Recenzje
Haunted Hearts
🖤 O czym Mroczna uczelnia, nadnaturalne moce i zakazane uczucie, które nie powinno było się narodzić - tak rozpoczyna się historia Hazel, młodej łowczyni wampirów, która trafia do Shadowbrook College. Miejsce to jest przepełnione magią i sekretami. Na drodze Hazel staje charyzmatyczny, chłodny i niezwykle tajemniczy profesor Nathaniel. Problem w tym, że Nat nie jest zwykłym nauczycielem, lecz wampirem, a obowiązek łowczyni staje w sprzeczności z głosem serca. ✨ Moja opinia Muszę przyznać, że książkę czytało się niezwykle szybko. Styl @nana_bekher_autorka jest plastyczny, emocjonalny i bardzo obrazowy; dzięki temu z łatwością można poczuć klimat Shadowbrook. Relacja między Hazel i Natem to mieszanka pożądania i wewnętrznej walki. Wszak nawet romantyczna relacja profesor-student powinna być zakazana. W tle rozwijają się intrygi związane z przeszłością Hazel i zaginięciem jej matki, dawniej również studentki tej samej uczelni. To zdecydowanie ratuje tę książkę, która z paranormalnego romansu zmienia się w powieść, gdzie mrok, przeznaczenie i miłość przeplatają się tu na każdej karcie, podkręcając akcję. Jednak… jak dla mnie było zbyt spicy. Sceny namiętne, choć dobrze napisane, chwilami przytłumiają wątki fabularne, które same w sobie byłyby wystarczająco emocjonujące. Zamiast budować napięcie, autorka momentami odsłania zbyt wiele, przez co delikatność i tajemnica ustępują miejsca gorącym emocjom. Mimo to historia wciąga, a biorąc pod uwagę, że mocne wątki romantyczne są teraz na topie, myślę, że wielu osobom taki styl mógłby przypaść do gustu. 📚 Dla kogo Jeśli lubicie romantasy, mroczne, prawie gotyckie klimaty, akademickie tło z elementami magii, zakazane uczucia, spicy fragmenty, silne emocje i tajemnice - to ta historia jest dla Was. Polecam szczególnie czytelnikom, którzy szukają emocjonalnych historii z nutą niebezpieczeństwa i pożądania. Ale jeśli wolicie subtelniejsze romanse i więcej niedopowiedzeń niż dosłowności - przygotujcie się, że może być goręcej, niż się spodziewacie.
Mała Charlie
„Mała Charlie” to powieść, która idealnie trafia w potrzeby czytelników szukających lekkiej, pełnej humoru, chemii i młodzieńczych dylematów historii romantycznej. To książka o dorastaniu, przekraczaniu granic i odkrywaniu własnej niezależności - podana w przyjemnej, bardzo czytanej formie. Główną bohaterką jest Charlie, dziewczyna z głową pełną marzeń o wolności i „prawdziwym” studenckim życiu. Problem w tym, że stoi na drodze do niej… aż trzech nadopiekuńczych starszych braci. Cole, Will i Bryan traktują Charlie jak delikatną porcelanową figurkę, której nie wolno dopuścić nawet do zapachu piwa, dopóki nie skończy 21 lat. To źródło wielu zabawnych, ale i frustrujących sytuacji, które napędzają fabułę. Autorka świetnie oddaje klimat przyjacielskich relacji, pełnych troski, lojalności, ale też ograniczeń. To historia o przełamywaniu schematów i o tym, jak trudno jest dorosnąć, gdy wszyscy traktują cię jak dziecko. Na scenę szybko wkracza też Ashton - starszy brat Haley, najlepszej przyjaciółki Charlie. Przystojny, dojrzalszy i z pozoru kompletnie odporny na urok głównej bohaterki. Jego relacja z Charlie zaczyna się niewinnie, ale nabiera rumieńców, gdy dziewczyna postanawia… stracić dziewictwo. Ta decyzja jest katalizatorem zmian i prowadzi do wielu zaskakujących, zabawnych, ale też wzruszających momentów. Książka jest lekka, dynamiczna i idealna na wieczór — szczególnie dla fanów romansów z motywem „brother’s best friend”, „older brother’s best friend” oraz slow burn z nutą zakazanego uczucia. Choć fabuła opiera się na dobrze znanych schematach, jest w niej świeżość, ciepło i autentyczność emocji. To historia o pierwszych razach - nie tylko w sensie romantycznym, ale i życiowym. O stawianiu kroków ku dorosłości, uczeniu się samodzielności i odkrywaniu własnych pragnień, mimo cudzych oczekiwań. Dla kogo? Dla czytelników lubiących romantyczne, zabawne i emocjonalne powieści o dorastaniu, miłości i przekraczaniu granic narzuconych przez rodzinę. Jeśli lubisz historię, w której od żartu i przyjacielskiej relacji robi się naprawdę gorąco — ta książka spełni Twoje oczekiwania.
Puck Off
Wiecie, co jest najlepsze w autorach, którzy piszą schematyczne książki? To, że nigdy nie wiesz, kiedy postanowią ten schemat przełamać i naprawdę cię zaskoczyć. Tak właśnie było w tym przypadku. Pióro Ludki znam i bardzo lubię - jej książki mają swój charakterystyczny rytm i można by wręcz stworzyć bingo z powtarzających się motywów. Ale „Puck Off” zdecydowanie się z tego schematu wyłamuje. I to właśnie najbardziej mi się w niej podobało. Rosie pracuje w dziale PR drużyny hokejowej Edmonton Oilers. Wracając z Europy, w samolocie poznaje Matta - i spędza z nim noc. Miało to być jednorazowe spotkanie, bez żadnych zobowiązań… dopóki nie okazuje się, że Matt to nowy zawodnik Nafciarzy. Od początku między nimi iskrzy, a gdy spotykają się ponownie, szybko staje się jasne, że nie będą w stanie trzymać się od siebie z daleka. Ogromnym plusem jest to, że wreszcie dostaliśmy perspektywę obojga bohaterów. Lubię, gdy autor zostawia mi przestrzeń do domysłów, ale jeszcze bardziej cenię, kiedy mogę przeczytać dokładnie, co dzieje się w głowie każdej z postaci. A teraz - Matt. Kocham tego chłopaka! Oficjalnie trafia do mojego rankingu najlepszych książkowych facetów. To, jak wspierał Rosie, jak o nią walczył i jak się o nią troszczył… On chyba naprawdę zakochał się od pierwszego wejrzenia. Rozpływałam się nad nim. Jego relacja z rodziną, szczególnie z mamą, tylko to potwierdza. Myślałam, że Maverick z „Puck Luck” wysoko zawiesił poprzeczkę, ale Matt przebił go bez problemu. Co do Rosie - mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem jej dystans do hokeistów. Ojciec-sportowiec, brak poczucia bezpieczeństwa, obietnica, że „nigdy nie zwiążę się z żadnym hokeistą” - to motyw znany, ale tu wypada naprawdę dobrze. Z drugiej strony, momentami irytowało mnie, jak traktowała Matta. On dawał z siebie wszystko, a ona potrafiła tego kompletnie nie docenić. Książka ma też sporo spicy scen - i choć większość była dobrze napisana, jedna z nich naprawdę mnie zaniepokoiła. Chodzi o scenę w hotelu, w której Rosie i Matt odegrali jej fantazję przypominającą przemoc seksualną. Rozumiem, że ludzie mają różne fantazje, ale ten fragment pozostawił we mnie duży niesmak. Moim zdaniem w takich przypadkach powinien pojawić się trigger warning. Nie mogę też przemilczeć wątku PR-u opartego na wizytach w szpitalu i wykorzystywaniu chorych dzieci do poprawy wizerunku drużyny. Wiem, że takie rzeczy dzieją się naprawdę, ale fakt, że bohaterowie nie dostrzegają w tym nic złego, bardzo mnie uderzył. Najbardziej jednak zabolało mnie, jak Rosie umniejszyła rolę Matta w tragedii, która ich spotkała. Rozumiem, że utrata dziecka to dla kobiety niewyobrażalny ból, ale to było też dziecko Matta - dziecko, które on pokochał, zanim pokochała je Rosie. Jej podejście, że „temat nie istnieje, więc nie ma o czym rozmawiać”, było dla mnie nie do zaakceptowania. Poczułam się zraniona w jego imieniu. Matt zasługiwał na więcej, a Rosie chwilami traktowała go tak, jakby był tylko przypadkowym dawcą spermy. I choć mogę to tłumaczyć jej stanem psychicznym, nie potrafię przejść obok tego obojętnie. A te skarpetki w różyczki? Szlochałam. Uwielbiam styl Ludki - jej humor, lekkość, dialogi. Jej książki po prostu dobrze się czyta. Dlatego, mimo że „Puck Off” ma momenty, które mnie zirytowały, w ogólnym rozrachunku to świetna, emocjonalna i poruszająca historia. Wzbudziła we mnie mnóstwo uczuć - i właśnie za to ją cenię. Bo dobra książka nie musi być idealna. Wystarczy, że nie pozostawi cię obojętnym.
Recenzownik. Mój książkowy journal
Nie sądziłam, że recenzownik może tak mnie zachwycić! Ten jest po prostu przepiękny - dopracowany w najmniejszym szczególe, pełen uroku i pomysłów. Każda strona wygląda tak cudnie, że aż chce się w nim pisać godzinami. Najbardziej urzekło mnie to, że w środku nie ma jedynie miejsca na recenzje. Znajdziemy tu także strony do planowania TBR, tworzenia playlist, a także list ulubionych bookstagramerów i wiele więcej. Wszystko, czego możemy potrzebować w jednym miejscu! Jednym z moich ulubionych elementów są sezonowe „to be read’y” - strony stworzone z myślą o dopasowaniu lektur do pór roku. To coś, co idealnie trafia w mój czytelniczy gust! Uwielbiam, gdy książka oddaje klimat pogody za oknem. W dzienniku znajdziecie przepisy na herbatki inspirowane książkami autorek z wydawnictwa Beya. Są autorki takie jak: Kasia Barlińska Pizgacz, Monika Rutka czy Natalia Fromuth. Oczywiście z wielką radością wypróbuję każdej!! Ten recenzownik to nie tylko piękna rzecz do oglądania, ale też praktyczne narzędzie, które inspiruje, motywuje i daje ogrom frajdy. Można go uzupełniać przez cały rok. Podsumowując - to pozycja obowiązkowa dla każdej książkary. Cudowny balans między estetyką, funkcjonalnością i kreatywnością. Jestem absolutnie zakochana i wiem, że ten dziennik zostanie ze mną na długo.
Titek i sprzątanko
Duet Uli Młodnickiej (psycholog) i Agi Waligóry (ilustratorka), znany z bestsellerowej serii o Pinku, oddaje w ręce rodziców i przedszkolaków nową, niezwykle wartościową serię książek o Titku. Titek to sympatyczny przedszkolak, którego życie jest wiernym odbiciem codziennych wyzwań, z jakimi mierzy się każde małe dziecko - od sprzątania po wulkan złości. 💡 Dlaczego Titek to więcej niż bajka? Ta seria to unikalne połączenie ciepłej fabuły z narzędziami edukacyjnymi i psychologicznym wsparciem. Autorki nie unikają trudnych tematów, lecz podchodzą do nich z głębokim zrozumieniem dla dziecięcej perspektywy i w duchu rodzicielstwa bliskości: Titek i wulkan złości: Pokazuje, że złość jest naturalną emocją. Rodzice Titka uczą go, jak bezpiecznie ją przeżywać i nazywać, zamiast ją tłumić. To gotowy scenariusz, jak towarzyszyć dziecku w trudnym momencie. Titek i sprzątanko: Zamiast nakazu, proponuje kreatywne podejście do porządku, zmieniając obowiązek w element zabawy i budując poczucie sprawczości u dziecka. Titek i sposób na zasypianie: Oferuje proste i skuteczne rytuały, które pomagają oswoić lęk przed snem i wspierają samodzielność. 🎁 Podwójny Zysk: Dla Dziecka i Rodzica Każda książka jest skonstruowana tak, by maksymalnie angażować: Dla Dziecka: Historia z Titkiem, z którym łatwo się utożsamić, oraz zadania aktywizujące wplecione w tekst. Dla Rodzica: Praktyczny poradnik na końcu, zawierający konkretne wskazówki, psychologiczne omówienie problemu i gotowe triki do zastosowania w domu. Seria "Titek" to obowiązkowa lektura dla każdego rodzica przedszkolaka. To małe lekcje życia podane w atrakcyjnej, kolorowej i pełnej humoru formie, które nie tylko bawią, ale przede wszystkim uczą i budują bliskość.