Recenzje
Bezwzględnie Twój. Królewscy fae z Edenu #1
Nie miałam żadnych oczekiwań przed przeczytaniem książki ale gdy zobaczyłam wzmianki o fae to uznałam, że muszę to przeczytać. Ponieważ uwielbiam książki fantastyczne a w szczególności takie o elfach i fae. . Relacja, która rozwija się poprzez listy na samym początku znaczyna się całkiem szybko. Możemy zaobserwować zmiany w nowej dwójce. Bo listy to jedyny bezpieczny sposób komunikacji. Romantyczne, pełne emocji i momentami gniewu. Wszystko uchwycone w słowach, które porywają druga połówkę. Jestem ogromną fanką motywów listów w książkach, dlatego od samego początku byłam zachwycona. . Amelia została wykreowana na bardzo delikatną, wrażliwą i emocjonalną bohaterkę. Przez całą książkę możemy zaobserwować ją właśnie w takich cechach. Nie mówię, że to źle ale myślałam, że w trakcie przejdzie jakąś przemianę w bardziej odważną kobietę. . Rennick od samych początków zabiega o wybrankę w każdy możliwy sposób. Przeznaczenie, które go przymusza a jednocześnie chęć poznania przeznaczonej. Jedyne co mi się nie podobało to, że pokazanie jak trzynastoletni chłopak myśli o małżeństwie. Rozumiem, że jest to następca w rodzinie królewskiej ale dla mnie było to dziwne. . Liczyłam na więcej smaczków o świecie bo mimo, że akcja została dobrze poprowadzona to brakowało mi opisów dotyczących krain. W fantastyce właśnie to uwielbiam najbardziej tą inność świata. Chciałam więcej wiedzieć i właśnie tego mi zabrakło. . Całość czyta sie bardzo szybko. Krótkie rozdziały zdecydowanie ułatwiają i przyspieszają czytanie. Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny. Z chęcią przeczytam inne książki autorki bo bardzo mi się spodobał świat.
Pełna MOC inspiracji. Kalendarz 2026
Czy posiadacie nawyk codziennego korzystania z kalendarza ? Zapisujecie sobie ważne wydarzenia i obowiązki? Lubicie analizować swoje zamierzenia i stopień realizacji celów? Jeśli tak to przedstawiam Wam oryginalny kalendarz na 2026 rok! Pełna MOC inspiracji stworzony przez Jacka Walkiewicza. Jest to kalendarz zdecydowanie dla osób, które chcą notować wszystko co niezbędne! Znajdziecie w nim dużo miejsca na notatki przy każdym dniu. Dodatkowo, w każdym miesiącu możecie stworzyć listę rzeczy do zrobienia, wyznaczyć cel na dany miesiąc, wyszczególnić priorytety, a także zrobić listę nawyków i odznaczać ich wykonanie każdego dnia! Z tą ostatnią możliwością spotykam się po raz pierwszy i myślę, że to dobry pomysł nawet na rozpoczęcie wyrabiania nowych przyzwyczajeń 😌 Przy każdym dniu, oprócz zapisywania obowiązków, możecie wyszczególnić pierwszoplanowość zadań, a miejsce nazwane „rozkminiacz” i „inspirownik” pozostaje do Waszej dyspozycji 🙃 Każdy miesiąc będziecie mogli podsumować w różnych aspektach 😊 W kalendarzu Autor umieścił wiele pytań skłaniających do refleksji. Namawia użytkowników do przemyśleń wielu różnorodnych tematów (m.in. dotyczących pewności siebie, relacji z innymi, pokonywania lęków). Dodatkowo znajdziecie tu wiele motywacyjnych tekstów, dzięki którym nie jest to zwykły terminarz, a książko-kalendarz, dzięki któremu można się czegoś nauczyć - w każdym tygodniu! Zdecydowanie jest to duża dawka inspiracji i motywacji !
Puck Off
„Bo osobno jesteśmy silni, ale razem jesteśmy jeszcze silniejsi.” Często można spotkać się z regułą, że życie zawodowe powinno pozostać oddzielone od prywatnych relacji i nie są mile widziane bliższe zażyłości między pracownikami. Łatwo to powiedzieć, trudniej zrobić, bo jak wiadomo, życie lubi pisać własne scenariusze. W takiej sytuacji znalazła się bohaterka książki „Puck off” trzeciej odsłony serii o drużynie Nafciarzy z Edmonton. Rosie Gallagher dobrze wie, że w zawodowym świecie sportu liczy się profesjonalizm, dystans i chłodna głowa. Jest córką legendy hokeja Aidena Gallaghera, a do tego trener drużyny Nafciarzy - Lewis Tanner jest jej wujkiem, więc nie jest jej łatwo udowodnić, że pracę w dziale PR zdobyła własnym staraniem, a nie po znajomości. Musi na każdym kroku starać się wykonywać swoje zadania jak najlepiej, a i tak są takie osoby, które oceniają ją powierzchownie. I do tej pory jej się to udawało, aż do dnia, gdy pewnego dnia, w czasie lotu do Edmonton, poznała Matta Carlssona nowego napastnika kanadyjskiej drużyny NHL - EDMONTON OILERS. Mattowi nie jest łatwo zintegrować się z drużyną, bo jego nazwisko kojarzy się zawodnikom z jego bratem Linnusem, który w poprzednim sezonie zrobił sobie wrogów swoimi wyczynami. Nikt nie bierze pod uwagę, że Matt jest zupełnie inny, więc trudno mu zyskać sympatię, zwłaszcza kibiców. Jemu osobiście na tym nie zależy, ale trener i szefowa działu PR uważa, że należy ocieplić wizerunek nowych zawodników. I to zadanie otrzymuje Rosie, którego Matt od niemal pierwszego spotkania nazywa ją Różyczką. (I tu mała uwaga: w powieści to słowo jest napisane małą literą, a powinno być wyróżnione dużą, gdyż jest to nazwa własna. Pisane małą literą odnosi się na przykład do choroby.) W poprzednich odsłonach serii o drużynie Nafciarzy narracja prowadzona była wyłącznie z perspektywy kobiecej bohaterki, a głos drugiej strony pojawiał się jedynie w epilogu. Tym razem autorka postanowiła przełamać ten schemat, oddając część narracji Matthiasowi — co okazało się strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu zabiegowi zyskujemy pełniejszy obraz relacji, a sam Matthias przestaje być jedynie obiektem wewnętrznych rozterek Rose. Jego perspektywa doskonale uzupełnia historię, pokazując tym samym różnice między tym, co kobieta o nim myśli, jakie wyciąga wnioski, a tym, co faktycznie myśli Matt. Czytając opis tej części serii można przypuszczać, że znajdziemy w powieści „Puck off” typowe wątki oparte na jednej nocy ze znajomym, który jest częstym elementem w romansach. Jednak w wykonaniu pani Ludki Skrzydlewskiej nabiera on zupełnie innej otoczki. Okazuje się, że nie jest to motyw wyczerpany do końca i na tej bazie można stworzyć świetną historię. „Puck Off”, tak jak dwa wcześniejsze tomy „Puck me up" i „Puck luck” należy do cyklu, którego tłem jest świat sportu. Na okładce ani w opisie nie ma nazwy wspólnej dla wszystkich części, więc nadałam im tytuł „Nafciarze z Edmonton”. W trzeciej odsłonie tej serii autorka zwraca naszą uwagę nie tylko drużynę sportową, ale też na zaplecze, które jest ważnym elementem składowym sukcesów zespołu. z finezją pokazuje kulisy funkcjonowania drużyny, podkreślając znaczenie pracy ludzi stojących za sukcesem zawodników. To właśnie dzięki tej warstwie fabularnej historia nabiera głębi i autentyczności. Nasza uwaga skupia się przede wszystkim na rozgrywkach między głównymi bohaterami, ale w tle toczą się też inne sprawy, które przysparzają problemów, wystawiając ich tworzące się uczucie na próbę. Nie znajdziemy tu rozwlekłych opisów, które niepotrzebnie zapełniają strony i spowalniają akcję, wręcz przeciwnie -- wciąż coś się dzieje, nawet jeżeli nie są to zapisy konkretnych rozmów, a każda scena ma swoje znaczenie. Dialogi są żywe, często zabawne, wywołujące uśmiech, ale też bywają bolesne, smutne, ale zawsze mające sens. Bohaterowie od pierwszych stron wzbudzają sympatię, a ich rozwój emocjonalny jest przedstawiony z dużą wrażliwością, humorem i żarem. Matt nie raz wzrusza swoją postawą, rozczula i rozbawia, natomiast Rosie, mimo że sympatyczna, to jednak bywało, że podejmowała decyzje wzbudzające zdziwienie. Zwłaszcza w początkowej fazie ich znajomości, gdy zachowywała się jak nastolatka bojąca zmierzyć się z rzeczywistością. Ogromnym plusem jest obecność innych osób, które poznaliśmy wcześniej, a teraz tworzą barwne tło dla rozwoju relacji Rosie i Matta, więc możemy dowiedzieć się, co u nich się dzieje. Pani Skrzydlewska pisze z lekkością, ekspresją i humorem. Jej styl jest przystępny, a jednocześnie pełen emocji i trafnych obserwacji. Tempo przebiegu fabuły nie pozwala na nudę, bo wciąż coś się dzieje niemal, a zwroty akcji, choć czasem przewidywalne, potrafią zaskoczyć. Porusza ważne kwestie życiowe, których nie będę tutaj wymieniać, bo zbyt dużo musiałabym zdradzić z ekspresyjnie biegnących wydarzeń. Przede wszystkim świetnie pokazuje, jak trudno jest oddzielić sprawy zawodowe od tych bardziej osobistych, gdy uczucia zaczynają mieszać szyki, a serce bije zdecydowanie za szybko. I właśnie ten konflikt między rozsądkiem a emocjami napędza całą historię. Autorka z dużą wrażliwością pokazuje, jak trudno jest utrzymać zawodowy dystans, gdy serce zaczyna bić szybciej, a uczucia nie chcą podporządkować się regułom.
Recenzownik. Mój książkowy journal
⭐ Ocena: 5/5 Jeśli jesteś książkarą z prawdziwego zdarzenia, Recenzownik mój książkowy journal od Marty Sztandar-Bielawskiej to pozycja absolutnie obowiązkowa. To nie jest zwykły notes — to przepięknie zaprojektowany, inspirujący i przemyślany planer dla każdego, kto kocha czytać, analizować i dokumentować swoje literackie podróże. Już od pierwszych stron widać, że autorka doskonale rozumie potrzeby czytelników. Journal łączy w sobie funkcjonalność, estetykę i kreatywną przestrzeń do wyrażania siebie. Znajdziemy tu sekcję recenzji, czytelnicze wyzwania, ulubieńców, trackery, a także strony DIY, które pozwalają dodać coś od siebie — naklejki, notatki, rysunki czy cytaty. Wszystko to sprawia, że prowadzenie Recenzownika staje się nie tylko przyjemnością, ale i inspirującym rytuałem. Ogromnym plusem jest to, że journal jest gotowy do użycia od razu - nie musisz spędzać godzin na projektowaniu układów stron, jak w klasycznym bullet journalu. Wszystko zostało przemyślane i zaprojektowane tak, by użytkownik mógł od razu zacząć wypełniać swoje książkowe plany. Estetyka wykonania również zasługuje na najwyższą ocenę. Recenzownik jest dopracowany w każdym szczególe - od papieru wysokiej jakości po piękne, przyjazne dla oka grafiki. To idealny prezent dla każdego mola książkowego, który lubi porządkować swoje czytelnicze życie i czerpać z tego radość. 📚 Podsumowując: Recenzownik mój książkowy journal to prawdziwa perełka wśród planerów czytelniczych. Łączy praktyczność z kreatywnością, motywuje do regularnego czytania i sprawia, że każda przeczytana książka zyskuje swoje wyjątkowe miejsce. Marta Sztandar-Bielawska stworzyła narzędzie, które inspiruje i zachwyca - idealne dla każdego, kto traktuje czytanie jak pasję, a nie tylko hobby. 💫 Ocena końcowa: 5/5 - absolutny must-have dla każdej książkoholiczki!
Titek i wulkan złości
Czas na nową, ciekawa serię dla maluchów, która pomoże im zrozumiec emocje, jak i stawić czoła codziennym wyzwaniom [a także wskaże rodzicom jak radzić sobie w różnych sytuacjach]. Z serii mamy aktualnie cztery ksiazeczki: 🔸️Titek i wulkan złości 🔸️Titek i sprzatanko 🔸️Titek chce jeszcze jedna bajkę 🔸️Titek i sposób na zasypianie Titek jest jak każde dziecko, ma lepsze i gorsze chwile, czasem wpada w złość, innym razem nie rozumie dlaczego musi posprzątać zabawki skoro tak naprawdę zabawa dopiero się rozkręca, a czasem ma muchy w nosie ponieważ chcę oglądać dłużej bajki. Zdarzają się tez wieczory, kiedy z snem mu nie po drodze i nie rozumie dlaczego rodzice karzą mu spać. Cała seria jest bardzo wartosciowa dla dzieci, pomaga im oswoić emocje, radzić sobie z trudnościami, budować samodzielność, uczy współpracy, kształtuje dobre nawyki i poczucie własnej wartości. Jest to także świetny poradnik dla rodziców - na końcu każdej bajki jest kilka słów dla doroslych ( jak wspierać dzieci w nauce zasypiania, jak zachować się gdy dziecko wymusza jeszcze jedna bajkę, jak zachęcić do sprzątania czy co robić gdy dziecko wpada w zlosc). W każdej mamy również piękne ilustracje. Atutem tych książeczek jest wzbogacenie każdej z nich o ćwiczenia aktywizujace, więc nie tylko mamy "suche" słuchanie bajki ale i zadania, które wymagają od dzieci myślenia, podjęcia jakiegoś działania. Titek to bohater który na pewno stanie się towarzyszem nie jednego dziecka.