Recenzje
Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością
"Kiedyś tego nie było" napewno każdy z nas to usłyszał niejednokrotnie. Kiedyś nie było.. ADHD i innych schorzeń. "Wyrośnie z tego" jako kolejne określenie. Na szczęście społeczeństwo jest coraz bardziej świadome a badania naukowe pozwalają nam aktualnie stwierdzić śmiało, że ADHD to zaburzenie neurobilogiczne, które trwa całe życie. Podjęcie odpowiedniej terapi, czy leczenia farmakologicznego, a jednocześnie zrozumienie pomoże w łatwiejszym funkcjonowaniu.Propozycja jaką dzisiaj przedstawiam bardzo szczegółowo opisuje objawy, rodzaje pomocy, konsekwencje i porady jak funkcjonować w życiu już dorosłym. Uświadamia, że nigdy nie jest za późno na diagnozę, że w każdym wieku można sobie pomóc i ogarnąć cały ten chaos.
Piekielna umowa
„Czasem nadzwyczajne sytuacje wymagają nadzwyczajnych środków” Dla osób najbliższych jesteśmy w stanie zrobić wszystko, by były bezpieczne i szczęśliwe. Gdy wpadają w kłopoty, podajemy im pomocną rękę wyciągając z tarapatów. Jednak czasami cena z to jest wysoka, tak jak było to w przypadku bohaterki książki „Piekielna umowa”. Samantha Baker zostaje postawiona przed trudnymi do rozwiązania problemami, a jednym z nich jest wydostanie siostry z więzienia. Oliv trafiła tam za posiadanie narkotyków, a więc jest podejrzewana za bycie dealerską, chociaż nie ma z handlem nimi ani ich zażywaniem nic wspólnego. By mogła wyjść na wolność, Samantha wchodzi w pewien układ, który uwalnia siostrę, ale ją pakuje w dług, który wydaje się trudny do spłacenia. Sytuację ratuje nagły spadek, jaki otrzymuje od nie wiadomo kogo, a notariusz ma zakaz ujawniania danych osobowych darczyńcy. Budynek, który staje się jej własnością nie przedstawia sobą zbyt zachęcającego widoku, ale już dwa miesiące później jest popularnym klubem ze striptizem o sugestywnej nazwie „Hell”. Klub cieszy się coraz większą sławą, a to przyciąga nie tylko pieniądze, ale i kłopoty. Samatha stwierdza, że musi zatrudnić więcej ochroniarzy. Wśród kandydatów pojawiają się Silvio i jego brat Mike, którzy nie muszą pracować u Samanthy jako ochroniarze, ale mają w tym swój cel. Ona ma coś, na czym im zależy, więc gotowi są wejść na jej teren, by go poznać, a przede wszystkim dogadać się z właścicielem. Jak łatwo się domyślić, nie są to ich prawdziwe imiona, a powód takiej sytuacji poznajemy szybko, a potem obserwujemy ich poczynania zarówno w klubie, jak i w realizacji swoich planów. Problem jest w tym, że nie wiedzą kim jest właściciel klubu, a to na kontakcie z nim zależy braciom najbardziej. Ona przedstawia się im jako managerka klubu, skrzętnie ukrywając, swoją prawdziwą funkcję. Oni, w tym swoim męskim rozumowaniu nie dopuszczają myśli, że szefem może być kobieta. Bracia z początku kojarzyli mi się z dwoma osiłkami kombinującymi po to, by zrealizować swój plan i za każdym razem im się nie udawało. Wykazali się małą inteligencją w kojarzeniu zdobytych informacji i swoim zachowaniem raczej mnie rozbawiali niż zachwycani. W ogóle w tej powieści mężczyźni są przedstawieni niezbyt korzystnie, jako nienasyceni palanci, którzy tylko szukają jednorazowych przygód. Skupiają się na seksie, rozrywce w towarzystwie alkoholu, a do tego nie szanują kobiet, traktując je z góry, lekceważąco, przedmiotowo, jedynie jako obiekty pożądania. Nie rozumieją, że dziewczyny tańczące na rurze nie są prostytutkami i są nietykalne. Niestety to do wielu z facetów przychodzących do klubu, nie dociera. Autorka świetnie tutaj pokazała stereotypy funkcjonujące cały czas w społeczeństwie, mimo że wiele się zmieniło w kwestii roli kobiet w codziennym życiu. W tej powieści prym wiedzie kobieta. To ona decyduje kogo wpuści do swego serca i do życia. Traktuje facetów z dystansem, broniąc się przed bliższą znajomością i trzyma ewentualnych adoratorów na dystans. Samantha nie jest typem słodkiej idiotki i dobrze wie, jak z takimi osobnikami postępować. Życie nauczyło ją, że nie można nikomu ufać, a męski świat, w którym funkcjonuje, wymaga od niej siły mentalnej i fizycznej. Zresztą świetnie sobie radzi z natrętami i z braćmi, którzy nie mają z nią łatwego zadania. Byli przekonani, że szybko dogadają się w swojej sprawie z właścicielem klubu, a zamiast tego pojawiają się ciągle jakieś przeszkody. „Piekielna umowa” to opowieść o kobiecie silnej, nieprzeciętnej, gotowej zrobić wiele, by ochronić najbliższych i doskonale radzącej sobie w męskim świecie. Fabuła krąży wciąż wokół klubu i problemów z jakimi musi radzić sobie bohaterka. To moje kolejna przygoda z powieścią pani Anny Wolf, z którą spędziłam satysfakcjonujący czas wgłębiając się w historię głównych bohaterów. Powieść jest różnie oceniana, ale ja bawiłam się przy niej świetnie. Uwielbiam styl , w jakim autorka prowadzi nas przez kolejne epizody. Nie ma w niej zbyt dużo erotycznych scen, ale jest wiele rozmów podszytych tego rodzaju podtekstem. Było to dla mnie zaskoczeniem, gdyż tytuł i miejsce, w którym dzieje się ta historia, sugerowałyby, że będzie takich obrazków znacznie więcej. Obecne są też wulgaryzmy, ale to akurat jest zrozumiałe, bo wkraczamy w brutalny świat, w którym nie ma miejsca na zwroty grzecznościowe. Z każdym rozdziałem robi się ciekawiej, dochodzą nowe elementy, problemy, pojawiają się wrogowie, więc akacja nabiera tempa, bo oprócz wydarzeń dotyczących spraw klubu dochodzą jeszcze elementy sensacyjne. Finał pozostawił u mnie niedosyt, ale zakończyłam czytać książkę z myślą, że to z pewnością jeszcze nie koniec tej historii.
Puck Off
„Bo osobno jesteśmy silni, ale razem jesteśmy jeszcze silniejsi.” Często można spotkać się z regułą, że życie zawodowe powinno pozostać oddzielone od prywatnych relacji i nie są mile widziane bliższe zażyłości między pracownikami. Łatwo to powiedzieć, trudniej zrobić, bo jak wiadomo, życie lubi pisać własne scenariusze. W takiej sytuacji znalazła się bohaterka książki „Puck off” trzeciej odsłony serii o drużynie Nafciarzy z Edmonton. Rosie Gallagher dobrze wie, że w zawodowym świecie sportu liczy się profesjonalizm, dystans i chłodna głowa. Jest córką legendy hokeja Aidena Gallaghera, a do tego trener drużyny Nafciarzy - Lewis Tanner jest jej wujkiem, więc nie jest jej łatwo udowodnić, że pracę w dziale PR zdobyła własnym staraniem, a nie po znajomości. Musi na każdym kroku starać się wykonywać swoje zadania jak najlepiej, a i tak są takie osoby, które oceniają ją powierzchownie. I do tej pory jej się to udawało, aż do dnia, gdy pewnego dnia, w czasie lotu do Edmonton, poznała Matta Carlssona nowego napastnika kanadyjskiej drużyny NHL - EDMONTON OILERS. Mattowi nie jest łatwo zintegrować się z drużyną, bo jego nazwisko kojarzy się zawodnikom z jego bratem Linnusem, który w poprzednim sezonie zrobił sobie wrogów swoimi wyczynami. Nikt nie bierze pod uwagę, że Matt jest zupełnie inny, więc trudno mu zyskać sympatię, zwłaszcza kibiców. Jemu osobiście na tym nie zależy, ale trener i szefowa działu PR uważa, że należy ocieplić wizerunek nowych zawodników. I to zadanie otrzymuje Rosie, którego Matt od niemal pierwszego spotkania nazywa ją Różyczką. (I tu mała uwaga: w powieści to słowo jest napisane małą literą, a powinno być wyróżnione dużą, gdyż jest to nazwa własna. Pisane małą literą odnosi się na przykład do choroby.) W poprzednich odsłonach serii o drużynie Nafciarzy narracja prowadzona była wyłącznie z perspektywy kobiecej bohaterki, a głos drugiej strony pojawiał się jedynie w epilogu. Tym razem autorka postanowiła przełamać ten schemat, oddając część narracji Matthiasowi — co okazało się strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu zabiegowi zyskujemy pełniejszy obraz relacji, a sam Matthias przestaje być jedynie obiektem wewnętrznych rozterek Rose. Jego perspektywa doskonale uzupełnia historię, pokazując tym samym różnice między tym, co kobieta o nim myśli, jakie wyciąga wnioski, a tym, co faktycznie myśli Matt. Czytając opis tej części serii można przypuszczać, że znajdziemy w powieści „Puck off” typowe wątki oparte na jednej nocy ze znajomym, który jest częstym elementem w romansach. Jednak w wykonaniu pani Ludki Skrzydlewskiej nabiera on zupełnie innej otoczki. Okazuje się, że nie jest to motyw wyczerpany do końca i na tej bazie można stworzyć świetną historię. „Puck Off”, tak jak dwa wcześniejsze tomy „Puck me up" i „Puck luck” należy do cyklu, którego tłem jest świat sportu. Na okładce ani w opisie nie ma nazwy wspólnej dla wszystkich części, więc nadałam im tytuł „Nafciarze z Edmonton”. W trzeciej odsłonie tej serii autorka zwraca naszą uwagę nie tylko drużynę sportową, ale też na zaplecze, które jest ważnym elementem składowym sukcesów zespołu. z finezją pokazuje kulisy funkcjonowania drużyny, podkreślając znaczenie pracy ludzi stojących za sukcesem zawodników. To właśnie dzięki tej warstwie fabularnej historia nabiera głębi i autentyczności. Nasza uwaga skupia się przede wszystkim na rozgrywkach między głównymi bohaterami, ale w tle toczą się też inne sprawy, które przysparzają problemów, wystawiając ich tworzące się uczucie na próbę. Nie znajdziemy tu rozwlekłych opisów, które niepotrzebnie zapełniają strony i spowalniają akcję, wręcz przeciwnie -- wciąż coś się dzieje, nawet jeżeli nie są to zapisy konkretnych rozmów, a każda scena ma swoje znaczenie. Dialogi są żywe, często zabawne, wywołujące uśmiech, ale też bywają bolesne, smutne, ale zawsze mające sens. Bohaterowie od pierwszych stron wzbudzają sympatię, a ich rozwój emocjonalny jest przedstawiony z dużą wrażliwością, humorem i żarem. Matt nie raz wzrusza swoją postawą, rozczula i rozbawia, natomiast Rosie, mimo że sympatyczna, to jednak bywało, że podejmowała decyzje wzbudzające zdziwienie. Zwłaszcza w początkowej fazie ich znajomości, gdy zachowywała się jak nastolatka bojąca zmierzyć się z rzeczywistością. Ogromnym plusem jest obecność innych osób, które poznaliśmy wcześniej, a teraz tworzą barwne tło dla rozwoju relacji Rosie i Matta, więc możemy dowiedzieć się, co u nich się dzieje. Pani Skrzydlewska pisze z lekkością, ekspresją i humorem. Jej styl jest przystępny, a jednocześnie pełen emocji i trafnych obserwacji. Tempo przebiegu fabuły nie pozwala na nudę, bo wciąż coś się dzieje niemal, a zwroty akcji, choć czasem przewidywalne, potrafią zaskoczyć. Porusza ważne kwestie życiowe, których nie będę tutaj wymieniać, bo zbyt dużo musiałabym zdradzić z ekspresyjnie biegnących wydarzeń. Przede wszystkim świetnie pokazuje, jak trudno jest oddzielić sprawy zawodowe od tych bardziej osobistych, gdy uczucia zaczynają mieszać szyki, a serce bije zdecydowanie za szybko. I właśnie ten konflikt między rozsądkiem a emocjami napędza całą historię. Autorka z dużą wrażliwością pokazuje, jak trudno jest utrzymać zawodowy dystans, gdy serce zaczyna bić szybciej, a uczucia nie chcą podporządkować się regułom.
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
„Zamierzam cię zniszczyć, w najlepszym tego słowa znaczeniu.” Cecilia - świetlista wojowniczka oraz Nash - troskliwy były gwiazdor hokeja. Cecilia zrywa zaręczyny z toksycznym Andrew i wraca na rodzinne ranczo. Pragnie pobyć z rodziną i zaznać troche spokoju. Ale spotkanie z Nashem może sprawić, że powrót okaże się czymś więcej. Cece ma dość mężczyzn, którzy używają swojego uroku jako broni. Jest zadziorna, mówi co jej ślina na język przyniesie i nie boi się walczyć o bliskich. Nash przeszedł na sportową emeryturę i jest żywą legendą oraz ulubieńcem, cóż, całego miasteczka. Ciągle się czymś zajmuje, żeby nie czuć samotności. Kiedyś był kobieciarzem, a teraz nie potrafi oderwać wzroku tylko od jednej kobiety. Cece nie sądzi, że Nash się zmienił i mimowolnie go osądza. Przyjmuje jednak na próbę posadę w jego ośrodku. Krok po kroku zaczyna dostrzegać go takim, jaki jest. Czuje się przy nim komfortowo i chciałaby pomóc mu z jego demonami. Historia jest wypełniona latami rodzinnych więzi. Tata Cece, którego już nie ma, był jej przyjacielem i w pewnym sensie uratował życie Nasha. Obydwoje za nim tęsknią, a ranczo wydaje się bez niego puste. Wzruszyłam się z powodu bezinteresowności Nasha i tego, co robił i dalej robi dla rodziny Cece. Andrew to postać, która podniosła mi ciśnienie. On, jak i jego życie to jeden zepsuty świat, w którym liczy się tylko wizerunek. Uwielbiam siłę Cece, ale też postawę Nasha, który zawsze był obok, by jej pomóc i postawić Andrew do pionu. Nash był długo zamknięty i nie potrafił mówić o przeszłości. Gdy ten temat wypływał, otaczał się on murem. Rodzina Cece była dla niego wszystkim. Bał się jednak, że relacja z nią może się skończyć tak samo, jak małżeństwa jej braci. A wtedy Nash mógłby stracić wszystkich i zostać ponownie sam. Oni nigdy by tego nie zrobili, bo gdy zostajesz członkiem rodziny Ashby, już na zawsze nim pozostajesz, jeśli tylko tego chcesz. Cece i miłość Nasha do niej mu to uświadomiła. W tym klimacie małego miasteczka rodzina i przyjaciele są ważnym elementem i wszyscy razem tworzą wspaniałą drużynę.
Titek i sposób na zasypianie
Czas na nową, ciekawa serię dla maluchów, która pomoże im zrozumiec emocje, jak i stawić czoła codziennym wyzwaniom [a także wskaże rodzicom jak radzić sobie w różnych sytuacjach]. Z serii mamy aktualnie cztery ksiazeczki: 🔸️Titek i wulkan złości 🔸️Titek i sprzatanko 🔸️Titek chce jeszcze jedna bajkę 🔸️Titek i sposób na zasypianie Titek jest jak każde dziecko, ma lepsze i gorsze chwile, czasem wpada w złość, innym razem nie rozumie dlaczego musi posprzątać zabawki skoro tak naprawdę zabawa dopiero się rozkręca, a czasem ma muchy w nosie ponieważ chcę oglądać dłużej bajki. Zdarzają się tez wieczory, kiedy z snem mu nie po drodze i nie rozumie dlaczego rodzice karzą mu spać. Cała seria jest bardzo wartosciowa dla dzieci, pomaga im oswoić emocje, radzić sobie z trudnościami, budować samodzielność, uczy współpracy, kształtuje dobre nawyki i poczucie własnej wartości. Jest to także świetny poradnik dla rodziców - na końcu każdej bajki jest kilka słów dla doroslych ( jak wspierać dzieci w nauce zasypiania, jak zachować się gdy dziecko wymusza jeszcze jedna bajkę, jak zachęcić do sprzątania czy co robić gdy dziecko wpada w zlosc). W każdej mamy również piękne ilustracje. Atutem tych książeczek jest wzbogacenie każdej z nich o ćwiczenia aktywizujace, więc nie tylko mamy "suche" słuchanie bajki ale i zadania, które wymagają od dzieci myślenia, podjęcia jakiegoś działania. Titek to bohater który na pewno stanie się towarzyszem nie jednego dziecka.