ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Dark desires

Nie miałam do tej książki ogromnych oczekiwań patrząc na to, że jest to debiutancka powieść autorki. Miło się jednak zaskoczyłam bo ta historia wciągnęła mnie od początku! Bardzo podobało mi się to, że są perspektywy zarówno Neventhi jak i Zandera, można dzięki temu poznać punkt widzenia ich obydwu. Pojawiały się też pov. innych ale głównie tej dwójki. Od początku ciekawiło mnie kto jest zabójcą i intrygowała mnie czterooka postać którą widział Zander, aż nie chciałam przestawać czytać. Jedyne co było dla mnie dziwne i niezrozumiałe to przeskok relacji Neventhi i Zandera. (Tu może być spojler!!!!!) Nienawidzą się, nagle Neventhi stwierdza, że jest atrakcyjny, Zander po morfinie też zaczyna patrzeć na nią inaczej ale żadnej zmiany w ich relacji nie widać i nagle całują się na balu. Pocałunek też za dużo nie zmienia bo nadal się nie lubią. Może ja coś pominęłam, nie wiem, ale to było dla mnie dziwne. (Na koniec jest wytłumaczenie jak Zander to widział ale nie chcę robić aż takich spojlerów). Oprócz tego znalazłam jedną literówkę a tak to nie mam już do czego się przyczepić. Styl pisania autorki był fajny, łatwo i szybko mi się czytało. Bardzo chciałabym poznać dalsze losy bohaterów więc mam nadzieję, że doczekamy się drugiej części 💙

books.with.pati War Patrycja

Ptaki, które śpiewają nocą

Recenzja książki „Ptaki, które śpiewają nocą” Marty Łabęckiej ⭐⭐⭐⭐☆ (4/5) „Ptaki, które śpiewają nocą” to powieść, która wciąga od pierwszych stron i zostawia po sobie przyjemne ciepło w sercu. Marta Łabęcka stworzyła historię o poszukiwaniu siebie, odwadze, by zacząć od nowa, i o tym, że czasem najlepsze rzeczy w życiu przychodzą wtedy, gdy porzucamy plan i pozwalamy sobie na chaos. Główna bohaterka, Savannah, to dziewczyna, która w chwili impulsu ucieka sprzed ołtarza i wyrusza w podróż różowym kamperem - decyzja szalona, ryzykowna, ale też niezwykle oczyszczająca. W tej wędrówce towarzyszy jej Austin, chłopak, który żyje chwilą, nie boi się błędów i uczy Savannah, że nie wszystko da się zaplanować. Ich relacja rozwija się naturalnie - od dystansu i wzajemnego niezrozumienia po więź, w której oboje odnajdują coś, czego im brakowało. To, co zasługuje na szczególną pochwałę, to atmosfera książki. Łabęcka z lekkością maluje obrazy drogi, nieprzespanych nocy i rozmów przy muzyce, które mają w sobie coś magicznego i prawdziwego. Język jest przystępny, ale nie banalny - pełen emocji i trafnych obserwacji. Nie da się jednak ukryć, że momentami fabuła jest przewidywalna, a niektóre wątki poboczne mogłyby zostać rozwinięte głębiej. W drugiej części książki tempo nieco zwalnia, przez co napięcie i świeżość początku lekko się rozmywają. Mimo to, historia Savannah i Austina pozostaje angażująca, a przesłanie - inspirujące. „Ptaki, które śpiewają nocą” to ciepła, pełna emocji opowieść o odwadze, błędach i dorastaniu. Idealna dla nastolatków i młodych dorosłych, którzy szukają książki o życiu bez filtra, o miłości, która przychodzi niespodziewanie, i o tym, że nawet z ruin można zbudować coś pięknego. ➡️ Ocena: 4/5 - za autentyczność, klimat podróży i emocjonalną głębię, z lekkim minusem za przewidywalność fabuły.

librescosoul Stolarczyk Apolonia

Puck Off

Czytając tę książkę, w jej połowie miałam w głowie że napiszę wam, że ta historia to definicja komfortu. Ale wam tego nie napiszę. Bo Ludka postanowiła złamać mi serce i doprowadzić mnie do łez. Więc, choćbym chciała, a zaraz wam powiem dlaczego chciałam to powiedzieć, nie mogę, bo wiem, że wydarzenia z tej historii poruszą wiele osób. Ta książka jest inna od poprzedniczek z tej serii. Wydaje mi się bardziej bolesna. Mocniej poruszająca. Rosie i Matt spotykają się w samolocie. W wyniku utrudnień ich kolejny lot zostaje przesunięty na następny dzień, a para spędza ze soba jedną niezobowiązującą noc. Przecież są nieznajomymi. Nie ma szans, żeby jeszcze kiedyś się spotkali. Ale jak już wiemy, los lubi płatać figle. Rosie na codzień pracuje w dziale PR drużyny Nafciarzy i właśnie dostała zadanie poprawienia wizerunku dwóch nowych zawodników. Jakie jest jej zaskoczenie, kiedy jednym z nich okazuje się Matt. Rosie to dziewczyna z zasadami. Młoda, ambitna, pracująca ciężko na swoje dobre imię i szacunek w pracy. Jako córka byłego hokeisty, świat sportu nie jest jej obcy, a wszyscy z drużyny Nafciarzy ją uwielbiają. Podobało mi się, że to typ bohaterki, która nie daje sobą pomiatać i potrafi postawić na swoim. Kiedy na jej drodze staje Matthias musi wybierać pomiędzy profesjonalizmem, a uczuciami, które zaczynają kiełkować gdzieś głęboko w niej. Matt jest pewny siebie, z pozoru arogancki i świadomy tego jak działa na Rosie. Nie ma zamiaru odpuścić sobie tej dziewczyny. Układ jaki jej proponuje ma być korzystny dla nich obu, ale za niezobowiązującymi spotkaniami w tajemnicy, kryje się uczucie. I teraz UWAGA! Ludka potrafi w tworzenie książkowych mężów. To jaki jest Matt… Boże! Rozpłynęłam się i dalej mam łzy w oczach na myśl o tym, co potrafił zrobić dla Rosie. To on zakochuje się pierwszy i na każdym kroku udowadnia swoją miłość. Ale Matt nie kupił mnie małymi gestami. On kupił mnie troską. Troską, zaangażowaniem i wytrwałością. Tym, że był przy niej choć Rosie go odtrącała. On i tak przy niej trwał, bo wiedział, że ona tego potrzebuje. Chciałbym napisać wam więcej i rozwodzić się nad tym wszystkim, ale nie zrobię tego, bo nie chcę żeby ta recenzja zawierała jakiekolwiek spojlery. Pozostało mi tylko podsumować. Jak zwykle książka Ludki Skrzydlewskiej mnie kupiła. Wiecie doskonale, że bardzo lubię historie spod pióra autorki i będę je polecać. W tej książce poruszone zostały trudne, bolesne tematy, ale były też momenty zabawne i urocze. Miło było spotkać bohaterów z poprzednich części i poznać rodzinę Matta, która była wspaniała (oczywiście poza bratem). Jestem tez pod wrażeniem Cassie. Cudownie się zachowała i cieszę się, że wsparła Rosie. Czytajcie, bo warto, ale przygotujcie chusteczki zanim otworzycie książkę. 💙

to.ostatnia.strona Inglot-Siwek Izabella

Recenzownik. Mój książkowy journal

ʀᴇᴄᴇɴᴢᴏᴡɴɪᴋ. ᴍᴏ́ᴊ ᴋꜱɪᴀ̨ᴢ̇ᴋᴏᴡʏ ᴊᴏᴜʀɴᴀʟ ᴍᴀʀᴛᴀ ꜱᴢᴛᴀɴᴅᴀʀ-ʙɪᴇʟᴀᴡꜱᴋᴀ 10/10 ★ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ☽ Jest to coś co przyda się każdej osobie, która jest w świecie bookmedii! Ja sama miałam kilka podejść do zrobienia własnego reading journala i niestety mi to nie wyszło 😂 ☽ Teraz z tym Recenzownikiem mogę zacząć przygodę! Nie dość że jest ogrom miejsca na własne recenzje to jeszcze znajdziemy tam masę różnych wyzwań! ☽ Najbardziej jednak moje serce skradły strony ze złotymi myślami. Jako dziecko pamiętam, że wszystkie moje przyjaciółki to robiły i ja samą również! Więc strasznie się cieszę, że znowu mogę do tego wrócić! ☽ Ja już zaczęłam wypełnianie, więc chętnie będę wam nagrywać jeszcze jakieś uzupełnianie! 🥹🖤

jo_ane.book Zgutczyńska Asia

Puck Off

Tę recenzję zacznę dosyć nietypowo, bo pewną anegdotą. Otóż pierwsza książka z tej serii, tj. ‘’Puck me up’' spowodowała, że założyłam bookstagrama. Ha! Nieco zabawne, bo wtedy główna bohaterka tej książki, która była ghostwriterem, postanowiła wyjść z cienia, pokonać swoje słabości i ‘’pokazać’’ się światu. Postanowiłam zrobić tak jak ona i wyjść z cienia ( oczywiście również za namową męża). Nie umiem Wam tego wytłumaczyć, lecz ta książka była wtedy ważnym bodźcem do tego wszystkiego. Ba! Post z tą książką, był jednym z pierwszych na moim profilu. Więc teraz jestem tu i mam okazję, tym razem we współpracy, recenzować kolejną książkę z tego uniwersum, gdzie wtedy nigdy bym się nie spodziewała, że kiedykolwiek będę miała okazję z kimś współpracować. Życie potrafi zaskakiwać. Więc jeśli macie takie "bodźce" oraz serce podpowiada Wam, że to jest ten kierunek, nie wahajcie się i idźcie w tym kierunku. Dobra, wracam do PUCK OFF i mojej opinii, ale chciałam podzielić się z Wami tą historią. Nie będę ściemniać - lubię czytać o sportowcach a tym bardziej w takim wydaniu. Więc na książkę Pani Skrzydlewskiej czekałam jak na kolejną rozgrywkę, aby mogła zagrać na moich emocjach. ( ha! ale poetka ze mnie) Tym razem dostajemy opowieść laski, która ogarnia PR w drużynie hokejowej i jednego z nowych zawodników tego zespołu, z niezbyt dobrą reputacją i sławą ( wiecie, niegrzeczny, chłodny, arogancki i tak... totalnie w moim typie 😅). No i oczywiście… Ta dwójka będzie ze sobą współpracować, ale spotkanie na stopie zawodowej to nie była ich pierwsza styczność. Powiedzmy, że już wcześniej mieli jedno, BARDZO BLISKIE spotkanie, choć nie mieli świadomości, że jeszcze kiedyś się spotkają. No, ale jak wiemy, los lubi sobie z nas zadrwić, prawda? A tym bardziej w takich historiach. Ołkej, mimo że na początku nasz napastnik jest rzeczywiście typem chłodnego bad boya, to dla mnie w dalszych wątkach to totalnie green flagowiec, ale wiecie, tylko DLA TEJ JEDNEJ osoby. Możecie się ze mną nie zgadzać rzecz jasna, bo mam spaczoną już psychikę, ale totalnie dla mnie gościu sprawia, że się rozpływałam jak cieplutka czekolada. Sportowe tło, nie jest tylko tłem czy jakąś dekoracją. To nie jest typ książki, że romans sportowy/hokejowy, jest tylko z nazwy. Wiecie o co mi chodzi... czuć tę adrenalinę, klimat przedmeczowy a wręcz ma się wrażenie, że czujesz ten testosteron wymieszany z potem w szatniach zawodników. Nawet jeśli nie brzmi to przyjemnie, dla mnie to ogromny plus. Ale w książkach Pani Skrzydlewskiej to już standard. Akcja jest dynamiczna, gna z prędkością krążka uderzonego na lodzie. Mimo błyskawicznej fabuły, Pani Skrzydlewska umiejętnie buduje napięcie, namiętność i chemię między postaciami. Czuć w powietrzu te iskry oraz gorąco, które występuje w każdej potyczce naszych bohaterów, a ich relacje może stopić w milisekundzie nie jedną taflę lodu. Kreacja postaci… i mam tu na myśli, praktycznie, wszystkie charaktery występujące w książce: Od Rosie, która nie jest żadną ‘’damulką w opałach’’ a silną profesjonalistką, która zna swoją wartość, po Matty’ego, które ma swoje demony schowane pod poduszką a jego postawa i przemiana sprawia, że autentycznie mu kibicujesz, aby w końcu zaznał spokój, aż po cała drużynę, która jest świetnie nakreślona - czuć te wsparcie, żarty i siłę przyjaźni oraz całego zespołu, taki wiecie motyw FOUND FAMILY, który, notabene, w takich sportowych romansach jakoś działa na mnie najbardziej. Styl Pani Skrzydlewskiej… chyba nie muszę mówić dużo, mało kto nie zna jej książek. Prosty, lekki, z błyskotliwymi i zabawnymi dialogami. Do tego cięty język, sarkazm i dowcip. Bez jakiś ciągnących się opisów, mimo że jej książki nie należą do tych najcieńszych, ale tej objętości nawet nie czujemy, gdyż fabuła jest tak wciągająca, że czytamy ją ekspresowo. Autorka nie szczędzi nam też plot twistów, bo to nie jest tylko słodki romans sportowy, to również trzymająca w napięciu historia, z problemami, smutkami i walką z przeciwnościami. A tu uwierzcie… nie było ich mało. Zanurz się w tej rozgrywce, gdzie czuć adrenalinę, zaciętą rywalizację i gorący romans razem z bohaterami PUCK OFF. A jeśli masz chęć na dogrywkę sięgnij po resztę historii z serii PUCK ME UP.

@kikiksiazki Skalska Kinga