ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Haunted Hearts

Szczerze? To była bardzo przyjemna książka i zdecydowanie miło spędziłam czas czytając ją ❤️🤭 Gdy tylko zobaczyłam, że fabuła kręci się wokół łowczyni wampirów a wampirem to już wiedziałam, że jest to coś co muszę przeczytać! Jedynym minusem i kwestią, która nie bardzo mi podpasowała jest dynamiczność i szybkość z jaką rozwija się fabuła i relacja naszych głównych bohaterów, ale ponoć wampiry tak mają 😁 Hazel - młoda łowczyni rozpoczyna naukę w Shadowbrook College- na uczelni dla studentów z zdolnościami nadprzyrodzonymi. Nathaniel - wampir i nauczyciel, który ukrywa swoją prawdziwą naturę. Dziewczyna staje przed trudnymi wyborami, poznaje sekrety przyszłości i samą siebie. Decyzja, która podejmie jest w stanie zniszczyć wszystko co do tej pory tworzyła. Ciekawa fabuła, ciągle dzieje się coś nowego. Poznajemy sekrety naszych bohaterów i ich przeszłość. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny co pozwala nam szybko brnąć przez książkę, a jej czytanie to sama przyjemność! Jeśli lubicie lekką fantastykę połączoną z gorącym romansem i z zakazaną relacją to myślę, że i wam przypadnie do gustu!

_.heavenlybooks Rusin Magdalena

Jego wysokość prezes 2. Zemsta młodszego brata

„Jego wysokość prezes 2. Zemsta młodszego brata” On proponuje jej rolę asystentki i dziewczyny na pełny etat. 🐢Wszystko zaczęło się od śmierci oraz tajnej intrygi. Czas dorosnąć, wypełnić swój obowiązek i stać się mężczyzną. Do tej pory świeciło słońce, lecz ktoś rozpęta burzę. Romans biurowy i komedia romantyczna w innym wydaniu. Bohaterowie: Sara - wrażliwa kobieta niosąca bagaż doświadczeń. Jest inna od wszystkich, ale przede wszystkim cechuje ją autentyczność. Mogłoby się wydawać, że znalazła się nieodpowiednim miejscu, jednak ma apetyt na nowe wyzwania. Z Sarą nie ma lekko i lubi, a wręcz uwielbia uszczypnąć słownie Samuela. Vanessa - niesamowicie irytująca zołza, która ma na celu męczyć ucho i umysł czytelnika. Autorka w świetny sposób odwzorowała jej wredotę. Sam - brat, a zarazem przeciwieństwo Liama. Pupilek dziadka, niemal wszystko miał podane na tacy, ale doskonale wie, czym jest ciężka praca i dążenie do celu. Chociaż Samuel wiódł szczęśliwe życie, to nie oznacza, że nie zaznał smutku, a Kasia Mak pokazała Nam mężczyznę też od innej, emocjonalnej strony. Otrzymał od dziadka ultimatum, że musi mieć żonę, bo inaczej może obejść się smakiem od jego pieniędzy, które przypisał mu w spadku. Został przyparty do muru, ale pokazuje swoją inną twarz i wpada na cwany plany, naruszając ustalone wcześniej warunki. W jego pułapkę daje złapać się Sara. Dziewczynie oferuje rolę asystentki, a po godzinach ma być jego udawaną dziewczyną. ___ Relacja Sary z Samuelem jest nieco specyficzna, pełna chemii i elektryzującego napięcia. Początki są trudne, lecz później pojawiają się iskry. Uczą się miłości, bliskości, czułości i mimo komplikacji walczą o siebie. Z tą dwójką nie zaznamy nudy, w ich słowniku takiego słowo nie istnieje. Podobnie jak w pierwszej części otrzymaliśmy, autorka zafundowała Nam cięte wymiany słowne i odbijanie piłeczek. Dogryzają sobie na każdym możliwym kroku, a dodatkowo Sara ma pewnego pomocnika. Powieść jest napisana w lekkim, przyjemnym stylu. Niemal cały czas coś się dzieje. Autorka potrafi trzymać czytelnika w napięciu, a pewne sytuacje, zwroty akcji dają Nam masę dodatkowych emocji. Nie brakuje również pikantnych scen. Ponownie seniorzy mają ukryty udział w fabule. Całość oceniam na 8⭐/10⭐. 

Podróże z Bocianem Wojtczak Szymon

Pełna MOC inspiracji. Kalendarz 2026

Planowanie to jedna z tych ludzkich czynności, które od wieków stanowiły o sile i porządku świata. Niezależnie od tego, czy rytm dnia wyznaczała natura, czy - w czasach współczesnych - planujemy z kalendarzem w dłoni, potrzeba układania, przewidywania i nadawania sensu dniom jest niezmienna. Planowanie nie jest bowiem tylko sztuką organizacji czasu, lecz przede wszystkim wyrazem odpowiedzialności za własne życie. W epoce rozproszenia i cyfrowego zgiełku, gdzie każda minuta może się zginąć w powiadomieniach i hałasie, książka-kalendarz Jacka Walkiewicza „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” jawi się jako manifest powrotu do tradycji uważnego życia, do prostoty, do rozmowy człowieka z samym sobą, ale i do efektywności. Nie tej będącej wynikiem długich godzin pracy, ale raczej poszanowania czasu i takiego planowania zadań, by skupić się na tych, które są najważniejsze, które są naszymi priorytetami. Walkiewicz od lat znany jest jako mówca motywacyjny, psycholog i autor bestsellerów, w których łączy zdroworozsądkową mądrość z optymizmem i wiarą w możliwości człowieka. W najnowszym wydaniu swojego kalendarza kontynuuje tę misję, proponując coś znacznie więcej niż zwykły terminarz. „Pełna moc inspiracji” to nie tylko zestaw rubryk z datami, lecz swoisty przewodnik po roku, który dopiero ma nadejść. Każda strona ma przypominać, że w każdym dniu, tygodniu i miesiącu można odnaleźć wartość, jeśli tylko człowiek zechce się zatrzymać i spojrzeć głębiej. Kalendarz staje się więc formą osobistego dziennika rozwoju, w którym planowanie nie polega na mechanicznej organizacji czasu, lecz na budowaniu relacji z własnym życiem. Warto podkreślić, że publikacja zachowuje formę klasyczną - twarda oprawa, czytelny układ, przyjemny papier - co nadaje jej nie tylko elegancji, ale i trwałości. To rzecz, którą chce się trzymać w dłoni, notować w niej codzienne spostrzeżenia, wracać do poprzednich miesięcy, jak do osobistego pamiętnika. Każdy tydzień poprzedzają inspirujące cytaty, krótkie refleksje lub zadania, które zachęcają do zastanowienia się nad sobą, nad tym, co warto zmienić, poprawić, zrozumieć. Nie są to banalne slogany, ale raczej zaproszenia do pracy z własnymi przekonaniami. Walkiewicz - pozostając w zgodzie z duchem swoich wcześniejszych książek, jak „Pełna moc życia” czy „Pełna moc możliwości” - pozostaje wierny zasadzie, że motywacja nie jest czymś zewnętrznym, co przychodzi z otoczenia, lecz wewnętrzną decyzją, która wymaga codziennej pracy nad sobą. Na tle współczesnych produktów coachingowych „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” znacznie wyróżnia się prostotą i wartością merytoryczną. To nie zwykły gadżet rozwojowy, lecz narzędzie do refleksji. Autor nie narzuca czytelnikowi gotowych recept, lecz zachęca, by samodzielnie szukał sensu w działaniu, ale i w jego braku. Każda przestrzeń na notatki jest zaproszeniem do dialogu: z własnym sumieniem, z planami, z marzeniami. W tym sensie kalendarz Walkiewicza przywraca dawne rozumienie zapisywania - jako aktu świadomego, niemal duchowego, mającego moc kreacji rzeczywistości. Z punktu widzenia funkcjonalnego, kalendarz jest przejrzysty i praktyczny - jego układ tygodniowy pozwala na planowanie obowiązków i projektów, a jednocześnie pozostawia dużo miejsca na własne notatki. Znajdziemy tu też zestaw ćwiczeń i pytań, które pobudzają do autorefleksji. Nie są to jednak zadania w stylu współczesnych „plannerów sukcesu”, lecz raczej subtelne impulsy - zachęta, by zatrzymać się na chwilę i świadomie zacząć planować kolejne dni swojego życia. Tym samym nie jest to „tylko kalendarz”. Jego siła tkwi w prostocie papierowego przedmiotu, w rytuale codziennego zapisu, który daje poczucie ciągłości. Ręczny zapis to gest niemal symboliczny, świadczący o tym, że czas jest wartością, a nie tylko zasobem do zarządzania. „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” to zatem nie kolejna propozycja z półki motywacyjnych nowinek, ale spokojna, dojrzała zachęta do tego, by planować z perspektywy wyznaczonego celu, działać z uważnością i żyć w zgodzie z rytmem, który nie poddaje się pośpiechowi. Jacek Walkiewicz po raz kolejny przypomina, że życie ma sens wtedy, gdy człowiek bierze odpowiedzialność za swój czas - dzień po dniu, tydzień po tygodniu. To książka-kalendarz, która nie tylko organizuje, ale i uczy - że planowanie to nie biurokratyczny obowiązek, lecz jedna z najstarszych form troski o samego siebie i sposób na budowanie takiego życia, jakie chcemy prowadzić. To pozycja godna uwagi zwłaszcza dla tych, którzy cenią tradycyjną formę zapisu, elegancję, prostotę, a przy tym cenią sobie mądrość zawartą w cytatach czy ćwiczeniach proponowanych przez Walkiewicza. „Pełna moc inspiracji” przywraca wiarę w to, że kalendarz może być czymś więcej niż narzędziem - może być lustrem naszego roku, towarzyszem codzienności i świadectwem drogi, którą przeszliśmy. Co więcej, jego analiza daje możliwości wyciągania wniosków i ... dalszego planowania.

QulturaSlowa Justyna Gul

Puck Off

W tej książce śmiga się równie szybko, co na lodzie. Słuchajcie, tu nie ma czasu na jakieś podrywy i podchody, tu bohaterowie najpierw robią, potem myślą, albo potem żałują albo nie. Albo inaczej. Jedni żałują, ale nie żałują, a drudzy wcale. Czy to źle? Absolutnie! Od samego początku dzieje się dużo, a ja takie tempo wprost uwielbiam! Mamy wielki powrót do ekipy Nafciarzy- którzy notabene to takie szczeniaczki zaaferowane grą, zabawą, socialami i tym, aby wygrać. Mamy naszą kochaną Różyczkę, która jest od spraw PR-owych. Możecie się domyślać jak chłopcy reagują na aparat, jest kupa śmiechu po prostu! A wiecie co jeszcze mi się mega podobało? Nawiązanie do Dworów. NO LASKA WOLI CZYTAĆ DWORY NIŻ IŚĆ NA SIŁKĘ. Utożsamiam się z nią szczerze. No i mamy mnóstwo ciekawych pomysłów, które mogą pomóc wybronić się naszym bohaterom hokejowym. Jedyny problem leży w tym, że im się to niekoniecznie podoba. Aleeeeee... Trudno, fanki to kochają! No i niestety, jak w życiu, w pewnym momencie nadchodzą trudne momenty. Mamy tu poruszoną tematykę poważniejszą, smutną, która doprowadziła mnie nawet do łez. Ciężko było. Finalnie bardzo mi się podobało, kocham tych bohaterów, cały zespół i wszystkie osoby poboczne, są cudowni, śmieszni, wyjątkowi, a przez fabułę się dosłownie płynie.

basniowakrainaksiazek Majkut Kamila

Recenzownik. Mój książkowy journal

Tematem dzisiejszej recenzji jest Recenzownik, a dokładnie ,,Recenzownik, mój książkowy journal". Recenzownik jest idealną formą rozrywki na wolne popołudnie, podczas wypełniania nie nudziłam się ani przez chwile, przydaje się do planowania Targów Książki i segregowania biblioteczki. W moim przypadku najbardziej przydało się planowanie Targów Książki, ponieważ zawsze jeżdżę tam bez planu, i czasem nie wychodzę na tym za dobrze. Recenzownik to nie tylko planowanie, ale też rozrywka, mamy tam wykreślankę, wyzwania i sekcję, gdzie wasza bookbestie może napisać, jaka jest jej ulubiona książka, bohater, co jest bardzo fajne bo zostają po tym miłe wspomnienia. Dzięki temu można po czasie pomyśleć: ,O, kiedyś [imię waszej bookbestie] lubiła słodkie młodzieżówki, a teraz woli kryminały, jak ten czas szybko leci ". Jestem pewna, że byłby to świetny prezent dla każdej książkary. Bardzo, ale to bardzo polecam, gwarantuję, że dzięki recenzownikowi poczujecie się bardziej zorganizowani i jak estetyczna influ. 

upadek_.literatury._ Warych Karolina