(dosyć długim) przestałam na nią zwracać uwagę i mi nie przeszkadzała. Czymś cudownym w tej książce jest relacja Joy z jej babcią, która jest przekonana i wypełniona komfortem. Czy pokazanie, że osoba niewidoma także jest strasznie wartościowa. Książka pokazała jak wygląda świat z perspektywy takiej osoby, co naprawdę mnie się podobało. Styl pisania autorki dla mnie był ciężki, ale po jakoś połowie książki się do niego przyzwyczaiłam. (nie lubię po prostu tej perspektywy) No to przejdźmy do minusów.. Fabuła kręci się dookoła dwóch osob, (głównych bohaterów) i nic nie dzieje się oprócz tego, co mnie osobiście nudziło. Dużo rzeczy jest w sumie nie wiadomych. Nie wiemy jakie cechy charakteru mają bohaterowie. Nie wiemy nic o pobocznych bohaterach, o tańcu czy o studiach głównej bohaterki. Bo mam wrażenie, że cale dnie spędzała na spędzaniu czasu z Callumem lub tańczeniu a na wykładzie zjawiła się może raz podczas książki.
Puck Off
Byliście kiedyś na meczu hokeja? Ja na meczu nigdy nie byłam, ale tak się składa, że uczęszczałam kiedyś do szkoły, w której mieściła się sekcja hokejowa, więc czasami ze znajomymi oglądałam treningi. „- Nie czuję się zmuszona - zapewniam stanowczo. - Poza tym sama to zaproponowałam. Gdybym nie chciała, uwierz, nie zrobiłabym tego. No i nie musisz się aż tak o mnie martwić, Matt. Nie jestem ze szkła. - Wiem, że nie jesteś - odpowiada miękko, całując mnie w policzek. - Jesteś dziką różą, która wyrasta i kiełkuje nawet w najmniej sprzyjających okolicznościach, Rosie. Moją dziką różą.” Zacznę od tego, że uwielbiam pióro Ludki Skrzydlewskiej oraz tworzone przez nią historie. Ta z którą dziś do was przychodzę, sprawiła, że najpierw się śmiałam, później śmiałam się ze łzami w oczach, następnie ryczałam jak głupia, później znowu śmiałam się przez łzy, by zakończyć ją czytać z szerokim uśmiechem na ustach i ciepełkiem na sercu. Poznacie w tej powieści Rosie i Matta. Oboje są jej narratorami, więc można ujrzeć podwójną perspektywę toczących się tu wydarzeń, co ja osobiście bardzo lubię. Spotkali się w samolocie. Mieli spędzić ze sobą tylko jedną noc, ale nie zdawali sobie sprawy z tego, że los przyszykował dla nich inny scenariusz. Okazuje się, że muszą ze sobą współpracować. On jest hokeistą. Nie cieszy się sympatią wśród kolegów z drużyny Nafciarzy. A do Edmonton przyleciał tylko na rok. Ona jest specjalistą PR Nafciarzy. A przez wzgląd na doświadczenia z przeszłości przyrzekła sobie, że nigdy nie zwiąże się z hokeistą. Co wyniknie z ich współpracy oraz układu bez zobowiązań, w który ostatecznie zdecydują się uwikłać? Ta historia jest urocza i pełna humoru. Rosie i Matt są totalnymi słodziakami. Ich wzajemnie troskliwe gesty, rozmowy, chemia oraz to niezwykłe przyciąganie, sprawiły, że z zachwytem chłonęłam każdą kolejną stronę i nie miałam najmniejszej ochoty choćby na chwilę odrywać się od czytania. Można znaleźć tu również sporo scen erotycznych, które są naprawdę hot - bardzo różnorodne i opisane ze smakiem. Tak jak już wspomniałam na samym początku, ta książka nie tylko mnie rozbawiła, ale i do głębi poruszyła. Autorka opisuje w niej takie wątki, jak: trudne relacje rodzinne, ciąża, poronienie. Dlatego przed zdecydowaniem się na ten tytuł, zachęcam do zapoznania się z ostrzeżeniem, które znajduje się na samym początku, a które ja zamieszczę w komentarzu pod tą recenzją. Każda z tych kwestii ma w tej powieści swoje konkretne miejsce, a wydarzenia z nimi związane są skonstruowane bardzo solidnie, a ponad to ukazują wszelkie mechanizmy psychologiczne poszczególnych postaci. Emocje są idealnie tu wyważone, dzięki temu te cięższe wątki mnie, jako czytelnika nie przytłaczały. Poza tym świetnie został również przedstawiony świat hokeja. Pokazany jest on nie tylko od tej sportowej strony, ale i marketingowej, a także ukazuje różne relacje między zawodnikami. Nie czytałam do tej pory romansów hokejowych, ale w tym jestem zakochana. „Puck off” jest trzecim tomem serii, ale można go również czytać oddzielnie, jako samodzielną książkę. Tak było właśnie w moim przypadku, choć oczywiście zamierzam nadrobić poprzednie części. Już mi się niecierpliwią na półce. A tymczasem polecam wam historię Rosie i Matta z całego serca. Nie pożałujecie!
Titek i sposób na zasypianie
Muszę się Wam do czegoś przyznać: zakochaliśmy się od pierwszego przeczytania! Ta seria to kompletny przewodnik po przedszkolnym świecie, który po prostu otula. Seria książek o Titku to nasz absolutny faworyt i prawdziwy MUST-HAVE dla każdego rodzica. To nie są tylko historie - to przewodnik po emocjach i codziennych wyzwaniach, który daje poczucie, że w tych wszystkich trudnych momentach nie jesteśmy sami. Titek pokazuje, że rodzicielstwo może być ciepłe, nawet wtedy, gdy bywa trudno. A co najlepsze - każda z książek opisuje kolejne wyzwania z życia Titka, pięknie uporządkowane według dni tygodnia. Seria o Titku z czułością prowadzi przez cztery filary życia przedszkolaka. Uczy, że każda emocja jest OK. Gdy w środku małego człowieka wybucha wulkan złości, Titek i jego tata pomagają zamienić krzyki w akceptację i pokazują, jak się wyciszyć. Rodzice Titka reagują spokojem i zrozumieniem, mówiąc: „Rozumiem, że jesteś zdenerwowany.” To właśnie wtedy buduje się to najważniejsze - poczucie bezpieczeństwa. W codziennych historiach pojawia się magia rutyny. Zasady, jak ta dotycząca trzech bajek, przestają być nakazem, a stają się elementem troski i bliskości. Z kolei obowiązki zmieniają się w zabawę - sprzątanie w misję Robota Titka, a wieczorne zasypianie w pełen ciepła rytuał pocałunków, który daje siłę do lotu w świat snów. I właśnie w tym tkwi moc Titka - w połączeniu mądrych, psychologicznie uzasadnionych wskazówek dla dorosłych (ukrytych w sekcji „Kilka słów do dorosłych”) z ogromnym ciepłem i bliskością, które otulają nasze dzieci. Z całego serca polecam. Jaki jest Wasz najcieplejszy, wspólny rytuał, który zbudowaliście dzięki książkom? Podzielcie się w komentarzach!
Ty też jesteś mówcą! Wystąpienia publiczne od A do Z
Czy można nauczyć się mówić tak, by naprawdę być słuchanym? Lidia Buksak, trenerka z 30-letnim doświadczeniem, odpowiada: można - i to z humorem, jak również z sercem. Jej najnowsza książka „Ty też jesteś mówcą!” to nie kolejny poradnik o tremie i dykcji, ale alfabet mówcy - przewodnik, który prowadzi od pierwszego „A jak autentyczność” po „Z jak zakończenie wystąpienia”. Już we wstępie autorka obiecuje, że to nie teoria, lecz narzędziownik - zestaw struktur, schematów i ćwiczeń, które od razu można wprowadzić w życie. I rzeczywiście: każdy rozdział to gotowa instrukcja. Przykład? W części AD HOC Buksak podaje aż dziesięć sposobów na błyskotliwe wystąpienia bez przygotowania. Pokazuje, jak w kilku zdaniach zbudować logiczną wypowiedź, zamknąć ją w klamrze, a nawet przekierować trudne pytanie z gracją, jakiej pozazdrościłby niejedna osoba z pierwszych stron gazet. Książka zachwyca strukturą i przystępnością - dzięki formie alfabetu można ją czytać „na skróty”, sięgając po to, co akurat potrzebne: Storytelling, Charyzma, Oddech, Publiczność, Zaufanie. To idealne rozwiązanie dla tych, którzy występują zawodowo, ale też dla każdego, kto chce po prostu lepiej mówić - na spotkaniach, zebraniach, czy rodzinnych uroczystościach. Lidia Buksak nie tylko tłumaczy, jak mówić, ale też po co mówić - i jak sprawić, by każde słowo niosło emocje, intencję i wpływ. Każdy rozdział kończy się mottem #doroboty - zachętą, by od razu przełożyć teorię na praktykę. Ta książka jest jak dobra rozmowa z trenerką, która wierzy w Twoje możliwości bardziej niż Ty sam. Inspiruje, ale przede wszystkim uczy skuteczności, klarowności i autentyczności w komunikacji.