ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Jego wysokość prezes 2. Zemsta młodszego brata

Katarzyny Mak nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Autorka znana jest z gorących książek, w których bohaterów stawia prze różnymi wyzwaniami. Nie inaczej jest z "Zemstą młodszego brata". Jest to drugi tom cyklu Jego wysokość prezes i lepiej czytać je po kolei, choć ta część skupia się na innej parze bohaterów. Niemniej jednak są ze sobą powiązane. To po trosze romantyczna komedia, po trosze romans biurowy z gorącymi scenami i bohaterami, którzy nie pozostawiają obojętnym. Sam, młodszy z braci Kennedy, musi podporządkować się ograniczeniom, jakie w swoim testamencie określił jego dziadek. Jeśli tego nie zrobi, straci pieniądze. Próbując to obejść, wymyśla plan...udawany związek. Ale czy udawane związki z reguły nie kończą się źle? Albo dobrze, zależy jak na to spojrzeć. Czy Sara Kent, która aplikuje na stanowisko jego asystentki, naprawdę zdaje sobie sprawę na co się pisze? Nie sądzę. Sam mnie wkurzał i to bardzo. Typowy złoty chłopak, lekkoduch i lowelas. Nie wierzył w miłość i małżeństwo. Se@s tak, ale związać się...nie ma mowy. Jednak jak go już lepiej poznaliśmy, mogliśmy zrozumieć, co sprawiło, że stał się taki cyniczny. Jego przeszłość, dzieciństwo, nie było usłane różami. A traumy zapisane w sercu, zmroziły je i zamknęły. Czy coś będzie w stanie rozpuścić lody jego serca? Coś albo ktoś? Tego dowiecie się z książki. Sara też miała za sobą traumatyczne wydarzenia, które zmieniły ją na lata. Ale spotkanie z Samem sprawiło, że znów poczuła, że żyje. Wydawałoby się, że są tacy różni, jednak jak się przekonamy, mają bardzo wiele wspólnego. To historia ciepła a nawet momentami gorąca, pełna humoru i błyskotliwych dialogów, troszkę pikantna i wciągająca. Tak jednym zdaniem można ją podsumować. I trudno jej się oprzeć.

W biblioteczce Renaty Kozłowska Renata

Puck Off

" - Nie jestem ze szkła. - Wiem, że nie jesteś. Jesteś dziką różą, która wyrasta i kiełkuje nawet w najmniej sprzyjających okolicznościach, Rosie. Moją dziką różą" To miała być jedna noc. Jedna noc bez zobowiązań. Kiedy Matt i Rosie spotykają się na lotnisku i decydują spędzić ze sobą noc nie spodziewają się, że jeszcze kiedyś ich drogi się zetkną. Cóż, okazało się, że bardzo się mylili, bo chłopak jest nowym napastnikiem drużyny hokejowej, a Rosie prowadzi ich social media. Iskrzy. Iskrzy pomiędzy bohaterami od samego początku. Jednak Rosie chce za wszelką cenę ukryć, że zna się z Mattem. Boi się tego, że zostanie przypięta jej łatka łatwej dziewczyny, zwłaszcza, że nie wszyscy w pracy ją lubią i są przekonani, że otrzymała ją po znajomości. A co najważniejsze, to powodowana złym doświadczeniem ma zamiar trzymać się od hokeistów z daleka. Nie chce kogoś, kto będzie rzadko obecny w jej życiu. Cóż, trzeba przyznać, że wie o czym mówi, bo jej ojciec jest sławnym byłym hokeistą i niestety, ale rzadko był obecny w jej życiu. Zawsze na meczach, a kiedy go potrzebowała to nigdy go nie było. Widać, że bohaterka dalej ma o to żal do swojego ojca, zwłaszcza kiedy widzi w jaki sposób on traktuje swoją drugą córkę, dlatego trochę brakowało mi tutaj szczerej rozmowy z ojcem. O tym, jak się wobec tego czuła wtedy i jak się czuje teraz. Podobało mi się to, że hokej faktycznie jest tu obecny a nie jest tylko wspomniany. Mecze, wyjazdy czy treningi. Uwielbiam cała drużynę i z pewnością nadrobię poprzednie części. Jest tu również dużo o pracy głównej bohaterki, która ma za zadanie zadbać o wizerunek Matta i jego przyjaciela. W związku z czym nie brakuje różnego rodzaju działań charytatywnych, między innymi organizacja adopcji zwierząt, w wyniku czego sam główny bohater zostaje właścicielem słodkiego, uroczego pieska. Kurcze, już w tym momencie Matt zdobył moje serce. To w jaki sposób się nim opiekował, zabierał go wszędzie, no to było cudownie. Ale to nie wszystko co Rosie ma w planach, co nie budzi zadowolenia bohatera. To było śmieszne. Niezadowolony, ale jak usłyszał, że będzie mógł być blisko Rosie to zmienił całkowicie swoje nastawienie. To książka, która wywołuje wiele emocji. Śmiech, bo naprawdę pełno było tutaj takich momentów, głównie ze względu na postać głównego bohatera. Czytałam ten tytuł z uśmiechem na twarzy. Jest wzruszenie, ale jest też i smutek. Nie bez przyczyny na początku książki zostały umieszczone ostrzeżenia, bo jednak to co tutaj zostało ujęte nie każdy lubi. Jest bardzo pikantnie i to od pierwszych stron. Uwielbiam takie romanse, a zwłaszcza takich bohaterów jakim jest Matt. Zdecydowanie jest to kolejny kandydat na książkowego męża. No ja go wręcz kocham. Jest na każde zawołanie Rosie. Spełnia jej wszystkie pragnienia, w tym te fantazje erotyczne. Oj, to on jest tym, który od początku wpada po uszy. Nigdy cię nie poddaje, cały czas nie ustaje wysiłkach, żeby przekonać do siebie główną bohaterkę. Jest wręcz idealny. Naprawdę, widząc w jaki sposób się zachowuje, jak bardzo pokazuje, że mu zależy to momentami miałam naprawdę dość głównej bohaterki. Jej niektóre decyzje powodowały moją irytację, ale mimo tego polubiłam ją. Mniej niż Matta, ale polubiłam. I jeszcze ta różyczka. Nigdy specjalnej uwagi nie zwracam na to, w jaki sposób bohaterzy zwracają się do bohaterek, ale tutaj tak bardzo mi się to podobało. Było to takie urocze. Dodatkowo, Matt jest dla niej wielkim wsparciem, zwłaszcza w momencie kiedy spotyka ich tragedia. On również cierpi, ale na pierwszym miejscu jest dla niego dziewczyna. A Rosie? Średnio mi podobało jej zachowanie w tym momencie. Jak skończy się ich historia? "Tak bardzo za tobą tęskniłem, Rosie. Za tobą. Tęskniłem jak szalony, jakbyś wyrwała ze mnie kawał z serca i zabrała ze sobą" To moja kolejna książka autorki i bardzo mi się podobała. Mogę śmiało powiedzieć, że twórczość autorki należy do jednych z moich ulubionych, choć jeszcze kilka tytułów mam do nadrobienia. Nie potrafiłam się oderwać od lektury. Z pewnością nie raz będę do niej wracać. Również bardzo mi się podobał wątek poboczny. Kibicowałam nie tylko głównym bohaterom, ale również ich przyjaciołom. Bardzo polecam, miłego.

i.love.books26 Świętek Daria

Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1

D O R Y W C Z Y K O W B O J Cecilia Ashby po zerwanych zaręczynach wraca do rodzinnego miasteczka, żeby odzyskać spokój. Rodzinne ranczo Srebrzyste Sosny przynosi jej ukojenie i wywołuje mnóstwo wspomnień. Niespodziewanie jej drogi znowu krzyżują się z Nashem „Rakietą” Carterem. Kiedyś wyjadał im słodycze, imprezował z braćmi Cece i robił jej psikusy, dzisiaj to gwiazdor NHL, lokalny bohater i najlepszy przyjaciel jej brata. Nash szybko uświadamia sobie, że nie może oderwać wzroku oraz myśli od Cece. Dowiaduje się, że dziewczyna chce znaleźć pracę i postanawia zrobić wszystko, aby jej pomóc. Wkrótce rodzi się między nimi uczucie, jednak przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Czy uda im się ją zignorować? Bardzo polubiłam Cece, tym bardziej, że miałam lekkie obawy, co do jej nijakiego charakteru. Nic bardziej mylnego, jej zachowanie i cięty język idealnie ze sobą współgrały. Nash? Ma reputację playboya i chociaż kiedyś rzeczywiście korzystał, teraz już taki nie jest. Uwielbiam jego, jego zalotne teksty, zaborczość a nawet zazdrość. Tych dwoje od samego początku do siebie ciągnie, między nimi naprawdę iskrzy. Pojawiają się ukradkowe spojrzenia, słowne zaczepki, ale także pożądanie - duże pożądanie. Czy mi to przeszkadzało? Absolutnie. Podobało mi się jak Cece burzyła mury Nasha. Pomimo, że jestem w stanie zrozumieć jego tok myślenia, uważam, że przez lata był dla siebie niesprawiedliwy, ale ojciec dziewczyny miał rację - przy odpowiedniej osobie zmieniamy własne nastawienie. Romanse kowbojskie chyba nigdy mi się nie znudzą, tym bardziej z cudownym klimatem małego miasteczka, gdzie informacje roznoszą się szybciej, niż człowiek zdąży mrugnąć. Bohaterowie drugoplanowi dopełniają całą historię i nie mogę się doczekać kolejnych tomów 🤭 PS czy ja mogę mieć własną skarbonkę na ich brzydkie słowa, skoro tak szybko idzie się wzbogacić? 😂

Zaczytana.mejdzi Kierońska Magda

Vicious Allure

Jak zawsze to okładka jest winna tego, że zainteresowałam się książką, ale też opis zrobił swoje. Gdy wzięłam książkę do ręki, miałam dobre przeczucie i towarzyszyła mi ekscytacja, w końcu dostałam taką porządna cegiełkę do czytania. To pierwszy tom serii, bardzo dobry choć ma swoje wady, jednocześnie daje nadzieję na mega interesująca kontynuację.Romans z wyraźnymi elementami dark, z akcją i świetną główną bohaterką. Cindy opiekuje się chorującą matką i pracuje w barze, stara się jak najlepiej wykonywać swoją pracę, jednak ma nadzieję na zmiany. Kobieta nie ma pojęcia, że jej szef skrywa mroczne sekrety, które sprawiają, że Cindy zostaje wciągnięta do tajemniczego i mrocznego świata, w którym dominuje przemoc, brutalność i bezwzględność, a włada nim Dragon, mężczyzna który może okazać się dla dziewczyny zarówno wybawieniem i przekleństwem. Losy tej dwójki złączą się w szalonym tańcu wojny, nienawiści ale też i pożądania i obsesji. Jeśli lubicie cegiełki, to ta książka jest dla was, chociaż ja muszę przyznać, że na moje oko ta grubość jest nieco przesadzona, a co za tym idzie fabuła jest momentami niepotrzebnie przeciągnięta. Choć to kawał lektury i treści jest sporo, to mi troszkę za brakło konkretów, autorka bardzo rozwlekła akcję i wydarzenia, przez co nie towarzyszył mi dreszczyk emocji, którego oczekiwałam, ale też momentami książka mi się dłużyła. Podobały mi się wątki gangsterskie, które się wyróżniały w fabule, było brutalnie, krwawo, momentami intensywnie. Autorka w świetny sposób pokazała kilka gangsterskich twarzy, i choć skupiała się na tej mrocznej stronie, pokazała też tę zwyczajną nawet przyjacielską. Na uwagę w szczególności zasługuje tutaj Cindy (nie wiem jak was ale mnie to imię strasznie drażni), to dziewczyna z którą gangsterzy ie mają lekko, pyskuje, stawia się na każdym kroku, i wyczekuje momentu żeby dać nogę, choć każda kolejna próba kończy się niepowodzeniem. Pomiędzy Cindy i Dragonem zaczyna się coś dziać, nie powiedziałabym że to od razu chemia, mamy tu takie jakby połączenie hatelove ze slowburn. Zachowanie kobiety jest względnie zrozumiałe, ale Dragona już nie do końca, nie potrafiłam tutaj zrozumieć jego motywów, ani intencji, które z czasem zaczęły się klarować, ale pomimo tego wciąż stanowiły dla mnie zagadkę. Relacja jest dziwna, skomplikowana, nie ma co tutaj szukać romantyzmu, pojawia się pożądanie, zazdrość, a na końcówce jakiś zalążek uczucia, jestem ciekawa jak autorka pociągnie to dalej. Historia nie kończy się z ostatnią kropką. Choć większa część książki wydawała mi się rozwleczona, to końcówka jest nieco bardziej intensywna, pełna zwrotów akcji, krwi, zagrożeń, skrajnych emocji, czyli wszytko to co lubię najbardziej. Koniec wbił mnie w fotel, choć coś niecoś udało mi się przewidzieć, kontynuacja jest mi potrzebna na już, bo jestem mega ciekawa jak autorka z tego wszystkiego wybrnie i na jakie tory skieruje całość fabuły. Mam przeczucie, że będzie się działo. Lektura intrygująca, dla mnie nieco przeciągnięta i za spokojna, niemniej postacie, wydarzenia i ogólnie otoczka jest pełna szczegółów i detali, troszkę wynagradza brak konkretów odnośnie intencji czy motywów działania. Choć to cegiełka, to wciąga i czyta się ją w miarę szybko, jeśli lubicie gdy fabuła rozwija się powoli, a akcja dopiero z czasem nabiera tempa to jest to powieść w sam raz dla was. Ja polecam i czekam niecierpliwie na kolejny tom.

olilovesbooks2 Iwanek Aleksandra

Wyzwanie pachnące kawą. Garnitury Seattle #2

Pierwszy tom tej serii ogromnie mi się podobał. Był lekki, przyjemny i pozwolił mi spędzić wspaniały czas z książką w ręku. Dlatego sięgając po kontynuację, miałam wysokie oczekiwania. Czy zostały one spełnione? Zdecydowanie tak. Cole to miliarder i właściciel kawowego imperium. Jest przyzwyczajony do tego, że ma kontrolę nad wszystkim i wszystkimi. Pewnego dnia odwiedza jedną ze swoich kawiarni i tam zostaje upokorzony przez klientkę. Śliczna brunetka opuszcza lokal, a on jest przekonany, że więcej jej nie spotka. Jednak szybko zmienia zdanie, gdy próbuje kawy, którą po sobie zostawiła. Zafascynowany jej talentem, każe swoim pracownikom ją odnaleźć. Eliza okazuje się prawdziwą pasjonatką kawy. Tworzy własne mieszanki i potrafi wydobyć z nich to, co najlepsze. Cole postanawia zaproponować jej pracę w swoim laboratorium. Rzuca jej wyzwanie, które ona bez wahania przyjmuje. Od tego momentu ich relacja zaczyna się zacieśniać, a praca marzeń zamienia się w grę pełną napięcia i pokus. Początkowo książka wydaje się spokojna, ale bardzo szybko nabiera tempa. Ogień, który pojawia się między bohaterami, jest wyczuwalny na każdej stronie. Między nimi iskrzy, a ich silne charaktery sprawiają, że każde spotkanie staje się wybuchowe. Eliza zna swoją wartość i nie boi się walczyć o siebie. Cole natomiast to mężczyzna sukcesu, samotny ojciec wychowujący piętnastoletnią córkę. Choć na pozór silni, oboje noszą w sobie rany z przeszłości, które wciąż na nich wpływają. Łączy ich wspólny lęk i pragnienie, by coś w życiu zmienić. Wspólna praca nad przełomowym produktem sprawia, że ich relacja staje się coraz bardziej intensywna. Każdy dzień zbliża ich do siebie, a granica między zawodową współpracą a uczuciem coraz bardziej się zaciera. Temat kawy został przedstawiony w niezwykle interesujący sposób. Jako miłośniczka tego napoju byłam zachwycona wszystkimi szczegółami, które autorka wplotła w fabułę. Historia jest pełna zwrotów akcji, a zakończenie przypomina sceny z filmu sensacyjnego. Miałam ciarki i autentycznie martwiłam się o los bohaterów. Ten tom okazał się jeszcze lepszy od pierwszego, co jest ogromnym zaskoczeniem. Nie dopadła go klątwa drugiej części, a wręcz przeciwnie, rozwinął skrzydła. Bawiłam się wyśmienicie i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Jeśli szukacie lekkiej, emocjonującej historii, która pozwoli Wam się zrelaksować i poczuć zapach świeżo mielonej kawy, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę.

Lasbookowy Buchwald Aleksandra